Nowe życie #Prolog

Biegłam przed siebie ile sił, co kilka kroków potykając się o wystające korzenie i zapadając się w błocie.Nie patrzyłam za siebie.Nie miałam odwagi.Mój cel był jeden:Uciec jak najdalej.Zaszyć się gdzieś, gdzie mnie nigdy nie znajdzie, gdzie będę mogła żyć bez strachu o własne życie.
Ociekałam jesiennym deszczem, ubrana tylko w koszule nocną i adidasy.Byłam cała pokaleczona od gęstwiny lasu ale adrenalina sprawiła, że nie czułam bólu.Jedyne co mnie bolało to serce, które chciało zawrócić ale ja nie mogłam sobie na to pozwolić.Nie tym razem.
Biegłam już dwie godziny, od dawna nie słysząc jego kroków.Las był ciemny i nie wiedziałam jakim cudem się z niego wydostałam.Fakt, faktem mieszkałam obok niego już trzy lata ale nigdy mu się nie przyglądałam.Nie wiedziałam gdzie są ścieżki i, w którym kierunku znajduję się miasto.Dopiero teraz uświadomiłam sobie jak bardzo byłam zniewolona.
Resztkami sił ustałam na jednym z pasów ruchu, próbując zatrzymać choć jeden samochód.
Nikt nie chciał się zatrzymać a mi kręciło się w głowię, czułam, że zaraz zemdleje.Jedyne co zobaczyłam przed upadkiem to rażące w oczy, światła czerwonego opla.

Bardzo proszę o komentarze.(Te dobre i złe )
~Rosee

4 komentarze

 
  • AlexAthame

    AlexAthame · 31 lip 2018

    Zabrakło pomysłu na dalszy ciąg?

  • agnes1709

    agnes1709 · 5 wrz 2017

    Za krótkie, zdecydowanie, więc jak dodasz dłuższą część, będzie konstruktywny koment. Pozdrawiam

  • Duygu

    Duygu · 3 wrz 2017

    Hmm... Intrygujące. Muszę przyznać, że pozytywnie mnie zaskoczyłaś tym prologiem    Czekam na ciąg dalszy!

  • Somebody

    Somebody · 1 wrz 2017

    Ciekawe, tylko bardzo króciutkie. Ale obiecujące, z chęcią poczytam kolejne części