Dowcipy - str 90

Viralowe kawały i suchary
  • Mama dała Jasiowi ostatnie 50 złotych

    Mama dała Jasiowi ostatnie 50 złotych na zakupy (do wypłaty było jeszcze 2 tygodnie) i mówi:
    - Jasiek, kupisz chleb, margarynę i kawałek sera. Reszta kasy trafia na stół.  
    Jasiek poszedł do sklepu ale po drodze spodobał mu się misiek za całe 50 złotych. Kupił misia i pędzi do domu. Matka na to:
    - Jasiu coś ty zrobił! Natychmiast idź i sprzedaj tego misia.  
    Jasiek bez namysłu poszedł opchnąć misia sąsiadce.  
    Wchodzi do jej mieszkania a sąsiadka w łóżku z jakimś facetem. Nagle rozlega się pukanie do drzwi. Sąsiadka wpycha faceta razem z Jasiem do szafy. Jasiek w szafie do faceta:
    Jasiu: - Kup pan misia.  
    Facet: - Spadaj chłopcze.  
    Jasiu: - Bo będę krzyczał.  
    Facet: - Masz pięćdziesiąt złotych i siedź cicho.  
    Jasiu: - Oddaj misia.  
    Facet: - Nie oddam.  
    Jasiu: - Oddaj, bo będę krzyczał.  

    Sytuacja powtórzyła się paręnaście razy, Jasiu zarobił kasy od cholery, wraca do domu z zakupami (kawior, krewetki, szynki, i całą furę szmalu jeszcze przytargał). Matka do Jasia:
    - Jasiek chyba Bank obrabowałeś!? Natychmiast idź do księdza i się wyspowiadaj!
    Jasiek poszedł do kościoła, podchodzi do konfesjonału i mówi:
    - Ja w sprawie Misia...  
    - Spier... . . już nie mam kasy!

  • Spotyka się dwóch sąsiadów Jeden

    Spotyka się dwóch sąsiadów. Jeden mówi:
    - Czy ty wiesz Franek, że moja świnia mówi po francusku?
    - Chyba jesteś pijany, albo zwariowałeś!
    - Nie wierzysz? To założymy się!
    Sąsiedzi poszli do chlewu do świni mówiącej po francusku. Jej właściciel pyta:
    - Kaśka, umiesz mówić po francusku?
    Świnia nic. Wtedy chłop ją kopnął, a świnia:
    - Łi, łi, łi!

  • Stirlitz spacerował po dachu

    Stirlitz spacerował po dachu kancelarii Rzeszy. Nagle poślizgnął się, upadł i tylko cudem zahaczył o wystający gzyms, unikając upadku z dużej wysokości. Następnego dnia cud posiniał i obrzękł.

  • Obaj piloci zemdleli

    Stewardessa wybiega z kokpitu i krzyczy:
    - Obaj piloci zemdleli, czy ktoś umie pilotować samolot?
    Powoli wstaje koleś.
    - No ja umiem.
    - To proszę, szybko, za mną do kokpitu.
    - Powiedziałem, że umiem pilotować, nie, że będę.
    - No ale jak to tak?
    - Będę pilotować jeśli się rozbierzesz.
    Stewardessa speszona, ale cały samolot prosi. W końcu zdjęła ubranie.
    - Hmm... niezłe cycki, ładna dupa. Będę pilotować jak zrobisz mi dobrze.
    Stewardessa oczywiście się opiera, ale znowu wszyscy proszą, więc ulega.
    - Błagam, niech pan w końcu będzie pilotować.
    - No dobrze, ale ostatni raz lecę waszymi liniami.
    Idą do kokpitu, koleś siada na miejscu pilota, sprawdza wszystkie przyrządy, zakłada słuchawki.
    - Wieża, tu GD609, prosimy o pozwolenie na start.

  • Czy lepsze piekło socjalistyczne

    - Czy lepsze piekło socjalistyczne czy kapitalistyczne?
    - Socjalistyczne! To zapałek nie ma, to kocioł w remoncie, to diabły na zebraniu partyjnym...

  • Czym Paryżanin różni się

    - Czym Paryżanin różni się od Kijowianina?
    - Paryżanin jak tylko usiądzie, od razu opowiada dowcipy. Kijowianin jak tylko opowie dowcip, od razu będzie siedział...

  • Zajączek miał ochotę na seks Idzie

    Zajączek miał ochotę na seks. Idzie przez las i szuka partnerki. Spotyka zwiniętego w kłębek jeża. Obchodzi go dookoła i zupełnie nie może się zorientować, gdzie jest przód, a gdzie tył. Wreszcie mówi:
    - Ty, jeż mógłbyś chociaż puścić bąka, to miałbym jakiś punkt odniesienia.