Dowcipy - str 63

Viralowe kawały i suchary
  • Rankiem po hucznej zabawie Janie

    Rankiem, po hucznej zabawie:
    - Janie !
    - Tak?
    - Czy u mnie w samochodzie drzwi otwierają sie do góry?
    - Nie...
    - Cholera, znów przywieżli mnie w bagażniku...

  • Siedzi facet na kibelku stęka i stęka

    Siedzi facet na kibelku, stęka i stęka nagle żona przez przypadek zgasiła światło w łazience. Rozległ się krzyk:
    - Ojeju! o kurczę! Kwa mać!
    Żona zapaliła światło, weszła do łazienki i pyta co się stało, na co wystraszony mąż z ulgą:
    -ufff, już nic. myślałem że mi oczy pękły!

  • Siedzi przy stoliku stary pijak i

    Siedzi przy stoliku stary pijak i na talerzyku gania widelcem marynowanego grzybka. Podchodzi barczysty facio, bierze leżący obok nóż i nabija sobie na niego tego grzybka. Wkłada do ust i połyka. Pijak podnosi wzrok i pyta:  
    - I co przeszedł?
    - Przeszedł, bo co?  
    - A bo mi się sk***iel trzy razy zwrócił.

  • Ile razy śmieje się z kawału

    - Ile razy śmieje się z kawału podoficer?
    - Trzy. Raz jak mu opowiedzą, drugi jak mu wytłumaczą, a trzeci jak zrozumie.
    - A ile razy śmieje się oficer?
    - Dwa. Jak mu opowiedzą i jak wytłumaczą.
    - A generał?
    - Raz, bo on sobie nie da wytłumaczyć.

  • Dokoła pijanego który wypadł

    Dokoła pijanego, który wypadł z drugiego piętra, zebrał się tłum.  
    - Co tu się stało? - pyta policjant.  
    - Nie mam pojęcia - odpowiada pijany, otrząsając się.  
    - Sam dopiero przed chwilą tu wpadłem.

  • Dziennikarz pyta cyrkowego akrobatę

    Dziennikarz pyta cyrkowego akrobatę:  
    - Proszę zdradzić, jak osiągnął pan tak olbrzymi sukces w tak trudnym zawodzie?  
    - To proste. Gdy rano budzę się, od razu wypijam buteleczkę wódki, tak zwaną "małpeczkę". W południe znów wypijam "małpeczkę" i po obiadku jeszcze jedną "małpeczkę". Wieczorem, przed samym występem wypijam ostatnią "małpeczkę" i jak już jestem na arenie, to te wszystkie małpki wychodzą ze mnie!

  • Siedzisz za kierownicą samochodu

    - Siedzisz za kierownicą samochodu i utrzymujesz stałą prędkość.

    - Po Twojej lewej stronie jest przepaść.

    - Po Twojej prawej stronie jedzie samochód straży pożarnej, z taką samą prędkością jak Ty.

    - Przed Tobą biegnie świnia, która jest większa niż Twój samochód.

    - Za Tobą, tuż nad ziemią leci helikopter.

    - Zarówno helikopter, jak i świnia utrzymują dokładnie tą samą prędkość co Ty.



    Co powinieneś zrobić ?


    Wysiądź z samochodu, zejdź z karuzeli i ustąp miejsca komuś młodszemu. :-)

  • Żona ZOMOwca (oops funkcjonariusza

    Żona ZOMO-wca (oops, funkcjonariusza służby prewencyjnej) zażyczyla sobie na rocznicę ślubu buty z krokodyla. Więc ten wybrał się do Egiptu. Po powrocie opowiada o zdarzeniu kolegom w pracy:
    - Poszedłem nad ten Nil, szukałem, szukałem, szukałem, aż wreszcie znalazłem krokodyla. Wyskoczyłem z krazków, dopadłem gada, pała, gaz, pała, gaz, pała, gaz. Wreszcie krokodyl padł. Odwracam go do góry nogami i...
    - No i co?!!!
    - Nic. Bez butow był, skur..syn!

  • Znowu z tym okropnym żółtym serem!

    W porze drugiego śniadania dwóch wspólnie pracujących panów wyciąga swoje kanapki. Pierwszy z nich odwija papier, zagląda do środka i mówi: "O, cholera! Znowu z tym okropnym żółtym serem!". Na to drugi: "No to powiedz w końcu żonie, żeby Ci zrobiła kanapki z czymś innym". Pierwszy z panów odpowiada ze zdziwieniem: "Coś Ty? Przecież ja sam robię sobie kanapki do pracy".

  • Plenum sala wypełniona po brzegi

    Plenum, sala wypełniona po brzegi towarzyszami z najodleglejszych zakątków Związku Radzieckiego, cisza.... wszyscy w grymasie skupienia słuchają swego wodza. Nagle cisza zostaje przerwana, ktoś kichnął głośno przerywając wodzowi w pół wyrazu... zmarszczył brew, rozejrzał się po sali....  
    - Kto czychnuł? - gniewnie wykrzyczał. A na sali cisza, nikt nawet spojrzeć w stronę mównicy nie ma odwagi.  
    - Pierwyj rad rozstrielat! - rozkaz wykonany, towarzysze z pierwszego rzędu auli wyprowadzeni i rozstrzelani....  
    "Papcio" pyta jeszcze raz  
    - Kto czychnuł? lecz znów cisza... zanim się obejrzeli już czwarty rząd szedł na rozstrzelanie gdy w końcu w jednym towarzyszu - małym, krępym, gdzieś z kamczatki, odezwało się sumienie i niemrawo rękę podniósł.... "niech zginę ja ale niech ocaleją inni" pomyślał  
    - Ja towariszcz Stalin.... Ja czychnuł... Stalin skupił wzrok na faceciku z ostatniego rzędu i uśmiechając się szczero rzekł  
    - Na zdarowie!!