Kuchnia polska

* pierogi ruskie
* barszcz po ukraińsku
* karp po żydowsku
* fasolka po bretońsku
* śledź po japońsku
* ryba po grecku
* chłodnik litewski
* befsztyk tatarski
* kiszka szwedzka
* jajka po wiedeńsku
* ziemniaki po cabańsku
* sos cygański...

MEM

dodała dowcip do kategorii inne. Tagi: #kuchnia #humor

2 komentarze

 
  • MrHyde

    * moskaliki
    * berlinki
    * parówki wiedeńskie
    * sos tatarski
    * lody włoskie
    ...

  • merlin

    Żeby taka tolerancja była jeszcze w życiu.

  • MEM

    @merlin "Żeby taka tolerancja była jeszcze w życiu."  

    Wbrew pozorom, jest (przynajmniej do czasu, gdy nie ma sytuacji skrajnej, typu wojna czy inna apokalipsa). :) W końcu w każdym narodzie są "dobrzy, źli i brzydcy". Tych złych po prostu bardziej widać, bo wyróżniają się na tle innych (a żeby się wyróżniać, to ta reszta musi być kontrastem dla nich), a do tego polujące na wszelaką sensację media, skupiają się na podawaniu informacji o ich wybrykach, bo to się sprzedaje, przez co ludzie mają wrażenie, że jest z tym gorzej, niż jest w rzeczywistości (Nie spotkałeś się nigdy ze stwierdzeniami, mówiącymi np. "dawniej tego nie było"? Było, tylko nie było internetu a media były tylko rządowe, więc informacja – zwłaszcza ta "dobrze sprzedająca się" – tak szerokim strumieniem nie docierała do społeczeństwa.).

    Ilu w Polsce jest/było w ostatnich czasach Ukraińców? A o ilu przypadkach rasizmu/nietolerancji, na taką liczbę ludzi, słyszałeś? Coraz więcej jest też w Polsce turystów. I pojawia się tu ta sama kwestia.

    Nawet imigranci z krajów trzeciego świata są dla części społeczeństwa "straszni", bo oni nigdy nie spotkali żadnego imigranta. A podsyca to ten fakt, że rzeczywiście znaczna część, o ile nie większość, tych imigrantów nie tylko bardzo różni się od nas kulturowo, co jest naturalnym polem do konfliktów (I dopiero z czasem może zniknąć. Kiedy słyszałeś o atakach na mniejszość tatarską w Polsce? A przecież to muzułmanie... Warunkiem poprawy sytuacji jest nauka tolerancji po obu stronach i stopniowa asymilacja w jedno społeczeństwo. Bo jeśli będzie to wymuszane tylko na jednej stronie – a tak robi lewicująca Unia – to nic z tego nie wyjdzie poza narastaniem problemu, który w skrajnym przypadku może się skończyć kolejną "Jugosławią" i obozami koncentracyjnymi.), ale przyjeżdża do Europy po socjal i wykorzystuje chory lewicowy system, jaki w krajach Unii funkcjonuje.

  • merlin

    @MEM Szkoda, że nie byłaś na Lolu- kiedy udzielała się tutaj @nienasycona.
    Ale wracając do meritum.  
    Z tolerancją u nas jest tak jak z tym podziałem, który stworzyła dobra zmiana.
    Część z nas akceptuje, że ktoś może być inny, mieć inny kolor skóry, inne poglądy, wierzyć w innego Boga, a część nigdy nie zaakceptuje kogoś ,kto znacząco różni się od ogólnego wzorca.
    Jeśli jeszcze na dodatek czegoś żąda to wróg, z którym należy walczyć.
    I tak właśnie wygląda tolerancja w naszym pięknym kraju.
    Oboje chyba czytaliśmy o czasach przed internetowych, o gettach ławkowych, o pacyfikacjach na kresach.
    Wracając do kwestii mniejszości tatarskiej, w ostatnich czasach było parę ataków na tę społeczność.
    W porównaniu do innych niedużo, ale nic dziwnego., to są nasi Tatarzy, którzy pięknie zapisali się w naszych dziejach. ;)

  • MEM

    @merlin "Z tolerancją u nas jest tak jak z tym podziałem, który stworzyła dobra zmiana."  

    No nie całkiem tak. Przede wszystkim należy odróżnić kwestie polityczne od codziennego życia szarego Kowalskiego (i tu znowu ulegasz trochę złudzeniu, wynikłemu z tego, że powszechnie w mediach od wielu lat mamy "wojnę polsko-polską", bo po prostu media informując nas o tym, co się dzieje, mimowolnie kształtują taki obraz). Przeciętny Kowalski może nienawidzić Tuska lub Kaczyńskiego, ale w życiu codziennym reaguje zgodnie z wpojoną mentalnością i ukształtowanym charakterem, które to ukształtowanie często sięga znacznie dalej wstecz niż ostatnia dekada. W sytuacjach więc codziennych zareaguje tak, jak został wcześniej nauczony. Dlatego właśnie nie masz dzikich hord na ulicach polujących np. na mniejszości narodowe. Dopiero gdy dyskusja zejdzie na obecne kwestie polityczne, to często puszczają, w miarę jej toczenia, ludziom hamulce. I to z obu stron. Ale to już co innego.

    Oczywiście są jednostki, które się z tego wyłamują, bo, jak wszędzie, jest jakiś procent rasistów, skrajnych nacjonalistów itp. Ale to, na szczęście, jest jeszcze drobny procent. To jak z Ukrainą – rosyjska propaganda (oraz polska skrajnie prawicowa propaganda) od lat robi z Ukraińców "banderowców", tymczasem prawda jest taka, że ugrupowania "banderowskie" na Ukrainie mają nikłe poparcie, co pokazywały wyniki wyborów tam przeprowadzanych.  

    Natomiast, jest niebezpieczeństwo, że długookresowe rządy autorytarne czy dyktatorskie mogą doprowadzić do wyhodowania sobie w społeczeństwie bardzo dużej, liczonej w dziesiątkach procent, grupy ludzi o poglądach, jakie głoszą dzisiaj ugrupowania skrajne. Tak było w III Rzeszy, gdzie przez kilkanaście lat jej istnienia właśnie po to tworzono organizacje typu Hitlerjugend czy Bund Deutscher Mädel, od dziecka piorąc mózgi i kształtując mentalność nowego pokolenia. Czyli niebezpieczeństwem jest np. to, że długi czas autorytarnych rządów PiS albo Konfederacji może do tego doprowadzić. Ale obecnie, na szczęście, jak na razie, nie ma to miejsca.

    "Oboje chyba czytaliśmy o czasach przed internetowych, o gettach ławkowych, o pacyfikacjach na kresach."

    To także nie do końca tak. To, co działo się w czasach gett ławkowych, wynika ze specyfiki tamtych czasów. Państwo dopiero powstało, było więc nie tylko przez ponad wiek wyczekiwane i wywalczone, ale także bardzo słabe i otoczone wrogami zewnętrznymi jak i wewnętrznymi, i atakowane. Naturalną wtedy koleją rzeczy jest obrona, a ta skutkuje radykalizacją społeczeństwa (ten sam problem ma dziś Izrael od czasów jego powstania, stąd olbrzymie poparcie w tamtejszym społeczeństwie nacjonalizmu; i tak BTW, zauważ, że oni właśnie pod odpowiednim kątem kształtują mentalność kolejnych pokoleń, od dziecka przedstawiając im "odpowiednią" narrację, w to wpisują się np. wyjazdy w celach zwiedzania obozów koncentracyjnych czy antypolska i antyarabska propaganda; nawiasem mówiąc, to skutkuje dziś pewnym kuriozum, jakim jest to, że na skutek nabytego sposobu rozumowania, z powodu koronawirusa w jednej z izraelskich miejscowości de facto Żydzi Żydom zorganizowali getto). Na to u nas nałożyły się autorytarne rządy od czasów przewrotu majowego (a więc tu masz to, o czym wcześniej wspomniałam w przypadku III Rzeszy i jej propagandy skierowanej głównie do młodego pokolenia), a na dokładkę otoczenie międzynarodowe sprzyjało skrajnemu nacjonalizmowi, co podkręcało takie nastroje u nas. Ale w tym samym państwie polskim żyli obok siebie Ukraińcy, Polacy, Niemcy, Żydzi i kilka innych mniejszości i choć były nieuniknione tarcia, to generalnie w prywatnych relacjach międzyludzkich pewne standardy jakiegoś wzajemnego szacunku czy tolerancji były zachowywane. Nie odpowiadające dzisiejszym czasom, owszem. Ale pewien ich poziom był. Czyli znów polityka państwa odstaje tu w pewnym stopniu od codzienności przeciętnego obywatela.

    Zresztą, zwróć uwagę na to, że w czasie niemieckiej okupacji, pomimo tego, że byliśmy jedynym narodem, którego obywatelom za to groziła śmierć całej rodziny, było bardzo wiele przypadków pomagania Żydom i ukrywania ich. Gdyby społeczeństwo polskie było tak skrajne, jak twierdzisz, czy takie sytuacje miałyby miejsce? To, że ktoś tam decydował się na pomoc Żydom, nie wynikało więc z wyznawanej przez niego opcji politycznej. Wynikało z ludzkiego odruchu. Tak samo jak szmalcownictwo wynikało z tego, że ktoś tam był gnidą. W każdym społeczeństwie takie skrajności występują, podobnie jak wszystko to, co jest pośrodku. Jesteśmy więc "w normie". Ba, nawet w Izraelu są żydowscy wyznawcy neonazizmu, wyobraź sobie.

  • MEM

    @merlin  

    Trzeba reagować na pewne złe tendencje ale bezsensowne jest odgórne założenie, że całe społeczeństwo jest takie czy owakie na podstawie drobnego jego odsetka. Jesteśmy społeczeństwem na szczęście znacznie mniej skłóconym i w olbrzymim stopniu mniej skrajnie nacjonalistycznym, niż to się wydaje na podstawie tego, co w mediach jest przedstawiane. Ale tendencje są niebezpieczne, głównie z tego właśnie powodu, że np. kaczor może stać się "drugim Kimem", i wtedy, za plus minus dwa pokolenia, społeczeństwo o tak wypranych mózgach, jakie mają Północni Koreańczycy, faktycznie będzie takie, jakie twierdzisz, że jest. Dopiero wtedy taka sytuacja, jak w przypadku tej okupacyjnej ochrony Żydów, nie będzie miała miejsca, bo większość bardzo chętnie i za kompletną darmochę doniesie władzom, że gdzieś tam pojawił się "wróg narodu", o ile sama nie weźmie sprawy w swoje ręce.  

    "Wracając do kwestii mniejszości tatarskiej, w ostatnich czasach było parę ataków na tę społeczność."

    Ale nadal jednak, podobnie jak w wypadku pobitego kiedyś w tramwaju wykładowcy z którejś z uczelni za to, że rozmawiał po niemiecku i wzięto go za Niemca, to są znikome przypadki w skali całego społeczeństwa. I w obecnym społeczeństwie w większości nie są tolerowane. Tolerowane są przez obecne władze. I to w tym jest problem, bo w ten sposób, powolnymi krokami, obecne władze dążą właśnie do czegoś takiego, co było w III Rzeszy, gdzie propaganda mogła urabiać społeczeństwo pod odpowiednim kątem (i na marginesie, nawet niekoniecznie dlatego, że dana władza nienawidzi "Żydów, masonów, cyklistów", a po prostu  z czystego wyrachowania, że dzięki temu ma posłuch w społeczeństwie – jak to mawiał Goering: "o tym, kto jest Żydem, decyduję ja" ). Czyli niebezpieczeństwo nie leży w społeczeństwie, a w kaczej partii i jej podobnym (i w tolerancji tego – oraz w doprowadzeniu do tego, że rządzą zamiast siedzieć – przez wcześniej rządzącą opozycję, która powinna ich zdusić wtedy w zarodku, oraz przez wojsko, które, jako jedyna siła, jaka mogła się temu skutecznie przeciwstawić i zaprowadzić porządek, już w 2015 roku, nie powinno dopuścić do tego, by kaczor łamał Konstytucję; ale wojsko mamy dziś gówniane, bo złożone z karierowiczów i trepów na ciepłych posadkach, w większości za biurkiem, czekających emeryturki i nie wychylających łba). A dziś ona jest w większości popierana z całkiem innych powodów niż wyznawanie skrajnego nacjonalizmu.

  • merlin

    @MEM Chyba troszkę relatywizujesz. ;)

  • MEM

    @merlin "Chyba troszkę relatywizujesz."

    Nie. :) Po prostu życie nie jest czarno-białe. Jest niewiarygodnie duża ilość zmiennych – czynników, często drobnych, które wpływają na świat i ludzi/społeczeństwo. Jeden facet – Johann Georg Elser – przygotował w listopadzie 1939 roku zamach na Hitlera, który mógł być skuteczny, bo bomba zegarowa była umieszczona w kolumnie sali, w której Hitler, tuż obok tej kolumny, co roku występował w rocznicę puczu w Monachium. Facet wiedział, że Hitler tam będzie i wiedział, ile czasu zajmuje mu wystąpienie, bo co roku było dokładnie tak samo. I co? I Hitler tam był o konkretnej dacie i czasie, bomba wybuchła, rozwalając salę, ale Adolf się wywinął, bo przypadek sprawił, że musiał swoje tradycyjne wystąpienie skrócić i wracać do Berlina. Zadecydowały dosłownie minuty. I wszystko wzięło w łeb. A jak potoczyłyby się losy świata, gdyby Hitler zginął na początku wojny?

    A świeży przykład? Koronawirus. Jak zmieni społeczeństwo ta pandemia? Wystarczy choćby, że doprowadzi do kryzysu teoretycznie większego niż Wielki Kryzys z 1929 roku... Jego – Wielkiego Kryzysu – jednym ze skutków była II wojna światowa. Zwróć uwagę na to, że wraz z pandemią poszczególne państwa zaczęły myśleć przede wszystkim o sobie i swoich obywatelach, stąd nie tylko rygorystyczne zakazy eksportu sprzętu medycznego, ale także próby "wrogiego" wręcz pirackiego przejęcia sprzętu zamawianego przez inne państwa. Czyli współpraca współpracą, ale każdy dba o siebie i nawet okiem nie mrugnie na to, że w sąsiednim kraju ludzie będą przysłowiowo padać jak muchy, byle tylko we własnym były odpowiednie środki do zwalczania epidemii. Zresztą, to nic nowego. Kraje wysokorozwinięte nie od dziś bombardują (lub w inny sposób ingerują) resztę świata, po to, byś, obywatelu, miał tanią benzynę na stacji paliw i dobrobyt. A przecież mass media twierdzą, że Europejczycy czy Amerykanie to "wzory tolerancji, wolności i demokracji".

    Nie da się więc jednoznacznie powiedzieć, że społeczeństwo jest "takie i takie", i to jeszcze powiedzieć, że takie jest tylko z powodu tego, że jednostki z których się składa, same z siebie są dobre/złe. To nie jest czarno-białe. Niemcy dziś twierdzą, że to co się działo w czasie wojny, to robili "ci wstrętni naziści". Ale przecież to nie mityczni "naziści" popierali Hitlera dziesiątkami milionów (fajnie było do pierwszego lania pod Stalingradem i pierwszych nalotów dywanowych zachodnich aliantów; tak jak teraz fajnie jest znaleźć sobie tłumaczonko potrzebne do tego bombardowania trzeciego świata dla naszego dobrobytu, "problemem" jest dopiero to, że "ci wstrętni terroryści" się u nas wysadzają w pociągach i samolotach...). To nie jakiś mityczny "nazista" siedział na wieżyczce obozu koncentracyjnego, czy brał udział w masowych egzekucjach miejscowej ludności, uważając ich za podludzi, tylko konkretny Hans czy Helmut.

  • merlin

    @MEM "Jeden facet – Johann Georg Elser – przygotował w listopadzie 1939 roku zamach na Hitlera, który mógł być skuteczny'  
    Nie, nie mógł być skuteczny.Większość żródeł skłania się ku tezie, że to była prowokacja gestapo.

    "A świeży przykład? Koronawirus. Jak zmieni społeczeństwo ta pandemia?
    Wystarczy choćby, że doprowadzi do kryzysu teoretycznie większego niż Wielki Kryzys z 1929 roku.."
    Ludzkość już coś podobnego przeżyła epidemia hiszpanki.
    Skala tej pandemii jeszcze nie jest porównywalna z epidemią hiszpanki 1918 ale podejrzewam, że wywoła podobne skutki jak ona , czyli praktycznie żadne dla przeciętnego obywatela.
    Może spowoduje,że władze nauczone doświadczeniem będą podejmowała szybciej jakieś działania.
    Chociaż jak znam życie za kilka lat wszystko wróci do tego co było przed, znowu zacznie obowiązywać swoisty tumiwisizm i jakoś to bedzie.
    Coraz bardziej podoba mi się wymiana "poglądów z Tobą :blackeye:

  • merlin

    @MEM Od 1918 roku kilkakrotnie grypa do nas wracała w różnych częściach świata. W 1997 roku grypa Hongkong stała się kandydatką na kolejną pandemię. Dlaczego nas nie zdziesiątkowała? Ponieważ prewencyjnie wybito 1,5 miliona zarażonych sztuk drobiu. Sześć lat później świat ponownie wstrzymał oddech, kiedy zaczęła się szerzyć epidemia SARS. Z 8 tysięcy chorych aż 10 procent zmarło. Czy czegoś nas to nauczyło? Zamiast szykować się na kolejny atak, zajmowaliśmy się naszymi codziennymi sporami. Czy obecna pandemia nauczy nas, jak nie lekceważyć natury? :cray:

  • MEM

    @merlin "Ludzkość już coś podobnego przeżyła epidemia hiszpanki.(...) czyli praktycznie żadne dla przeciętnego obywatela."

    Otóż nie. Dziś się udaje, póki co, pandemię od biedy ogarniać, dzięki możliwościom jakie daje nauka i technologia. Ale jednocześnie te same możliwości wywarły na społeczeństwie pewien negatywny wpływ, jakim jest pokutujące w ludziach, a nie mające żadnego uzasadnienia w rzeczywistości, przeświadczenie, że to, jak niemal wszystko inne, się bez problemu wyleczy. Przez to ludzie niedbale podchodzą do zakazów, a tym samym ściągają sobie na głowę bardzo duże ryzyko tego, że zrealizuje się scenariusz z irańskich prognoz – tam oszacowano, że jak zachoruje 4 mln, z ponad 80 mln mieszkańców, to z powodu samego przeciążenia systemu opieki medycznej, reszty czynników nie licząc, umrze niemal 90%. I to nam grozi, a ludzie nadal zachowują się często wręcz bezmyślnie, bo nie dociera do nich, jak w rzeczywistości groźna jest sytuacja. Gdy dotrze, będzie jak na "Titanicu". I będzie za późno na opanowanie tego. I tym się to różni od hiszpanki, nawet jeśli w tamtych czasach medycyna stała na znacznie niższym poziomie. Ludzie dawniej znacznie częściej stykali się ze śmiercią niż my. Poważniej do tego podchodzili, i byli też bardziej zdyscyplinowani.  

    Natomiast nawet jeśli tak zły scenariusz się nie spełni, to reperkusje ekonomiczne i polityczne będzie miał wielkie. I będą one rzutować nawet na przyszłe pokolenia.

    "Może spowoduje,że władze nauczone doświadczeniem będą podejmowała szybciej jakieś działania."

    Nie. Bo polityk autorytarny, typu kaczor czy Kim, ma głęboko w... kuprze obywatela. A ten "demokratyczny" jest w polityce na ogół dlatego, że do niczego innego się nie nadaje, i do tego jedyne na co patrzy, to na słupki wyborcze. A na dokładkę, machina biurokratyczna jest bezmyślna i bezwładna.  

    "Coraz bardziej podoba mi się wymiana "poglądów z Tobą"

    Nie mów "hop", żebyś jeszcze tego nie żałował. ;)

    "Od 1918 roku kilkakrotnie grypa do nas wracała w różnych częściach świata."  

    Koronawirus a wirusy wywołujące grypę (ortomyksowirusy) to nie to samo. Dlatego szczepionki na grypę nie dają odporności. A dodatkowo koronawirus wywołuje zachorowania skutkujące kilka tysięcy razy wyższą śmiertelnością niż powikłania po grypie.

    "Dlaczego nas nie zdziesiątkowała? Ponieważ prewencyjnie wybito 1,5 miliona zarażonych sztuk drobiu."

    Tylko, że ten koronawirus przenosi się przede wszystkim między ludźmi a nie zwierzętami. Sugerujesz zastosowanie tej samej recepty – choćby profilaktycznie – co w przypadku ptasiej grypy? ;)
    No widzisz...

    Na marginesie. Ponoć w Północnej Korei takie "leczenie ołowiem" początkowo zastosowano – rozstrzelano nosiciela. Zaś na Filipinach od pewnego czasu obowiązuje dekret prezydenta, każący bezwzględnie zabijać łamiących zasady izolacji. Pasi takie rozwiązanie problemu? Domyślam się, że nie. ;) No więc jesteśmy bezradni w tym wypadku, i powoływanie się na to, że jakąś wcześniejszą epidemię udało się szybko zwalczyć, nic nie da, bo sytuacja niemal za każdym razem jest inna.

    Prawda jest taka, że nie jesteśmy w stanie – cała ludzkość – skutecznie zapobiegać epidemiom, tak samo, jak nie jesteśmy w stanie zapobiegać trzęsieniom ziemi czy wybuchom wulkanów. Bez względu na stopień przygotowania, choć on może znacznie ułatwić zwalczanie epidemii. To – potencjalną epidemię – się może udać stłumić, a może też się nie udać. I jest wiele przyczyn, które mogą zwiększać prawdopodobieństwo zaistnienia któregoś z tych dwóch wyników. Tak po prostu jest. Niektóre rzeczy nas, jako cywilizację, przerastają. I zresztą, jak dawno temu ostrzegali naukowcy, może być nawet jeszcze gorzej w najbliższych dekadach, bo coraz mniej skuteczne są antybiotyki. Czyli gdy przestaną być skuteczne, będziemy padać jak muchy nie na jakieś nowe choroby a, w skrajnym przypadku, z powodu nawet byle skaleczenia.

    "Sześć lat później świat ponownie wstrzymał oddech, kiedy zaczęła się szerzyć epidemia SARS. (...) Czy obecna pandemia nauczy nas, jak nie lekceważyć natury?"

    W skali całego społeczeństwa które jest "szarą masą"? Nie, nie nauczy (do wielu do tej pory nie dociera groza sytuacji – stąd np. niedawna skrajnie idiotyczna moda w UK na "koronadomówki" ). A ci, którzy zdają sobie sprawę z ryzyka, już dawno są tego nauczeni i nie potrzebują do tego lekcji poglądowej ze strony obecnej pandemii. Podobnie jednak, jak ci, którzy znają historię i są przysłowiowo skazani na bezradne przyglądanie się, jak się ona powtarza, mogą się tylko temu, co się np. teraz dzieje, przyglądać. I też powodów tego stanu rzeczy jest wiele.

  • merlin

    @MEM Jesteś mistrzynią pocieszania człowieka. :)  
    Mam coraz większą ochotę zaszyć się w jakiejś pustelni, a może poddać hibernacji i poczekać na lepsze czasy.
    :cray:

  • MEM

    @merlin "Jesteś mistrzynią pocieszania człowieka."

    No ale to przecież dla Twojego dobra... ;) Jak struś chowa głowę w piasek, to myśli, że jest bezpieczny, bo nie widzi zagrożenia i nie martwi go jego wystający wtedy do góry kuper. A jak się wie o zagrożeniu, to zawsze jest choć odrobina szansy na to, by go uniknąć. Moje pocieszanie więc byłoby na Twoją zgubę. ;)
      
    "Mam coraz większą ochotę zaszyć się w jakiejś pustelni, a może poddać hibernacji i poczekać na lepsze czasy."

    Pustelnia – pod warunkiem, że samowystarczalna – to dobra rzecz. :) Przydałaby się. Tylko na ogół nie możemy sobie na to pozwolić.  

    Ale na lepsze czasy to bym nie liczyła. Zawsze tak było, że coś się działo (i to często dużo brutalniej niż dziś). Teraz, w miarę jak świat się "kurczy", stając "globalną wioską", a technologia rozwija w takim tempie, że społeczeństwo i jego jednostki coraz bardziej nie nadążają, jest pod tym względem jeszcze gorzej – bo świat jest przez to dużo mniej przewidywalny niż np. jeszcze sto czy 200 lat temu.

    Zresztą, jak, całkiem przytomnie, kiedyś Korwin-Mikke zauważył: "celem życia, nie jest przeżycie". ;)

    Ale – tak w ramach pocieszenia ;) – któregoś dnia stworzone przez nas AI może dojść do skądinąd też słusznego (w zależności od punktu widzenia) wniosku, że jesteśmy "niewydajni", albo że wręcz jesteśmy "szkodliwi", i potraktuje nas jak "zarazę węglową". I będzie w tym skuteczne.

  • merlin

    @MEM  Nie! Ty nie jesteś mistrzynią Ty jesteś arcymistrzynią. :bravo:

  • MEM

    @merlin  

    :rotfl:  

    Ale dobrze, to żeby nie było, że tylko czarnowidztwo, to będzie tym razem optymistyczniej... Co nas nie zabije, to nas wzmocni. ;)

  • merlin

    @MEM Rozumiem, że następna publikacja, będzie ku pokrzepieniu serc? :P

  • MEM

    @merlin "Rozumiem, że następna publikacja, będzie ku pokrzepieniu serc?"  

    Ja jestem realistką, po takiej publikacji, z traumy i zdołowania już byś miał szansy wyjść. :devil:  

    Ale może wystarczy znów przypomnieć, wrzucany tu niedawno, cytat z "Terroru"? "Życie ludzkie wypełnia samotność, bieda, podłość, cierpienie i przemijanie (...) Wszyscy żyjemy krótko"... ;)

  • merlin

    @MEM Taką realistka  jak optymista który twierdzi, że żyjemy w najlepszym z możliwych światów, a pesymista obawia się, że jest to prawda? :run:

  • MEM

    @merlin  

    Nie. Taka, która na stwierdzenie optymisty, że świat stoi przed nami otworem, odpowiada, że wie, jaki to jest otwór. ;)

  • merlin

    @MEM Czy Ty musisz zawsze mieć ostatnie słowo?  :nunu:

  • MEM

    @merlin "Czy Ty musisz zawsze mieć ostatnie słowo?"

    Nie. :)

    ...Ups... ;)

  • merlin

    @MEM Nie wierzę! Nawet jestem przekonany, że odrobinę mijasz się z prawdą. ;)

  • MEM

    @merlin "Nie wierzę! Nawet jestem przekonany, że odrobinę mijasz się z prawdą."

    Ale w co nie wierzysz? W to, że zawsze muszę mieć ostatnie słowo, czy w to, że nie zawsze muszę mieć ostatnie słowo? :)

  • merlin

    @MEM Nie jestem pewien czy można użyć takiego określenia.Jesteś sofistką od sofistyka.
    Lubisz bawić się słowami. Lubię to. :bravo:

  • MEM

    @merlin  

    A coś w tym jest. Faktycznie zabawy słowem są czasami fajne. :)