(Odcinek 3 z 3)
Miasto powiatowe gdzieś w PRL, pierwsza połowa lat siedemdziesiątych (tylko przypominam).
PONIEDZIAŁEK PO PRAKTYKACH
Część V: Konsekwencje długofalowe
Heniek omal nie zaspał na poranne spotkanie. Prawie od początku nieszczęsnych praktyk miał kłopoty z zasypianiem i potem rano ze wstawaniem, a tej nocy doszedł do tego jeszcze sen z Helą w roli głównej, i do tego rozebranej. Śniło mu się, że Hela pieści go tak jak w piątek, ale tym razem w ich klasie, na szczęście pustej. Gdy obudził się około trzeciej w nocy był mocno podgrzany i miał solidną erekcję. Przewracał się na łóżku nie mogąc zasnąć, w końcu zsunął piżamę i zaczął się masturbować. Przed oczami miał jej duże, piękne piersi, które zaledwie kilka dni temu ściskał i całował, a dotykając się wyobrażał sobie, że to jej dłoń krąży po jego dużym fiucie i prowadzi go do nieuchronnego wytrysku. „Chętnie byś ją namówił na szybki numerek, prawda? – pytał sam siebie po raz kolejny masując się gorączkowo – Ale jednocześnie jest ci głupio planować z nią coś jednorazowego, prawda? Kiedy Danka ci obciągała, nie miałeś takich oporów. Więc Hela przestała być dla ciebie tylko „ciałkiem”? I kiedy wreszcie przyznasz przed sobą samym, że w ubraniu jest tak samo ładna i pociągająca, jak nago? Bo sobie przypominasz jej usta jeżdżące po kutasie to… uuuchchch” – tu nastąpił mocny wytrysk i miły koniec wyobrażania sobie błogich chwil z koleżanką. Wytarł się piżamą, która rano i tak miała trafić do brudów, wreszcie usnął i tym razem nic mu się nie śniło.
Kiedy o pół do ósmej w poniedziałek Heniek dotarł na umówione miejsce, Hela już czekała.
- Serwus. Jak się czujesz? – zagadnął.
- Kiepsko – odparła poważnie. – Źle spałam, i w sobotę i niedzielę, i zgadnij, co mi się śniło.
- Ja też nie wypocząłem. W sobotę miałem grać w piłkę z chłopakami do wieczora, ale popykałem z godzinę i poszedłem do domu. Do tego kłopoty ze spaniem. Nie mam ochoty zupełnie na nic. „I jeszcze negatywy i zdjęcia schowane głęboko w piwnicy – dodał w duchu – one ciążą mi bardziej niż wspomnienia wrzasków prezeski. Załatwiłem babę na cacy, zyskałem dla nas dobre oceny i spokój, ale jakim kosztem?”
Usiedli na ławce, żeby uzgodnić które przeżycia z praktyk ujawniać, a które nie, co mówić kolegom i koleżankom, a co powiedzieć wychowawczyni, gdyby wypytywała ich na osobności. Wersję ze złym, a potem lepszym zachowaniem prezeski miał opanowaną, chodziło bardziej o postępowanie Janeczka i Zofii względem ich i robotników. Heniek oczywiście zachował tylko dla siebie historię incydentu pod prysznicem, bo na samo jego wspomnienie zaciskały mu się pięści.
Zajęło im to ponad kwadrans, potem ruszyli w kierunku szkoły.
„Zakochana para! Zakochana para!” – rozległ się okrzyk z drugiej strony ulicy. To był Bogdan, ten sam, któremu Heniek oklepał facjatę, i nie tylko, za bardzo nieodpowiednie zachowanie względem koleżanki z klasy.
- Bogdanku, mało ci było? – krzyknął Heniek – Potrzebna ci powtórka?
- Daj spokój – Hela pociągnęła go za rękaw – co się będziesz z nim użerał, poza tym „zakochany” to jeszcze nie najgorsza rzecz, jaka możesz usłyszeć, prawda?
- Prawda, prawda – odburknął. – Tylko że ostatnio jestem taki podminowany, że wściekam się o byle co. A w ogóle to dlaczego nie chciałaś spotkać się od razu pod szkołą?
- Właśnie po to, żeby nie śmiali się z nas i nie wołali potem za nami „Zakochana para!” – odparła smętnie. – Niestety przeliczyłam się, ten pajac zobaczył nas z daleka.
- Przed chwilą sama mówiłaś, że „zakochany” to jeszcze nie najgorsze przezwisko – zdziwił się.
- No tak, ale… raz mnie to denerwuje bardziej, raz mniej. Kiepsko u mnie z nerwami, u ciebie chyba też.
W ciągu minionego miesiąca młodzież zupełnie zapomniała o szkolnej dyscyplinie, więc trzy pierwsze lekcje minęły pod znakiem kompletnego rozprężenia i narzekań nauczycieli. Wreszcie nadeszła godzina wychowawcza z panią Kowalik.
- Cieszę się, że was widzę w komplecie, całych i zdrowych – zaczęła lekcję wychowawczyni. – Jak minęły praktyki? Cieszycie się, że się już skończyły?
- Taaak! Nieee! – zdania były podzielone.
- No to spowiadajcie się z ocen, dzienniczki proszę do mnie. Kto pierwszy? Tomek Barski.
- Trójka, pani profesor – Tomek, przystojny i wysportowany chłopak, rozpieszczony powodzeniem u dziewczyn, podszedł do biurka z dzienniczkiem w ręku.
- Trójka?! Praktyki w miejskim domu towarowym, w najłatwiejszej placówce w mieście i tylko trója? Coś ty tam nawywijał?!
- A bo, pani profesor…
Na końcu lekcji przyszła kolej na Helenkę i Heńka. Po wywołaniu jego nazwiska Heniek podniósł się, wziął od koleżanki, siedzącej po drugiej stronie przejścia, jej dzienniczek i wręczył oba wychowawczyni starając się zachować obojętną minę. Otworzyła je i na widok wpisanych czwórek zamarła dokładnie tak, jak przedtem sekretarka w spółdzielni.
- Dostaliście czwórki z praktyk w spółdzielni „Postęp”?! – zapytała ze zdumieniem.
- Tak jest, pani profesor.
- Jak wam się to udało?!
Heniek, tak jak ustalili z Helą, opowiedział o swoich zdjęciach na uroczystości i ciężkiej pracy koleżanki w księgowości.
- Wyliczałaś i wypełniałaś prawdziwe formularze dla ministerstwa?! – wychowawczyni nie mogła uwierzyć.
- Tak, pani psorko; oczywiście pani Tereska, księgowa, wszystko po mnie sprawdzała, ale nie znalazła dużo błędów. I szczerze mówiąc, w dwa tygodnie nauczyłam się tam więcej o księgowości i finansach niż w szkole. Wiem, że to kiepsko brzmi, ale tak jest.
- Wcale nie kiepsko, po to są właśnie praktyki – pocieszyła ją nauczycielka. „To oczywiste, że więcej – pomyślała sobie. – Nasza nauczycielka rachunkowości jest ostatnią osobą, która mogłaby nauczyć was czegoś z rachunkowości. Ona w ogóle jest ostatnią osobą, która mogłaby nauczyć kogokolwiek czegokolwiek. Ale jest szwagierką dyrektora, więc będzie tu pracować, dopóki on tu będzie, na układy nie ma rady.” Ale tego nie mogła już powiedzieć na głos.
Po dzwonku na przerwę zebrała dzienniczki praktyki i dziennik i wyszła. W klasie od razu zapanował zwykły rwetes; w rozmowach powrócił temat ocen z praktyk i, trochę ciszej, tego, co widzieli podczas nich. Heniek i Hela opowiadali tak, jak się umówili, podkreślając niektóre przykre wydarzenia, pomijając inne, i wychwalając umiejętności pedagogiczne pani Tereski. Porównując swoje prawdziwe przeżycia z historiami kolegów i koleżanek doszli do wniosku, że ostrzeżenia wychowawczyni udzielone miesiąc temu były jak najbardziej zasadne: spółdzielnia „Postęp” była najgorszym możliwym miejscem praktyk.
- Ale że wyszliście stamtąd z czwórkami? – mówiła z podziwem Ania, koleżanka Heli z ławki, z którą Hela dogadywała się najlepiej w klasie. – Moja mama kogoś tam zna i opowiadała, jak tam traktują pracowników. A Tomek wyszedł z łatwych praktyk w domu towarowym ledwo z tróją! Jesteście niesamowici!
Tomek przez całą lekcję był nękany żartami na ten temat, a teraz dosłyszał jeszcze i to porównanie i nagle wściekłość w nim eksplodowała:
- Ty, Gruba, a ile kutasów obciągnęłaś w spółdzielni za tę czwórkę?! – ryknął na cały głos.
W klasie ucichło. Dziewczyny słyszały nieraz od chłopaków różne nieprzyjemne słowa, ale... coś takiego?
- Ty chamie! – krzyknęła Hela kompletnie nie panując nad sobą, po czym podbiegła do Tomka i wymierzyła mu siarczysty policzek.
Tomek odepchnął ją tak mocno, że cofnęła się parę kroków, straciła równowagę i przewróciła się na podłogę między ławkami. Ruszył w jej kierunku, ale Ania chwyciła go za rękę usiłując go powstrzymać. Odepchnął również ją, ale ta chwila zwłoki wystarczyła Heńkowi, żeby poderwać się z ławki, podbiec i zasadzić Tomkowi takiego haka w żołądek, że ten złożył się na podłodze jak szwajcarski scyzoryk.
- Co tu się dzieje?! – usłyszeli od drzwi podniesiony głos wychowawczyni – Wszyscy do ławek! Już!
Po kilku sekundach wszyscy, z wyjątkiem uczestników awantury, siedzieli grzecznie na swoich miejscach. Kiedy ich ulubiona „profesorka” używała tego tonu, nikt nie ośmielił się jej nie posłuchać.
- Wy dwaj, natychmiast do swoich ławek! Hela, o co poszło?!
Hela, która w międzyczasie z pomocą koleżanki podniosła się z podłogi chciała coś odpowiedzieć, ale nagle wybuchnęła płaczem i wybiegła z klasy.
- Barski, Waciak, zostajecie po lekcji w klasie. Aniu, idź proszę do Heli i spróbuj ją przekonać, żeby wróciła. Ona też ma zostać po lekcji. A teraz zaczynamy matematykę.
Po kilku minutach Hela i Ania weszły do klasy. Nauczycielka bez słowa pokazała im, żeby usiadły. Podeszły do swojej ławki, ale Helenka jeszcze odwróciła się do Heńka i powiedziała cicho „Dziękuję ci”. „Zawsze do usług” – odpowiedział samym ruchem warg i uśmiechnął się do niej.
+
- Czekam na wyjaśnienia – oznajmiła wychowawczyni czwórce uczestników awantury, kiedy pozostali uczniowie opuścili już klasę. – Heniek, dlaczego go uderzyłeś?
- Bo obraził Helę i ją uderzył – odparł chłopak.
- Tomek, to prawda?
Tomek tylko wzruszył ramionami i się skrzywił.
- No co, tchórzu – odwrócił się do niego Heniek – byłeś taki odważny z pięściami do Heli, to teraz miej odwagę się przyznać.
- O co poszło? – powtórzyła surowo pani Kowalik.
- Dobrze, to ja powiem – Ania aż uderzyła dłonią w ławkę z przejęcia. – Pani psorko, Tomek bardzo obraził Helę, ona dała mu za to w twarz, on ją odepchnął i chciał ją uderzyć albo może kopnąć, i wtedy Heniek stanął w jej obronie i załatwił go jednym ciosem! I tyle!
- Tomek, co jej powiedziałeś?
Tomek milczał, wpatrzony w podłogę.
- Wściekł się, że mam lepszy stopień z praktyk od niego, i przy wszystkich w klasie powiedział… dosłownie…, że obciągałam kutasy, żeby mieć lepszą ocenę – jęknęła Hela i rozpłakała się na dobre. Heniek objął ją za ramiona próbując ją uspokoić, co nie uszło uwagi wychowawczyni.
- Tomek, to prawda?!
Zapytany tylko wzruszył ramionami.
Pani Kowalik postukała ołówkiem w blat biurka.
- Barski i Waciak, jutro między ósmą a ósmą czterdzieści pięć ktoś z waszych rodziców ma się zameldować u mnie w pokoju nauczycielskim. Koniec dyskusji. Barski, możesz iść.
- Ale dlaczego ja? – Tomek nagle odzyskał głos. – Najpierw ona mnie walnęła, a potem on, to ja zostałem pobity!
- Powiedziałam, że możesz już iść – powtórzyła nauczycielka głosem zimnym jak lód. – Aniu, tobie też już dziękuję, bo ty byłaś tylko świadkiem awantury.
Tomek i Ania opuścili klasę, idąc tak daleko od siebie, jak tylko się dało.
- A teraz wy... – wychowawczyni westchnęła głęboko. – Dzieciaki, co z wami?! Jeszcze miesiąc temu nie wyobrażałam sobie, żeby Helenka walnęła kogoś w twarz!
- Właśnie, pani psorko, miesiąc temu. Czyli dokładnie przed praktykami. To przez nie coś z nami jest nie tak – powiedział Heniek masując plecy dziewczyny. – Źle śpimy, nie panujemy nad nerwami.
- To prawda – Hela westchnęła i otarła łzy – pani psorko, ja od miesiąca nie bardzo mogę spać, i byle co mnie denerwuje; w sobotę mama zawołała głośno „Kolacja!”, a ja aż podskoczyłam ze strachu. W niedzielę jechałyśmy autobusem do babci, właśnie aleją Pokoju, i ja nie mogłam nawet patrzeć na spółdzielnię, patrzyłam w inną stronę, ale i tak chciało mi się płakać! Kiedyś na taką obrazę od Tomka popłakałabym w ławce i tyle, a dzisiaj walnęłam go w twarz! A Heniek? Zawsze był nerwowy i porywczy, ale przecież nigdy nie uderzył nikogo w klasie, zawsze kończyło się na pyskówkach, sama pani wie!
- A właściwie czemu tak się przejęłaś tym chamstwem Tomka? – spytał Heniek. – A może to nie był pierwszy taki raz?
Hela westchnęła głęboko.
- Ano nie był… To ja już wszystko powiem. Pani psorko, Tomek i ja byliśmy… to znaczy przez jakiś czas chodziliśmy ze sobą… Całowaliśmy się i… i nie tylko – jąkała się – ja nikomu tego nie mówiłam, dopiero teraz pani i Heńkowi, bo jemu też mogę ufać. Któregoś dnia byliśmy w parę osób na boisku i piłka poleciała nam w te gęste krzaki, pobiegłam po nią i zobaczyłam tam Tomka i jeszcze jednego chłopaka z dziewczyną w takiej… jak to się mówi?
- Niedwuznacznej sytuacji? – podpowiedziała cicho nauczycielka.
- Właśnie tak. A on w ogóle się nie przejął, że go nakryłam, powiedział, że ma mnie dość i że tak powinna wyglądać jego dziewczyna, a nie tak grubo jak ja. Od tamtej pory stale mi dokuczał, ale bardziej sam na sam, a dzisiaj to już w ogóle... I tak się zbierało, zbierało, historia z Tomkiem i przezwiska w klasie i te przeklęte praktyki, że stałam się… gorsza niż kiedyś byłam.
- Nie jesteś gorsza – stanowczo powiedziała wychowawczyni, a Heniek przytaknął. – Masz kłopoty, więc zachowujesz się gorzej, a to nie jest to samo. Heniek, zostaw nas na chwilę, dobrze?
- Dlaczego?! To wszystko dotyczy i mnie.
- Dlatego, że chcę porozmawiać z samą Helą. Wyjdź proszę na korytarz; zawołamy cię.
Chłopak z urażoną miną wyszedł na korytarz, ale nie zamknął drzwi od klasy; stanął pod oknem korytarza i obserwował je z daleka.
- Helenko, muszę cię zapytać o coś bardzo ważnego i bardzo prywatnego – powiedziała półgłosem wychowawczyni. – Powiedz mi proszę, czy w trakcie praktyk przydarzyło ci się coś… bardzo złego? Coś takiego, że szkoła powinna powiadomić milicję i może lekarza, i twoich rodziców? Czy ktoś cię… skrzywdził?
Myśli zaczęły galopować przez głowę uczennicy. „Powiedzieć wszystko o panu Janeczku? Czy niczego nie mówić? Czy opowiedzieć tylko trochę, na przykład o jego sprawkach z robotnicami? Ale nie mamy na nic dowodów, tylko słowo przeciw słowu. A ten drań czuje się tam taki bezkarny, że omal nie pobił Heńka w mojej obecności! Znów niczego nie możemy zrobić!”.
- Pani się boi, że ktoś mnie zgwałcił? – zapytała cicho.
Wychowawczyni przytaknęła milcząc.
- Nie, na szczęście nie. Ale w tej spółdzielni jest taki kierowca, straszny cham, który okropnie odnosi się do kobiet, źle się o nich wyraża, zaczepia i ciągle robi jakieś aluzje o seksie, a prezesowa i kierowniczka nie reagują. Przez pierwsze dwa tygodnie czepiał się bardzo i mnie, potem jakoś przestał, ale zszargane nerwy mi zostały.
- A dlaczego przestał?
- Trzeba zapytać Heńka, on wie o tym więcej – pomachała do kolegi, żeby wszedł do klasy.
- Na pewno chcesz rozmawiać o „tych” sprawach w jego obecności? – zdziwiła się „profesorka”.
- Tak – odparła stanowczo dziewczyna – ufam mu i niczego się przy nim nie boję, sama pani widziała.
Wychowawczyni na te słowa uniosła tylko brwi i lekko się uśmiechnęła.
Chłopak potwierdził, że Heli nie zgwałcono, ale że było dużo złych sytuacji z panem Janeczkiem. Opowiedział też wspólnie z koleżanką szczegółowo o smutnej rzeczywistości praktyk w spółdzielni. Potem o całym przebiegu jubileuszu i o swoich podejrzeniach co do roli władz w „uspokojeniu” Kędzikowej i jej podwładnego; jednym słowem, przedstawił tę wersję, którą wcześniej opowiedział samej Heli. A że wieści o jubileuszowym pijaństwie w domu kultury już od jakiegoś czasu krążyły po mieście, nauczycielka pokiwała głową i nie zadała więcej pytań na ten temat.
- Heniek, jutro ktoś z twoich rodziców ma być w szkole. Muszę ich wezwać, bo wziąłeś udział w bijatyce w klasie. Ale, o ile ich trochę znam, to po wyjaśnieniu sytuacji raczej podniosą ci kieszonkowe niż złoją skórę – uspokoiła go. – A co do waszego zachowania, to proszę was, postarajcie się już jak najmniej myśleć o spółdzielni „Postęp” i wspominać te nieszczęsne praktyki. Oceny z dzienniczków wpisane, sprawa zamknięta. Skupcie się teraz na innych rzeczach: na nauce, bo koniec roku szkolnego za dwa miesiące, na waszym hobby, na jakichś przyjemnościach, i na was samych. Widzę, że przeszliście przez trudne chwile, nie aż tak, jak żołnierze, którzy ramię w ramię walczyli na wojnie, ale jak na wasz wiek i charaktery to Kędzikowa i reszta tej… hołoty to i tak było za dużo. Ale widzę, że pomagaliście sobie, wspieraliście się, więc kontynuujcie to. A teraz idźcie do domu i odpoczywajcie.
Popatrzyła za nimi, gdy wyszli. Szli korytarzem obok siebie, ale gdy ich dłonie dotknęły się przypadkiem odskoczyli od siebie jak oparzeni. „Jestem pewna na sto procent, że nie powiedzieli mi całej prawdy. Ale i tak jej z nich nie wydobędę. Mam nadzieję, że chociaż z tym gwałtem to prawda. Co to za piekielne miejsce, ta spółdzielnia? – myślała. – To był tylko miesiąc, a konsekwencje tych praktyk będą się ciągnąć za nimi jeszcze długo. Słono zapłacili za te czwórki, a to takie dobre dzieciaki...”.
+
- O co jej chodziło z tym skupianiem się na nas? – spytał, gdy szli w kierunku bloku Heli, stojącego zaledwie piętnaście minut piechotą od szkoły.
- Pewnie myśli, że po tym wszystkim zakochaliśmy się w sobie, albo że dopiero się zakochamy – uśmiechnęła się koleżanka.
- Że co?!
- No co? Takie przeżycia zbliżają ludzi do siebie.
- Ale zakochanie...? To znaczy – owszem, lubię z tobą gadać i spacerować, jesteś bardzo mądra i oczytana, a w rachunkowości tak samo mądra, jak pani Tereska, i umiesz dotrzymywać tajemnicy, nie wypaplałabyś moich sekretów, tak jak ja nie wypaplałbym twoich. No i... – zawahał się – i jesteś atrakcyjna, naprawdę – tu Hela spłonęła rumieńcem. – Ale nie znam się na kochaniu. Te miłości i romanse to są wasze dziewczyńskie wymysły, chłopaki tym się nie zajmują, jesteśmy poważni ludzie! Pogadajmy o czymś innym.
- Na przykład o mieszkaniu w innym, większym mieście – rozmarzyła się koleżanka. – Nie mówię od razu o Warszawie, ale mogłabym mieszkać w Krakowie czy Wrocławiu; gdzieś, gdzie nie spotyka się na każdym kroku znajomych, a zwłaszcza znajomych twoich rodziców, którzy zaraz doniosą im co i gdzie robiłeś.
- Oj tak… Ja musiałem galopować na zakupy aż koło dworca, bo tutaj w obu kioskach „Ruchu” pracują znajome mamy, w okolicznych sklepach też mnie znają.
- A co ty chciałeś kupić, że to taka tajemnica? – zdziwiła się.
- A nic, takie tam...
Dotarli na podwórko Heli i usiedli na ławce przed długim blokiem.
- Wyciągnij jakiś podręcznik – syknęła.
- Plotkary podwórkowe? – spytał domyślnie i wyciągnął z teczki podręcznik rachunkowości, ona zrobiła to samo. – Znam ten ból, pewnie zaraz ktoś poleci do twojej mamy, że niby siedzisz z kawalerem na ławce?
- Właśnie. O, czekaj, już nie trzeba, moja mama idzie!
Z jednej z klatek schodowych wyszła tęga kobieta i skierowała się w ich kierunku. Oboje od razu poderwali się z ławki.
- Mamo, to jest właśnie Heniek Waciak, kolega z klasy, o którym ci opowiadałam – przedstawiła go Hela.
Mama Heli uśmiechnęła się serdecznie i wyciągnęła do niego rękę, którą chłopak szarmancko ucałował.
- Miło mi poznać cię wreszcie osobiście. Helenka dużo mi opowiadała o tobie, o tym, jak jej pomagałeś i wspierałeś na praktykach. Prawdziwy kolega z ciebie!
Heniek zerknął na koleżankę, która w skupieniu oglądała czubki swoich butów.
- Właściwie to było odwrotnie, proszę pani – powiedział. – Gdyby nie opanowanie i spokój Helenki, to pewnie z nerwów udusiłbym tam kogoś już w pierwszym tygodniu praktyk! To ona wspierała mnie!
„I to wcale nie jest dalekie od prawdy – pomyślał – byłbym już młodocianym przestępcą, gdyby nie ona. Ta sprawa z Janeczkiem wciąż mnie prześladuje.”
- Helenko, jeśli chcecie się uczyć, to zaproś kolegę do domu. Upiekłam ciasto, jest w kuchni. Ja będę późno, pa!
- Chodź, idziemy na górę – zarządziła Hela.
Weszli do klatki schodowej i ruszyli schodami na trzecie piętro. Heniek szedł z tyłu, obserwował nogi koleżanki i jej tyłek opięty sukienką i przypomniał mu się dzisiejszy sen. „I co teraz? Nie ukryję przed samym sobą, że mam na nią ochotę, zwłaszcza po tym piątku, ale jednocześnie nie chcę, żeby pomyślała, że zależy mi tylko na dupczeniu. Cholera, sam już nie wiem, na czym mi bardziej zależy? I jeszcze tamta sprawa… Ale mogę przecież odwdzięczyć się jej jakoś inaczej.”
Helenka pokazała koledze swój pokój, a sama znikła na dłuższy czas w łazience.
- Ależ ty masz porządek – stwierdził z podziwem Heniek, kiedy wróciła – ja mam taki tylko w rzeczach fotograficznych, a w całym pokoju to tylko kiedy mama się wkurzy i zagoni mnie do sprzątania.
- Po prostu lubię wiedzieć gdzie co leży i nie szukać wszystkiego – pokazała mu, żeby usiadł na łóżku i sama usiadła obok niego.
- To co, herbatka i ciasto, i wkuwamy? – spytał.
- Jeśli tak bardzo chcesz…
- Przeciwnie, wcale mi się do tego nie śpieszy, odwykłem od nauki. Ale profesorka mówiła, że powinniśmy, żeby zapomnieć o praktykach. Kurde, przepraszam cię, mieliśmy do tego nie wracać, a to ciągle siedzi mi w głowie...
Posiedzieli chwilę w milczeniu.
- I co, nadal chcesz mi się odwdzięczyć? – zapytała nagle z uśmiechem.
- Tak, bo nadal uważam, że mam za co – obrócił się na łóżku, usiadł przodem do niej i wziął ją za ręce. – Gdyby nie ty, miałbym duże problemy, oboje to wiemy. Tylko że… głupio wtedy zaproponowałem odwdzięczanie w „ten” sposób. Mogę zrobić coś innego. Mógłbym na przykład zrobić ci ładne zdjęcia, znam się na tym.
- Wybij to sobie z głowy! Okropnie wychodzę na zdjęciach, jestem na nich jeszcze grubsza niż w rzeczywistości!
- Nie wytrzymam, znowu ta „gruba” – westchnął – Nie mów tak, bo w końcu sama w to uwierzysz. No dobrze, jeśli nie to, to wymyślę coś innego.
Hela niespodziewanie objęła go.
- A gdybym chciała właśnie tak, jak ty chciałeś? – wyszeptała mu na ucho.
Heniek niepewnie popatrzył jej w oczy.
- To zrobiłbym wszystko, żeby było ci jak najprzyjemniej, tak jak wtedy ty mnie. A… chcesz? – zapytał równie cicho, i pocałował ją.
Oddała mu pocałunek.
- Chcę. Ale trochę wstydzę się, że chcę. Widzisz, dziewczynie nie wypada mieć ochoty na „te rzeczy”; jak się przyzna, to od razu mówią, że „jest łatwa” albo że się „nie szanuje”. A najgorsze, że to często inne dziewczyny tak mówią. A chłopaki zawsze mogą powiedzieć głośno, że mają ochotę na dupczenie. To niesprawiedliwe. Tylko tobie mogę się przyznać, że mam ochotę.
- To dlatego wtedy w piątek…? Po prostu miałaś ochotę na „te rzeczy”?
- Miałam. To było przyjemne także dla mnie, ale głupio mi było ci się przyznać.
Heniek zamiast odpowiedzi objął ją i pocałował w usta, potem w szyję, kark i znów długo w usta. Jego ręce nie próżnowały – rozwiązał pasek jej sukienki, potem powoli rozpiął guziki na górze, wreszcie wsunął dłoń pod sukienkę i zaczął jedną dłonią pieścić piersi, podczas gdy drugą ręką wciąż obejmował dziewczynę. Dopiero po chwili dotarło do niego, że nie napotkał pod sukienką dalszej przeszkody.
- Nie nosisz stanika? – zdziwił się.
- Zdjęłam go przed chwilą w łazience, żeby było mi wygodniej – zachichotała – Przecież nie poszłabym bez stanika do szkoły, wariacie, ktoś by natychmiast to zauważył i zaraz byłabym u dyrektora na dywaniku, kazałby mi biec do domu i wrócić w biustonoszu.
- I co jeszcze zdjęłaś?
- Nie powiem ci.
- Trudno, muszę sam sprawdzić.
Położył rękę na jej odsłoniętym kolanie i powoli przesuwał ją wyżej. Nie za szybko, tak, żeby zdążyć po drodze pogłaskać wnętrza ud i nacieszyć się nimi. Dziewczyna zaczęła oddychać szybciej, a gdy jego dłoń dotarła już całkiem wysoko, rozsunęła trochę uda. Sięgnął dłonią jeszcze wyżej i w końcu wyczuł palcami materiał majtek. Przesunął po nim palcami naciskając mocniej, aż wyczuł szparkę ukrytą pod nimi. Hela zamruczała.
- Rozbierz się tak jak wtedy, dobrze? – szepnęła.
Wstał, rozpiął i ściągnął z siebie koszulę i podkoszulkę, potem rozpiął spodnie i pozwolił im opaść. Hela patrzyła na to oblizując wargi. Kiedy zdjął spodnie i skarpetki do końca, przykucnęła przed nim i jednym ruchem ściągnęła mu slipy aż do kostek, odsłaniając członka. Bez wahania wzięła go do ust i przez długą chwilę pieściła językiem, potem wstała i objęła chłopaka.
- Zrobisz coś dla mnie?
- Jasne. Ale dlaczego ciągle szepczesz? Nikogo innego tu nie ma.
- Bo to takie… bardzo prywatne. Popieścisz mnie tam na dole?
Uśmiechnął się.
- Pewnie. Tylko najpierw muszę się tam dostać.
Rozpiął resztę guzików sukienki i zsunął ją z dziewczyny. Opadła odsłaniając całkowicie piersi, znów poświęcił chwilę na zachwycanie się nimi. Przyklęknął przed nią i powoli zsunął jej białe figi do samego końca. Wyszła z nich, a on zapatrzył się na kępkę ciemnych włosów i szparkę ukrytą pod nimi. Wstał i całując ją, powoli i ostrożnie przesunął palcami po cipce.
- Połóż się, będzie wygodniej – zaproponował.
- Ale ja bym chciała, żebyś mnie tam pocałował – wyszeptała Hela – całował i… polizał. Jeszcze żaden chłopak mi tego nie robił.
Heniek zdrętwiał na chwilę. „Cholera, przecież ja też tego nie robiłem ustami – jęknął w duchu – palcami kiedyś się trafiło, z koleżanką w ciemnym korytarzu podczas dyskoteki, ale językiem? Nie umiem! Ale przecież obiecałem jej, że zrobię wszystko. Trzeba jakoś wyjść z tego z twarzą.”
- Językiem też mogę – szepnął – tylko wiesz, dziewczyny lubią różne rzeczy, może nie trafię w twoje gusta. Jeśli chcesz, to pokieruj mnie tak jak lubisz, ja się nie obrażę.
Dziewczyna położyła się nago w poprzek tapczanu i szeroko rozstawiła nogi. Chłopak przyklęknął przy łóżku, parę razy przesunął palcem po jej szparce i wargach sromowych, potem wycałował wewnętrzną stronę ud, kciukami rozczesywał jej włosy łonowe. Wreszcie kilkukrotnie przesunął językiem po całej długości szparki. Hela zajęczała. To dodało mu animuszu, więc powtórzył to jeszcze parę razy i z radością zobaczył, jak jej cipka wilgotnieje. Przypomniała mu się rada, jakiej udzielił mu kiedyś bardziej doświadczony w „tych sprawach” starszy kolega: jeżeli dziewczyna jęczy, kiedy jej dogadzasz to nie zmieniaj niczego, nie kombinuj, tylko rób tak dalej. Powtórzył więc manewry językiem jeszcze kilka razy i wtedy Hela sięgnęła do swojego krocza i trochę rozsunęła wargi sromowe.
- Poliż mnie trochę głębiej – szepnęła.
Posłusznie zanurzył język głębiej, wyczuwając zupełnie nowy dla siebie smak i zapach. Była taka ciepła, wilgotna, śliska… Podniecająca! Przesuwał językiem raz głębiej, raz płycej, a jego dłonie krążyły po udach i włosach łonowych dziewczyny. Na chwilę odsunął język i zaczął masować cipkę opuszkami palców. Hela jęczała głośno. Wsunął jeden palec do środka, ale przestraszył się, że sprawi jej ból, więc go cofnął.
- Możesz głębiej – szepnęła – już to robiłam z chłopakiem, wsadź go do końca.
Ponownie wsunął palec i poruszał nim naśladując ruchy członka, potem wsunął zamiast jednego dwa palce. Przyciągnęła kolana wyżej do piersi, chwyciła go za włosy i przysunęła sobie jego głowę do krocza.
- Poliż mnie troszkę wyżej – mruknęła – tam, gdzie jest taki jakby trójkącik, widzisz? To łechtaczka. Tylko bardzo delikatnie.
Posłusznie sięgnął językiem do opisanego punkciku i dotknął go ostrożnie. Hela zapiszczała i zaczęła dyszeć coraz szybciej. Lizał łechtaczkę próbując znaleźć jak najlepszy nacisk, wreszcie uznał, że znalazł. Wtedy wsunął znów palce w cipkę i ruszał nimi, a językiem bezustannie pieścił koralik przyjemności, smakując Helę i wdychając jej zapach. Na chwilę przerwał i wsunął język do cipki tak głęboko jak się dało, nosem zahaczając nieco o czuły punkt wyżej, penetrował ją językiem, oszołomiony jej wonią i smakiem. Powrócił do poprzednich pieszczot językiem i palcami i kontynuował je tak długo, aż dziewczyna najpierw uniosła biodra i wydała z siebie przeciągły jęk, a potem zacisnęła uda tak, że wprost uwięziła jego głowę. Pozostali tak przez długą chwilę, on z twarzą wciśniętą w jej czuły skarb i z palcami w cipce, ona z dłońmi zaciśniętymi na swoich piersiach. Wreszcie odetchnęła głęboko i odprężyła się, rozsuwając nogi szeroko.
Heniek pocałował jeszcze wewnętrzną stronę jej ud, potem brzuch, wreszcie usiadł na łóżku przy niej. Odsunął z jej spoconej twarzy włosy i pogłaskał po policzku.
- Wszystko dobrze? – zapytał cicho.
Otworzyła oczy i spojrzała na niego z szerokim uśmiechem.
- Jeszcze pytasz? Było cudownie! Ależ ty to potrafisz!
Przewróciła się na bok i objęła dłonią jego sterczącego członka.
- Czas na rewanż. I tak będziemy się sobie odwdzięczać w nieskończoność? – zachichotała i nagle spoważniała. – Ojejku, a czy ty masz… no wiesz… zabezpieczenie? Nie pomyśleliśmy…
- Pomyśleliśmy – odparł z uśmiechem.
- A, to dlatego musiałeś szukać kiosku „Ruchu” daleko od domu?!
- Dokładnie. Gdybym kupił kondony blisko domu, to mama wiedziałaby o tym najdalej następnego dnia i mogłyby się zacząć niedyskretne pytania. Moi rodzice ogólnie są w porządku, ale nie rozmawiamy o tych sprawach.
Sięgnął do spodni leżących na podłodze i wyciągnął z kieszeni błękitno-srebrny stomilowski kwadracik, rozdarł go i nałożył sobie gumkę. Hela ułożyła się wygodnie na wznak i wyciągnęła do niego ręce.
- Tylko ostrożnie, dobrze? Wprawdzie jestem mokra, ale…
- Dobrze, dobrze.
Położył się na niej, popieścił ją delikatnie palcami i dopiero wtedy wszedł w nią. Poruszał się najpierw płytko, potem wchodził w nią stopniowo coraz głębiej. Objęła go i przyciągnęła jego usta do swoich. Zaczął wbijać się, aż złapał rytm. Najpierw powoli, po kilku minutach przyśpieszył, ale nie szalał bez opamiętania, nie próbował wbijać się do końca.
- Ale ciasno! – wyrwało mu się.
- Przy twoim interesie każda będzie ciasna – jęknęła Hela – oj tak, nie przerywaj, właśnie tak wsadzaj, jest suuupeeer – aż zawyła w pewnym momencie.
Heniek czuł się uskrzydlony podwójnie: tym, co sam czuł i tym, jak zachowywała się pod nim Hela. Podniósł się na rękach i patrzył z góry na jej ładną twarz, wygiętą teraz grymasem przyjemności, na cycki falujące w rytm jego pchnięć; pokój wypełniało ich sapanie i dyszenie, a kiedy oparł się na jednej ręce i zaczął drugą dłonią masować piersi dziewczyny nie przerywając mocnego pieprzenia, zrobiło się jeszcze głośniej.
- Połóż się teraz na plecach – zakomenderowała po kilku minutach.
Kiedy przełożył się na plecy, przełożyła przez niego nogę i dosiadła go. Usiadła na nim wyprostowana, a widok od dołu na jej piersi sprawił, że krew w żyłach chłopaka zagotowała się jeszcze bardziej. Górowała teraz nad nim swoim pięknym ciałem, piersiami, biodrami i wpatrzonymi w niego zielonymi oczami. Zaczęła podnosić się i opadać na jego członku, regulując głębokość jego zanurzeń w jej szparkę, a prawie każdemu ruchowi w dół towarzyszył jęk. Heniek chwycił jej rozkołysane piersi i masował je w rytm jej ruchów. Potem pochyliła się tak, aby przesuwać rozkołysanymi piersiami po jego twarzy, a on łapał w usta jej sutki i pieścił je, dopóki znów nie wymknęły się na wolność, potem znów się wyprostowała, potem znów pochyliła… Członek wbijał się w nią dokładnie tak głęboko, jak ona chciała, aby sprawić sobie przyjemność, a nie ból.
Aż wreszcie… podniosła się trochę wyżej, już nie siedziała na nim ale ukucnęła nad nim i ponownie nabiła się na niego. Wykonała w tej pozycji kilkanaście ruchów, a potem odchyliła się i oparła na rękach z tyłu, prezentując mu widok na całą swoją sylwetkę. Heniek sięgnął po poduszkę leżącą w rogu tapczanu, podłożył ją sobie pod głowę i widział teraz ją całą, galopującą, widział jej piersi kołyszące się w rytm ruchów i widział niżej swojego członka zagłębiającego się w nią, ociekającego jej sokami. Dziewczyna oparła się na jednej ręce, a drugą zaczęła drażnić sobie szparkę i łechtaczkę, i ten widok po chwili niemal doprowadził go do szaleństwa. Pociągnął ją za rękę, a gdy opadła na niego, objął ją i zaczął wbijać się w nią od dołu, nie hamując się już, dobijając czubkiem fiuta gdzieś głęboko. Czuł jej piersi na swoich, gorący oddech i jęki tuż przy jego uchu, aż wreszcie wydał z siebie ni to krzyk ni to szloch i wystrzelił strumienie spermy w prezerwatywę.
Opadł bezwładnie na poduszkę, ale czuł, że erekcja nie odeszła. Nie wyciągając członka ostrożnie przetoczył się na nią tak, aby znów być na górze. Dziewczyna objęła go ramionami i objęła też nogami jego biodra, wprost otuliła go sobą. Ponownie zaczął pracować biodrami. Tym razem chyba trafiał idealnie w jej czułe punkty, bo już po dłuższej chwili dziewczyna zawyła i wygięła biodra do góry, a chłopak poczuł skurcze jej cipki. Jeszcze jeden czy dwa strumienie nasienia poleciały do gumki, wreszcie opadł bez tchu na partnerkę. Dopiero po chwili uświadomił sobie, że przygniata ją swym ciężarem, więc wyciągnął opadającego kutasa, pilnując kondona, aby się nie zsunął, i położył obok niej. Leżeli na wznak, ciężko dysząc po przeżytej przyjemności.
Po dłuższej chwili odwrócił głowę z bok i popatrzył na nią z uśmiechem.
- Jak się czujesz? – zapytał.
Też się uśmiechnęła.
- Jeżeli jeszcze raz o to zapytasz, to cię pacnę! – fuknęła. – Przecież widzisz, że znów było mi wspaniale!
- Wiem, ale wolę się upewnić – stwierdził żartobliwie.
- Podaj koc z krzesła.
- Przecież jest ciepło.
- Podaj, proszę. Trochę się wstydzę tak leżeć całkiem nago.
Uśmiechnął się w duchu, ale sięgnął po koc, rozłożył go i nakrył ich oboje, zdjął też gumkę i odłożył na podłogę. Leżeli na wznak milcząc i łączyły ich tylko splecione dłonie rąk ułożonych wzdłuż ciał.
+
- Mogę się do ciebie przytulić? – spytała wreszcie cicho.
- Jasne, zapraszam – uśmiechnął się.
Położyła się na boku, przełożyła nogę przez jego brzuch. Objął ją i zaczął delikatnie masować jej plecy i pośladek.
- Ty naprawdę się starałeś, żeby mi było dobrze – szepnęła z nutką zaskoczenia w głosie.
- Pewnie. Co to byłby za seks, gdyby tylko jedno z nas miało z niego przyjemność?
Leżeli przytuleni, okryci kocem bardziej dla ukrycia jej nagości niż dla ogrzania się.
„Więc seks może być również taki? – rozmyślała. – Taki, że chłopak nie wkłada fiuta od razu i nie kończy szybko, a potem nie mówi „Klawo było!” i się zbiera? Taki seks, kiedy chłopak robi mi dobrze tak, jak go poproszę, i robi to wspaniale, i nie udaje, że wie wszystko o dupczeniu? A po wszystkim głaszcze mnie po pleckach, i dalej jest miło, mimo że seks niby już się skończył?”
„Więc seks może być również taki?” – rozmyślał.– Nie na chybcika, gdzieś w parku czy w kiblu, bez strachu, że ktoś nas przyłapie, tylko tak, jak nam obojgu pasuje? I nawet jeżeli ona mi mówi jak mam jej zrobić dobrze, to przecież żaden wstyd. Taki seks, po którym nie trzeba od razu się zwijać, tylko można jeszcze przytulić się, pogłaskać po pleckach...”
- Powiesz mi coś? – zapytał po kilku minutach pełnych najdelikatniejszych wzajemnych dotknięć jej pleców i bioder, jego twarzy i włosów...
- Co takiego?
- W piątek zobaczyłaś mnie gołego i powiedziałaś, że „rzeczywiście mam dużego”. Skąd wiedziałaś wcześniej, że mam?
- Od Danki. Obciągała ci przecież, więc się przyjrzała. Mówiła, że nie mogła połknąć całego.
- Gadałyście o mnie?!
- A co myślałeś? Że tylko chłopakom wolno obgadywać dziewczyny, a nam nie wolno nawijać o was? Nie wszystkie tak robią, ale czasem można się czegoś ciekawego dowiedzieć – stwierdziła z uśmieszkiem.
- I czego jeszcze się o mnie dowiedziałaś?
- Właśnie trochę to dziwne, bo niewiele więcej. Inne chłopaki ciągle się przechwalają, nawet za bardzo, więc nie można wierzyć we wszystko, co mówią; z kolei dziewczyny wstydzą się przyznawać, mówiłam ci. A z tobą jest na odwrót, nie wiem, które w klasie już przeleciałeś, Danka i Ania też nie wiedzą. Albo przeleciałeś wszystkie, ale się nie przyznają, albo wyżywasz się na tych spoza klasy i szkoły. Do ilu się przyznasz, tak z ciekawości pytam?
Heniek wspomniał swoje żałosne „podboje” – lodzik Danki, a przedtem dwa szybkie numerki z dziewczynami z II klasy, w parku po wrześniowych potańcówkach, tydzień po tygodniu. Chyba każdej zaimponowało to, że podrywał je kolega ze starszej klasy, ale debiut wypadł średnio. Jeszcze jakieś macanki na szkolnej dyskotece i tyle tego. Do czego tu się przyznawać?
- Szczerze mówiąc, niewiele ich było, i rzeczywiście, z naszej klasy tylko Danka. Komuś innemu wstawiłbym jakiś bałach, że dymam na lewo i prawo, zwłaszcza jakiemuś kumplowi, ale tobie nie będę kłamał. Ale ja ciebie nie pytam, ilu było przede mną.
Hela spoważniała.
- Nie pytasz, ale... naprawdę to chciałbyś wiedzieć?
- Nie, serio. Powiedziałaś o Tomku mnie i profesorce, bo sama chciałaś, doceniam twoje zaufanie. A czy był ktoś więcej, to mnie nie interesuje– odparł stanowczo.
Hela wsunęła rękę pod koc i sięgnęła niżej.
- To mówisz, że mogę robić co chcę i z kim chcę?
- Aha.
- Hmmm... To ja chcę sprawdzić z ciekawości, czy znów jesteś gotowy.
- Tak całkiem to jeszcze nie, ale jeżeli mi trochę pomożesz… Przy tobie jakoś szybko wracam do sił – zażartował. – A co, masz znowu ochotę?
- Ochotę mam, ale jesteś trochę za duży, żebym mogła tak raz za razem, potem pewnie by mnie bolało. Ale jeśli chcesz, to zrobię coś, żebyś potem sam nie musiał – zachichotała i zaczęła powoli masować jego półtwardego członka.
- Pewnie, że chcę – szepnął, tak jak wtedy w piwnicy – każdy by chciał.
- Mówiłam ci już, że ja nie proponuję każdemu.
- Tym bardziej chcę. Mmmmmm, jak fajnie dotykasz… Ale najpierw…
- Co?
- Pocałuj mnie po prostu. Tak, jak na początku, tak jak wtedy, w piwnicy.
Całowali się przytuleni długą chwilę, ale jej dłoń cały czas poruszała się na jego członku, a ten twardniał szybko. Powoli zsunęła się po jego ciele w dół, całując po drodze jego piersi i brzuch, aż wreszcie dotarła do celu. Odrzuciła koc i usiadła okrakiem na jego nogach; znów zobaczył jej piękne piersi ze stwardniałymi sutkami, ale widok trwał tylko chwilę, bo pochyliła się, podrażniła językiem czubek penisa i wędzidełko, a na czubku żołędzi od razu pojawiła się kropelka preejakulatu sygnalizująca, że właściciel jest już zainteresowany szybkim zakończeniem zabawy.
Ale ona nie chciała jeszcze kończyć. Spodobał jej się ten rodzaj pieszczot z Heńkiem, bo chłopak był delikatny i nie próbował trzymać jej za głowę czy włosy, nie lubiła tego. Pamiętała jak Tomek za pierwszym razem przy lodziku chwycił ją oburącz za głowę i po prostu mocno dymał w usta, chyba wydawało mu się, że jest wtedy bardziej męski. „Z Heńkiem jest inaczej – myślała tańcząc językiem na czubku jego penisa – nie szarpie, nie naciska, tylko raz przytrzymał mi głowę kiedy się spuszczał, i od razu puścił, jest zupełnie inny niż ten palant, któremu dzisiaj dałam w twarz”.
Ułożyła się wygodniej, zassała członka tak głęboko jak tylko mogła bez krztuszenia się, potem wypuściła go i zaczęła lizać od góry do dołu, zahaczając o główkę. Palcami podrażniła jego jajka, co spowodowało głośny jęk chłopaka. Leżał na wznak, rozkraczony, z rozrzuconymi ramionami, i jęcząc po prostu wciągał w siebie bodźce płynące z długiego masowania i ssania najczulszej okolicy ciała; wkrótce tak go podgrzały, że próba zwolnienia tempa przez Helę nie dała rezultatu.
- Zaraz strzelę – jęknął.
Hela jeszcze kilka razy wciągnęła i wypuściła penisa z ust, wreszcie czując już jego pulsowanie skierowała go na jego brzuch, objęła dwiema dłońmi i zaczęła szybko nimi poruszać. Biodra chłopaka podskoczyły do góry, jęknął głośno, a orgazm zatrzymał mu oddech i wycisnął z członka kilka kolejnych salw spermy. Doleciały na jego brzuch i pierś. Dopiero wtedy opadł bezwładnie na wznak tak, jak po poprzednim orgazmie i spróbował znów oddychać.
- O rany – westchnął, kiedy mu się to udało – mogłem założyć drugą gumkę, nie byłoby tego bałaganu. Podaj mi moją koszulkę z podłogi.
Starannie wytarł podkoszulką penisa, piersi i brzuch i odrzucił ją z powrotem na podłogę. Popatrzył na nagą Helę klęczącą między jego nogami i wyciągnął do niej ręce.
- Przysuń się bliżej – poprosił.
Przesunęła się i usiadła okrakiem na jego brzuchu. Popieścił jej piersi i szepnął:
- Bliżej.
Przesunęła się i ostrożnie usiadła na jego klatce piersiowej. Chwycił jej pośladki i przez chwilę mocno je ściskał, po czym szepnął z uśmiechem:
- Jeszcze bliżej. O, tutaj.
Uśmiechnęła się w odpowiedzi i przysunęła się do jego głowy tak, że cipka była blisko jego ust. Poruszył głową i dotknął jej językiem. Najpierw warg sromowych, potem starał się wysunąć język jak najdalej i popieścić łechtaczkę. Dziewczyna westchnęła, ale on ze skruchą szepnął:
- Kurde, w tej pozycji nie dam rady dogodzić ci tak, jak poprzednio.
- Nie szkodzi, dzisiaj i tak miałam już dużo atrakcji. Dwie, i to wspaniałe – uśmiechnęła się mrużąc rozkosznie oczy.
Zeszła z niego, znów położyła się na boku i przytuliła do niego.
- Heniu, kim my właściwie jesteśmy dla siebie? – zapytała cicho po długiej chwili milczenia.
- O co ci chodzi?
- No bo… my tylko uprawiamy seks, ale nie jesteśmy w sobie zakochani, nie jesteśmy parą. Moglibyśmy być przyjaciółmi, ale przyjaciele nie robią ze sobą tego, co my. Więc… co? Tylko kolega i koleżanka z klasy? Po tym, co razem przeszliśmy?
- A musisz to wiedzieć w tej chwili?
- Nie muszę teraz, ale… tak w ogóle to chciałabym.
- Ja sam nie wiem. Na razie jesteśmy parą ciągle podgrzanych, ale i zdezorientowanych nastolatków – westchnął, właściwie całkiem rozsądnie podsumowując sytuację – na dokładkę ciągle zdenerwowanych i niewyspanych przez… wiadomo co.
- To chodźmy spać.
- Zwariowałaś?! – Heniek aż się poderwał. – Jeśli twoi rodzice mnie tu nakryją…
- Tata wyjechał, a mama będzie dopiero wieczorem, słyszałeś. Możemy się zdrzemnąć. Nastawię budzik na za dwie godziny, odeśpimy trochę tę kiepską noc. A potem zjemy ciasto z herbatą.
Nastawiła budzik na szafce przy łóżku i przytuliła się od tyłu do Heńka, który w międzyczasie rozważył propozycję i ułożył się wygodnie na boku.
- A jeżeli rzeczywiście zakocham się w tobie? – szepnęła podnosząc głowę.
- O rany kota, jak ty marudzisz… Jeśli się zakochasz, to nie zapomnij mi o tym powiedzieć. Kupię ci kwiatek na Dzień Kobiet.
- A jeżeli to ty zakochasz się we mnie?
- To też nie zapomnij mi o tym powiedzieć, bo ja się na tym nie znam, mówiłem ci. Kupię ci kwiatek na Dzień Kobiet, i jeszcze drugi, na imieniny. Zakochani podobno tak robią.
Helenka wzniosła oczy do sufitu i pokręciła głową; potem uśmiechnęła się, pocałowała Heńka w policzek i ponownie przytuliła się do niego. Objęła go ręką i położyła mu ją na brzuchu, a on położył swoją dłoń na jej dłoni i uśmiechnął się lekko. Powoli zapadli w drzemkę.
c.d.N.N. (dalej niech radzą już sobie sami)
KONIEC OPOWIEŚCI
(jak zwykle, komentarze i recenzje mile widziane)
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz