Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Bez uczuć # 3

Bez uczuć # 3Daria była nieco spokojniejsza idąc na to spotkanie a to z kilku powodów.
Mężczyzna zadzwonił w środę po południu i umówił się na piątek.
To ucieszyło kobietę bo miała świadomość, że to nie jeden z tych gostków,
co pooglądali pornusa i w ekstazie z wytrzeszczem oczu dzwonią by za  
przeproszeniem, - wyładować swą amunicję.
Nie, ten człowiek musiał być kimś rozważnym a to już było godne uwagi.
Dalej.
Następnego dnia powiadomił esemesowo, że chciałby aby to było praktykowane  
dwa razy w tygodniu o stałej porze.
To już u dziewczyny wzbudziło szacunek i poczuła się niemal jak za niedawnych  
czasów, gdy uzgadniała prowizję za wyjazd na sesję plenerową czy studyjną.

      Nie dało się zapomnieć, że to oddanie swego najcenniejszego daru, swej
kobiecości ale w jakimś stopniu czuła się lżej.
Nigdy nie była moralnym ideałem i kilka razy podczas swych ostatnich miesięcy,
zwłaszcza gdy była rozchwytywana do pozowania, współżyła z mężczyznami.
Były to jednak osoby jej znane, z którymi utrzymywała kontakty towarzyskie.
Dlatego podsumowując  to wszystko w ciągu dnia, miała huśtawkę nastrojów.
Od tych pobłażających jej ruch w kierunku kopulacji aż po te najczarniejsze scenariusze
z psychopatycznymi wizjami danego delikwenta, który czyha na nią w swym lokum.


        Andrzej D. bardzo się  zdziwił gdy odczytał wiadomość tekstową o treści:

     - Jestem zainteresowana taką propozycją.
       Byłabym ukontentowana gdyby to mogło pozostać utrzymane w takiej formie
       i wierzę, że te spotkania pozostaną owiane woalem tajemniczości.

    Nie spodziewał się tak elokwentnej odpowiedzi.
     Był raczej nastawiony na styl młodzieżowy ze sloganami i skrótami myślowymi,
   typu: - spoko, w porzo, pasi itp:  
    Sam nie wie dlaczego ale od środy wyobrażał sobie, że ta dziewczyną będzie  
dzierlatką  w mini i kabaretkach, W czarnej bluzeczce z maksymalnym dekoltem i
włosami na żelowanymi. Do tego nieodzowna torebka, szpilki i usta o szkarłatnej  
barwie, ruszające się w rytm żucia gumy.

     Teraz gdy czytał po raz enty tekst na matrycy telefonu miał mętlik.
Ucieszył się tym faktem, bo mógł być pewny, że nadawczyni nie pojawi się w takim stroju,
i w przypadku natknięcia się na sąsiadów nie wzbudzi jednoznacznej myśli.
Jak to w jego przypadku bywa, zawsze znajdzie sobie powód do zmartwień.
Mianowicie, zaliczając ją do osób o małej kulturze osobistej i nikłym oczytaniu,
mógł bardzo łatwo poczuć się pewnie i być pewnym odliczania do końca.

Muszę dodać, że Andrzej ma słabość do kobiet intelektualistek i bał się, że owa
Daria może wzbudzić w nim zainteresowanie.
Ciężki przypadek, co?
Nie wie kogo, a raczej czego chce.  
Daria ma łatwiej. Chyba.

    Dobra, nie przedłużam.

    20 : 47.
O tej to godzinie zabrzmiał sygnał powiadamiający o przybyciu gościa.
Gdy nasz bohater otworzył drzwi zobaczył blondynkę z upiętymi włosami w ciasny kok
nad głową. Na nosie miała duże okulary, które powiększały zieloną tęczówkę oczu.
Luźna stalowo-szara bluzeczka nie musiała przylegać by gospodarz był pewny, że nie  
przesadziła podając rozmiar miseczki.
Całość uzupełniały jasno niebieskie jeansy i czarno- złote klapki.

    - Dzień dobry,
      Nazywam się Daria - dziewczyna otworzyła usta ale zawahała się przed wypowiedzeniem
powodu swej wizyty.  Postanowiła zapytać? - Chyba się nie spóźniłam?


    - Nie - mężczyzna zrobił przejście. - Proszę.

Kobieta weszła a Andrzej wychylił głowę, sprawdzając teren. O ile zdołał dojrzeć, to oprócz kobiety
spacerującej z psem, która była pochłonięta przeglądaniem komórki, nie było nikogo.
Dopiero teraz zauważył, że ma plecak, którego paski były w kolorze pochodnym do
bluzki.

    - To ja może skorzystam od razu z łazienki.

     Daria jak tylko zobaczyła podwórko i dom wiedziała, że dobrze trafiła.
Po wejściu do środka była pewna, że ma szczęście i ten człowiek nigdy w życiu nie będzie próbował
niczego ponad to, co może mu zaoferować.  
Tak jak się spodziewała był dobrze sytuowany.
Bywała w lepszych miejscach, gdzie architekt dołożył starań by wyróżnić wnętrze, tam to pozowała
jak celebrytka w stanikach "Zalando" , czy  " Gigaprimo".
Nie miał jednak prawa czuć się gorszy, tam suto skapywały pieniądze od turystów owych hoteli.

      Oczywiście przed wyjściem wzięła długą kąpiel.
Przygotowała ciało jak dla fotografa, który dostrzegał każde przebarwienie i doceniał gdy widział
nieskalany kolor i rozświetloną skórę.
Musiała jednak pokazać, że ma do czynienia z perfekcjonistką i tak też uczyniła.
W łazience było wszystko, co potrzebowała, włącznie z białym dużym ręcznikiem, zapakowanym
w koszulce.
Mimo to zdecydowała się wyjąć swój a także płyn do kąpieli.
Nie wiedziała jak ma wyjść po tej odnowie, czy w samej bieliźnie czy też ubrać na powrót.
Zdecydowała, że pokazać swoje atuty w blado- żółtym komplecie majtek i biustonoszu jeszcze zdąży.

      Mężczyzna usiadł z wrażenia i nadsłuchiwał odgłosów lejącej się wody.
Ta kobieta była zaprzeczeniem wizji o prostytutkach.
Na dziesięć kobiet wskazanych teraz w każdej telenoweli brazylijsko - wenezuelskiej, znalazłby
bardziej kurewsko wyglądających niż ta ..ta...dama.
Tak pomyślał Andrzej i autentycznie był pod takim wrażeniem.
Nie mógł uwierzyć, że taka dziewczyna, w tym momencie stoi nago pod jego prysznicem  
by za moment wyjść i zrzucić z siebie fatałaszki a on będzie mógł położyć dłonie na jej  
cyckach i opuszkami palców wyczuć pulsowanie jej kobiecości.
Tak, jej cipa będzie rozwarta na jego sugestie.
Wepchnie jej swoje przyrodzenie.
Jej, tej okularnicy, która tak pięknie się wysławia.

     20 : 58
Blondynka z rozpuszczonymi włosami i okularami w dłoni wyszła z łazienki.

    - To ja położę swój plecak w przedpokoju i możemy...- odchrząknęła. - Bo chyba już czas.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 1066 słów i 5972 znaków, zaktualizował 28 lip o 19:28.

Dodaj komentarz