Zagubiona w czasie - Prolog

- Ty pieprzony dupku!!! - Krzyczałam za odjeżdżającym samochodem, pokazując środkowy palec na pożegnanie... Chwile po tym usiadłam na walizce, to było jedyne co mi pozostało. Nie mam słów aby to opisać, w tamtym momencie miałam tysiące myśli w głowie. Czułam się rozdarta, załamana, skrzywdzona przez osobę dla której jeszcze niedawno zrobiłabym wszystko.... Nie mogłam zrozumieć dlaczego na drodze do szczęścia zawsze musi coś stać na przeszkodzie... Dzisiejszy dzień miał wyglądać zupełnie inaczej, miałam go spędzić z moim (już byłym) chłopakiem w jednej z najlepszych akademii artystycznych w Londynie. Bardzo mi na tym zależało, to było coś wspaniałego, dzięki tej akademii mogłabym wreszcie realizować się w tym co robię, w tym co kocham, w tym co daje mi tyle radość... ale nie bo po co, w życiu zawsze przychodzi taki czas w którym wszystko się pieprzy....
Łzy zaczęły spływać po moich zmarzniętych policzkach. Nie mogłam ich powstrzymać. Głęboko rozmyślałam nad tym co teraz ze mną będzie, starałam się jakoś ogarnąć ale myśl że jestem sama w obcym kraju nie dawała mi spokoju.
Błądziłam po ulicach Londynu, było ciemno, zimno i deszczowo. W końcu znalazłam jakiś przestanek, gdzie mogłam schować się przed burzą... usiadłam na ławce i oparłam się o plastikową szybkę. Nawet nie wiem kiedy ale oczy same mi się zamknęły, byłam bardzo zmęczona przeżyciami z dzisiejszego dnia..... byłam przestraszona, jednak w głębi duszy czułam ogromny żal do Lucasa.
- Ej?! Żyjesz ? - Wybudził mnie ze snu męski głos.
- Yyy tak... - Odpowiedziałam niepewna siebie. Gdy podniosłam głowę do góry ujrzałam wysokiego, dobrze zbudowanego chłopaka o ciemno brązowych włosach i szarych oczach. Jego widok mnie zamurował, patrzyłam tak na niego z dobre 3 minuty jak nie więcej.
- Na pewno wszystko ok ? - Zapytał, drapiąc się po głowie. Chyba czuł się nie swojo. Zauważyłam to i spuściłam wzrok a na mojej twarzy pojawiły się rumieńce. Kątem oka zobaczyłam ze zrobił zadziorny uśmieszek, co nie powiem było urocze.
- Na prawdę nic mi nie jest. - Zapewniałam. Chwile po tym rozejrzałam się wokół siebie aby wziąć walizkę. Niestety nie było jej przy mnie, prawdopodobnie zostałam okradziona jak zasnęłam. - O nie!!! Tylko nie to! - Zaczęłam panikować.
- Co? Co się stało? - Chłopak zwrócił się do mnie.
- Zostałam okradziona!- Powiedziałam załamanym głosem.
- Ahh, ciesz się że okradziona a nie zgwałcona.- Powiedział jakby to była jakaś błahostka..... nic ważnego.
- Tak tylko tam było wszystko, kasa, dokumenty, telefon, ciuchy... wszystko rozumiesz?
- Ok... szczerze tez bym chciał mieć takie problemy jak ty. Wrócisz do domu i wszystko będzie jak dawniej, rodzice kupią swojej księżniczce nowe gadżety.
- Tylko problem w tym że ja już nie mam po co tam wracać! - wykrzyczałam mu to prosto w twarz. Nie ukrywam chłopak ostro mnie wkurzył miałam wrażenie że bierze mnie za dziewczynę która nie umie nic osiągnąć sama tylko wykorzystuje swoich rodziców inaczej rozpieszczona lalunia.
Po miedzy nami zapadła cisza, chłopak patrzył na mnie a ja na niego, jednak żadne z nas nie umiało wykrztusić z siebie słowa....
- Dobra... widzę że jesteś w rozsypce. Pomogę Ci ale musisz mi wszystko opowiedzieć. Zgoda ? - Zaproponował chłopak, oczywiście że się zgodziłam. Co miałam zrobić, nie chciałam zostać tu sama do rana. Jednak zastanawiało mnie to dlaczego nagle zrobił się taki miły... Po tym wszystkim co mnie spotkało wiedziałam ze tylko sobie mogę ufać.... chociaż w jego oczach była szczerość, której nie widziałam jeszcze u żadnego człowieka.  
Chłopak zaprowadził mnie do starej kamienicy, szczerze bałam się tego co mnie tam spotka ale mimo tego i tak weszłam do niej. Weszliśmy na ostatnie piętro, brunet otworzył drzwi i zaprosił mnie do środka. W pomieszczeniu było ciemno wiec nie za bardzo wiedziałam jak mieszka ale widziałam długi korytarz na końcu którego były schody. Chłopak złapał mnie za rękę i poprowadził w stronę schodów. Po paru sekundach byliśmy na dachu. Widok był niesamowity jak na taką starą kamienice...
- A wiec słucham. - Oznajmił brunet.
- Dobra ale co będę z tego miała... ?- Zapytałam
- Jeżeli twoja historia mnie choć trochę poruszy to możesz być pewna... pomogę Ci jak tylko będę mógł. Nie zostawię Cię samą... będę przy tobie dopóki nie naprawisz wszystkiego...  
Od tamtej pory ja i Connor ( bo tak ma na imię ) jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi... mieszkamy w starej kamienicy razem z Charliem i Emilyą, tak za tych wariatów oddałabym wszystko, kocham ich i nigdy nie miałam lepszych przyjaciół, jednak to z Connorem łączy mnie szczególna więź, może dlatego ze gdyby nie on i jego pomoc nie wiadomo co by ze mną było. Moja dawniejsza rodzina nie utrzymuje ze mną kontaktu... chba przyjęła to do wiadomości że jestem pełnoletnia i teraz żyje po swojemu. Moje życie jeszcze nigdy nie układało się lepiej, mam cudownych przyjaciół, chodzę do szkoły, uczę się, zarabiam, imprezuje.... jednak nie wierze w to ze będę tak miała na zawsze, tak jak już wcześniej wspominałam kiedyś w życiu nadejdzie taki czas gdzie wszystko będzie się waliło...  
Więc jeżeli jesteście ciekawi co dalej się wydarzy to zapraszam...Obiecuje kiedyś wyjawię wam swoją historię... Aaa tak w ogóle to jestem Nelly, mam 19 lat i od jakiegoś czasu mieszkam w Londynie.

CrazyFabulousGirl

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1028 słów i 5591 znaków.

5 komentarzy

 
  • NatalieWinter

    Jak najbardziej chciałabym poznać historię Nelly. Jestem okropnie ciekawa. Opowiadanie ma w sobie - jakby to powiedzieć - iskrę i przyjemnie się czyta. :)

  • LoveHaze

    Naprawdę cudne opowiadanie <3 Chciałabym poznać historie Nelly , bardzo :*

  • CrazyFabulousGirl

    Nie wiem czy dzisiaj dam radę ale na jutro powinna już być.... Bardzo dziękuję to miłe :-)

  • larwa

    Zapowiada się bardzo ciekawie  ! Bardzo fajnie napisane  ♡ w kręciłam się powiem Ci, kiedy kolejna część  ;)