Taki wywiad

Wywiad ma rozpocząć się dokładnie za dwadzieścia minut. Piję kawę, obserwując zaspane miasto, błądzących ludzi i słońce, które właśnie chowa się za ciemnymi chmurami. Zawsze przychodzę przed czasem, nigdy nie chcę się spóźnić. Nie lubię się tłumaczyć ani szykować w roztargnieniu wymówek, które mogłyby mnie usprawiedliwić. Trzeba zrobić dobre pierwsze wrażenie, bo przecież, jakim cię widzą, takim cię piszą.  
Mój dobry przyjaciel, Max, twierdzi, że przesadzam. Śmieję się zawsze, kiedy tak mówi, bo dobrze wiem, że faceci są mniej przystosowani do kontaktów międzyludzkich i równie dobrze mogą przyjść na spotkanie grubo po wyznaczonym czasie, a i tak będą zachowywać się, jak gwiazdy Hollywood, lśnić i zaznaczać co chwilę swoją obecność.  
Tak się właśnie składa, że wywiad mam przeprowadzić z mężczyzną. Ciekawe czy się spóźni. Śmieję się.  
Kawa jest bardzo dobra. Mam wrażenie, że wypłukuje ze mnie wczorajszy smutek i zmęczenie. Aromat cynamonu unosi się i dociera do moich nozdrzy, delikatnie je łaskocząc. Zdecydowanie ulubiona kafejka.  
Moje błogie i miłe rozmyślania przerywa odgłos pracującego silnika drogiego, białego mercedesa, później zamykane drzwi i kilka krzyknięć mężczyzny ubranego w czarny garnitur. Wyciąga z kieszeni okulary przeciwsłoneczne, które uniemożliwiają mi spojrzenie w całości na jego młodą twarz. Perfumy czuję już z tej odległości.  
Pieprzone miasto. Masa badziewia ubranego w piękne stroje.  
Kolejny paw, który uważa się za gwiazdkę Hollywood?  
Serce zaczyna podchodzić mi do gardła, a cudowna kawa przestaje mieć smak, kiedy owy mężczyzna podchodzi do mojego stolika, wyciąga w moim kierunku dłoń, na którym oczywiście widnieje piękny, skórzany zegarek i przedstawia się głębokim, uwodzicielskim barytonem, jako moja zdobycz, od której zależy moje miesięczne wynagrodzenie.  
Christian Fox.
Biorę głęboki oddech i staram się przełknąć rosnącą gule tkwiąca uparcie w gardle.  
-Tak, mi również miło pana poznać, Amanda Rain - przedstawiam się, czując, jak policzki mi płoną. Zupełnie, jak nastoletniej małolacie, która oberwała kilka róż z ogródka sąsiadki i została przyłapana na gorącym uczynku. Rozmówca jednak chyba tego nie zauważa, przyciemnione szła okularów uniemożliwiają mu dostrzeżenie mojej wpadki. Dobrze, mamy w końcu jakiś plus. Mężczyzna układa się wygodnie w jasnym fotelu, a kiedy jego barki mogą wreszcie spocząć, ściąga ozdobę, ukazując swoje całe oblicze.  
Młoda twarz, brak widocznych znamion, zmarszczek, cokolwiek, co mogłoby dodać mu lat. Wyregulowane brwi, o idealnym kształcie. Niewielki, zgrabny nos, który z każdej strony wygląda dobrze, nie musi więc szukać idealnego profilu. Duże, wyraziste oczy. Oczywiście niebieskie. Takie, jak widnieją w gazetach, magazynach, bilbordach pięknych, przystojnych mężczyzn dumnie prezentujących swoją męskość i klasę. Delikatny zarost, który praktycznie w ogóle nic nie zmienia. Nadal wygląda niewinnie i młodo. No i usta. Średniej wielkości, pełne, takie, które z pewnością chce się całować.  
-Wybrała pani moje ulubione miejsce - jego głos brzmi, jak nagroda, intrygująco. Przeczesuje dłonią swoje średniej długości, ciemne włosy, które przelewają się miedzy jego palcami. Uśmiecha się uwodzicielsko, jakbyśmy byli na prywatnym spotkaniu, nie w pracy.  
-Cieszę się - odpowiadam szybko, by nie zwracać zbyt dużo uwagi na jego urok osobisty. - Nasze spotkanie ma na celu zadanie panu kilka pytań. Odpowiedzi pozwolą mi porównać zdania różnych osobistości i przelać je anonimowo na papier. Zatem, możemy zaczynać? - silę się na spokój i opanowanie w głosie, aby brzmieć zarówno pewnie i sympatycznie.  
-Oczywiście. Nie spałem całą noc, aby dobrze się przygotować do wspólnego wywiadu - jego delikatny śmiech działa, jak niewielki podmuch wiatru. Kojąco. Uśmiecham się.  
-Czym jest miłość? - pytam, na co mój rozmówca wzdycha. Wiem już, że nie spodziewał się akurat takiego pytania.
Tylko dlaczego?
Miłość w końcu otacza każdego z nas, wszędzie.  
Mężczyzna łapie w trakcie zamówienia blond kelnerkę przy stoliku obok i prosi ją o zimną wodę. Dziewczyna kiwa głową i po chwili stawia przeźroczystą, błyszczącą szklankę przed mężczyzną zagadką.  
-Nie powiem, zaskoczyła mnie pani tym pytaniem. Spodziewałem się czegoś bardziej przyziemnego. Czegoś, co nie będzie musiało odkrywać moich słabości ani masek - rzuca mi przelotowe spojrzenie, a jego humor nagle gdzieś znika i z tego łagodnego śmiechu, zostają tylko jego piękne oczy.
Milczę. Czekam na rozwój sytuacji. Obserwuję w spokoju zachowanie mężczyzny.  
-Dobrze, nie jestem osobą, która potrafi się szybko poddać, więc oczywiście odpowiem na pytanie - uśmiech powraca, ale ten smutny, taki, który nie przekazuje pozytywnej energii. - Miłość jest dla mnie czymś, czego ja sam, jako człowiek nie potrafię zrozumieć. Jest darem, na jaki mnie nie stać. Jest słabością, z którą codziennie się mierzę. Widzi pani, można pomyśleć, że mam wszystko, czego dusza zapragnie. Nie głoduję, nie chodzę w ciuchach z marnych sieciówek, nie jeżdżę byle jakim autem, nie mieszkam w biednym domu. Praktycznie mogę spełnić każdą swoją zachciankę, jednak nie mogę zapewnić sobie tylko jednego, najważniejszego. Czegoś, czego nie dadzą mi żadne pieniądze - miłości - odpowiada powoli, uważnie dobierając słowa. - Miłość jest piękna. Dla mnie to wygoda, na jaką nie mogę sobie pozwolić i na jaką mnie nie stać - dodaje, wciąż mając na twarzy ten pusty, smutny uśmiech, który działa również na mnie.  
-Dlaczego pan tak sądzi? - pytam, notując jego ważne słowa w notesie.  
-Christian - bierze do ręki szklankę i wypija dość spory łyk wody. - Po prostu mów mi Chris. Skoro już rozmawiamy o tak ważnych i intymnych rzeczach, mówienie sobie po imieniu wydaje się czymś standardowym - śmieje się nerwowo, oczekując na moją aprobatę. Kiwam głową, nie widzę problemu.  
-Od dzieciństwa nie doświadczyłem miłości ze strony rodziców, więc chyba nie miał mnie kto tego nauczyć - na jego twarzy pojawia się zamyślenie, widzę też, że przypominanie sobie o tym sprawia mu ból, ale próbuje nie dać tego po sobie poznać. - Sama wiesz, że później ciężko trafić na tę właściwą drogę. W moim przypadku oczywiście skończyło się ścieżką dzieciaka wojownika, który atakował każdą osobę na swej drodze. Chyba winiłem rodziców w ten sposób, że nie dali mi tego, o co powinni zadbać, kiedy byłem jeszcze brzdącem - wyjaśnia niechętnie. Ręka, która znów sięga szklanki, drży.  
-A teraz? Dalej ma pan żal? - może nie powinnam sięgać do tego rozdziału, ale dostrzegam poza rozkapryszonym, bogatym mężczyzną, który chce wszystko kupić, dobre serce, które tylko próbuje się bronić i ukryć całą swoją wrażliwość przed światem.  
-Jasne, że tak. Skrzywdzili mnie. Rodzinna powinna przecież dać dziecku dobre wspomnienia, aby w swoim dorosłym życiu wiedziało dokąd iść, jak kochać i jak zapewnić swojej przyszłej rodzinie bezpieczeństwo i szczęście - kręci głową. Dostrzegam, że jego oczy robią się powoli mokre. To ten czas, kiedy trafia się w bardzo czuły punkt rozmówcy.  
-A dla ciebie? Czym jest miłość? - zaskakuje mnie tym pytaniem, w końcu moje osobiste zdanie nie ma w tym momencie znaczenia, ale tak świetnie czuję się w jego towarzystwie, że nie widzę przeciwwskazań, żeby zapierać się nogami i rękami przed odpowiedzią.  
-Miłość jest dla mnie ramieniem, w którym chowam się, kiedy jest mi źle. Ustami całującymi mnie na dzień dobry i na dobranoc. Słowami i czynami, które w każdej chwili potwierdzają, że ona tam jest, w małych gestach czai się i macha do mnie, pokazując mi, że jestem bezpieczna - uśmiecham się w jego stronę, dostrzegając, że się rozpromienia.  
-To piękna definicja. Widać, że wiesz o czym mówisz, że jej doświadczyłaś - splata swoje dłonie i nachyla się nad stolikiem, jakby chciał mieć lepszy widok na moją twarz.  
-Doświadczyłam wiele bólu z jej strony, ale codziennie się uczę i nie zrażam. Wiem, że w końcu poznam tę prawdziwą, która zamiast mnie unieszczęśliwić i kopać w najczulsze miejsca, zechce przytulić i trwać ze mną w najgorszych chwilach - odpowiadam. Przez ułamek sekundy następuję miedzy nami krępująca cisza. Jego oczy powiększają się i chyba jest zdziwiony, choć nie potrafię rozszyfrować dlaczego. Powiedziałam coś dziwnego?
-Jesteś naprawdę mądrą kobietą - w jego ustach brzmi to, jak najbardziej wyrafinowany komplement.  
-Za to ty masz naprawdę cholernie seksowny głos - śmieję się i wypijam ostatni łyk swojej cynamonowej kawy. Oboje nie potrafimy przestać się śmiać, spoglądając na siebie w odstępach od głupawki.  
-W takim razie, może przeniesiemy nasze spotkanie w inne miejsce? Takie, które pozwoli poznać się bliżej no i oczywiście dokończyć ten interesujący wywiad - jego oczy są pełne tak pozytywnej energii, że nie potrafię odmówić, choć miała to być tylko i wyłącznie praca.  
-Jestem zdecydowanie za! - wstajemy oboje od stolika, podaje mi ramię, abym mogła się o nie oprzeć i kierujemy się do jego białego samochodu, który na samym początku nie zrobił na mnie dobrego wrażenia.  
-Wino i dobra kolacja? - pyta, nie przestając się do mnie uśmiechać. - To już zdecydowanie nie będzie mi potrzebne - dodaje, wyrzucając drogie, markowe okulary za siebie.  
Śmieję się, kiwając głową.  
-Brzmi świetnie - wznosimy ręce do góry, nie zwracając uwagi na zainteresowanie naszym zachowaniem innych ludzi.

Malolata1

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1728 słów i 9880 znaków, zaktualizowała 16 lut 2017.

4 komentarze

 
  • agnes1709

    A gdzie fiku miku, proszę Pani? To tak... na sucho? Eee... :sciana:
    Nie, no jaja se robię:P Bardzo fajne, ale gdybyś poważnie przemyślała rozwinięcie, byłoby cool. Takie trochę rwane, nie zdążył przyjść, a już wychodzą  i ma ją... na nie tym SIEDZENIU, co trzeba :lol2: Brawo za język, zresztą wiesz... :kiss: ŁAPKA!

  • Malolata1

    @agnes1709 Twoje komentarze zawsze poprawiają mi humor, haha :) na dobrym siedzeniu, ej, miało być grzecznie, tak? Resztę sobie dokończ sama. :D

  • agnes1709

    @Malolata1 Jak ja to dokończę, będzie profanacja z dewastacją takiego ładnego jęzorka, stylu, fabuły, metafory odpłyną w głąb miasta jak pewien dziwaczny"twór", produkowany co rano w WieloCzynnościowym, a co najważniejsze - to będzie potwarz dla stwórcy i jej  dzieła, a na to NIE POZWOLĘ!!!!!! :> NEVER!!! :kiss:

  • agnes1709

    @Malolata1 A tak na poważnie to mogłabyś wrzucić cUś łóżkowego, z Twoim talentem pewnie czytałabym tuzin razy... na tydzień :D Byłoby piękne, przemyśl to, proszę  :faint: Twój wierny sługa - Agnes1709 ;)

  • Malolata1

    @agnes1709 dobrze, przemyślę, choć no to nie moje klimaty i prędzej się w tym gubię, niż rozsiewam wokół piękną, erotyczną otoczkę. Co Ty gadasz, sama masz dobry styl pisania, czytałam i potwierdzam. :D

  • agnes1709

    @Malolata1 Styl... może nie to, co dobry, tylko nie zły, raczej taki.... poprawny, za to Twój...?! Ja nie mogę pojąć, skąd Ty bierzesz te metafory zawłaszcza, że się, Qur..., żadna chyba jeszcze nie powtórzyła. I tu można użyć słowa "STYL!" a raczej Geniusz :P

  • Malolata1

    @agnes1709 haha, no widzisz, a moje zdanie na ten temat w moim przypadku, o moich utworach jest takie, jak Twoje o swoich. Uważam, że masz coś, co sprawia, ze chce się to czytać i jest zabawnie :D

  • agnes1709

    @Malolata1 zabawnie tylko czasem, niestey, jeśli mówisz o opowiadaniach, a jeśli o komentach...? No juz taki czub się urodził, niestey, ja nie umiem zwieszać :D:D:D:D:D:D

  • Malolata1

    @agnes1709 o opowiadaniach, że można się pośmiać, poprawić sobie humor z tego względu, że bohaterowie powiedzą coś, co mnie rozpierdala. :D No ja np, nie umiem rozbawić czytającego tym, co piszę proszę Pani ;)

  • agnes1709

    @Malolata1 Mówisz o schodach -alkoholikach? Hehe. No tak, niekiedy się uda, czasem sama wyję, co za bzdury piszę, ale czasem trzeba, nie tylko gwałty, pobicia i inne poniewierania. Ty masz inny styl, piszesz rzeczy smutne, ale Qrwa, jaki w nich urok!!!!!!!!

  • Malolata1

    @agnes1709 Nie bzdury, jak chcesz faktycznie bzdury, to dam Ci coś do przeczytania, to może wtedy zrozumiesz :D Urok, wiadomo, urok w tym co piszę i we mnie, teraz to ja dopiero wyję!  :lol2:  :devil:

  • agnes1709

    @Malolata1 W Tobie też, przecież wiem... i Ty wiesz, skąd wiem <cwaniacka gęba> :dancing: Daj, obadamy, to ja też Ci coś dam...  FAJNACKIEGO, AŻ CIE W KRZYŻU POGNIECIE!!! :D

  • agnes1709

    @Malolata1 ŹLE, JESZCZE RAZ!  
    W Tobie jest wielki urok, przecież wiem... i Ty wiesz, skąd wiem! <cwaniacka gęba>  Daj, obadamy, to ja też Ci coś dam... FAJNACKIEGO, AŻ CIE W KRZYŻU POGNIECIE!!!  
    Teraz jest ok!

  • Andzia231

    Super

  • Morticia

    Wspaniale sie zapowiada...miły romansik  :bravo: