Razem? cz.5

Schowałam się w toalecie. Nie chcąc go jeszcze widzieć. Nie byłam na to przygotowana. Na konfrontację z nim. Byłam za mało pewna siebie. Wiem reaguje jak mała dziewczynka, ale nie jestem przyzwyczajona do takich sytuacji. Siedziałam więc w jednej z kabin, czekając aż zadzwoni dzwonek. Na szczęście dzisiaj nie mam żadnej lekcji z Chrisem, co innego z Caroline.  
- Blake, jesteś tu ?  
O wilku mowa – pomyślałam i natychmiast podniosłam nogi do góry, aby nie rozpoznała moich butów.
- Widziałam jak tu wbiegasz. Musimy porozmawiać. Wiesz, że tego nie chciałam. To był po prostu impuls. To nie tak, że go kocham. Po prostu nie mogłam przestać, za bardzo się zatraciłam – mówiła.
Pierwsze co do mnie przyszło to szok, a potem to co ostatnio często się pojawiało, czyli łzy.  
- Musisz mi wybaczyć – słyszysz – Jesteśmy przyjaciółkami.
Otwarłam z hukiem drzwi i krzyknęłam do niej:
- Właśnie już nie jesteśmy. Przyjaciółki tak nie postępują, tym bardziej że wiedziałaś, że go kocham – wykrzyczałam wszystko, po czym minęłam ją i wybiegłam jak najszybciej ze szkoły. No i stało się wybuchłam. Pierwszy raz nakrzyczałam na kogoś, ale już nie mogłam wytrzymać. Zatrzymałam się przed wyjściem i opierając się o ścianę, osunęłam się na ziemię.  
- Miałam już więcej nigdy nie płakać. Miałam być silna – mówiłam sama do siebie, wycierając oczy trzęsącymi się rękoma.  
To ustaliłam podczas mojego pobytu w warsztacie. I miałam się tego trzymać, jak tonący brzytwy. Jak widać. Skazana byłam na porażkę, na utonięcie.  
- Rowens ? – usłyszałam jak ktoś woła moje imię, znałam ten głos, obróciłam się.
No tak Dan Hardy. Coraz częściej na siebie wpadamy.  
- Co ? – odparłam bez zastanowienia.
- Nie możesz tak co chwilę uciekać – powiedział z pełną powagą.
- A co mam robić, jak nie wytrzymuje? – zapytałam.
Podał mi rękę, chwyciłam ją, a on pomógł mi wstać.  
- Nie wytrzymujesz? Czego?
- Tego okropnego bólu – powiedziałam odruchowo, jakbym już miała ten tekst wyuczony.
- Ohhh, czyli Ty tak na serio ?
Spojrzałam na niego zaciekawiona o co mu  chodzi. Chyba zauważył, że nie zrozumiałam, bo dodał po chwili.
- Kochałaś tego frajera Jenkinsa.

PoV Dan
Jej oczy momentalnie się rozszerzyły. Była zaskoczona skąd mam takie informacje. Mimo to nie zapytała o źródła, rzuciła tylko jedno słowo
- Tak.  
Po czym spuściła głowę, minęła mnie i powolnym krokiem ruszyła w stronę szkoły.
- Głupiutka i naiwna – powiedziałem cicho, śmiejąc się pod nosem, a w myślach mając jej brązowe zapłakane oczęta.  
Zacząłem się zastanawiać, co ona takiego w nim widzi. Przecież na odległość widać, że z niego jest totalny palant i dupek.  
Stałem tak chwilę w bezruchu, mój mózg pracował teraz na najwyższych obrotach, w końcu jednak podjąłem decyzję.  
- No dobra, co mi tam – krzyknąłem i pobiegłem za nią.  
W jednej chwili zamarłem kiedy zobaczyłem, że Blake nieprzytomna leży na korytarzu. Od razu do niej podbiegłem. Zemdlała, wziąłem ją więc na ręce z zamiarem dostarczenia do pielęgniarki. W momencie kiedy ją podniosłem, otwarła oczy i nie wiedząc gdzie jest i co się dzieje, zaczęła wykonywać chaotyczne ruchy.  
- Spokojnie bo spadniesz – powiedziałem, nachylając się nad nią.  
Patrzyła na mnie z otwartą buzią, jakby widziała ducha. Szybko doszliśmy do pielęgniarki.
- Zemdlała – rzuciłem od razu, gdy znaleźliśmy się w środku niewielkiego pokoju.  
- Dobrze, że ją przyniosłeś – powiedziała – Widziałeś jak upadła?
- Niestety, nie.
- Szkoda – odparła po czym wyprosiła mnie na zewnątrz.  
Posłusznie wyszedłem, mając jednak nadzieję, że uda mi się coś usłyszeć przez drzwi. Byłem kurewsko ciekawy, dlaczego straciła przytomność.
Oczywiście nic nie było słychać. Delikatnie więc uchyliłem drzwi, dzięki temu usłyszałem całą rozmowę.  
- Dzwoniła twoja babcia, że nie byłaś w domu przez kilka dni i nie wie czy jadłaś odpowiednio – zaczęła pielęgniarka.
- Jadłam – odparła zdawkowo Blake.  
- Co?
- Dużo różnych rzeczy. Myślę, że to raczej wyczerpanie spowodowane brakiem snu. Nie mogę spać po prostu – wytłumaczyła się w dość sensowny sposób.  
- Dlaczego nie możesz spać? Koszmary? Stres? – pytała pielęgniarka.
- Mam ostatnio problemy emocjonalne – przyznała bez żadnego kręcenia Rowens.
Chyba martwi się o swoje zdrowie, skoro mówi prawdę.
- Ma to jakiś związek ze zbliżającą się rocznicą?  
Zapanowała cisza.  
- Może – odpowiedziała Rowens.
Rocznica? Czego? – pomyślałem.  
- Co tu robisz, Dan? –nagle usłyszałem głos Lucasa.
Kurwa. Nie miał kiedy przyjść. Szybko zamknąłem drzwi i odwróciwszy się do niego powiedziałem:
- Jakaś laska zemdlała na korytarzu, więc ją tu przytargałem.  
- Jakaś? Masz na myśli pannę Blake Rowens.  
Ciekawe skąd wie.
- Może.
- Czyli tak. Słuchaj stary. Dostaniesz teraz darmową porad: przestań się z nią zadawać. Ona do nas nie pasuje. Jest z innego świata, ze świata biedaków, a tacy ludzie nie powinni się z nami zadawać.  
Rozszerzyłem oczy. Nie wiedziałem że mój najlepszy kumpel ma takie zdanie o innych. Zszokowało mnie to.  
- Czyli ja też mam się z wami przestać zadawać ? – zapytałem.
Nie zrozumiał o co mi chodzi. Moi rodzice też początkowo nie mieli dużo pieniędzy. Potem jednak dzięki własnej pracy osiągnęli bardzo dużo i możemy teraz żyć na takim poziomie, jak żyjemy. Niestety po pewnym czasie zatracili się w pracy i bogactwie i już nie są tymi samymi osobami co kiedyś. A ja czuję się jakbym nie miał rodziców.  
- Co ty pieprzysz? – krzyknął zdezorientowany.
- Nieważne. To moje życie i będę robił co będę chciał – odparłem i ruszyłem do wyjścia ze szkoły.
Byłem wkurwiony. Po pierwsze bo Lucas przyszedł i nie słyszałem całej rozmowy, po drugie bo przypomniał mi o rodzicach, po trzecie bo zaczął mi dawać jakieś chujowe porady i ustalać mi życie, a po czwarte bo kurewsko mocno w mojej głowie siedziała Rowens i wszystko co z nią związane.

5 komentarzy

 
  • Słodka :D

    Kiedy next ? ;)

  • Słońce :D

    Kiedy next ? Czekamy ;)

  • Słodka <3

    Kocham <3 kiedy next? :)

  • Mia

    Kiedy next?;*

  • Amerdence

    Woooow, mega. Czekam na next^^ <3