Love net cz.2

*** 2 Lata pózniej ***
Jesteśmy z całą klasą w  mojej ulubionej lodziarni. Jest koniec roku szkolnego, więc nasz ulubiony nauczyciel zabrał nas do Parku Zdrojowego, do najlepszej lodziarni w naszym mieście. Ogólnie pod koniec roku mamy sporo wolnego czasu, mimo że niektórzy zdają jeszcze z przedmiotów ścisłych, ja mam już wszystko pozaliczane. Podchodząc do kasy z moimi przyjaciółkami, wybieram swoje ulubione smaki: Jogurt, malina i limonka. Dostaję swojego loda, biorę małą plastikową łyżeczkę i schodzę na bok czekając na moje przyjaciółki. Julka zdecydowała się na owocowe gałki, Izabela natomiast jest zwolenniczką mlecznych gałek. Wybrała czekoladę, wanilię i śmietankę. Reszta mojej paczki stała daleko z tyłu kolejki, dlatego my zdecydowałyśmy się wyjść. Już kierowałyśmy się do wyjścia kiedy ktoś złapał mnie za ramię. Odwróciłam się i zobaczyłam chłopaka. Przypatrywałam sie jemu bo wydawał mi się jakiś znajomy i nagle mnie olśniło. KUBA! Zawstydzona i zmieszana odwróciłam się o 180 stopni ruszyłam w stronę mojej paczki. Bez namysłu wyciągnęłam mój telefon i przejrzałam Messengera, kiedy znalazłam osobę, której szukałam, spostrzegłam zieloną kropkę koło jego imienia i nazwiska, symbolizującą aktywność. Napisałam do niego wiadomość.
Do Kuba:
"Cześć! Mam pytanie. Czy ty przypadkiem nie jesteś teraz w sanatorium?"
Wiadomość zwrotną otrzymałam po pewnym czasie.
Od Kuba:
"Hejka. Nie a dlaczego pytasz?"
Do Kuba:
"Miałam wrażenie, że widziałam Cię w lodziarni w Zdroju"
Od Kuba:
"Hahaha jak widzisz klonów jest wiele. Co u Ciebie?"  
Tym pytaniem mnie totalnie zaskoczył, przecież doskonale pamiętam sytuację w łazience i jego totalną olewkę na moją osobę. Nie rozumiem dlaczego teraz nagle interesuje go co u mnie. Przez myśl przemknęło mi, że może on nawet nie zdaje sobie sprawy z kim pisze i kim jestem. Minęło sporo czasu od tamtych wydarzeń. Do dziś pamiętam jak po powrocie do domu namiętnie przeglądałam jego profil na facebooku i Instagramie. Byłam nim oczarowana. Pamietam jak raz wmawiało swoim koleżanką (których bardzo nie lubiłam, ponieważ były i są zarozumiałymi pannami, które zmieniają chłopaków jak rękawiczki i myślą, że są super), że Kuba jest moim chłopakiem i się z nim spotykam. Były zszokowane tym faktem, że jak to ujęły "taki przystojniak" spotyka się ze mną. Teraz chce mi się z tego śmiać, że robiłam takie głupoty. Udawałam, że chodzę z dość ładym chłopakiem, mając pod ręką MEGA przystojnego PRZYJACIELA! Tak, najprzystojniejszy chłopak w szkole jest moim przyjacielem. Moje rozmyślenia przerwał ostry dzwięk przychodzącej wiadomości z aplikacji Messenger.
Od Kuba:
"Halo? Jesteś tam?"
Do Kuba:
"Taak jestem jestem. Zastanawiam się czy ty masz świadomość z kim piszesz"  
- Z kim tak namiętnie piszesz? - Zapytała moja przyjaciółka. Ja w odpowiedzi posłałam jej TEN uśmiech, mówiący "Pisze z chłopakiem, długa historia". Idąc alejkami przez Park streściłam jej jak to poznaliśmy się z Kubą i o całej sytuacji, która zaszła w lodziarni.  
- Z tego co mówisz, wygląda na zapatrzonego w siebie dupka.
- Bardzo przystojnego dupka - dodała Iza, która dołączyła się do nas.  
- Tak czy siak, proszę Cię uważaj na niego! - Powiedziała ostro Julka - Nie zakochaj się - dodała ciszej żeby nauczyciel nie słyszał. Na jej słowa głośno się zaśmiałam. Ja zakochać? Przecież my tylko piszemy. Nie mam pojęcia co jej strzeliło do głowy.  
Od Kuba:
"Oczywiście, że wiem. Poznaliśmy się w sanatorium"
Otworzyłam szeroko oczy, to znaczy, że mnie pamięta. Wie kim jestem i chce z mną pisać? Pomimo tej totalnej olewki 2 lata temu?  
Do Kuba:
" Nie sądziłam, że mnie jeszcze pamiętasz..."  
Od Kuba;
"Jak mógłbym zapomnieć? Wyślij mi proszę swoje zdjęcie, żebym wiedział, że to naprawdę ty"  
- Widzisz widzisz już prosi Cię o zdjęcie. Nie wysyłaj mu! - krzyknęła Julka a ja w tej chwili podałam jej mój telefon i ustawiłam się na drodze. Przyjęłam pozę do zdjęcia ale moja przyjaciółka nie chciała mi go zrobić. Na szczęście na horyzoncie pojawiła się Kasia i bez żadnych pretensji i zbędnych komentarzy zrobiła zdjęcie.  
Do Kuba:
"To ja".
Po kilkunastu minutach marszu dotarliśmy na osiedle, a to oznaczało, że nasze znienawidzone gimnazjum jest już bardzo blisko.
Od Kuba:
" A to my, na dyżurze"
Nie wiedziałam o jaki dyżur chodzi ale ostatecznie okazało się, że ich szkoła jest bardzo drobiazgowa i każda osoba, która wchodzi i wychodzi jest spisywana. Też miał szczęście, cały dzień na dyżurze, podczas gdy ja siedzę w szkole do piętnastej, mając lekcje! Wysłał zdjęcie z kolegą. Wyglądał prawie tak samo, jak 2 lata temu. Dochodziliśmy już prawie do szkoły, kiedy mój telefon zadzwonił. Oczy wszystkich skierowały się na mnie. A ja spojrzałam na imię widniejące na wyświetlaczu... Nie odebrałam.



Heeej ! Mam nadzieje, że się spodoba ! :)
Pozdrawiam
SOSENKA!

Sosenka

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 943 słów i 5226 znaków.

6 komentarzy

 
  • koniczynka727

    Czy to opowiadanie będzie kontynuowane? Bo też je bardzo polubiłam!

  • Sosenka

    @koniczynka727 Postaram się!

  • Misiaa1012

    :kiss: Cudeńko  <3

  • Olifffka&lt;3

    <3

  • Sosenka

    @Olifffka&lt;3  <3

  • niezgodna

    :) cudo

  • Sosenka

    @niezgodna dziękuję  <3

  • cukiereczek1

    Rewelacyjnie jak zawsze czekam już na kolejne :* :-) bo Kuba imię jest ładne mam chrześniaka o imieniu Kuba :D

  • Sosenka

    @cukiereczek1 dziękuję!  :rotfl:

  • KUBAAAA

    OOOOOOOOOO widze, że tutaj też jestem ! mmm Podejrzewam, że się we mnie zakochałaś Sosenko!  <3  
    Bo wiesz.... Moje serce bije tylko dla Ciebie!

  • Sosenka

    @KUBAAAA hahaha To czysty przypadek ;)