Łap marzenia cz.4

Rozmawiając z przyjacielem strasznie płakałam. Przypomniała nam się nasza ostatnia wycieczka w wakacje. Byłam tylko ja i on. Na rynku pewien pan grał na instrumencie, który wydawał takie ładne barwy dźwięku. Pomyślałam sobie wtedy o tych wszystkich rzeczach, których żałuję, które chciałabym zmienić i tak jakoś teraz to wszystko wróciło.

-Musimy wypić lampkę szampana jeszcze nie raz  
-Wypijemy. Dostałem właśnie potwierdzenie. Maja suko będziemy razem studiować!! - piszczałam jak głupia, gdy mi to powiedział.  
-Ejej, ale ja jeszcze nie dostałam potwierdzenia.  
-No tak, ja dałem wszystko wcześniej i napisałem na e-mail'a, że prosze o szybkie rozważenie decyzji, bo wakacje chciałem spędzić z tobą. A ty na pewno się dostaniesz, jesteś do tego stworzona.  
-Matko Jarek jak się cieszę!! Ale teraz muszę kończyć, idę się umyć i spać, bo najwyraźniej mój chłopak woli towarzystwo głupiego Patryka  
-Patryk jest głupi, racja. Lecz studiuje prawo, sukinsyn  
-Jebany farciarz, udało mu się i tyle. Geny ma po jakimś szczęściarzu  
-OJ jak wy we mnie kochani wierzycie, mam swój rozum, który wykorzystuje - powiedział zza drzwi mój brat. Jebaniec znowu podsłuchuje.  
-Nie masz rozumu, a nawet jeśli to powoli zanika - w tym oto momencie dostałam poduszką w twarz  
-Prosisz się o wpierdol - powiedział  
-Za używanie wulgaryzmów w miejscach publicznych dostaje się miesiąc więzienia i 1500zł kary więc uważaj, bo cię nagram.
-Ugh...zamknij się


Godzinę później wyszłam z łazienki odświeżona. Wchodząc do pokoju, zobaczyłam Batmana, leżącego na łóżku z dwoma pudełkami pizzy. Chce mnie przekupić pizzą. Myśli, że jedzeniem wszystko załatwi  

-Kicia mam pizze
- Jestem głoodna - rzuciłam się na pudełko. Tak jedzeniem można mnie udobruchać. Taka jestem, jedzenie ponad życie.
Biorąc pierwszy kęs do buzi powiedziałam:
-Jarka przyjęli na studia w Londynie  
-Będziesz tam przynajmniej kogoś miała  
-Nie wiem czy się dostanę  
-Dostaniesz, jesteś wspaniała  
-Kuba..- łzy zebrały mi się w oczach - Wiesz, że...że to wszystko po wakacjach się skończy? No wiesz my, nasze przyjaźnie. Nie będziemy potrafić tego utrzymać na odległość. Wy wszyscy będziecie blisko siebie tam w Niemczech, a ja będę daleko...daleko od was. Nie chcę tego tak zakończyć, nie w ten sposób, nie teraz...nie z tobą  
-Wiem kicia...Ale ciiii, za wcześnie na tą rozmowę. Będziemy się martwić na koniec - pocałował mnie w czoło. Widziałam w jego oczach łzy. Jest to dla nas obojga bardzo ciężkie. Nie wyobrażam sobie, że za dwa miesiące będę tysiące kilometrów od niego. W wielkim świecie bez niego. Bez mojego Batmana, który skradł mi serce. To on nauczył mnie miłości tak mocnej, jaką czuję teraz. Boję się końca wakacji wszystko się zmieni...WSZYSTKO, oprócz mojej miłości do niego. Nigdy go nie zapomnę.  



Rankiem obudziłam się po 12. Rodziców już nie było, a ten mały gówniak nie płakał. Może Patryk się nim zajął. Tss dobre sobie, on nawet sobą nie potrafi się zająć, a co dopiero małym dzieckiem. Jedyne co mnie zdziwiło to to, że Kuby nie ma obok mnie. Zeszłam na dół. W kuchni zobaczyłam Batmana i Patryka, robiących jajecznicę. Oraz Szymka, który ładnie bawił się klockami. Felek grzecznie spał. Wow, co to za dzień, chyba mi się to śni.  Wzięłam małego na ręce i zaczęłam robić mu mleko.

-Już jadł - powiedział Patryk, nawet na mnie nie patrząc.  
-Coś mi tutaj nie pasuje. Co kombinujecie? - zapytałam, zaplatając ręce pod biustem.
-Nic, jestem w domu ostatni dzień, chcemy ci zrobić przyjemność. Wrócę na święta, a ty wyjedziesz po wakacjach, czyli widzimy się za kilka dobrych miesięcy.
-Nie wspominaj o moim wyjeździe  
-Drażliwy temat? - szepnął do Kuby. Kretyn myśli, że nie słyszę.  
Dziesięć minut później zajadałam naprawdę pyszną jajecznicę, popijając herbatką, oczywiście zieloną.  

-Raz w życiu wam się coś udało
-Siostra mi się udała
-A mi dziewczyna  
-A mi dwa debile - uśmiechnęłam się  
-A ty co przed okresem? - zapytał Kuba. Mój brat głupio się cieszył, bo wie, że na takie tematy do mnie się nie gada. Dostał z łokcia w brzuch
-Za co to?! - spytał oburzony, na co pokazałam mu środkowego palca.
-Za dwa tygodnie jakoś, no chyba że wcześniej lub później, przyjedzie Jarek. Robimy imprezę!
-Ten mały chuj, nie wierzę w to dalej, że dalej się przyjaźnicie  
-Dobre znajomości nie umierają braciszku - spojrzałam na Kubę, a on spojrzał na mnie. Nasza znajomość nie jest dobra, jest wspaniała, wspaniałe czasem umierają, lecz wspomnienia pozostają...

malaksiezniczka

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 856 słów i 4706 znaków.

1 komentarz

 
  • dreamer1897

    Ou yeah, ostro  :rotfl: