Łap marzenia cz.3

Minął tydzień naszych pięknych wakacji.  
Weronika i Nikodem nie odstępowali się na krok. Zaczynałam im powoli kibicować.  
Karol za to ciągle okazuje uczucia swojej dziewczynie. Także ją polubiłam, nie jest jakaś zła. Nina okazała się bardzo pomocna, jakoś dogaduje się z Weroniką. Niestety pomiędzy Werą a Karolem nie jest najlepiej. Chcą sobie coś udowodnić, a tylko siebie ranią. No, ale na razie jakoś to wygląda.  

Dzisiaj wstałam po 10. Postanowiłam wziąć Szymka na plac zabaw. Nie ma teraz upału, więc jest idealnie. Zresztą, musi się teraz do mnie przystosować braciszek, bo cały tydzień będę sama z nim w domu.  

-Gdzie mama? - zapytałam Patryka, który był w domu. Pomimo tego, że ma już 19 lat, prawie 20 to wciąż jest głupi.  
-O to znowu ty  
-Jesteś w domu trzeci dzień a ja mam ochotę cię zabić
-Też cię kocham, wracając do pytania pojechała na zakupy z tatą i młodym

Czyli nie pójdę na plac zabaw. Usiadłam obok przyszłego prawnika i jadłam płatki do momentu, aż zadzwonił dzwonek. To pewnie Kuba, ale nie mówił nic, że przyjdzie rano.  

-Hej Batma...oo hej Nikodem - zaskoczył mnie tą wizytą.
-Mogę wejść?  
-Jasne - odpowiedziałam z uśmiechem  


Przechodząc przez kuchnię mój głupi brat go wyczaił.

-Nikodem to ty?  
-O hej Patryk
-Co ty tutaj robisz?  
-Długa historia
-Mamy czas, opowiadaj

W sumie przez ten tydzień nie zdążyłam się go to spytać. Sama jestem ciekawa

-No więc, przeprowadziłem się  
-Dlaczego?  - kopnęłam brata pod stołem. Może być to dla niego niewygodne pytanie.  
-Auł, no co?! - zapytał z wyrzutem  
-Maja spokojnie. Chciałem coś udowodnić mamie i Wiktorii. Stały się nieznośne. Więc jestem tutaj z ojcem.  
- Twoi rodzice się rozwiedli? - zapytałam  
-Nie, ale nie dziwię się ojcu. Matka stała się nie do zniesienia serio. Od jakiś kilkunastu miesięcy marudzi i czepia się wszystkiego co zrobimy, a siostra jej przytakuje.  
-Rozumiem, miałem to samo - odpowiedział Patryk, a ja go uderzyłam. Nikodem się zaśmiał.  
-Gdzie planujesz iść do szkoły?  
-W sensie na studia? Robię rok przerwy i wtedy decyduje, matura nie poszła mi źle, ale nie mam planu na siebie.  
-A no rozumiem.  

Dałam Nikodemowi płatki i w trójkę jedliśmy. Po zjedzonym posiłku poszłam z Nikodemem na górę. Przyszedł po coś.

-Wiesz, że Gosia tutaj jest?  
-Wiem. Utrzymujemy kontakt, w końcu to moja przyjaciółka.  
- No w sumie racja
-Maja - westchnął. Ja czekałam, aż zacznie kontynuować.
-To wszystko jest takie popieprzone. Karol i Weronika ciągle coś do siebie czują, a ja serio chcę jej szczęścia, ale mi tez na niej zależy. Nie wiem co mam robić
-Bądź przy niej. Ta dwójka zerwała ze sobą dawno. Na razie jest jakiś kwas, ale z czasem minie uwierz mi.
-Mówisz?  
-Mówię - posłałam mu ciepły uśmiech.  
-Dziękuje - przytulił mnie.



Kilka godzin później, przyszedł do mnie Kuba z torbą. Przez tydzień śpi u mnie, ponieważ rodzice jutro wyjeżdżają, a Patryk za dwa dni więc mamy dom dla siebie. I oczywiście dla Szymka. Maluch ma juz 3 latka. Wyrósł, ale jest nawet do mnie podobny.  


-Kolacja!! - krzyknęłam, żeby Kuba i Patryk, którzy grają i gadają już trzecią godzinę mnie usłyszeli. Wielcy przyjaciele pff.  
Dziś zrobiłam gofry. Po zjedzonej kolacji powiedziałam, że idę spać, a oni stwierdzili, że jeszcze zostaną.  

W pokoju odpaliłam Skypa i rozpoczęłam długą historię z Jarosławem.

malaksiezniczka

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 630 słów i 3458 znaków.

2 komentarze

 
  • Jaaaaaaaaaaaaaaa0121

    Kocham

  • Obca

    Łapa ;)