Bez uczuć - prolog

Luna siedziała przy stoliku na tarasie i patrzyła nieprzytomnym wzrokiem w jeden punkt na drzewie, słuchając tego, co mówi do niej przyjaciółka. Poczuła, jak w jej gardle tworzy się nieprzyjemna gula, utrudniająca przełykanie.

Kiedy Paula skończyła mówić, dziewczyna wstała i ciężkim krokiem poszła do kuchni, gdzie jej najgorsze obawy, okazały się prawdą. Kastiel opierał ręce na blacie stołu, a pomiędzy nimi znajdowała się jakaś blondynka. Wyglądało to jednoznacznie, więc nie robiła sobie nadziei, że da się to jakoś wytłumaczyć.
Starając się powstrzymać łzy, podeszła do swojego chłopaka i przygryzła wargę.
Gdy na nią spojrzał, natychmiast odskoczył od blond piękności i złapał się za kark, krzywiąc twarz.
– Luna, to nie tak – odezwał się. – Pomagałem Amber w... coś jej wpadło do oka – starał się tłumaczyć nieudolnie.
Dziewczyna roześmiała się gorzko.
– Masz mnie za idiotkę? – Łzy cisnące się do oczu, wygrały i po chwili spływały ciurkiem po jej policzkach. – To nie wyglądało, jakby coś wpadło jej do oka! Nie tłumacz się, nie chcę tego słuchać – powiedziała słabo, widząc, że Czerwonowłosy otwiera usta. – Z nami koniec. Mam już dość twojego zachowania!
Wybiegła, nie zważając na głos Pauli i wzrok innych osób, będących zaproszonych na imprezę.
Imprezę kończącą wakacje.
W przypadku Luny – kończącą również jej dwuletni związek z Kastielem.
Kiedy poznali się na początku liceum, nie polubili się, a między nimi można było wyczuć tę atmosferę. Jednak z czasem, przebywając ze sobą dłużej, bo w końcu byli razem w klasie i, o dziwo, nie raz robili razem projekt, przekonali się do siebie. Nie trzeba było długo czekać, aż się w sobie zakochają. No, przynajmniej ja – pomyślała Luna, wiedząc, że zakochany mężczyzna nigdy w życiu nie zdradziłby swojej kobiety.
Kiedy już zaczęli ze sobą być, nie wyobrażali sobie chwili bez siebie. Byli jak papużki nierozłączki. Luna wiedziała, że to, co mówią o jej chłopaku ludzie, to po prostu brednie. Nie znali go, nie wiedzieli, jaki jest naprawdę... Dziewczyna była pewna, że go poznała, ale była w błędzie.
Z zapłakaną całą twarzą i drżącym z emocji ciałem, przebiegając przez ulicę, nie zauważyła nadjeżdżającego samochodu. Zorientowała się, że coś jedzie, dopiero gdy była na pasach i rozejrzała się po dwóch stronach.
Ale było za późno; poczuła lekkie uderzenie. Upadła.
– Boże! – krzyknął mężczyzna, wybiegając z auta. Ukucnął nad Luną. – Słyszy mnie pani? Czy... – zaczął, ale zobaczył zapłakaną twarz dziewczyny. Całą miała w czarnym tuszu do rzęs.
– Nic mi nie jest – odpowiedziała, drżącym głosem, powoli podnosząc się na kolana. – Wszystko w porządku.
Zaczęła wstawiać, ale kiedy stała, zakręciło jej się w głowie i pewnie, gdyby nie szybka reakcja mężczyzny, upadłaby do tyłu.
– Chyba jednak nie wszystko – powiedział i przyjrzał się jej twarzy.
Miała zamknięte oczy.
Spojrzał na jej cienkie, lekko zaczerwienione usta i pomyślał o...
Potrząsnął głową. O czym on myśli?! Przecież ona ma góra dziewiętnaście lat, a on dwadzieścia pięć!
Mimo wszystko, nie może pozwolić, aby tak roztrzęsiona dziewczyna ponownie wpadła pod koła samochodu.
Wypuścił powietrze przez usta.
Albo mu zaufa albo nie.
– Zabiorę cię do siebie – powiedział i poczekał na reakcję Luny. – Sprawdzę, czy z tobą na pewno wszystko w porządku, a potem cię odwiozę do domu, dobra?
Przytaknęła słabo głową. Czuła, że z tego wszystkiego, zaraz straci przytomność.
Wziął ją na ręce i ruszył z nią do samochodu.

2 521 czyt.
100%177
LiyettaLecrie

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 679 słów i 3758 znaków, zaktualizowała 25 mar 2016.

7 komentarzy

 
  • Ktoś taki

    Ktoś taki · 13 kwi 2016 · 193942669

    Będzie kiedyś następna?

  • misiako

    misiako · 29 mar 2016 · 287366673

  • Niki18

    Niki18 · 27 mar 2016 · 202536502

    Proszę o więcej! Świetny początek!

  • juliq07

    juliq07 · 25 mar 2016

    Idealnie się zaczyna

  • ell

    ell · 25 mar 2016 · 202237026

    ta historia jest powiozana z Ostrą grą ?

  • eM

    eM · 25 mar 2016 · 239263632

    Powtórzę się świetnie zapowiadające się opowiadanie