Wieczór opowiadań

Wieczór jak każdy inny. Już w łóżku, światło właśnie zgasło, więc powoli wyciągam ręce w kierunku Kasi, dając jej wyraźny sygnał, że mam ochotę, żebyśmy jeszcze nie zasypiali. Z wahaniem akceptuje moje zaloty i przysuwa się do mnie. Przez chwile nasze ręce zwiedzają nasze ciała, wyraźnie kierując się w określone miejsca. Normalna szybka gra wstępna. Wszak jeszcze trzeba się wyspać, choć właściwie nie trzeba, bo jutro przecież sobota.

     Nagle Kasia nieruchomieje i odsuwa się ode mnie.
– Chcę jakoś inaczej… oświadcza stanowczo.
– Inaczej? Nie rozumiem. - jestem trochę skołowany i zaskoczony nagłą przerwą
– No inaczej. Zawsze robimy to tak samo.
– No ale jak chcesz?
– Nie wiem – wymyśl coś – rzuca mi wyzywająco.
– No dobra…  Znaczy chcesz ustami?
– Nie, tak przecież robimy. Chcę, żeby coś było inaczej niż zwykle. Mam dość tej rutyny
– Okej… rzucam jakby ze zrozumieniem, choć nie mam żadnego pomysłu na “inaczej”. – To może powiedz mi, co byś chciała.
– No właśnie nie wiem… – mówi jakby nadąsana – jakbym wiedziała, co bym chciała, to byś już o tym wiedział. To na ciebie liczę.
– No wiesz – gorączkowo szukam jakiegoś pomysłu – wykorzystywaliśmy już twoje dwie dziurki a ...masz trzy.
– Nie, nie. To na razie nie – ucina.
– No to nie wiem – mam się przebrać za policjanta? – to akurat jest słaby pomysł, bo policjantem akurat jestem. – Mogę ci założyć kajdanki… tylko mam takie prawdziwe, bez futerka.
– A kręciłoby cię to ? – pyta.
– Nie wiem… na tyle często ich używam, że chyba raczej nie… Zawsze możesz mi je założyć… Tylko kluczyka nie zgub, bo to nie zabawka i koledzy umarliby ze śmiechu…
– A co by ciebie kręciło? – ponawia pytanie.
– Mnie ? – waham się… – Nie wiem.
– No powiedz...
– Może jakbyś mi opowiedziała o swoich byłych?
– O moich byłych – jest zaskoczona – przecież ci opowiadałam… No trochę…
– Ale nie tak. Opowiedz mi, co robiliście w łóżku.
– W łóżku? Naprawdę chcesz to wiedzieć?

     Naprawdę chciałem. Pamiętam, jak pewnego wieczoru, w samochodzie, wspomniała przypadkiem o jakimś wyjeździe z jednym z moich poprzedników. To była zima i pojechali do domku z kominkiem i grubym dywanem na podłodze... Wtedy się do tego nie przyznałem, ale myśl o Kasi uprawiającej seks z innym facetem niesamowicie mnie kręciła.  

– Tak – powiedziałem – opowiedz mi o wyjeździe na Mazury, do tej leśniczówki.
– A… tamto... – zawahała się na chwilę.
– ... no pojechaliśmy z Markiem...
– ... w piątek wieczorem...
– ... na miejscu było ciemno i chłodno więc Marek rozpalił w kominku...
– ...a ja w tym czasie brałam prysznic. Na szczęście w łazience był grzejnik elektryczny.  
– Potem Marek szybko wziął prysznic...
– ... otworzyliśmy butelkę wina…  
– ... rzuciliśmy koc na podłogę przed kominkiem...  
– No i potem... No wiesz...
– Opowiadaj…  
– No, ale co?
– No kto, kogo… Jak…
– Na pewno chcesz tego słuchać?
– Jak widzisz…
– No to zaczęliśmy się całować…
– Uhmmm...
– No i zdjął mi koszulkę…
– Miałaś stanik?
– Po prysznicu? Coś ty.
– Więc już nie miałaś…
– No nie… I zaczął mnie całować… Znaczy piersi… I brzuch… A potem zszedł niżej…
– A majteczki?
– No zdjął mi… Przecież przez majteczki się nie da... językiem...  - żachnęła się –  i zaczął całować mnie... tam…
– Podobało ci się?
– No pewnie… Wiesz, że lubię.

Wiedziałem...

– I co dalej?
– No jakoś w międzyczasie zdjął swoje spodenki. I nagle przestał mnie tam lizać i zobaczyłam jego penisa tuż przed oczami. Przysunął się do mnie.
– I co ...?
– No zaczęłam… No wiesz...
– Co?
– No zaczęłam go... Lizać. I brać do buzi.
– A co on na to?
– No normalnie… To samo, co zazwyczaj ty… Zaczął ciężko oddychać...
– I co ?
– No myślałam, że chce, żebym mu tak zrobiła do końca… Ale nagle przestał, położył się na kocu i kazał mi na sobie usiąść.
– Znaczy na jego penisie?
– No tak… Więc usiadłam i zaczęłam się ruszać.
– A co on zrobił?
– No normalnie… Pieścił mnie… Bawił się piersiami… A potem włożył rękę między nasze ciała i dotknął mnie tam… Po tym już wiele nie potrzebowałam.
– Szczytowałaś?
– Jeszcze jak…
– A on?
– On też.
– Skąd wiesz?
– No jak - przecież czuję… w sobie.

     Milczeliśmy przez chwilę. Mój penis był twardy jak skała, to opowiadanie niesamowicie mnie podnieciło.

– A jakiego miał… – zapytałem ostrożnie.
– Nooo, normalnego. Jak wszyscy...
– Jacy znowu wszyscy? To ilu ich miałaś — zrobiłem się zazdrosny.
– Ojejku. No normalnego.
– Jak ja?
– No tak… Może trochę większego…
– Aha...

     Znowu milczeliśmy przez chwile. Chciałem się do niej dobrać, ale nagle znowu zaczęła mówić.
– Ale to jeszcze nic. Nie opowiadałam ci chyba, jak raz pojechałam na żagle z Martyną i naszymi chłopakami.
– No chyba nie…
– Byliśmy kilka dni na łódce na Mazurach – opowiadała, patrząc gdzieś ponad mną.
– Mieliśmy dwie kabiny… ja z Michałem, a Martyna z Maćkiem. Już w pierwszą noc wypiliśmy trochę… To znaczy chłopaki więcej, a my tylko trochę wina, ale jak dla mnie to wtedy było dużo… No i poszliśmy spać, każdy w swojej kajucie, a tu nagle się okazuje, że Maciek zostawił górne okienko otwarte i całe ich łóżko jest mokre, bo padał deszcz. Oni mieli małą kabinę, a my bardzo dużą, z dużym łóżkiem. Takim dla dwóch, a nawet trzech osób – ciągnęła z zamyślonym wyrazem twarzy. Najwyraźniej w wyobraźni wróciła na tą łódkę.

– My właśnie zaczynaliśmy się rozbierać, a tu nagle wchodzą i mówią, że nie mają gdzie spać. No i wpakowali się do nas, do łóżka, Martyna obok mnie, a za nią Maciek. Ciasno się zrobiło, a ja nagle czuję, że Michał wkłada mi ręce w majtki. Pogoniłam go, najdyskretniej jak mogłam, ale nie dawał za wygraną. Maciek, chyba zachęcony, też zaczął się dobierać do Martyny. Objechaliśmy ich i się uspokoili, ale po chwili słyszę, że Martyna zaczyna głośno oddychać i nawet pojękiwać. Maciek najwyraźniej dotarł do jej majtek – opowiadała coraz odważniej .

– Chwilę udawaliśmy, że nie słyszymy, ale po chwili poczułam, że Michał znowu się do mnie przystawia. Nie protestowałam już więcej i po chwili obie jęczałyśmy, już specjalnie się z tym nie kryjąc. Trudno by było się kryć, jak leżeliśmy praktycznie razem. Byliśmy przykryci kołdrą. Nagle, zanim zorientowałam się, co się dzieje, Michał zdjął mi majtki, położył się na mnie, trochę siłą rozsunął mi uda i po chwili jego penis był już we mnie. Byłam mokra, podniecona no i nieźle pijana. Maciek natychmiast zrobił to samo z Martyną i po chwili, obaj posuwali nas, leżące obok siebie. Nigdy wcześniej nie uprawiałam seksu w towarzystwie – zaśmiała się na samo wspomnienie.  

– A później ? – zapytałem zaskoczony takim przedstawieniem tematu.  
– Czekaj, słuchaj dalej. – zignorowała moje pytanie. – Maciek zdjął Martynie koszulkę, uwalniając jej piersi. Nie protestowała. Michał chciał to samo zrobić ze mną, ale trochę się opierałam. Po chwili jednak i ja skapitulowałam. Teraz obaj mieli dwie nagie dziewczyny przed sobą... Widok musiał być niezły, bo obaj już po chwili zakończyli występy. No i leżeliśmy obok siebie, dwie pary, obie nagie. Chłopaki zeszli z nas i położyli się obok. Ale wiesz, dla nas było mało - tak szybko skończyli… Wtedy Martyna dotknęła mojej piersi. Ofuknęłam ją, że przecież ja nie jestem lesbijką a wówczas Maciek sięgnął przez Martynę i wziął moją pierś w rękę. Chciałam na niego nakrzyczeć, ale Michał szybko zrobił to samo, to znaczy złapał za pierś Martyny. Znowu chciałam protestować, ale zrobiło się tak podniecająco... Tak się chwilę bawili naszymi piersiami i wtedy Michał powiedział, żebyśmy zamienili się miejscami. Przeskoczyli przez nas i teraz Maciek leżał obok mnie, a Michał z Martyną.  

– Maciek włożył mi rękę między nogi i jednocześnie zaczął językiem pieścić moje piersi. Co się działo z sąsiednią parą - nie wiem, bo już mi było wszystko jedno i zaczynałam odpływać. Potem Maciek usiadł między moimi nogami,  rozszerzył je i zaczął pieścić moją łechtaczkę penisem. Skubany, dopiero co skończył w Martynie, a już był twardy. Zobaczyłam, że mój Michał leży między nogami Martyny i pieści ją językiem. Maciek wszedł we mnie i zaczął posuwać... No i teraz nie doszedł od razu, za to ja chyba tak. Na koniec, wyszedł ze mnie, i spuścił mi się na brzuch. A Michał, usiadł na Martynie tak, że dotykał penisem jej piersi i spuścił się na nie… Martyna to ma cycki - powiedziała z nutą zazdrości w głosie.
– Potem poszliśmy spać. Każda już ze swoim partnerem. Na drugi dzień niby mieliśmy kaca, ale widziałam, że wszyscy są mega zadowoleni...

     Spojrzała na mnie. Musiała zobaczyć co się ze mną dzieje, bo chwyciła mnie za penisa i zaczęła masować. Byłem tak podniecony jej opowieścią, że po kilkunastu ruchach wystrzeliłem z taką siłą, że oblałem jej brzuch i połowę łóżka.
– Widzę, że cię to kręci – powiedziała ze śmiechem, sięgając po ręcznik. – Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko, że ci to opowiedziałam…
– Na pewno, nie mam nic przeciwko. Ale nie spodziewałem się po tobie, takich historii.
– No może mam ich i więcej…  – powiedziała zagadkowo.  – Teraz twoja kolej.
– Dobra – powiedziałem, i przysunąłem się do niej. Włożyłem rękę między jej nogi, gdzie znalazłem mokrą i śliską łechtaczkę. Najwyraźniej nie tylko ja się podnieciłem.  
Zacząłem ją delikatnie masować, nie odrywając od niej palców.

– Pamiętasz, opowiadałem ci, że kilka lat temu byłem z Iwoną – moja poprzednią dziewczyną – na Majorce. Lot był w nocy, o jakiejś idiotycznej porze, do samolotu wsiadaliśmy około drugiej nad ranem. Praktycznie natychmiast po starcie wszyscy poszli spać. Ja przykryłem się kurtką i próbowałem zasnąć. Siedziałem w środku, Iwona przy korytarzu, a po mojej prawej siedziała jakaś dziewczyna, trochę starsza od nas. Chyba była sama. Też przykryła się kurtką i poszła spać. Przynajmniej tak myślałem. Wiesz, w samolotach nie ma za dużo miejsca, w pewnym momencie opuściłem rękę i wyczułem, że dotknąłem jej ręki, gdzieś między naszymi siedzeniami. Najpierw chciałem zabrać swoją, ale ona spała, a mnie coś podkusiło i zostawiłem, tak jak było. To było jakoś ekscytujące, śpiąca Iwona po mojej lewej i ja, niemal trzymając za rękę nieznajomą, po prawej. Oczywiście udawałem, że śpię, a ta ręka to przypadek, a wszystko działo się pod kurtkami. I nagle, wiesz co – czuję, że ta dziewczyna delikatnie chwyta moją rękę i kładzie na swoim biodrze, i to raczej po wewnętrznej stronie ud. Nie wiedziałem co zrobić, w końcu, oficjalnie, to ja spałem a ten dotyk, to taki niby przypadek. A ona zaczyna głaskać moją rękę i jeszcze przyciska sobie do nogi. Nawet mocno mnie trzymała... W końcu zacząłem sam ją głaskać, to znaczy jej nogę, czym zdradziłem się, że nie śpię. Ale na twarzy kamienna maska, i śpię jak zabity. Coś tam zaczęła gmerać pod kurtką i nagle czuję, że moją rękę pakuje sobie w majtki. Okazało się, że rozpięła spodnie. Poczułem jej włoski, a poniżej mokro jak u ciebie teraz…  No to zacząłem masować… O tak – to mówiąc, zintensyfikowałem nieco ruchy moimi palcami.  
– Właściwie, to nie do końca ja ruszałem, bo to ona kierowała moją ręką. Robiła sobie dobrze moimi palcami. Trwało to jakiś czas. Bałem się, że się Iwona obudzi, bo trochę tą ręką ruszałem. Potem wepchnęła moją rękę dalej i zrozumiałem, że mam jej tam włożyć palce. Chwilę później poczułem skurcze – dziewczyna miała orgazm. No prawie, jak ty teraz – sięgnąłem dalej i włożyłem Kasi palce do środka.  

     Nacisnąłem mocniej, poruszając energicznie. Chwilę później Kasia zesztywniała, chwyciła moją rękę i przycisnęła do siebie jeszcze mocniej. Poczułem delikatne drżenie orgazmu na swoich palcach. Po chwili wszystko się uspokoiło…

– I co było dalej – wychrypiała po dłuższej chwili…
– Nic... Wysunęła moją rękę z majteczek i niejako oddała mi ją.
– A ona tobie… nic nie zrobiła?
– No, może i coś by było, ale stewardessy zaczęły już krzątać się po kabinie, ludzie się obudzili, Iwona się obudziła… i już nie było jak. Zresztą, nawet nie wiem, czy miała zamiar mi się jakoś odwdzięczyć.
– Nic? Nie mieliście później kontaktu?
– Nie, no co ty. Trochę miałem wyrzuty sumienia.  W końcu moja dziewczyna siedziała obok. Potem wysiedliśmy z samolotu i już jej więcej nie widziałem.
– No! Ciekawa historia… A od czasu, jak jesteś ze mną, też miałeś takie przygody?
– No co ty… Przecież bym Ci powiedział…
– A swojej dziewczynie to wówczas opowiedziałeś ?
– No nie…
– Tylko byś spróbował… Teraz chce spać.
– A kiedy opowiesz mi coś nowego?
– A skąd wiesz, że jest jeszcze coś do opowiadania? – zapytała.
– No ten rejs – chyba nie trwał jedna noc…
– No nie trwał – zamyśliła się – Kiedy indziej… Śpimy...

     Zasnęła po chwili, ale do mnie sen nie przychodził. Byłem rozbudzony i podniecony tymi opowiadaniami. Myślałem o wszystkich przygodach, od których, bynajmniej jakoś specjalnie nie stroniłem. Nie, żebym był mocno niewierny, ale tak do końca wierny, to też raczej nie. I to niemal żadnej mojej dziewczynie. Tyle było okazji… Żal było nie spróbować.

evaq

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 2449 słów i 14030 znaków.

2 komentarze

 
  • Facet

    Bardzo kiepskie... Brak w tym emocji, życia,  gustu ! Żałosne beztalencie.

  • eksperymentujacy

    No to prosimy o przygód ciąg dalszy :)