Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Urodziny u kolegi. część 1

Urodziny u kolegi. część 1Część 1: Maks i Maja – pierwszy raz we dwoje

Maja ma długie włosy do pasa, szczupłą sylwetkę z długimi nogami i szerokimi biodrami – co daje piękny widok prześwitu w miejscu jej cipki, gdy nosi letnie spódniczki. Jest pewna siebie, ale nie zadufana. Ma w sobie ciepło i łobuzerski uśmiech. Ja – Maks – jestem jej chłopakiem od roku. Kocham ją, ale też pragnę. I to pragnienie rośnie z każdym tygodniem.

Urodziny u Pawła

Paweł, mój kolega, zaprosił nas na swoje urodziny. Zabawa była przednia – wino, śmiech, muzyka. Gdy goście rozeszli się, a my byliśmy już podpici, Paweł dał nam klucz do domku letniskowego.
– Śpijcie u mnie. Rano zrobimy śniadanie.
Byliśmy wdzięczni. Domek stał na skraju lasu, a w środku paliła się tylko świeca.

Maja położyła się na łóżku, ja obok niej. Zaczęliśmy się całować – delikatnie, potem coraz głębiej. Czułem jej dłonie na swoich plecach, jej udo na swoim biodrze.
– Rozbierzmy się – szepnęła.
Zdjąłem z niej bluzkę, potem spódniczkę. Jej piersi były jędrne, sutki ciemne i już napięte. Sama zdjęła majtki, nie czekając na mnie.
– Tęskniłam – powiedziała.
– Ja też.

Gry wstępne trwały długo. Całowałem jej szyję, ucho, piersi – przygryzałem sutki, aż jęczała. Zjechałem językiem po brzuchu, między uda. Rozchyliła nogi, a ja wsunąłem język w jej cipkę.
– Maks… – jęknęła.
Nie przestawałem. Czułem jej palce na swoich włosach. Była mokra, gorąca, gotowa.
Spełnienie
Wszedłem w nią powoli, bez pośpiechu. Maja zamknęła oczy. Jej ręce wędrowały po moich plecach, po pośladkach.
– Szybciej – wyszeptała.
Przyspieszyłem. Czułem, jak jej wnętrze zaciska się na moim małym, jak jej oddech staje się coraz szybszy.
– Już… – wydyszała.
Doszła pierwsza, a ja za chwilę po niej, nie wychodząc z niej, czując jej wilgoć i ciepło.
Leżeliśmy przytuleni, spoceni, uśmiechnięci.
– To było cudowne – powiedziała Maja.
– Zawsze jest.
– Wiem. Dlatego cię kocham.
Zasnęliśmy w objęciach. Świeca dopaliła się do końca.

Poranek
Obudziłem się pierwszy. Maja spała wtulona w moje ramię. Nie chciałem jej budzić. Patrzyłem na jej spokojną twarz, na rozrzucone włosy, na jej nagie ciało – i pomyślałem, że to szczęście, że jest moja.
Gdy otworzyła oczy, uśmiechnęła się.
– Patrzyłeś na mnie?
– Cały czas.
Pocałowała mnie. Wtedy wiedziałem, że to nie jest tylko seks. To jest miłość. Ale miłość, która nie boi się odrobiny szaleństwa.

________________________________________
MAKS, MAJA I PAWEŁ – PIERWSZY RAZ WE TROJE  

1. Noc
Pojechałem z Mają do Pawła na urodziny. Zabawa zeszła długo, a że Paweł ma domki letniskowe, dał nam jeden do nocowania. Byliśmy już troszkę podpici. Maja – piękna, siedemnastoletnia, długie włosy do pasa, szczupła, z długimi nogami i szerokimi biodrami – dawała piękny widok prześwitu w miejscu swojej kobiecości.
Zaproponowałem, byśmy się położyli i poprzytulali. Po jakimś czasie zaczęliśmy się całować i ściągać ubrania. Pieściliśmy się długo. Potem delikatnie i powolutku zacząłem wsuwać swoją męskość w jej wnętrze. Powoli doszliśmy do ekstazy.

Maja nie wiedziała, że umówiłem się z Pawłem, by przyszedł w nocy. Może uda się pobawić wspólnie. Było dość ciemno, jedynie światło od świecy na stole. Paweł wszedł niepostrzeżenie i rozebrał się do naga. Maja nic nie wiedziała.
Obróciłem ją na bok, tyłem do siebie, i zacząłem pieścić dłonią jej kobiecość, potem wszedłem w nią swoją męskością. Gdy była już ostro podniecona, zapytałem:
– Madziu, a zrobisz coś szalonego dla mnie?
– Co zechcesz – odparła, nie wiedząc, co szykuję. Miała zamknięte oczy.
Wtedy dałem znak Pawłowi, żeby podszedł. Ukląkł przed jej głową. Jego męskość stała podniecona.
– Chciałbym, żebyś spróbowała przyjąć w usta innego mężczyznę, gdy ja będę w tobie – wyszeptałem jej na ucho.
– Co? – zapytała i zobaczyła jego męskość tuż przed oczami. – Nie, tego nie zrobię.
Prosiłem ją kilka razy, namawiałem. Była tak podniecona, że w końcu powiedziała:
– No dobrze… tylko dla ciebie to zrobię.

Wyciągnęła rękę, nieśmiało dotknęła, zaczęła głaskać, aż chwyciła mocno, poruszając dłonią. Gdy miała pierwszy orgazm, poprosiłem, żeby wzięła go do ust. Znów się zawałała, mówiąc, że to za wiele, że nie da rady. Długo się przekomarzaliśmy, aż uległa. Ssała go tak, że Paweł nie mógł wytrzymać – wytrysnął jej do ust.
Wtedy zakryłem jej buzię i uśmiechając się, wyszeptałem:
– Madziu, połknij. Chcę, byś łyknęła czyjąś spermę. To mnie podnieca.
W końcu uległa.

Przekręciłem ją na brzuch. Maja schowała twarz w poduszkę. Wtedy dałem znak Pawłowi, by wszedł w nią. Był już gotowy. Zaczął ją posuwać. Po chwili uniosłem głowę Maji i wtedy zorientowała się, że to nie ja ją posuwam. Zanim się odezwała, wsunąłem swoją męskość w jej usta i zacząłem poruszać się w jej twarzy.
Byliśmy pijani. Maja miała za mało woli i siły, by się przeciwstawić. Potem robiliśmy we dwoje z Pawłem różne rzeczy z Mają.

2. Ranek
Następnego ranka Maja była trochę speszona.
– Nie wyszłam na zbyt rozwiązłą? – zapytała.
– Było cudownie – zapewniłem ją. – Nigdy nie widziałem tak wyluzowanej i namiętnej dziewczyny.
– A Paweł? – zapytała ciszej.
– Przesyła ci całusy.
– Przekaż mu, że mimo wszystko… podobało mi się. Ale nikomu bym się do tego nie przyznała.
Uśmiechnąłem się i pocałowałem ją w czoło.

3. Weekend
Po jakimś czasie Paweł zaprosił nas znowu do domków. Maja bez wahania potwierdziła, choć powiedziałem, że może być jeszcze goręcej – Paweł wspominał o przyjacielu, który ma podobno nadwymiarową męskość.
W piątek wieczorem podjechałem po Maję i pojechaliśmy na weekend.
4. Piątek: niepokój
W drodze Maja milczała. Wiedziała, po co jedzie. Bała się, ale i pragnęła.
– Stresujesz się? – zapytałem.
– Trochę – przyznała. – Ale bardziej siebie. Czy to mnie nie zmieni?
– Zmieni. Na lepsze.

Paweł czekał przed domkiem. Ubrany w koszulę, która podkreślała jego ramiona. Przywitał się z Mają uprzejmie, jakby nie wydarzyło się nic między nimi. Ona skinęła głową, nie patrząc mu w oczy.
W środku czekała butelka wina i świece. Wieczór zaczął się niewinnie – rozmowa, śmiech, wspomnienia. Dopiero drugi kieliszek sprawił, że Maja odprężyła się.
– Paweł – powiedziała nagle. – Przepraszam, że wtedy nie chciałam… połknąć.
– Już dawno zapomniałem – skłamał z uśmiechem.
Wziąłem ją za rękę.
– Jesteś tu dla siebie. I dla nas. Bez presji.

5. Noc: opór i przełamanie
Gdy świece dopaliły się do połowy, Paweł wstał i zdjął koszulę. Maja spuściła wzrok, ale widziałem, jak jej źrenice rozszerzyły się.
Ja zacząłem całować jej szyję. Paweł usiadł naprzeciwko, nagi od pasa w dół.
– Nie patrz na niego – szepnąłem. – Patrz na mnie.
Dotknąłem jej piersi przez materiał, przygryzając delikatnie ucho. Maja jęknęła cicho. Wtedy Paweł wstał i podszedł do niej od tyłu. Położył dłonie na jej ramionach. Nie protestowała.
– Zdejmij jej bluzkę – powiedziałem.
Zrobiłem to sam. Paweł rozpiął jej stanik. Maja zakryła piersi rękami, ale odsunąłem je.
– Nie wstydź się. Jesteś piękna.

Paweł pochylił się i musnął ustami jej sutek. Maja zamarła na chwilę, po czym westchnęła. Ja w tym czasie rozpinałem jej spodnie.
Paweł pierwszy zsunął się w dół i rozchylił jej uda.
– Nie… – szepnęła Maja, ale nie zamknęła nóg.
– Zobaczysz – powiedziałem. – To jest lepsze niż ja.
Paweł zaczął pieścić językiem jej kobiecość. Wolno, kolistymi ruchami, wsuwając język między wargi. Maja zacisnęła palce na jego włosach. Ja w tym czasie ssałem jej piersi, przygryzając sutki, okrążając je językiem.
– Już… już… – jęknęła.
Paweł nie przestawał. Język, palce, usta – wszystko pracowało, aż Maja krzyknęła, dochodząc po raz pierwszy tej nocy.
– A teraz ja – powiedziałem.
Wszedłem w nią od tyłu, gdy Paweł klęczał przed jej twarzą. Maja przez chwilę wahała się, ale gdy chwyciła jego męskość w dłoń, nie mogła już udawać, że nie chce.

– Dla ciebie – szepnęła, zanim wzięła go do ust.
Paweł jęknął, a ja przyśpieszyłem ruchy. Czułem, że Maja jest coraz bardziej podniecona – jej ruchy głowy były pewniejsze, dłoń zaciskała się na jego męskości.
– Teraz on – wyszeptałem.
Maja skinęła głową, nie przerywając. Paweł wszedł w nią, gdy ja wciąż byłem w środku. Maja krzyknęła – z zaskoczenia i rozkoszy.
– Boże… za dużo… – wyszeptała.
– Za dużo, czy za dobrze? – zapytałem.
Nie odpowiedziała. Ale zaczęła się ruszać – w rytmie, który sama wyznaczała.
________________________________________
Część 3: Maks, Laura i Paweł – listopad z sauną (Maja chora)

Telefon
Dzwonek wyrwał nas z sobotniej drzemki. Paweł, jak zawsze bez wstępów:
– Maks, przyjeżdżaj z Mają. Mam nową saunę. W piątek wieczorem.
Maja, słysząc rozmowę, klasnęła w dłonie. Uwielbiała te wypady – ciepło, cisza, my dwoje, a potem Paweł i jego coraz śmielsze pomysły. Tym razem jednak los pokrzyżował plany.

Przeszkoda

W czwartek podjechałem do niej, a ona leżała na kanapie otulona kocem, z termometrem w ustach.
– Gorączka – powiedziała przekornie. – Nie pojadę.
Usiedliśmy przy kawie, ona w swetrze, ja w kurtce, już prawie gotów do drogi. Nagle Maja uniosła wzrok.
– A gdybyś zabrał Laurę?
Uniosłem brew. Laura – jej młodsza siostra. Szczuplejsza, drobniejsza, z nieśmiałym uśmiechem, który krył w sobie więcej, niż pokazywała.
– Laura? Ma dopiero piętnaście lat.
– Szesnaście za miesiąc – odparła Maja. – I nie jest już dzieckiem. Miała chłopaka przez dwa lata. Jest wyposzczona.
– Ale czy ona w ogóle wie, co się tam dzieje?
– Wie… tyle, ile jej powiedziałam. Bez szczegółów. Ale jest zachwycona. I zazdrosna, że to nie ona.
Maja uśmiechnęła się chytrze. Zawsze lubiła sprawować kontrolę, nawet zza koca.
– Zrób jej zdjęcia – dodała. – Albo filmiki. Niech ma potem na nią haka.
Zadrżałem. Nie z zimna.

Laura
Maja zawołała Laurę. Weszła nieśmiało, w dresowych spodenkach i za dużej bluzie. Jej nogi były długie, a biodra – mimo młodego wieku – krągłe.
– Lauro – zaczęła Maja. – Rozchorowałam się. Maks jedzie na weekend do Pawła. Zastąpisz mnie?
– A co tam robiłaś? – zapytała Laura z iskrą w oku.
– Maks ci wszystko opowie. Na bieżąco.
Maja mrugnęła do mnie porozumiewawczo.
– Rób wszystko, co Maks powie – dodała wyraźnie. – Żeby było tak, jak ze mną.
Laura skinęła głową, nieświadoma, że te słowa mają głębsze znaczenie.
– Super! – wykrzyknęła. – Będę godnie cię zastępować!
W drodze

W piątek po południu zajechałem pod dom. Laura stała na schodkach, ubrana w cienką kurtkę i plecak. Wsiadła, pachnąca jabłkami i wanilią.
– Jesteś pewna? – zapytałem.
– Całkowicie – odparła.
Milczała przez pierwsze kilometry, wpatrując się w mokry od deszczu asfalt.
– Maja mówiła, że u Pawła jest sauna – przerwała ciszę.
– Jest.
– I że się tam… rozbieramy.
– Sauna bez ubrań nie działa – odparłem spokojnie.

Zamyśliła się. Patrzyłem na jej profil – delikatny nos, usta lekko rozchylone, długie rzęsy. Wiedziałem, że Maja nie zdradziła wszystkiego. Nie wiedziała, że często w tej saunie nie chodziło tylko o ciepło.
– Nie bój się – powiedziałem. – Będzie fajnie.
– Ja się nie boję – odparła. – Tylko… żeby nie bolało.
Zerknąłem na nią z ukosa. Ona patrzyła przed siebie. Wiedziała, co mówi.
Przyjazd
Paweł czekał przed domkiem. Był sam. Gdy zobaczył Laurę, uniósł brew, ale po chwili uśmiechnął się szeroko.
– Maja chora – wyjaśniłem. – To Laura. Jej siostra.
– Witaj w klubie – powiedział Paweł, podając jej rękę. Laura dotknęła jego dłoni nieśmiało. Był wyższy niż myślała, szerszy w ramionach, z oczami koloru miodu.
W środku palił się kominek. Paweł nalał grzańca. Laura wypiła szybciej, niż planowała.
– Chodźcie – rzucił Paweł. – Rozpalę saunę.

Sauna

W parze nie ma miejsca na wstyd. Laura rozebrała się bez słowa, ale jej ruchy były sztywne. Paweł pierwszy zdjął ręcznik, siadając naprzeciwko niej. Ja położyłem się obok, nagi, z zamkniętymi oczami.
– Gorąco ci? – zapytała Laura, gdy pierwsze krople potu spłynęły po jej piersiach.
– Jeszcze nie – odparł Paweł.
Milczeliśmy. Czułem jej wzrok na swoim ciele. Paweł wstał, nalał wody na kamienie. Syknęło. Para wypełniła pomieszczenie.
– Zobacz – powiedział do Laury, wskazując na drewnianą ławeczkę. – Możesz się położyć.
Posłuchała. Jej plecy były mokre. Jej pośladki – napięte. Paweł położył dłoń na jej łydce. Nie cofnęła.
– Masz piękne nogi – powiedział.
Odwróciła głowę w moją stronę. W jej oczach było pytanie. I zgoda.

Noc

Po saunie przeszliśmy do pokoju. Było ciemno, tylko ogień w kominku. Laura położyła się na łóżku, a my – po obu jej stronach. Paweł wziął jej dłoń i położył na swoim kutasie. Ja zrobiłem to samo.
Laura zamknęła oczy. Jej palce błądziły, porównywały, głaskały.
– Inne – szepnęła. – Maks, ty masz gładszego. Paweł – grubszego.
– Który lepszy? – zapytałem.
– Jeszcze nie wiem.
Trzymała nas obu przez długą chwilę, uciskając, przesuwając dłonie, poznając każdy centymetr. Była w tym jakaś dziecięca fascynacja, ale i kobieca pewność.

– Chcę zobaczyć – powiedziała nagle. – Zapalcie światło.
Paweł wstał i przekręcił włącznik. Pokój zalało jasne światło. Laura mrugała przez chwilę, ale nie zasłoniła oczu. Przyglądała się naszym sprzętom z bliska, dotykając ich, oglądając ze wszystkich stron.
– Jakie śmieszne – powiedziała. – I jakie potężne.
Paweł uśmiechnął się i położył ją na plecach.
– Zaczniemy od pieszczot – powiedział. – Bez pośpiechu.

Całował jej szyję, ramiona, brzuch. Ja zająłem się jej piersiami – ssałem, przygryzałem delikatnie, okrążałem językiem sutki. Laura oddychała coraz szybciej, jej dłonie wędrowały po naszych plecach, po włosach.
– Chcę was poczuć – wyszeptała.
Paweł zsunął się w dół i rozchylił jej uda. Zaczął pieścić językiem jej cipkę – wolno, kolistymi ruchami, wsuwając się między wargi. Laura zacisnęła palce na jego włosach. Ja w tym czasie wsunąłem dwa palce w jej wnętrze, poruszając nimi w rytm ruchów Pawła.
– Już… już… – jęknęła.
Doszła pierwszy raz tej nocy, wyginając się w łuk, z ustami otwartymi w niemym krzyku.
Paweł uniósł głowę i spojrzał na mnie.

– Teraz ty – powiedział.
Wszedłem w Laurę powoli, cal po calu. Była ciasna, wilgotna, gorąca. Paweł ułożył się obok, głaskając jej piersi, całując usta.
Laura objęła mnie nogami, przyciągając głębiej.
– Szybciej – poprosiła.
Przyspieszyłem. Paweł w tym czasie wsunął palce w jej usta, a ona ssała je, patrząc na niego. Czułem, że jesteśmy blisko – ona, ja, on – wszyscy razem w jednym rytmie.
– Teraz on – wyszeptała Laura, zdejmując dłonie z moich pleców.
Paweł wszedł w nią, gdy ja wciąż byłem w środku. Laura krzyknęła – z zaskoczenia i rozkoszy. Ciasnota była nie do zniesienia, ale też nie do porzucenia.

– Ruszajcie się – wyszeptała.
Ruszyliśmy. On z tyłu, ja z przodu, a ona między nami, spełniona, głośna, niepohamowana.
Kiedy doszła po raz drugi, ja byłem tuż za nią. Paweł wytrzymał dłużej – jego jęki mieszały się z jej jękami, a ja patrzyłem na nich i czułem, że to jest najlepsza decyzja, jaką podjąłem, zgadzając się na ten weekend.
Po wszystkim leżeliśmy we trójkę, spoceni, uśmiechnięci. Laura między nami. Paweł szepnął:
– Maja będzie zazdrosna.
– Nie – odparła Laura, wtulając się w niego. – Będzie dumna.
Zaśmiałem się cicho. I pomyślałem, że to dopiero początek.

________________________________________
Część 4: Maja ogląda nagrania

1. Pendrive

Dwa dni po powrocie od Pawła spotkałem się z Mają. Siedzieliśmy w jej pokoju, ja na krześle, ona na łóżku, podciągniętymi nogami.
– No to pokazuj – powiedziała, udając obojętność. – Co tam Laura wyprawiała.
Włożyłem pendrive do laptopa. Maja przez chwilę wahała się, ale w końcu kliknęła play.

2. Oglądanie

Pierwsze ujęcie: Laura w saunie, naga, z zamkniętymi oczami. Maja milczała, ale jej palce zacisnęły się na kołdrze.
Kolejne: Laura na łóżku, między nami, dotykająca naszych sprzętów, porównująca, głaszcząca.
– Patrzy na was jak na lody w cukierni – mruknęła Maja.
Nie odpowiedziałem.

Scena, w której Laura prosi o światło i ogląda nasze kutasy z bliska, wywołała u Maji pierwszy głośniejszy komentarz.
– No nie… ona nie ma wstydu. Nawet ja bym tak nie umiała.
– Miała, na początku – odparłem. – Ale szybko jej przeszło.
Gdy na ekranie Laura jęknęła podczas pieszczot, Maja zakryła usta dłonią. Jej oczy były szeroko otwarte.

3. Eksperci

– Zobacz, jak ona to robi – wyszeptała Maja, wskazując na Laurę, która właśnie wsuwała moją pałę między swoje wargi. – Ja potrzebowałam trzech lat, żeby tak pewnie trzymać w dłoni. Ona ma piętnaście i robi to, jakby całe życie tylko na tym polegało.
– Może ma talent – powiedziałem.
– Albo mniej oporów.
Scena jazdy: Laura na górze, falująca, pewna siebie. Jej dłonie na moich plecach, jej usta otwarte, gdy dochodzi.
Maja wstrzymała oddech.
– Ona robi to lepiej niż ja – przyznała cicho.
– Inaczej – poprawiłem. – Nie lepiej.
– Ale spójrz, jak eksponuje swoją cipkę. Unosi się i pokazuje wszystko, a potem powoli wsuwa go z powrotem. Ja tak nie potrafię.
– Może chcesz się nauczyć?
Spojrzała na mnie. W jej oczach była zazdrość, ale też fascynacja.

4. Pytanie

Gdy film się skończył, Maja zamknęła laptop.
– Muszę ją zapytać – powiedziała. – Kiedy zaczęła? I z kim? Bo mając szesnaście lat, nie można tak umieć, jeśli się nie trenowało wcześniej.
– Zapytaj – odparłem. – Ale czy ona odpowie?
– Odpowie. Bo ja bym odpowiedziała.
Zamyśliła się, patrząc w okno.

– Wiesz, Maks? Ja nie jestem zazdrosna. Jestem ciekawa. Skąd ona to ma? Może od matki? Może od starszej kuzynki? Może… ode mnie, gdy nie patrzyła?
– A gdyby to było od ciebie? – zapytałem.
Maja wzruszyła ramionami.
– To byłby mój największy sukces. I największa porażka jednocześnie.

5. Decyzja

– Chcę jechać z wami następnym razem – powiedziała. – I chcę, żeby Laura też była. Zobaczymy, jak radzi sobie w trójkę, gdy ja jestem obok.
– Nie będziesz zazdrosna?
– Będę. Ale to będzie podniecająca zazdrość.
Uśmiechnąłem się. Wiedziałem, że to pasuje.
– I jeszcze jedno – dodała. – Powiedz Laurze, że czekam na rozmowę. Przy winie. I bez świadków.
– O czym?
– O jej tajemnicach. O tych, które uczyniły ją taką… niepokonaną.
Kiwnąłem głową. Wstałem, pocałowałem ją w czoło.
– Umówię to.
W jej oczach zobaczyłem coś, czego nie widziałem od dawna – ekscytację. I strach. I głód.
Wiedziałem, że to dopiero początek.

Solaris

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 3520 słów i 19824 znaków, zaktualizował 14 cze o 23:30. Tagi: #erotyka #trójkąt

Dodaj komentarz