Tylko na kawę

To był dzień jakich wiele. Siedziałem w pracy, czyli w domu, gdyż pracuje na odległość. Brnąłem przez kolejną stronę tłumaczenia. Tekst był ciężki a dzień jakoś nie sprzyjał twórczej pracy. Prawie podskoczyłem gdy zadzwonił telefon podświadomie dziękując, że ktoś dał mi pretekst, żebym wstał do komputera. Na wyświetlaczu pojawiła się Alicja. Z Alicją poznaliśmy się na portalu randkowym, kiedy po rozstaniu z moją byłą próbowałem coś zrobić z moim życiem związkowym. Koniec końców nie udało nam się nigdy umówić na randkę, a ja związałem się z moją obecną dziewczyną. Z Alicją utrzymywałem kontakt na stopie przyjacielskiej rozmawiając o byle czym na czacie, czemu sprzyjał mój tryb pracy. Tymczasem ona ułożyła sobie życie z jakimś niezbyt ogarniętym facetem, z którym jednak dorobiła się dziecka.

Z Alicją rozmawialiśmy głównie na chacie, czasem SMSami, tak że zdziwiłem się, gdy do mnie zadzwoniła. Odebrałem:

-Cześć – przywitała się – co porabiasz?

Cóż ja mogłem robić w godzinach pracy? Zadziornie odpowiedziałem więc:

-Rozmawiam przez telefon.

-Coś nie w humorze?

-Trochę tak – odpowiedziałem – Dzień mi się wlecze jak smród za skunksem.

-O widzisz, a ja akurat jestem na mieście. Mogę wpaść do Ciebie na kawkę, to pogadamy chwilę. Może odreagujesz?

Po chwili zastanowienia wyszło mi, że jak by nie było tłumaczenia i tak nie posunę jakoś szczególnie do przodu bez zmiany nastawienia, a Alicja w sumie jeszcze u mnie nie była. Rozmowy z dziewczynami zawsze jakoś mnie dobrze nastrajały, tak że zapytałem tylko:

-Ok, gdzie jesteś?

Po jakimś kwadransie naprowadzania jej po mieście zszedłem do po nią pod klatkę i zaprowadziłem na górę. Alicja jest dość niską szatynką. Mimo że ma za sobą ciążę dość zgrabną, z pełnymi piersiami, szczupłymi nogami i szerokimi bioderkami ładnie współgrającymi z może trochę za dużym tyłkiem. Cóż, jestem zdrowym facetem więc gdy tylko była okazja obrzuciłem ją okiem od góry do dołu. Na dłużej zatrzymałem się na biuście, który mimo że grawitacja i dziecko zrobiły swoje był dość spory i pasował do jej sylwetki. Miała wąziutki ale głęboki dekolt sięgający nieco powyżej linii stanika, który okazyjnie w nim migał. Poczułem, że puls mi przyspiesza i dopiero po chwili stania w przejściu przypomniałem sobie o kawie.

Zaprosiłem ją do pokoju, a sam kopnąłem się czynić honory domu w kuchni. Z kuchni, którą u mnie od salonu oddziela tylko lada przy której na krzesłach barowych przeważnie jem obiad, mogłem z nią spokojnie gawędzić. Zrobiłem kawkę, siadłem naprzeciwko. Trochę już pobudzone moje libido trzymałem na wodzy, ale choć patrzyłem jej w oczy, błyskawicznie omiatałem resztę ciała. Gadaliśmy o starych dziejach, o tym jak mieszkam, co u niej i tak dalej. Wreszcie temat zszedł na problemy związane z siedzącą pracą u mnie, a u niej ze stresem.

Teraz jak o tym myślę wychodzi mi, że świadomie, półświadomie czy ćwierćświadomie znaleźliśmy się w tym momencie na kursie kolizyjnym, a każde kolejne zdanie subtelnie i dyskretnie naprowadzało rozmowę tak, żeby zdarzyło się to co się zdarzyło. A zdarzyło się tak:

-Tak że jak widzisz – powiedziałem w pewnym momencie – mój kręgosłup, całkiem słusznie, mógłby mnie zaskarżyć do trybunału międzynarodowego. Żeby nie pognał tam od razu muszę sobie załatwić masaże albo coś w tym guście.

-Oooj, mi też by się przydało, ale tak bardziej relaksacyjnie – powiedziała Alicja – Olejki i te sprawy. Jakoś nikogo nie mogę namówić, żeby mi choć trochę rozmasował barki.

-Ja tam ci mogę rozmasować – powiedziałem czując, że tętnice szyjne zaraz wyskoczą mi za podbródek – Ale skutków nie gwarantuję.

-Aj tam – stwierdziła – Zepsuć chyba nic się nie da. Tylko, cholera, jak to zrobić?

Chwilę się zastanawiałem. Instynkt podpowiadał mi, że to jeszcze nie ten moment, kiedy mogę jej zaproponować położenie się na łóżku. Wreszcie powiedziałem:

-Chodź tu, siądź na dywanie, to będzie mi w miarę wygodnie. Tylko jak mówię, spec ze mnie żaden.

-Oj tam, oj tam – powiedziała siadając ochoczo.

Gdy tylko usiadła zapuściłem żurawia w dekolt. Krąglutkie piersiątka wyjrzały do mnie jak dwa różowiutkie grejpfruciki. Miałem szczerą nadzieję, że nie padnę zaraz na zawał albo inny wylew. Skupiłem się jednak i zacząłem masować. Widziałem, że się trochę krzywi, ale barki zawsze bolą przy intensywniejszym rozmasowywaniu. Zacząłem niebezpieczną grę. Łapałem jej barki tak, żeby serdeczny palec przyciskał paski stanika do ciała, przez co za każdym ruchem dłoni biustonosz i cycusie podnosiły się nieco. Oj, było co podnosić… Potem, nieco bezczelniej zbliżyłem się do jej ucha, tak żeby oddech połaskotał ją nieco.

-I jak tam? – zapytałem.

-Fantastycznie – odpowiedziała prawie wzdychając, ale twarz pozostała niewzruszona.

Masowałem dalej, ale za każdym razem schodziłem nieco niżej ku przodowi. Wreszcie przerzuciłem ręce z barków na piersi. Masowałem je może ze dwie sekundy, kiedy powiedziała surowym głosem:

-Cycki mam zrelaksowane.

Cofnąłem ręce od razu i wróciłem do masowania barków chcąc zyskać na czasie.  Ale ta franca zaczęła się bawić dekoltem. Odsłaniać po trochu biuściku. Wreszcie dotarło do mnie, że nie powiedziałaby „cycki” gdyby chciała żebym przestał. „O ty cholero! – pomyślałem – to tak ze mną pogrywasz?”. Zbliżyłem się więc do jej szyjki i zacząłem oddychać tak żeby mój oddech ją muskał, a po chwili szepnąłem:

-Najmocniej przepraszam szanowną panią.

-Nie wygaduj głupot – powiedziała – zrelaksowane są, ale niedopieszczone. Musisz coś z tym zrobić!

Powolutku, nie spiesząc się przesunąłem dłonie znowu na cycusie, z tym że, teraz po kilku kółeczkach dookoła miejsca gdzie powinny być sutki włożyłem dłonie na krzyż pod stanik. Wyczułem dwie cudne półkule z grubiutkimi brodawkami.

-Gdzie skurczybyku – powiedziała, ale nie cofnąłem rąk – stanik mi rozciągniesz. Najpierw trzeba go zdjąć.

-Powoli – nie dałem jej przejąć inicjatywy – najpierw bluzeczka. Ooooo, tak, bardzo ładnie – mówiłem ściągając ciuszek – Teraz dopiero można staniczek. Pstryk i już nic nie zawadza cycuszkom.

-Nie gadaj tylko się nimi zajmij!

Nie trzeba mi było dwa razy powtarzać. Jej piersi były gładziutkie, nieco obwisłe, ale nadal cudnie krągłe i krzyczące soczystymi, dużymi, okrągłymi sutkami, które aż prosiło się, żeby wziąć w usta. Alicja ma raczej bladą skórę, więc wiśniowa czerwień brodawek dodatkowo eksponowała je prowokując do działania. Ale postanowiłem dawkować przyjemności. Moje dłonie przez kilkanaście sekund zataczały koła wokół piersiątek, a okazyjnie łapałem ją za sutki, na co reagowała błogim uśmiechem. Moje ręce znowu powędrowały niżej, do brzucha, popieściłem nieco wrażliwe miejsca po jego bokach, po czym jedna ręka powędrowała ku spodniom. Alicja aż się wygięła w łuk ledwo moje palce dotknęły krawędzi spodni. Czułem jaka jest rozpalona. Włożyłem rękę w majteczki i dotknąłem soczystego owocu, który na dodatek okazał się mięciutki i gładziutko ogolony. Nie mam jakichś preferencji w temacie noszenia przez dziewczyny owłosienia na myszce, ale z jakiegoś powodu tu przywitałem to z rozkoszą. Mój uwrażliwiony teraz na takie rzeczy nos wyczuł zapach pusi, który ostatecznie zgasił wszelkie hamulce. Ala też wyczuła moment i podskoczyła do góry. W momencie ściągnęła spodnie razem z majtkami. Gdzieś w podświadomości zarejestrowałem, że są satynowe, takie jak lubię, a potem już w całości skupiłem się na podziwianiu nagiej dziewczyny. Ona, może dlatego że na razie nie miała co podziwiać, a może ponieważ płomień prawie widocznie buchał jej z oczu, dała mi do zrozumienia żebym wstał, po czym ekspresem ściągnęła mi spodnie i dobrała się do mojego penisa, który już dawno ogłosił czerwony alert. Sterczał jak stalowy słup, co w widoczny sposób spodobało się Alicji. Zaczęła mnie całować, a jednocześnie przesuwać jedną ręką po moich króciutkich włosach, a drugą w dół i w górę mojego drąga. Ja z kolei w tym czasie chwyciłem ją za tyłek i czując fantastyczną miękkość jej sporych pośladków namiętnie i mocno je gniotłem, sięgając od czasu do czasu dalej, przez krocze do pełnej soczków dziurki.

Wreszcie poczułem, że koniecznie chcę popieścić jej ciało, popatrzeć na nie, poznać każdy zakamarek i posmakować go. Mój mózg wysłał do moich rak, ust i języka wiadomość: macie poznać każdą szczelinę jej ciała. Pchnąłem ja na łóżko, równie namiętnie co zdecydowanie. Pisnęła nieco zaskoczona, ale ja już byłem przy jej zgrabnych stópkach. Zacząłem brać do ust jej paluszki, potem przejechałem językiem po wewnętrznej stronie jej stopy. Wprowadzałem w życie plan. Od stóp zacząłem z wyrachowania, gdyż pieszcząc je mogłem obejrzeć jej świetne kształty. Oba grejprfuciki wołały, żebym do nich przyszedł. Śliczna, soczysta pusia wzywała, żebym się nią zajął. Na szczęście Ala zaczęła się bawić swoimi cycusiami, ściskać je, poślinionym paluszkiem bawić się z sutkiem. Na razie więc je zostawiłem w spokoju. Została muszelka. Zacząłem dość szybko, całując zgrabne nóżki Ali, zmierzać ku niej. W życiu nie widziałem tak mokrej szparki. Miałem ochotą wejść z nią zaraz, natychmiast, ale mój język wołał, że chce spróbować jej smaku. Złapałem Alę za pupcię i dopiero teraz zauważyła co robię.

-O taaaak, liż ją, liż… - westchnęła i podciągnęła piersi w górę, jednocześnie szeroko rozchylając nogi.

Motylek Ali miał kolor taki jak pusia dookoła, ale był naprawdę spory. Wrażenie potęgowały soki wydzielane przez jej myszkę, których zapach mnie oszołomił. Przyssałem się do niej zapamiętale. Od razu objąłem całą muszelkę ustami a język wraziłem między wargi sromowe. Lekko się przed nim rozstąpiły, a Alicja wygięła się w łuk. Zacząłem jeździć nim w górę i w dół ustami ssąc motylka i objeżdżając go dookoła to miękkim, to twardym językiem.

-Oooo, tak, liż ją –powtarzała Ala, a w końcu powiedziała: Włóż mi paluszki cipeczkę.

Okropnie mnie to podnieciło. Do tej pory wsadzałem jej w szparkę głównie sztywny język, ale teraz z prawdziwą przyjemnością zagłębiłem w jej norkę dwa palce.

-Pieść ją! Od środka!!!

Zacząłem wkładać i wyciągać palce, a jednocześnie robić o co prosiła. Musiałem lizanie motylka ograniczyć do górnych partii. Nagle poczułem, że pochwa jej się kurczy i rozluźnia. Nieomylny sygnał, ze zbliża się orgazm. Ala jęknęła tak że chyba słyszeli ją wszyscy sąsiedzi, a jednocześnie przyciskała mi głowę do pusi, żądając ewidentnie, żebym nie przestawał. Pojękując powoli się rozluźniała. Wreszcie puściła moją głowę, a ja dałem jej chwilę, żeby się zebrała. Zerknęła na muszelkę, uśmiechnęła się do mnie i zrobiła z dłoni serduszko dookoła niej.

-Moja malutka cipeczka dziękuje za cudowne chwile.

Nie taka znowu malutka, pomyślałem mając świeże doświadczenia. A głośno powiedziałem:

-Twoja cytrynka jest cudowna. Mógłbym ją lizać dopóki język by mi nie zdrętwiał – uśmiechnąłem się.

Ona też się uśmiechnęła, tylko że łotrowsko i powiedziała:

-Dobrze wiedzieć. Teraz jednak musimy zająć się twoim wyprężonym przyjacielem.

Wstała gwałtownie, popchnęła mnie na łóżko, tak że nie miałem szans zaprotestować i spojrzawszy na nabrzmiałą do granic możliwości główkę członka objęła jego końcówkę ustami. Najpierw koncentrowała się na samym żołędziu, ale potem spróbowała zejść niżej. Moim drągiem pewnie nie dałoby się nikogo zabić, ale mały też nie jest, więc ze sporym wysiłkiem i po kilku zadławieniach udało jej się zejść do połowy. Mimo to spłynęło na mnie błogie rozluźnienie. Głaskałem ją po jej długich, błyszczących włosach, a ona bawiła się z moim członkiem odginając go nieco od ciała ręką i atakując go ze wszystkich stron. Gdzieś na granicy świadomości rejestrowałem jej gładkie piersi, które ocierały się o moje uda. Wreszcie objęła ostatecznie mojego penisa ustami i zaczęła rytmicznie przesuwać po nim w tę i z powrotem. Wiedziałem co się święci, więc pomogłem jej trochę nadając ręką rytm ruchom jej ciała. Tymczasem zauważyłem, że ona również zaczęła pocierać swoją muszelkę do rytmu. Wreszcie ruchy stały się coraz szybsze, a ja poczułem, że zaraz mnie rozerwie i to nie tylko w strategicznym miejscu. Tam chyba nadchodził Wielki Wybuch. Wrzasnąłem głośno i eksplodowałem w jej ustach. Oderwała się na chwilę, żeby przełknąć, ale za chwilę zaczęła mnie z wprawą dopieszczać zlizując przy okazji resztę spermy. Wreszcie dałem jej znać, żeby przestała i zacząłem łapać oddech wzdychając, bo przedtem odebrało mi głos.

Alicja położyła się obok mnie. Mój umysł właśnie wracał do ciała po wędrówce przez galaktykę, kiedy stwierdziła:

-No, całkiem niezła ta kawa. Latté z lodami – uśmiechnęła się łotrowsko.

-Taaaak – odpowiedziałem nie dając znać, że ledwo zbieram myśli.

-Aleś ty rozmowny po seksie…

-Jak byś miała taki odlot jak ja przed chwilą, też byś pewnie nie mogła wydusić słowa.

-Oj, Marcin, mój odlot po pracy twojego języczka wysłał mnie na granice kosmosu – znowu się uśmiechnęła – A naprawdę planowałam wpaść tylko na kawę. Choć już dawno myślałam jak to by było…

Podniosłem się wreszcie. Mój ogonek chwilowo troszkę się rozluźnił. Tymczasem popatrzyłem na buźkę Alicji i błogi wyraz twarzy. Pocałowałem ją raz i drugi i zaraz znów poczułem podniecenie. Delikatne pocałunki zamieniły się w namiętne i przejechałem dłonią od ud do lewej piersi i ścisnąłem ją mocno. Poczułem, że jej się spodobało i poszedłem dalej czując wzbierająca falę nowego podniecenia. Całując ją namiętnie i bez skrępowania wchodząc jej w usta językiem zacząłem ręką ściskać jej piersi, mocno, pożądliwie. Czułem jak jej sutki znowu się zwężają i twardnieją. Zjechałem ręką do pusi, która była cudownie wilgotna.

-Taaaak – jęknęła Alicja – Moja dziurka jest strasznie mokra. Wejdź w nią swoim kutaskiem.

Na chwilę się zawahałem, bo jak by nie było raptem parę minut temu miałem wytrysk, ale zaraz o tym zapomniałem, bo zagrożenie ciążą był w sumie żadne, a szukanie gumki w takiej chwili byłoby masochizmem. Gdy tylko się podniosłem Ala obróciła się i wypięła.

-Nie wypiłam kawy. Powinieneś dać mi klapsa w dupcię. I to mocnego!

Jak mówiłem Alicja miała trochę za duży tyłek jak na mój gust, ale wypięty ku mnie był porażająco podniecający. Pacnąłem ją ręką raz i dla równowagi w drugi pośladek. Jęknęła, ale wiedziałem że tylko gra. Jej pierożek cudownie wypinał się do mnie, a że mój drąg już całkiem odzyskał siły stanąłem za Alą i najpierw powoli wszedłem w jej norkę. Jej obfite wargi sromowe rozstąpiły się lekko pod moim naporem. Jej pusia była cudownie mokra i gorąca. Soków było w niej tyle, że prawie nie czułem ścianek pochwy.

-Ooo, wchodź głębiej kochanie – zajęczała – mocniej. Pieprz mnie tak, żeby leciały iskry!!!

Zacząłem więc wchodzić gwałtownie w jej szparę, dokładnie dociskając jej pupcię do mojego krocza, a jednocześnie szybko ją zawracając kiedy odbijała mi się od podbrzusza. Słyszałem jak soczki cicho mlaskają od tego ruchu. Wreszcie poczułem, że zbliża się szczytowanie, nie tak gwałtowne jak przedtem, więc dałem radę jęknąć i wyciągnąłem penisa z jej cytrynki. Alicja natychmiast się odwróciła i złapała mojego drąga w usta i zaczęła go pieścić, bawiąc się jednocześnie swoją perełką. Znowu się wygiąłem w rozkoszy, a Alicja zamruczała zadowolona widać z rezultatu swoich pieszczot. Dalej masturbowała się, ale przerwałem jej kładąc na krawędzi łózka i rozchylając nogi. Znowu zacząłem pracować nad jej pusią, ssąc ją raz delikatnie, raz intensywniej, zwłaszcza w okolicach łechtaczki. Sam już zaspokojony starałem się żeby Ala nie była pokrzywdzona. Aromat jej szparki był cudowny i choć już byłem po dwóch szczytowanych naprawdę przykładałem się do roboty.

-Włóż paluszki – przypomniała Alicja.

Zrobiłem jak prosiła, a jednocześnie intensywniej lizałem jej motylka. Ala w pewnym momencie wyrzuciła nogi do góry rozchylając je na pełną szerokość, jęknęła mocno i przycisnęła mi usta do szparki. Akurat byłem na wydechu, więc mało się nie udusiłem, ale jakaż by to była piękna śmierć!

-Och, Marcinku, cipeczka uwielbia twój języczek. Ja z resztą też. Jak tak dalej pójdzie nie będę miała siły dojść do domu.

-A języczek uwielbia smak twojej cipeczki. Mój ogon z resztą też. Masz fantastycznego motylka i cudowne sutki!

-Ile komplementów. No, cipeczką się ładnie zajmowałeś, ale suteczki są stanowczo niedopieszczone! Zobacz jak im smutno…

Zrobiła zmartwioną minę i siadając na łóżku rozłożyła nóżki i podniosła piersiątka do góry, tak że ręce zwracały uwagę na sutki. Moje wojska jeszcze nie stanęły na baczność, ale widok cudownych, wielkich sutków Ali skłonił mnie, żebym działał zanim będę gotów do kolejnej bitwy. Siadłem na krawędzi łóżka i zaprosiłem ją spojrzeniem, żeby siadła mi na kolanach, naprzeciw mnie. Jej sutki znalazły się niemal dokładnie naprzeciw moich ust. Złapałem ją za tyłek podsuwając bliżej, po czym wziąłem się do roboty. Najpierw złapałem ustami jeden sutek i powoli, zacząłem odchodząc od niego intensywnie ślinić całego cycusia. Ala głaskała mnie z czego wnosiłem, że jej się bardzo podoba. Kiedy już pośliniłem pierś, zacząłem pieścić wilgotnego grejpfrucika ręką, a tymczasem moje usta zajęły się drugim. Drugą ręką głaskałem cudne włosy Alicji, które zawsze mnie mocno podniecały, a sięgały prawie do tyłka.

-Ładnie zajmujesz się cycuszkami… - komentowała Alicja – Taaak, tak super. Ugryź go. Taaaak…

Poczułem, że drag znowu stanął na wysokości zadania, znaczy pusi. Dokładnie i dosłownie. Zamarzyłem, żeby znowu znaleźć się w cieplutkiej, głębokiej jaskini rozkoszy. Wstałem zsadzając Alę z kolan, po czym położyłem ją przy krawędzi łóżka, podsuwając jej pusię nieco bliżej siebie. Wreszcie mogłem zobaczyć jej twarz pełną oczekiwania. Wszedłem. Od razu intensywnie. Tym razem miałem ochotę ją naprawdę solidnie zerżnąć, na ostro, mocno i dogłębnie. Jej zabawa piersiami, na które mogłem teraz patrzeć, ale trudno było ich sięgnąć, dodatkowo mnie podnieciła. Podniosłem jej biodra łapiąc za tyłek, ścisnąłem pośladki, wszedłem mocno, aż się przesunęła po łóżku. Uśmiechnąłem się naprawdę lubieżnie, widać było, że na to czekała cały czas. Pośliniła obie dłonie i zaczęła masować sobie piersi, które od czasu do czasu wypadały jej z rąk od moich pchnięć.

-Dobrze ci? Przyjemnie cipeczce?

Zapytałem naśladując jej zdrobnienia.

-Ooo tak, pieprz mocno cipeczkę. Mocnooo!!! Tak! Głebiej! Mocniej! Taaak, czuję go! Mocniej!!!

Wchodziłem w nią intensywnie, ale pochwa była bardzo wilgotna, a ja miałem za sobą dwa solidne orgazmy, więc nie zanosiło się na szybki wytrysk. Ale nie narzekałem. Jej pusia była naprawdę w tym momencie najcudowniejszym miejscem na świecie. Wreszcie zacząłem zwalniać, bo Ala wcale nie była lekka, a solidne bzykanie na krawędzi łóżka już trwało już dłuższy czas. Ala, po raz kolejny wykazując się świetnym wyczuciem, podniosła się szybko, ściągnęła mnie na łóżko, dała szybkiego całusa i wskoczyła na mojego drąga wsadzając go sobie do norki.

-Ummm, fajnie, jak cipeczka się nadziewa na kutaska? Fajnie? – zapytała zaciskając zęby.

-Jesteś taka mokra – odpowiedziałem – Daj tu te swoje grejpfruciki.

Dała. Ścisnąłem je mocno. Musiało zaboleć, ale tylko odrzuciła głowę i szybciej zaczęła mnie ujeżdżać. A ja nadal je obściskiwałem.  W końcu złapałem ją za tyłek i też mocno ścisnąłem. Z jakiegoś powodu musiało ją to mocno podniecić, bo zajęczała głośno i powoli zaczęła zwalniać. Zaraz jednak znowu przyspieszyła pojękując ciszej. Wreszcie i ja poczułem, że zaczynam szczytować. Znów złapałem ją za pupę, ściskając mocno. Ala podniosła się i dokończyła znowu ustami. Eksplodowałem mniej intensywnie, ale orgazm miałem potężny. Znowu chwilę dochodziłem do siebie. Ala położyła się koło mnie i pogładziła po klacie.

-Żyjesz? – zapytała.

Tylko się uśmiechnąłem i pokiwałem głową.

-Och, Marcin, było cudownie. Mogłabym się z tobą kochać codziennie.

-Ło matko! Schudłbym w przeciągu miesiąca! Ale… Było świetnie. Nie wiem co teraz…

-Teraz to muszę lecieć. Miałam u ciebie być pół godziny, a tu już trzecia dochodzi. Zmykam – powiedziała zakładając stanik – Pogadamy na fejsie.

I tak zakończyło się wpadnięcie do mnie Alicji na kawę. Wiedziałem, że związku z tego nie będzie, ale w łóżku rozumieliśmy się świetnie. Później jeszcze paręnaście razy spotkaliśmy się, ale wreszcie, tak jak myślałem, nic z tego nie wyszło.

15 905 czyt.
100%332
Okolonocny

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 3993 słów i 21825 znaków.

2 komentarze

 
  • mariuszello

    mariuszello · 3 maja

    Fajna ta kawa , można by tak częściej się na nią spotykać...   

  • MrHyde

    MrHyde · 2 maja

    Wyzłośliwię się  i powiem, że żołądź, o której  piszesz, jest rodzaju żeńskiego. Tłumacz powinien takie rzeczy wiedzieć,  nawet jeśli  nie specjalizuje się w tekstach anatomicznych.