Poszedłem za Tobą do łazienki. Skoro mieliśmy nocować razem, wspólna kąpiel również była wskazana. Odkręciłaś wodę i weszłaś pod prysznic, a ja tuż za Tobą. Zacząłem opłukiwać Cię gorącą wodą, pieścić i masować. Przytuliłaś się plecami do mojego tułowia, przymknęłaś oczy i wyszeptałaś, że dzisiaj nie masz już na nic siły.
– Spokojnie, odpręż się – odpowiedziałem.
Masowałem Ci ramiona i kark, rozcierając mydło po plecach. W końcu objąłem Cię, pocałowałem w szyję i szepnąłem, że jesteś cudowna. Woda pięknie spływała po Twoich piersiach, przez brzuch, aż do nóg. Odwróciłaś się do mnie, objęłaś mnie i pocałowałaś. Spojrzałaś mi w oczy i powiedziałaś, że wystarczy.
Pomagaliśmy sobie nawzajem przy wycieraniu. Złożyłem pocałunki na Twoich piersiach, a Ty cicho jęknęłaś. Trąciłaś palcem mojego penisa, mówiąc, że łobuz z niego, ale widać, że jest już trochę zmęczony. Odpowiedziałem, że rzeczywiście trochę się napracował. Kucnęłaś, objęłaś go ustami i zaczęłaś lekko ssać. Na koniec polizałaś go po całej długości, wstałaś, złapałaś mnie za rękę i zaprowadziłaś do łóżka. Położyłem się za Tobą i mocno objąłem Cię od tyłu. Skoro byłaś naga, nie mogłem sobie odmówić, żeby nie przesunąć palcem po Twojej kobiecości, a potem go oblizać. Wyszeptałem Ci do ucha „dobranoc” i tak zasnęliśmy.
Obudziłem się przed Tobą, wciąż wtulony w Twoje ciało. Spałaś spokojnie. Delikatnie się podniosłem, poszedłem do swojego pokoju, założyłem szlafrok i przygotowałem nam po kubku herbaty. Trochę się spakowałem. Gdy wracałem, zaczęłaś się przebudzać. Postawiłem kubki na szafce nocnej i usiadłem obok.
– Dzień dobry.
– Dzień dobry – odpowiedziałaś cicho.
– Jak się spało?
– Całkiem nieźle. Dziękuję za herbatę.
Pochyliłem się i Cię pocałowałem.
– Która godzina? – zapytałaś.
– Spokojnie, mamy jeszcze dużo czasu – uspokoiłem Cię.
Przeciągnęłaś się, a kołdra zsunęła się z Twoich piersi. Delikatnie ich dotknąłem. Zamruczałaś.
– Uważaj, są bardzo wrażliwe.
Pochyliłem się i pocałowałem najpierw jedną, później drugą. Nie sprzeciwiałaś się, więc włączyłem do zabawy język. Odrzuciłem kołdrę całkiem na bok. Zaśmiałaś się, że taka naga zaraz zamarzniesz. Odparłem, że zaraz Cię rozgrzeję. Przesunęłaś się, a ja wszedłem na łóżko, rozchyliłem Ci nogi i wróciłem do pieszczenia piersi. Dłonią powędrowałem po brzuchu w stronę Twojego łona i delikatnie go dotknąłem – byłaś już wilgotna. Zabrałem palce i dałem Ci je do polizania, mówiąc:
– Spróbuj, jaka jesteś słodka.
wyjęłaś je z ust, znowu ucałowałem Twoje piersi i zacząłem schodzić niżej, składając pocałunki na brzuchu, aż do samej muszelki.
Gdy ułożyłem się już wygodnie między Twoimi udami, postanowiłem się nieco podroczyć. Zbliżałem usta tak blisko, byś mogła poczuć mój oddech. Całowałem wokół, delikatnie i subtelnie. Zaczęłaś poruszać biodrami, żeby skłonić mnie do działania. Nie chcąc Cię bardziej irytować, przeniosłem pocałunki na wargi sromowe – wciąż były czułe. Po czym nagle przejechałem językiem od dołu do góry, wyczuwając pod nim Twoją łechtaczkę. Rozchyliłem delikatnie płatki skóry i zacząłem powoli Cię tam lizać. Mój język szturchał ten wrażliwy punkt, ruszając nim na boki oraz w górę i w dół. Zataczałem kółka, a Ty coraz mocniej wzdychałaś. Smakowałaś obłędnie. Nie spieszyłem się, chciałem się delektować tą chwilą.
Liżąc Cię dalej, wsunąłem w Ciebie jeden palec – tylko trochę, ale momentalnie jęknęłaś. Stopą gładziłaś mnie po plecach. Gdy na chwilę przerwałem, poprosiłaś, żebym nie przestawał, więc kontynuowałem pieszczotę. Włożyłem palec głębiej i zacząłem nim ruszać. Dłonią mierzwiłaś mi włosy, próbując je chwycić, a biodra wypychałaś do przodu. Wsunąłem drugi palec i przyspieszyłem ruchy dłoni. Dochodziłaś, chwytając się za pierś i ją masując. Twój orgazm był mocny; Twoje uda drżały, zaciskając się na mojej głowie. Twój oddech stał się głęboki, a ze środka wyciekało mnóstwo soków, które zlizywałem.
Gdy po raz kolejny mój język dotknął łechtaczki, powiedziałaś:
– Dość, to już za dużo. Potrzebuję chwili przerwy.
Wstałem i pocałowałem Cię w czoło. Twoja dłoń powędrowała do mojego penisa, chwyciła go za żołądź, a Ty mruknęłaś, że ktoś tu już nie jest zmęczony. Odparłem, że jest gotowy, ale nie sądzę, żebym dzisiaj dał radę dojść.
– Zobaczymy – odparłaś z uśmiechem. Dodałaś jednak: – Teraz musisz mi pomóc pójść do łazienki. Zobaczymy się za chwilę, bo trzeba ogarnąć pokój, spakować się i ubrać na śniadanie.
Niestety, sprzątanie zajęło nam więcej czasu, niż przewidywaliśmy. Oboje czuliśmy, że czas ucieka, bo po powrocie nie będziemy już o tym rozmawiać i to się nigdy nie powtórzy. Gdy skończyłem, chciałem pójść do Ciebie, ale drzwi były zamknięte na klucz. Zrozumiałem to jako znak, że koniec naszego wspólnego czasu już nadszedł. Usiadłem na łóżku, wyciągnąłem Twoje majtki z kieszeni i przyglądałem się im. Słyszałem za ścianą, jak się krzątasz, ale nie chciałem być natarczywy. W spodniach miałem już potężną erekcję, ale postanowiłem, że wykorzystam ją dopiero w domu. Schowałem bieliznę z powrotem do kieszeni.
Nagle usłyszałem przekręcany zamek w drzwiach. Otworzyłaś je, weszłaś do mojego pokoju i zapytałaś:
– Jak Ci się podobam?
Przełknąłem ślinę. Miałaś na sobie krótką sukienkę, a na nogach kozaki i rajstopy we wzorki, które – jak dobrze wiedziałem – miały wycięcie idealnie na krocze i tyłek.
– Nic nie mów, Twoja mina zdradza wszystko – dodałaś natychmiast.
Wstałem. Podeszłaś bliżej i stanęliśmy naprzeciwko siebie, patrząc sobie głęboko w oczy. Ująłem Twoją dłoń, pocałowałem ją i powiedziałem, że to był nieziemski, niezwykle przyjemny czas. Zarumieniłaś się, uśmiechnęłaś i odpowiedziałaś:
– On się jeszcze nie skończył. Musimy to zwieńczyć ten jeden, ostatni raz.
Pocałowaliśmy się. Objąłem Cię: jedną dłonią złapałem za kark, a drugą w pasie, przysuwając Cię mocniej do siebie. Całowaliśmy się namiętnie, ale bardzo powoli, zapamiętując każdą chwilę. Dłoń z pasa zsunęła się na Twój tyłek. Ugniatałem go, a mój członek znowu stwardniał. Poczułaś to… Oderwałaś się ode mnie i uklękłaś.
– Może wygodniej będzie na łóżku? – zaproponowałem.
– Chcę właśnie tak – odparłaś, ucinając dyskusję.
Rozpięłaś mi spodnie, zsunęłaś je i ugniatałaś mnie przez bokserki, po czym one również opadły. Chwyciłaś mojego członka w dłoń i lekko ścisnęłaś. Zbliżyłaś usta i pocałowałaś jego czubek, a mnie przeszył dreszcz. Wyciągnęłaś język i zaczęłaś zataczać kółka na żołędzi. Wzdychałem coraz głośniej. Uśmiechnęłaś się, objęłaś go ustami i zaczęłaś ssać. Po chwili wysunęłaś go i znowu polizałaś.
– Wstań, proszę – powiedziałem, ale Ty dalej się droczyłaś, biorąc go do ust tym razem znacznie głębiej. Czułem Twój język – to było niesamowite.
Powiedziałem już mocniejszym, bardziej stanowczym głosem:
– Wstań.
Posłuchałaś z uśmiechem, pchnęłaś mnie na krzesło i usiadłaś mi na kolanach, przodem do mnie. Czułem, że nie masz bielizny; ocierałaś się bezpośrednio o mnie. Złapałem Cię za pośladki, ściskałem je i wsunąłem dłonie pod rajstopy, żeby czuć Twoją gołą skórę. Twoje biodra poruszały się, rozsmarowując wilgoć na moim ciele. Po czym złapałaś mojego członka w dłoń, nakierowałaś go i powoli nabiłaś się na niego z głośnym jękiem.
Ramionami objęłaś moją głowę i zaczęłaś poruszać się w górę i w dół, a ja ciągle macałem Twój tyłek – tylko na tyle mi pozwoliłaś. Ruszałaś się coraz szybciej. W lustrze na szafie zobaczyłem, jak to wygląda: Ty w podciągniętej sukience, w seksownych rajstopach i kozakach, unosiłaś się i opadałaś na mnie. Było w tym widoku coś tak podniecającego, że nagle poczułem zbliżający się orgazm. Byłem zaskoczony, bo nie sądziłem, że tak szybko do tego dojdzie. Uprzedziłem Cię, że kończę.
– Ja też! Wytrzymaj! – prawie krzyknęłaś.
Starałem się, mocniej chwytając Twoje pośladki. Pod jednym z palców czułem Twój rowek; przesunąłem nim po drugim otworze i delikatnie nacisnąłem. Jęknęłaś głośno:
– O tak!
Odchyliłaś się i ruszałaś jeszcze szybciej, powtarzając:
– O tak, o tak, dochodzę!
Ja również nie mogłem już wytrzymać i gdy tylko poczułem skurcze Twojej pochwy, wytrysnąłem głęboko w Tobie.
Nie myślałem o tym, żeby się wysunąć. Nabiłaś się na mnie do samego końca, a ja podczas wytrysku uniosłem biodra, żeby być w Tobie jak najgłębiej. Przytuliłaś się do mnie; słychać było tylko nasz ciężki oddech.
– Nie przejmuj się, chciałam poczuć, jak mnie wypełniasz sobą – wyszeptałaś.
Gdy nasze oddechy trochę się uspokoiły, wstałaś. Na moim penisie lśniły nasze wymieszane soki. Tak samo wypływały z Ciebie, zostawiając ślady na rajstopach. Chwyciłaś chusteczki i zamiast wytrzeć siebie, zaczęłaś wycierać mnie. Gdy zebrałaś nadmiar wilgoci, włożyłaś go sobie do buzi, mocno zaciskając usta, i zaczęłaś go wysuwać, po czym stwierdziłaś, że wymieszane smakują jeszcze lepiej.
– Chyba musisz się przebrać. I znowu wiszę Ci rajstopy – powiedziałem.
– Zamawiaj taksówkę i jedziemy prosto na pociąg. Chrzanić śniadanie, bo przedłużymy tu pobyt, a nie możemy – odpowiedziałaś. – Co do rajstop, to przydałby mi się zapas w pracy. A w tych wracam, żebyś miał ciekawy powrót.
– W pociągu chcesz się droczyć? – zapytałem.
– Oczywiście. Chcę widzieć, jak się podniecasz, próbując zerknąć mi pod sukienkę, a ja będę prezentowała Ci ślad po Twoim nasieniu, które spłynęło mi aż do kozaków – mówiąc to, miałaś diabliki w oczach.
W myślach miałem tylko nadzieję, że to dopiero początek, a nie koniec tej przygody.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz