Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Szkolenie wyjazdowe 4 (powrót pociągiem )

Dopisałem jeszcze część 4 i narazie przerwa . Mam nadzieję że miło się będzie czytało ;)  


Na dworcu kupiliśmy bilety. Do odjazdu pociągu mieliśmy jeszcze chwilę, więc zrobiliśmy szybkie zakupy – w końcu byliśmy bez śniadania i kawy. Na peronie stanęliśmy nieco na uboczu.
– Jak to będzie w pracy? – zapytałem.
– Nie wiem – odpowiedziałaś. – Dużo nieplanowanych rzeczy wydarzyło się przez te trzy dni szkolenia.
– To fakt, ale tego na pewno nie zapomnę. Nie da się tego zapomnieć. Dobrze wiesz, że bardzo mi się podobałaś. Nie raz Cię zaczepiałem. Nadajemy na podobnych falach.
– Wiedziałam, ale nie do tego stopnia. Szkolenie pokazało, jak działam na Ciebie – zniżyłaś głos.
– Właśnie. Z mojej strony nie obiecam Ci, że nie będę patrzył na Ciebie tak jak wcześniej. Mogę za to obiecać, że nikomu nic nie powiem, nie będę poruszał tego tematu w pracy oraz nie wyciągnę ręki, żeby Cię dotknąć.
– Dobrze, przemyślę to. Chodź, zaraz będzie pociąg, a jeszcze muszę Cię po prowokować. Nie wiem czemu, ale na samą myśl o tym mam ochotę – uśmiechnęłaś się z diablika­mi w oczach.

Znaleźliśmy swój przedział. Siedzieliśmy znowu naprzeciwko siebie na środkowych siedzeniach. Niestety, mieliśmy współpasażerkę w postaci jakiejś dziewczyny. Na oko wyglądała na studentkę.

Pociąg ruszył bez opóźnień. Na początku patrzyłaś tylko w telefon, mając złączone kolana. Ja patrzyłem w okno. Studentka siedziała najbliżej wyjścia po Twojej stronie przedziału, zajęta słuchaniem muzyki. Szturchnęłaś mnie stopą. Popatrzyłem na Ciebie, a Ty zaczęłaś swoją zabawę. Na początku delikatnie rozchyliłaś kolana i pocierałaś plamę, która spłynęła z Ciebie po naszych igraszkach. Polizałaś ten palec i znowu potarłaś materiał. Po czym spojrzałaś mi prosto w oczy i przeciągnęłaś językiem po ustach. Zrobiło mi się momentalnie gorąco. Założyłaś nogę na nogę, ale w taki sposób, że rozchyliłaś uda i przez ułamek sekundy widziałem Twoją muszelkę. Zaczęło mi się robić ciasno w spodniach. Znowu położyłem kurtkę na kolanach, ale powiedziałaś:
– Nie będzie Ci niewygodnie z tą kurtką? Daj ją, mam tu wieszak.
Chciałem zaprotestować, ale nachyliłaś się i zabrałaś mi ją z kolan. Pech chciał, że przełożyłem do niej wcześniej Twoje majtki i skrawek koronki wystawał z kieszeni. Zobaczyłaś to i puściłaś mi oko.
– Coś Ci wystaje z tej kieszeni. Upchnę to bardziej, bo zgubisz.
– Dobrze, żal by mi było tej straty – odpowiedziałem z uśmiechem.
Starałem się, żeby mój głos brzmiał naturalnie i chyba mi to wyszło, bo popatrzyłaś mi w oczy i zmieniłaś nogę. Znowu pokazałaś na chwilę dziurę w rajstopach i połyskującą w niej cipkę.
– O, i na tej nodze mam plamę. Takie ładne rajstopy, a już do prania.

Namiot w spodniach nie dawał mi spokoju. Penis źle się ułożył, a nie mogłem go poprawić bez zwracania uwagi siedzącej z nami studentki. Ty się tylko uśmiechałaś. Wzięłaś telefon i zaczęłaś coś stukać. Ja spojrzałem jeszcze na Twoje odsłonięte udo, które kilka godzin temu miałem w dłoniach... i na sobie. W myślach skarciłem się, żeby się uspokoić, bo to dopiero początek drogi, i zacząłem patrzeć przez okno. Nagle telefon w kieszeni zawibrował. Wyciągnąłem go tak, żeby nie ruszać się z tym namiotem. Na ekranie wyświetliła się wiadomość od Ciebie:

„Uspokój się, bo zaraz poczujesz się jak ja, gdy miałam mokro w majtkach, a u Ciebie może być tego więcej”.

Uśmiechnąłem się i odpisałem:

„Wystrzeliłem z siebie tyle, że raczej zostały same krople, ale bez Twoich dłoni lub ust nie grozi mi to. Szkoda, że sami nie jesteśmy, bo gdybym nie mógł wytrzymać, to wyciągnąłbym go i dorobił Ci parę plam na kolanach i udach. W sumie fajnie komponowałyby się z wzorkami na rajstopach”.

Zarumieniłaś się, odłożyłaś telefon i zaczęłaś znowu dotykać swoich kolan i plamki. Po chwili znowu złapałaś za telefon i zaczęłaś odpisywać:

„Trochę to dziwne, ale spodobał mi się ten pomysł. Mogliśmy na to wpaść wcześniej. Chociaż ja ciągle mam przed oczami, jak przyłapałam Cię na robótkach ręcznych. I widok Twojego penisa, jak takie ilości z niego wystrzeliły... Jak Twoje nasienie spływało po nim, a główka się błyszczała. Miałam nie rzucać Ci ręcznika, tylko samej Cię wytrzeć, ale powstrzymałam się. I tak byłam zdziwiona, że nie uciekłam od razu do pokoju. O czym myślałeś?”.

Odpisałem:

„O Tobie. O sytuacji z pociągu, o dotykaniu Cię w kolano, o windzie... A najbardziej wspominałem, jak w lecie wiatrak odwrócił się w Twoją stronę. Stałaś tyłem i podwiało Ci sukienkę, ukazując Twoje pośladki i jasną, koronkową bieliznę. Byłaś na wyciągnięcie ręki”.

Popatrzyłaś w ekran, lekko otworzyłaś usta i zaczęłaś odpisywać:

„Myślałam, że nie zauważyłeś, bo jak się odwróciłam, to patrzyłeś w ekran, a ja zebrałam dokumenty i wyszłam. Tak to na Ciebie podziałało? Cóż, teraz mój tyłek miałeś w dłoniach, a nawet pozwoliłeś sobie zawędrować paluszkiem między pośladki”.

„Pozwoliłem. Już wieczorem, jak byłaś tak seksownie wypięta, gdy brałem Cię od tyłu i patrzyłem, jak pośladki się rozchylają, miałem poślinić kciuk i zaczepić Cię tam” – odpisałem.

Zapatrzyłaś się w telefon. Rumieńce się powiększyły, biodra zmieniły lekko pozycję, a w oczach widziałem pożądanie.

Stukałaś w ekran telefonu, odpisując, ale zawahałaś się na chwilę. Myślałem, że nie wiesz, co dopisać, a okazało się, że po prostu wahałaś się, czy to wysłać. W końcu stuknęłaś raz i dostałem odpowiedź:

„W tamtej chwili mogłeś zrobić ze mną wszystko. Gdybyś powiedział, że chcesz tam wejść, poszłabym do łazienki się przygotować i mógłbyś nie tylko kciuka tam włożyć, ale i penisa”.

Po chwili przyszła dalsza część wiadomości:
„Oczywiście musiałbyś być bardziej delikatny, ale w tamtej chwili oddałabym się Ci”.

Zaskoczyło mnie to tak, że nie wiedziałem, co odpisać. Namiot w spodniach się poruszył, na pewno oblałem się rumieńcem, a w ustach zaschło mi w sekundę. Spojrzałem na Ciebie – patrzyłaś mi prosto w oczy. Zacząłem odpisywać:

„Muszę Ci się do czegoś przyznać w takim razie. Ani jedna partnerka nie wpuściła mnie w tyłek. Można powiedzieć, że w tej kategorii seksu jestem prawiczkiem, mój penis nigdy tam nie był. Bawiłem się dupką kobiet, wkładałem palce podczas seksu, korki z diamentem, ale nigdy penisa”.

Aż ściągnęłaś nogę z nogi i się wyprostowałaś. Sięgnęłaś po wodę i wzięłaś duży łyk. Po czym znowu zaczęłaś patrzeć w telefon, stukając w ekran:

„Podnieciło mnie to, że mogłam Cię rozdziewiczyć w tej kategorii. Aż czuję, że po pipce spływa mi kropla moich soków, pewnie z resztkami Twoich. Dobra, koniec takich wyznań, bo rzucę się na Ciebie przy tej małolacie i damy jej niezapomniany popis. Nie odpisuj już, muszę usunąć tę rozmowę”.

Przytaknąłem tylko głową. Nagle studentka wstała i wyszła – prawdopodobnie do łazienki. Wykorzystałem tę chwilę, włożyłem rękę w spodnie i w końcu wygodniej ułożyłem penisa. Po czym nachyliłem się, złapałem Cię za dłoń i przyciągnąłem do siebie. Usiadłaś mi na kolanach.

– Co Ty, wariacie, robisz? Zaraz ktoś zobaczy!

Złapałem Cię za głowę jedną dłonią, przyciągnąłem i pocałowałem. Drugą włożyłem Ci między uda i potarłem muszelkę. Wygięłaś ciało w łuk, szepcząc:

– O Jezu, wiesz, gdzie trafić...

Pobawiłem się nią kilka sekund. Zeszłaś mi z kolan, bo usłyszeliśmy kroki. Zdążyłem tylko wyszeptać, że jesteś bardzo mokra. Po chwili konduktor wszedł do przedziału, sprawdzając bilety, a zaraz za nim wróciła studentka. Dalsza podróż przebiegała już tylko na rzucaniu sobie rozgrzanych spojrzeń, zakładaniu przez Ciebie nogi na nogę i puszczaniu oczek.  

Na przedostatniej stacji studentka wysiadła. Uśmiechnęłaś się, wyciągnęłaś ze swojej torebki majtki, podałaś mi je i zapytałaś:
– Pomożesz mi założyć? Nie mogę wrócić bez nich do domu. Z plam się wytłumaczę, ale z braku majtek nie.
Wziąłem je do ręki i rozłożyłem.
– Poczekaj – powiedziałem.

Wstałem, podszedłem bliżej okna, rozpiąłem spodnie i włożyłem je sobie do bokserek. Miejscem, gdzie miała znaleźć się Twoja muszelka, objąłem go i parę razy ruszyłem. Zebrałem też krople mojego nasienia, po czym zapiąłem spodnie i powiedziałem:
– Teraz pomogę. Niech na odchodne poczuje go Twój mokry kwiatuszek.

Klęknąłem i rozciągnąłem materiał. Wsunęłaś najpierw jedną stopę, później drugą. Wstałaś, a ja z namaszczeniem naciągałem bieliznę, nie odmawiając sobie dotyku Twoich nóg. Podciągnęłaś sukienkę, a ja wsuwałem majtki na tyłek, składając na pośladku czuły pocałunek. Poprawiłaś sukienkę w samą porę, bo zaczęliśmy dojeżdżać do celu. Ściągnąłem Twoją walizkę z góry, później swoją. Objąłem Cię, przytuliłem, spojrzałem głęboko w oczy i namiętnie pocałowałem.

– Chodźmy, bo już możemy wychodzić.

Na peronie pożegnaliśmy się po koleżeńsku. Rzuciłaś tylko na odchodne:

– Do zobaczenia w pracy jutro. I pamiętaj o rajstopach dla mnie, bo w pracy różne wypadki mogą się zdarzyć.

Dodaj komentarz