Szczęście w nieszczęściu

Z góry przepraszam za mnóstwo popełnionych błędów, po prostu opowiadanie było pisane na szybko bo musiałem wymyślić coś na walentynki. Nie jest pierwsze,  lecz uwielbiam pisać na kartce,  a kartki szybko się gubią. Więc jak już było napisane to czemu by nie wrzucić? :D Życzę miłego czytania i naprawdę przepraszam za te powtórzenia i w ogóle ^^



-To koniec - powiedziała.
-Chcesz dwoma słowami zniszczyć to co tworzylismy przez 2 lata? - zapytałem, mając jakby wielką kule w gardle.
-To już od dawna nie istnieje! - wykrzyczała mi w twarz, jednocześnie kończąc wszelkie dyskusje.
Spakowała ostatnie ważne rzeczy i wyszła. Niewiele myśląc, usiadłem i wyjąłem z kieszeni moje ulubione Lucky strike'i.
-Kurwa - syknąłem. Znów zgubiłem zapalniczkę. Po drodze do gazówki wyjąłem z lodówki redsa.
Wróciłem z odpaloną już fajką na fotel. Po raz któryś z kolei zaciągając się dymem. Myślałem. Akurat teraz gdy zaczynałem sobie wszystko układać ona musiała odejść. To nie była nasza pierwsza kłótnia, ale nigdy nie była tak poważna. Z delikatnym syknięciem otworzyłem redsa.
-Tego mi było trzeba powiedziałem.
-Kurwą, zacząłem mówić do siebie - dodałem.
Z delikatnym wzdechnięciem myślałem nadal co ze sobą zrobić.
Miałem na coś ochotę, lecz teraz nie było zbytnio to możliwe. Jeden telefon.
-Halo Ken ? - Usłyszałem w słuchawce.
-Odeszła, zostawiła mnie, jakbym był nikim, pieprzonym zerem.
-Ziomek.. Nie będziesz siedział w domu sam. Ja wychodzę do sklepu za rogiem po skrzynkę, a ty się ubierasz i jesteś za 15 minut u mnie. Jeśli nie, to sam po ciebie przyjdę, narazie.
Powiedział to szybko i bez wahania, nawet nie miałem czasu odpowiedzieć. No cóż był zdolny do spełnienia obietnicy, a u mnie pić nie będziemy przez sąsiadów. Chyba nie mam wyjścia. Dopiłem browca i zacząłem się szykować do wyjścia. Juz za chwilę usłyszałem mój ulubiony dzwonek ćpaj sport ^^. Tym razem to ja byłem pierwszy.  
-Miałem mieć 15 minut, minęły jakieś 3 zaraz kurwa będę.
-Słucham? - Usłyszałem damski głos. Jedyne co mi przyszło do głowy to:
- Aha.
- Ken, to ja, Laura, kojarzysz? Nawet sobie nie wyobrażasz jak ciężko zdobyć twój numer, dzwonie bo mam prośbę. Esej na temat 14 wiecznej Europy na jutro. Zapłacę.-byłem dobry z polaka to nie pierwsza moja propozycja roboty.
-Nie ma problemu, o której mogę wpaść? - Odruchowo spojrzałem na zegarek, dochodziła 16.
- 19 będzie ok?  
-Pewnie - lubiłem takie bezpośrednie laski - właśnie idę do kumpla wiec na 19 się wyrobie.
Wiedziałem ze jeśli się schlejemy to nigdzie nie pójde, ale zbytnio mnie to teraz nie obchodziło.

Kilka minut później byłem już pod blokiem Jarka. Akurat wchodziłem do klatki gdy zadzwoniła komórka
- Długo mam jeszcze czekać?  
- Jestem na klatce - powiedziałem i się rozlaczylem. Usłyszałem otwieranie drzwi na drugim piętrze.  
- Idziesz? - usłyszałem.
- Nie kurwa, stoję - odkrzyknąłem wchodząc na jego piętro.
- Soreczka ale stwierdziłem ze piwerko to jednak słaby pomysł
- Nie kupiłeś browara? Ehh
-Niestety.. Mam 0,7.
Banan na twarzy potwierdzal moją tezę ze jednak coś kupił, znałem go na tyle, ze wiedziałem, iż by nie odpuścił.

-Opowiadaj co się stało!
Ani chwili odpoczynku, stary dobry Jaro..
- Wiesz jaka była Kaśka, musiała non stop gadać, a ja niby spędzałem z nią za mało czasu, taka jej typowa gadka. No ale.. Dziś troszkę przesadziłem, ona w sumie też.
- Opowiadaj, idę po soki i szkło.
- Powiedziałem ze zachowuje się jak tania szmata.- krzyknąłem trochę głośniej.
Śmiech z kuchni zaczął drażnić moje uszy. W końcu Jarek wrócił z gotowymi drynkami.
- Ty taki pantoflarz tak powiedziałeś? No w końcu.- wypowiedział z pogardą "pfykając".
- Widziałem ją z jej byłym.
- Grubo.

Najebany jak messerschmitd wracałem do domu. Co bardzo dziwne, Jaro odpadł szybciej ode mnie. W miarę prostym krokiem zamierzałem do mojej kawalerki. W miarę to było bardzo odpowiednie słowo, gdyby wiało, chyba bym nie dotarł. Było przed 22, telefon mi padł, zastanawiałem się co z Laurą. W moje nozdrza uderzał delikatny zapach spalin, nie byłem w centrum miasta, samochodów jeździło stosunkowo mało. Pewnie poszperała na necie i znalazła jakąś pomoc.  
Idąc jeszcze chwile, będąc jakoś w połowie drogi ją zobaczyłem. Szarpała się z jakimś frajerem, oczywiście odruchowo krzyknąłem:
-Zostaw ją skurwielu!
Truchtem, starając się nie chwiać, ruszyłem w ich stronę. Podejrzany koleś zaczął uciekać, nie miałem zamiaru go gonić. Kiedy zrównałem się z Laurą, zatrzymalem się.
-Nic ci nie jest? Wiesz kto to był? Ukradł Ci coś?
Byłem chyba bardziej roztrzesiony niż ona. Po chwili usłyszałem:
-To był mój były, nie może sobie dać spokoju. Wracałam od koleżanki, pisałyśmy razem ten esej.-odpowiedziała-A właśnie! Co to miało znaczyć?-dodała groźniejszym tonem.
To śmieszne jak kobiety szybko potrafią zmienić nastrój, pomyślałem. Dopiero po kilku sekundach zdałem sobie sprawę, że uśmiecham się jak debil. Kaptur i cienie, niestety, bądź stety, zakrywały moje usta.
-To teraz się nie liczy. Coś ci zrobił?
- Piotr ;) był po prostu agresywny, to dlatego zerwaliśmy, a dziś chyba mnie śledził, no i kiedy skręciłam w tę uliczkę podbiegł do mnie i chciał zgwałcić, mówił że zawsze chciał to zrobić na w miejscu publicznym. A sekundę później wpadłeś ty.- wzięła głęboki oddech i dodała-Dziękuję.
Byłem zaskoczony, objęła mnie w pasie i czule przytuliła. Odwzajemniłem uścisk co sprawiło, że jeszcze bardziej rozpłynęła się wśród moich rąk.
Po chwili, używając mojej percepcji otoczenia na zaawansowanym poziomie, zauważyłem, że stoimy w środku ciemnego miasta, tuląc się jak nienormalni. Nagle odsunęła się i powiedziała z podejrzeniem w głosie:
-Piłeś?  
-Chodźmy-zmieniłem delikatnie temat-nie możemy tu tak stać. Odprowadzę cię pod sam dom, on może czyhać w pobliżu.
-Właśnie miałam cię o to poprosić-odpowiedziała. Nawet wśród tych ciemności widziałem jej miły uśmiech.

W takich sytuacjach naprawdę szybko się trzeźwieje jednocześnie przypomniałem sobie, że znam jej adres. Dla pewności skierowałem rękę w stronę południa. Delikatnie skinęła głową.
Idąc w ciszy, co sekundę spoglądałem w jej stronę. Była w moim wieku, lecz ze względu na jej 160cm wzrostu i twarz, wyglądała na 15 latkę. Miała cudowne nogi, podkreślone obcisłymi leginsami. Była naprawdę śliczna.
-Patrzysz na moje cycki?
Hmm... Tak, właśnie to robiłem. Spuściłem wzrok.
-Przepraszam-odpowiedziałem skruszonym głosem.
-Nie przeszkadza mi to-odpowiedziała.
Znów zapadła cisza, lecz tym razem patrzyłem tylko na swoje buty.  
Była ciekawą osobą, nie mogłem jej rozgryźć. Jak taka drobna osoba mogła być z takim frajerem? Niegrzecznym by było zapytać, więc milczałem.
Minęło kolejne kilka sekund, następnie minut. Co jakiś czas czułem na sobie jej wzrok jakby czegoś ode mnie oczekiwała. Niespodziewanie burknąłem:
-Wybaczysz mi kiedyś? No wiesz za ten esej...
Pytanie widocznie ją zaskoczyła, gdyż odpowiedziała dopiero po chwili.
-Tak nie ma problemu, jakoś daliśmy sobie radę z Anką.
Podniosłem głowę, a nasze spojrzenia się spotkały. Wiedziałem, że to zobaczyła. Mój smutek i jednocześne pragnienie jej ciała. Ja spostrzegłem coś podobnego. Patrzyła na mnie z ciekawością, próbowała wyczytać z mojej twarzy co się stało. Denerwowała się, lecz na całkiem stabilnych nogach (czego nie można było powiedzieć o moich) zbliżyła się o krok, następnie kilka centymetrów zbliżyła głowę. Nie mogłem dłużej czekać. Byłem złakniony jej ust. Nie wiem, które z nas było bardziej łapczywe, ona wpijała się we z delikatnie wyczuwalnym dystansem. Ja nie miałem nic do stracenia. Wirowaliśmy naszymi językami jakby miał być to nasz ostatni raz. Jakbyśmy już nigdy się nie zobaczyć. Kiedy zabrakło nam już tchu, wpadłem na to, że stoimy pod jej domem.
-Jest późno, już pójde.
Zanim zdążyłem dokończyć ostatnie słowo, ona trzymała mnie za rękę.
-Zostań, proszę.
Jej oczy błyszczały. Od łez? Od światła księżyca? Nie myślałem teraz o tym.  
- Nie będę kłopotem?-zapytałem z uśmiechem.
-Skądże-ona również się uśmiechnęła.

Chwilę później siedziałem w jej skromnym salonie z herbatą w ręku.
-Na pewno nie chcesz jakiegoś piwa?  
-Nie, i tak dziś przesadziłem.
Nadal odczuwałem działanie alkoholu co tylko mnie motywowało do rozmowy. Krótkotrwałą ciszę przerwał nagle dzwonek do drzwi.
-To na pewno pizza poczekaj sekundę.
-Laura!-zawołałem.
Roztargniona odwróciła się z pytającym wzrokiem. Sięgnąłem do lewej kieszeni i wyciągnąłem portfel.
-Łap, ja płacę.
Odruchowo go złapała zanim zdążyła odmówić.
-Nie trzeba, to ty jesteś gościem.
Była dla mnie zbyt miła.
-Jeśli nie dasz mi zapłacić, wychodzę.
Jej normalna zadowolona minka zmieniła się na chwilę  w zdenerwowanie najwyższego stopnia, jednak najbardziej zadziwiające było to, że odwróciła się i poszła zapłacić. Kilka chwil później poczułem zapach świeżo pieczonej pizzy.  
Zwinne balansując odsunęliśmy wszystko na brzegi stołu by pizza stała na środku.
-Skoczę jeszcze po talerze.
Znów musiałem ją wołać po imieniu. Podobało mi się coraz bardziej.
-Laura!
-Tak?  
-Przestań się kłopotać, usiądź, weźmiemy w rękę.
-Dobrze.
-Przepraszam, denerwuję się trochę. Nie byłam przygotowana na wizytę -wyjaśniła.
-Na pewno nie chcesz talerza? I tak muszę iść do kuchni.
-Na pewno-odparłem.
Po raz któryś z rzędu miałem okazję oglądać jak zgrabnie kręci pupą. Cała jej osoba coraz bardziej mi się podobała. Czy to normalne, że spędzę noc w sumie u obcej dziewczyny zaraz po zerwaniu? Nie miałem czasu na zastanawianie się, gdyż Agata wróciła z butelką wina i dwoma kieliszkami. Nie pytając mnie o zdanie wypełniła oba kieliszki szkarłatnym płynem i od razu pozbyła się zawartości jednego z nich.
-Przepraszam, ale nadal mnie trzęsie gdy myślę o Piotrku.

Od tej pory rozmowa jakoś powoli się toczyła. Laura wypijała kieliszek za kieliszkiem, po jej zachowaniu widać było, iż nie piję często i ma głowę słabszą ode mnie. Zjadłem jeden kawałek pizzy, mój żołądek nie przyjąłby chyba więcej. Laura zachowywała się coraz bardziej swobodnie, zeszliśmy nawet na temat naszych doświadczeń w łóżku.
-Chodź coś ci pokaże.
Muszę przyznać, że tym razem to ona mnie zaskoczyła. Śmiejąc się i subtelnie zataczając ciągnęła mnie za rękę. Otworzyła drzwi i stanęła świecąc swymi ślicznymi oczami. Była to sypialnia, lecz nie to chciała mi pokazać. Przkroczyłem próg pokoju i oniemiałem. Wszystkie cztery ściany tego pokoju były wypełnione rysunkami. Tematyka była różna. Obrazki były piękne. Usłyszałem jak Laura za mną wchodzi, zapytała :
-Jak ci się podoba ?
Nadal brak mi było słów, to były najśliczniejsze ściany jakie w życiu widziałem. Wykrztusiłem tylko:
-To cudowne.
Stanęła przede mną, oczy jej lśniły. Były chyba największym jej atutem.  
Stałem razem z nią w sypialni. Oboje patrzyliśmy na siebie z dziką rządzą w oczach, a jednak miałem jakieś zastrzeżenia. Nie dane mi było rozważać co zrobić. Laura rzuciła się w moją stronę (prawie przywracając po drodze)i rzuciła w stronę moich ust, po raz kolejny tego dnia całowaliśmy się jak nigdy przedtem żadne z nas. Cudowne uczucie ciepła rozchodziło się w środku. Wiedziałem, że na tym nie koniec. Przesuwała dłońmi po całym moim ciele. Nie chciałem aby przerywała. Nie chciałem by to kiedykolwiek się skończyło.  
Nie byłem pewny co planowała, jednak jej usta w większości zasłonięte przez mój nos ukazywały zęby w drapieżnym uśmiechu. Nagle, popychając mnie w stronę ściany odsunęła się. Myślałem, że wrócił jej rozsądek, nie chciałem by wracał. Na szczęście obejrzała mnie od stóp do głów i zatrzymała wzrok na wybrzuszeniu. W tej chwili zrozumiałem, że podniecenie wyczuwalne w podbrzuszu jest nie do wytrzymania. Krok w moją stronę, przelotny pocałunek, bardziej jakby mnie po prostu liznęła, kucnięcie. Nadal modliłem się by rozsądek nie postanowił wrócić. Już nie zachowywała się jak pijana, jej ruchy były pewne i precyzyjne. Wyczuwałem jedynie odrobinę zdenerwowania gdy rozpinała pasek od spodni. Erekcja była tak mocna, ze zjechaniu spodni w dół, penis sam wyskoczył z bokserek. Nie była w jakiejś euforii ale nie była też zawiedziona wielkością mojego narządu. Nim zdążyłem złapać kolejny haust powietrza, wokół członka zacisnęły się jej wargi. Bałem się, że kiedy jej dotknę to rozpłynie się jak iluzja. Stałem w bezruchu, doznając nieziemskiej przyjemności. Była w tym mistrzem, a może akurat robiła to tak jak ja lubię? Wiem tylko, że zmieniała tempo, nacisk warg, omiatała go od środka językiem, po prostu co jakiś czas zmieniała kombinacje, była świetna w tym co robiła. Nie dałbym rady wytrzymać ani chwili dłużej więc cofnąłem się i pomogłem wstać.
Spojrzała na mnie z takim wyrzutem, ze chciałem zmienić zdanie. Niestety, musiałem się odwdzięczyć. Łóżko było tuż za nią. Pochwyciła mój wzrok, tuż po tym, pozbywaliśmy się jej ubrań. Jedną ręką sprawdzając jędrność piersi, drugą zsuwając spodnie, nigdy bym nie zgadł, że tak skończę tej nocy. Choć miseczki B, jej piersi były idealne, trzymałem je przez moment w ręku, drażniąc sutki przez jej koszulkę. Nie chciałem przerywać na ani sekundę lecz pragnąłem więcej. Sekundę potem ja miętosiłem jej, już, nagie cycki, a koszulka leżała gdzieś za mną. Patrzyła mi w oczy, zdecydowana mi zaufać. Cofnąłem się z nią kilka kroków i położyłem na  łóżko jakby była z porcelany.  Jeansy zjechały w dół. Brak majtek, naprawdę? Uśmiechnąłem się do niej lecz ona się raczej zawstydziła. Uda lśniły od jej soków, była naprawdę spragniona. Nie chciałem przedłużać, była tak mokra, że włożyłem od razu cały palec. Uśmiech zmienił się w błogi uśmiech gdy zacząłem nim ruszać. Nie było już nic, tylko ja, ona i chęć sprawienia jej przyjemności. Drugi palec dołączył do pierwszego, choć jej cipka była naprawdę ciasna to i ten kolejny palec wszedł bez problemu. Kucnąłem, tyle niebiańskiego nektaru nie mogło się zmarnować. I choć spijanie jej soczków szło mi bardzo sprawnie, nie byłem w stanie nadążyć. Palce wciąż chodziły w tę i z powrotem, mój język dostarczał dodatkowych wrażeń. Nie zauważyłem kiedy zaczęła już w miarę głośno jęczeć. Jej twarz nie wyrażała nic. Jakby odpłynęła, byłem z siebie dumny tak po męsku. Jej coraz głośniejsze jęki, informowały, o tym , że dochodzi. Jej ciało zdrętwiało, na moich palcach poczułem skurcze. Delikatnie je wysunąłem i ostatnim pocałunekiem w jej muszelkę skończyłem.
-Dziękuję - już drugi raz tego dnia wyszeptała.
Położyłem się obok niej, zamykając oczy. Leżeliśmy na wznak łóżka z nogami na ziemi. Usłyszałem, że się podniosła. Spod pół przymkniętych powiek, znów widziałem u niej ten drapieżny uśmiech. Gdy stanęła nade mną na łóżku, a ja znów zobaczyłem jej ciało w pełnej okazałości, to mój, już trochę zwiędły przyjaciel, z wielką chęcią powstał na nowo. Nie wiedząc co planuje teraz to ja byłem zdenerwowany. Z niezmiennym wyrazem twarzy opuściła się swoją skarbem na mojego kutasa. Powoli, ale płynnie wbiła go sobie do końca z cichym jękiem. Nie miałem nad nią panowania, robiła co chciała. Skakała po "mnie" tak szybko i mocno, że bałem się o swoje prącie.
-Wiesz jakie jest ryzyko? - Zapytałem cicho.
- Powiedzmy, iż zaufam twojemu refleksowi - usłyszałem z drwiną w głosie. Na potrzeby rozmowy zwolniła teraz znów mnie ujeżdżała. Miałem tego dojść, zatrzymałem ją, zwaliłem obok. Chciała na ostro? Będzie na ostro. Ułożyłem ją tak jak powinna leżeć na łóżku. Ten jej uśmiech był już irytujący, czyżby mnie zmanipulowała? Dość myślenia. Wbiłem się w nią z jednym celem. Teraz to ona miała sprawić przyjemność mi. Nadal była cudownie wilgotna, znów jeknęła, lecz tym razem głośniej, nadal była cudownie wilgotna. Pieprzyłem ją na misjonarza. Opamiętanie poszło na spacer. Jej jęki były na pewno słyszalne w mieszkaniach obok, bynajmniej mnie to nie interesowało. Poczułem, że to już zaraz, wróciło trochę rozsądku i przypomniałem sobie słowa Laury. Ona też to wyczuła. Ostatnie pchnięcie, wyczucie czasu było idealne, zalałem połowę jej brzucha moim nasieniem. Laura zasnęła, ja byłem nie mniej wykończony, zdjąłem jeszcze koszulkę, przykryłem ją kołdrą i wtulając się w nią oraz jednocześnie oglądając jej dzieła, zasnąłem. Jeśli chcecie mogą być kolejne części gdzie bardziej się postaram.

KenBezBarbie

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 3257 słów i 17261 znaków.

12 komentarze

 
  • asderyt

    podobalo sie :)

  • MegaSiusiak

    Emotikony w takim tekście są niedopuszczalne. Czemu nie napisałeś co było na rysunkach w sypialni? Przecież to strasznie spartoliło sam pomysl wykorzystania rysunków. Opowiadanie nie takie złe, ćwicz dalej : )

  • KenBezBarbie

    @MegaSiusiak Rysowanie to największa pasja Laury, wykorzystam to w kolejnych woluminach.

  • ohh

    O mamoo ...
    Ta Laura to jakiś cud!
    Pisz następne!
    Masz talent! ;)

  • ono

    Agata?

  • KenBezBarbie

    @ono wiem

  • Андрей

    Bardzo ładne. Podoba mi się :)

  • MrHyde

    Pozwolę sobie, nie zgodzić się z przedkrytykami. Opisów jest w sam raz.  Nie podoba mi się za to disclaimer na początku. Gdyby był pod tekstem, mniej by rozpraszał uwagę.

  • KenBezBarbie

    Panie Hyde ależ tam jest napisane z góry przepraszam ;)

  • Micra21

    Nieźle napisane, ale jednak parę błędów się znajdzie. Żądza piszmey w tym przypadku, a nie "rz". I jak napisał przedmówca, brakuje trochę opisów. Rozumiem pośpiech, ale postaraj się lepiej w następnych częściach. Pozdrrawiam :)

  • KenBezBarbie

    @Micra21 Naprawdę popełniłem taki błąd? •,•

  • Micra21

    @KenBezBarbie ...oboje patrzyliśmy z dziką (rz)ądzą...

  • Szymek

    Chlopie masz talent, mało kto potrafi tak opowiadać historie.

  • laseczkaZpodchala

    zajebiste ????

  • KenBezBarbie

    @laseczkaZpodchala To pytanie jest podchwytliwe?

  • KtóśNaPewno

    Opowiadanie spoko, tylko musisz bardziej opisywać. Np. Jak wyglądał Jarek, Laura, mieszkanie. Ogólnie  jest też kilka niedociągnięć jak np. "Otworzyłem piwo z cichym sykiem" Bo <wg. mnie> Zrozumiałam to tak, że Ken syknął i otworzył butelkę. Dopiero po chwili ogarnęłam, że syknęła butelka. Tak samo jak z jej twarzą, która nie wyrażała nic xd
    To tak jakbyś był z manekinem xdd
    Poza tymi szczegółami masz like :}

  • KtóśNaPewno

    @KtóśNaPewno Butelkę czy puszkę xD

  • KenBezBarbie

    @KtóśNaPewno Puszkę. Ale cieszę się na taką opinię bo w sumie to wiedziałem, myslalem że coś innego spieprze

  • KtóśNaPewno

    @KenBezBarbie No to tyle, czekam na następne ;)

  • Hůj

    Super <3

  • claire

    No ja to bym chciała żeby były :)