Sen o nocy letniej

Śnił mi się tej nocy. To było spotkanie po latach. Kontynuacja tego, co kiedyś nie nastąpiło. Był obok, kolejny raz. Nie pamiętam w co był ubrany ani co dokładnie działo się wokół. Nie liczył się nikt inny. Jeśli ktokolwiek inny tam był. Pamiętam jedynie wyraz jego twarzy. Ten ogień w jego oczach, który sprawiał, że chciałam należeć do niego. I po raz kolejny chciałam, aby on był mój. Tylko mój.  

Letni wietrzyk muskał moją rozgrzaną skórę. Światło księżyca rozświetlało nasze ciała. Słyszałam pluski dobiegające z pobliskiego jeziora i cykanie świerszczy. Gwiazdy świeciły wysoko nad nami, gotowe opuścić swoje miejsce, by było jeszcze piękniej. Sierpniowa noc, tak magiczna, jak wtedy.  

Pragnęłam znów go poczuć. Musnąć jego skórę opuszkami palców. Znaleźć się w jego objęciach. W bezpiecznej przystani, gdzie wszystko inne przestawało mieć znaczenie. Tylko ja i on.  

Wyciągnął ku mnie swą dłoń. Zapraszał mnie ponownie, nie mówiąc zupełnie nic. Ten niemy znak, zapowiedź słodkiej rozkoszy. Okrutna chwila wyczekiwania.  

Nie wahałam się. Nie czekałam ani chwili dłużej. Widziałam jego pragnienie. Dzieliło mnie od niego zaledwie kilka kroków. Każdy kolejny wywoływał lęk. Podchodziłam powoli, bojąc się, że mogę znów go stracić. Nie chciałam, by zniknął. Nie chciałam, by ponownie mnie zostawił.

Przebiegł mnie dreszcz w chwili, gdy dotknęłam jego dłoni. Musnęłam ją delikatnie. Upajałam się tym dotykiem. Byłam coraz bliżej. Kilka oddechów, wymiana spojrzeń i jego dłonie zaciśnięte wokół mojej talii. Dotyk, który palił. Moja dłoń na jego piersi. Chwila, w której czułam bicie jego serca. To właśnie to serce chciałam mieć.  

Zbliżył do mnie swoją twarz. Nawet nasze oddechy pragnęły siebie nawzajem. Jego usta były tuż przy moich. Krótka chwila. Kolejne spojrzenie. Jego oczy wpatrzone w moje. Dawał mi siebie.  

Wszystko wokół wiedziało: woda, gwiazdy nad nami i łąka. Wszystko było dla nas. My byliśmy dla siebie. Tak blisko i jednocześnie tak daleko. Kolejny raz.  

Smak jego ust. Smak, którego pragnęłam od tak dawna. Mokre pocałunki. Nasze splątane języki. To wszystko nie wystarczało.  

Całował mnie powoli, rozkoszował się moim smakiem, aby po chwili przygryzać moje wargi i zachłannie wpijać się w usta. Chciałam więcej. Wiedział to. Całował tak, abym zapamiętała go na zawsze. Znów dawał mi siebie. Moje palce dotykały jego karku. Wplotłam je w jego włosy, gdy zaczął schodzić pocałunkami niżej. Zassał skórę na mojej spragnionej szyi. Z mych ust wydobył się cichy, niekontrolowany jęk. Pozostawiał na niej znaki po sobie. Pocałunki i muśnięcia jego języka tworzyły  ścieżkę rozkoszy.  

Obdarował mnie spojrzeniem pełnym pożądania. Wiedziałam...  

Nasze nagie splątane ciała. Aksamit pod nami. Rozwiewana biel tkanin. Szum morza nieopodal. Płomienie świec. Morska bryza.  

Jego roziskrzone oczy wpatrzone w moje, gdy podpierał się dłońmi. Kolejne słodkie pocałunki. Tak wiele. Wiedział, czego pragnęłam. Dostrzegał to. Pochylił się i złożył pocałunek na moim prawym ramieniu. Jego usta były niczym ogień. Płonęłam. Całował, podgryzał i muskał językiem moją jedwabistą skórę, tak bardzo spragnioną jego dotyku. Złożył pocałunek między moimi piersiami. Niemym szeptem błagałam go o więcej. Zatoczył językiem okrąg wokół sutków. Gładził moje piersi powolnymi, kolistymi ruchami. Czułam szybsze bicie serca. Jęknęłam, gdy koniuszek jego języka musnął jedną z moich brodawek. Poczułam, jak coraz bardziej nabrzmiewają. Dawałam mu siebie. Wiedziałam, że pragnął mnie tak mocno, jak ja pragnęłam jego. Chwila rozkoszy zdawała się nie mieć końca. Przyciągnęłam go do siebie. Gładziłam dłońmi jego plecy.  

Długie spojrzenia. Rozkoszny taniec języków. Ciche szepty.  

Noc. Morze. Fale, wiatr i my.  

Czułam go. Czułam jak bardzo był twardy, podniecony i gotowy, by znaleźć się we mnie. Rozchyliłam uda zapraszając go tam, gdzie najbardziej chciałam go poczuć. Błagałam spojrzeniem. Przygryzałam dolną wargę. Czułam rozkoszne pulsowanie między nogami. Pragnęłam, by mnie sobą wypełnił. Patrzył na mnie. Podziwiał. Widziałam jego oczy przepełnione pożądaniem.  

Już niedługo. Jeszcze chwila.

Wysunęłam ku niemu swoje biodra. Zbliżył się do mnie. Chwycił w dłoń swojego członka.  

Namiętny pocałunek, nasze spojrzenia. Niema zapowiedź nadchodzącej rozkoszy. Mój jęk, gdy poczułam czubek jego penisa. Zagłębił się we mnie powoli, a po chwili niemal całkowicie wysunął. Jeszcze raz, kolejny i znów. Oplotłam go nogami, spragniona tego, by poczuć go jeszcze głębiej. Jego przerywany oddech. Rozkoszne pchnięcia bioder...

Mimowolnie przymknęłam oczy, a gdy znów je otworzyłam, poczułam, że go tracę. Przestawałam czuć jego dotyk, zapach i rozkosz jaką mi dawał. Nie słyszałam już szumu fal, nie czułam morskiej bryzy. Wszystko wokół zniknęło, a zaraz po chwili on. Wtedy dotarła do mnie prawda. Zrozumiałam, że nawet we śnie nie mógł być mój.

Klara

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i sny, użyła 919 słów i 5183 znaków, zaktualizowała 1 maj o 22:19. Tagi: #sen #mężczyzna #wspomnienie #pragnienia

5 komentarzy

 
  • enklawa25

    świetne opowiadanie

  • Klara

    @enklawa25 Dzięki

  • enklawa25

    @Klara  

  • Malolata1

    Najbardziej odpowiada mi końcówka. Świetne ostatnie zdanie.
    Zrozumiałam, że nawet we śnie nie mógł być mój.  
    No i pustka, to powinien poczuć odbiorca i jeśli w jego życiu była osoba, przy której czuł się podobnie, odczuje to ze zdwojoną siłą.  
    Przyjemnie się czytało.

  • Klara

    @Malolata1 Tak, to w pewnym stopniu skłania do refleksji. Właśnie o to mi chodziło - żeby to samo w sobie nie było puste.

  • Malolata1

    @Klara no i dobrze, prawidłowo. Ma oddziaływać na emocje i wspomnienia.

  • Indragor

    I to się nazywa opowiadanie erotyczne, a nie prymitywne porno! Wręcz poetycki opis snu. Tylko tytuł niefortunnie dobrany, bo kojarzy się z dziełem Szekspira. A może to nie przypadek?
    Brawo!

  • Klara

    @Indragor Dziękuję bardzo i kłaniam się.  

  • Anetka

    Jedyne w swoim rodzaju  

  • Klara

    @Anetka Miło mi  

  • Sylvani2137

    Piękne

  • Klara

    @Sylvani2137 Dziękuję