Pokój schadzek

Andrew Boock

Pokój schadzek

     Dylan Dobbs uważał siebie za zwykłego nauczyciela, który dzierżył funkcję wicedyrektora szkoły publicznej. Był dumny i zadowolony ze stanowiska, lecz tej satysfakcji nie podzielali uczniowie, którzy wyszydzali go za plecami. Zdawał sobie z tego sprawę, że młodzież go nienawidzi za radykalne poglądy i rygor jaki wprowadził na korytarzach, ale było to niezbędne dla utrzymania porządku. Pan Dobbss nie znosił, a wręcz nienawidził, chaosu panującego wokół jego osoby. Przytulanie, całowanie albo obnoszenie się, że jest się z daną osobą "w związku" przyprawiało o dreszcz obrzydzenia. Bycie "w związku" dla młodzieży oznaczało ciągły seks bez zabezpieczenia. Roznoszenie chorób przez uczniów z marginesu, którzy wkładają swoje przyrodzenie wszędzie, gdzie popadnie i przenoszą nieprzyjemne rzeczy na porządne uczennice, które są zauroczone czarnymi charakterami.
     Niedoczekanie! Takie rzeczy nie będą się działy na warcie pana Dobbsa. Nie dopuści do tego!
     Wicedyrektor nie przepadał za jednym z uczniów, który przybył do szkoły w połowie semestru i miał na twarzy wypisane kłopoty. Nie podobało mu się spojrzenie, którym obrzucał nauczycieli, a w szczególności pana Dobbsa. Braian Gates - o nim mowa, obmawiał wicedyrektora po kątach podobnie jak innych członków ciała pedagogicznego. Wiedział doskonale o tym! Przypuszczał! Lecz nie mógł tego w żaden sposób udowodnić chłopakowi. Próbował się dowiedzieć czegoś konkretnego podczas rozmów, które przeprowadzał z młodym Gatesem. Wzywał go do gabinetu pod pretekstem zapoznawczej pogawędki. Zawsze powtarzał: "Nauczyciel powinien poznać wszystkich swoich podopiecznych, a w szczególności wicedyrektor." Chłopak podczas spotkań nie mówił za wiele, a pan Dobbs nie ciągnął go za język, gdyż był człowiekiem prostolinijnym chcącym mieć wszystko czarno na białym i nie potrafił sprytnie podejść Gatesa w rozmowie. Po miesiącu wzywania go bez powodu do gabinetu mogło wydać się dziwne dla innych nauczycieli, którzy już zdradzali swoje zainteresowanie jego poczynaniami. Zrezygnował z dalszych spotkań, ale nie zaprzestał obserwowania go. Gates zdawał sobie sprawę, że wzrok wicedyrektora wodzi za jego osobą.

     Pewnego dnia pan Dobbs wyszedł z swojego gabinetu na zastępstwo jednego z nauczycieli, który leczył poważną grypę w mieszkaniu. Szedł dumnie wypinając pierś, ściskając dziennik pod pachą, a każdy uczeń mówił od niego: "Dzień dobry". Pochylał głowę na znak powitania, ale nie otwierał ust, które wykrzywione były w uśmiechu pełnym satysfakcji. Młodzież w szkole bała się go i słyszał to w ich głosach.
     Nagle zatrzymam gwałtownie obok gabloty z pucharami zdobytymi przez szkołę w różnych zawodach. Tworzyła ona ścianę rozdzielającą szeroki korytarz. Stanął jak wryty nasłuchując stłumionych głosów dziewczyn. Usłyszał jedno słowo, które kazało mu przystanąć, a mianowicie: "seks". Był przeczulony na punkcie moralności młodzieży, która do tematu seksu podchodziła lekkomyślnie. Problem dotyczył młodych matek, które ostatnimi czasy zalały szkołę.
     Nastawił ucha nasłuchując damskich głosów. Rozpoznał je! Były one uczennicami trzeciego roku. Imiona każdego ucznia wryły mu się już w pamięć wraz z jego wyglądem i tonem głosu. Bez problemu potrafił rozpoznać wszystkich na ulicach miasta, lecz on sam nie wychodził za często ze swojego mieszkania. Większość czasu spędzał w szkolę przygotowując sprawy, którymi nie mógł się zająć dyrektor, ponieważ był zajęty.
     Elisha, blondynka w krótkiej spodniczce opierająca się o gablotę z założonymi rękami na piersiach przyciskająca kurczowo do siebie duży zeszyt; i Laura, brunetka nosząca za krótkie bluzki odsłaniające pępek, w którym był ohydnie wyglądający kolczyk.
     - Mówię ci poważnie - powiedziała Laura pochylając się w stronę towarzyszki.
     - Nie wiem... takie coś na pewno by nie przeszło pod nosem Dobbsa. Ten facet ma jakąś czujkę w głowie.
     Wicedyrektor chciał zapukać w szybę, ale powstrzymał się z dłonią przed gablotą. Poczuł się urażony stwierdzeniem dziewczyny, ale zapragnął wiedzieć o czym tak rozmawiają przyciszonymi głosami.
     - Wiem trochę to dziwne, ale to szczera prawda! Sama się przekonałam...
     - Byłaś tam?! Z kim się kochałaś? - zapytała Elisha wyraźnie ożywiona.
     - No... nie do końca. Ale byłam blisko tego pokoju tylko mnie zatrzymali...
     - Szkoda - powiedziała zawiedziona dziewczyna. - Ciekawe kto tam był?
     - Też mnie to zastanawia, bo wrzeszczała bardzo głośno... chyba przeżywała orgazm życia - dodała chichocząc.
     Pan Dobbs wytężył słuch chcąc usłyszeć więcej informacji o pokoju uciech.
     - A gdzie ten pokój się znajduje? - zapytała Elisha.
     - Oj! Tego ci nie powiem... w szkole są uszy - dodała przyciszają głos i rozglądając się dookoła. Pan Dobbs drgnął gwałtownie chowając się za duży puchar za mistrzostwa stanu z 1976 roku. Miał nadzieją, że dziewczyna nie zauważyła go i dalej będzie kontynuowała rozmowę.
     - A co trzeba zrobić, żeby się tam dostać? - zapytała blondynka, a wicedyrektor wstrzymał oddech.
     - Po prostu wynajmujesz ten pokój na parę godzin i możesz się zabawiać do woli. Z swoim chłopakiem, albo któregoś wybrać z oferty.
     - Poważnie?! Z oferty?
     Pan Dobbs widział jak Laura kiwnęła głową uśmiechając się zawadiacko. Wytężył słuch jeszcze bardziej prawie przytulając się do szyby. Jego zachowanie dla ludzi mijających go wydawało się bardzo dziwne, ale nie zwracali na niego uwagi. Każdy uczeń wiedział, że wicedyrektor jest dziwakiem ze swoimi wstrętnymi nawykami.
      - Pewnie! Seks bez żadnych zobowiązań - odparła Laura.
     Nagle na korytarzu zabrzmiał dzwonek ogłaszający zajęcia. Wicedyrektor zaklął cicho pod nosem nastawiając ucha. Miał nadzieję, że wyłowi jeszcze więcej informacji o danym pokoju, który stawał się coraz bardziej interesujący.
     - Zdradź mi, gdzie ten pokój się znajduje - błagała blondynka.
     - W szkole...
     Pan Dobbs zamarł otwierając szeroko oczy, a serce omal nie wyskoczyło z jego piersi. Pokój zakazanych uciech znajdował się w szkole! Uczniowie spółkowali pod jego nosem! Nie mógł się otrząsnąć z głębokiego szoku. Wychylił się za pucharu, ale dziewczyny zniknęły. Szybko odwrócił się na piętrze i pognał do gabinetu. Gwałtownie otworzył drzwi wbiegając do środka. Przerzucił stertę papierów znajdujących się na szafie, gdy nagle uśmiechnął się zadowolony. Rozłożył wielki arkusz papieru na biurku i wpatrywał się w plany szkoły.

     Jennifer i Ferd byli razem od półtora roku. Niedawno odkryli jaką rozkosz przynosi im łóżko, w którym razem znajdują się niezbyt często. Kilkakrotnie kochali się w samochodzie, ale dziewczynie było niewygodnie na tylnym siedzeniu, a na dworze zbyt chłodno na małą zabawę. Pewnego razu do inicjacji doszło w domu Jennifer. Ferd wszedł w nią, ale po minucie do drzwi zapukał ojciec dziewczyny. Nie wkroczył do pokoju dzięki Bogu! Rodzice Jennifer nie wiedzieli o łóżkowych przygodach córki. Nie pochwalali seksu w młodym wieku i mogła by wybuchnąć poważna kłótnia, w której ucierpiał by też chłopak.
     Po pewnym czasie znaleźli pomieszczenie, gdzie było wygodnie i przytulnie. Mogli kochać się do woli nie martwiąc się o przyłapanie. Pomieszczenie to znajdowało się w szkole pod nosem nauczycieli, którzy nie zaglądali do niego. Czyli się bezpiecznie, gdyż na czatach zawsze stała jedna osoba i w porę powiadamiała o niebezpieczeństwie, które miało nigdy nie nadejść. Było co prawda kilka niedogodności, gdyż w czasie trwania lekcji musieli kochać się w ubraniach na wszelki wypadek, lecz przyjemność płynąca z seksu wynagradzała im wszystko.
     Jennifer tego dnie założyła spodniczkę sięgającą do kolach, która znajdowała się zadarta na plecy dziewczyny. Jej biała koszula była rozpięta i odsłaniała krągłe piersi wymykające się z miseczek stanika. Siedziała na chłopaku i poruszała biodrami w rytm przyciszonej muzyki, która miała zagłuszać jej jęki. Dłonie wplątała w jasnobrązowe włosy. które falowały wraz z jej ruchami.
     Fred ściskał mocno jej biodra nasłuchując cichych pojękiwań partnerki. Pomimo skrępowania ubraniami byli bardzo zadowoleni. Do zaczerwienionych policzków dziewczyny przyklejały się kosmyki włosów, a po czole chłopaka spływały obfite krople potu. Na jego twarzy widniała rozkosz podobnie jak u podskakującej partnerki.
     Ciało Jennifer opadło na tors Freda, a ich usta spotkały się w namiętnym pocałunku. Oderwali się od siebie dopiero, gdy zabrakło im tchu. Nagle chłopak ścisnął mocniej dziewczynę i przekręcił się delikatnie kładąc ją na materacu łóżka. Zaczął taniec biodrami zadając rytmiczne ciosy i pojękując przy każdym zagłębieniu się w jej ponętne młode ciało. Ona ściskała w dłoniach pościel, aż palce zbielały od wysiłku. Była bliska osiągnięcia szczytu, gdyż na jej spoconych policzkach pojawiły się łzy szczęścia. Zawsze reagowała w ten sposób, gdy dochodziła.
     Dziewczyna znów przywarła do ust chłopaka i ścisnęła go mocniej udami. Wbił się w nią sapiąc głośno, a ona oderwała się krzycząc. Po policzkach spływały łzy lśniące w sztucznym świetle żarówki.
     Spędzili jeszcze dwadzieścia minut na przytulaniu się i drobnych pieszczotach. Po opuszczeniu pomieszczenia pościel na łóżku została zmieniona i nowa paczka prezerwatyw znalazła się na poduszce. Pokój można było wynająć na miłosne uciechy albo na spokojną rozmowę w samotności.

     Do Scott'a podeszła Tessa Grace; zgrabna blondynka o włosach sięgających do ramion, ubrana w strój chirliderki. Należała do najładniejszych dziewczyn w szkole i jak większość z nich była zarozumiała i samolubna. Zmierzyła chłopaka i wykrzywiła usta w grymasie w pierwszej chwili. Pewnie myślała, że Scott nie zauważy jej zachowania.
     - Witaj! - powiedziała słodko zniżając głos i uśmiechając się niewinnie.
     Scott należał do grona mniej atrakcyjnych chłopaków w szkole. Prawdę powiedziawszy nie zaliczał się nawet do tej grupy. Chudy z wielkimi okularami z piegami na nosie i blond włosami, które nigdy się nie dały ułożyć. Jednak, gdy poznał Briana, który sam podszedł do niego i poprosił o oprowadzenie po szkole, stał się zauważalny dla grona ładniejszej części nastolatek. Nie mógł się równać uroda do przyjaciela, który przyciągał najładniejsze dziewczyny, ale żadną nie był zainteresowany i wszystkie zbywał wymówkami. Niektórzy zazdrośni chłopacy podszeptywali plotki o tym, że był gejem, ale pomówienia szybko się skończyły, gdy Tessa zaczęła rozpowiadać jaki jest boski podczas stosunku, lecz była to przelotna przygoda, która miała za zadanie wybielić jego reputację, ale podobała się ona dziewczynie.
     - Cześć - powiedział Scott zaskoczony jej fałszywym uśmiechem.
     - Słyszałam, że Braian rozpowszechnił sale dla czwartoklasistów jako dom schadzek.
     - No... wiesz... - zaczął się jąkać i czerwienić, lecz przypomniał słowa przyjaciela: "Trzeba być stanowczym i nie pokazywać dziewczynie, że się wahasz, a w szczególności tej wrednej", a do tego grona zaliczała się Tessa. Wziął się w garść i dokończył: - Tak!
     - Podobno czerpie z tego niezłe zyski.
     Scott spojrzał na nią przerażonym wzrokiem. Rozejrzał się szybko po korytarzu w poszukiwaniu nauczycieli, lecz żadnego niebezpieczeństwa nie dostrzegł poza stwierdzeniem dziewczyny, która uśmiechała się władczo.
     - Nie mogę takich informacji zdradzać - odparł przełykając głośno ślinę.
     Uśmiech dziewczynie nie schodził z twarzy.
     - Braian potrafi załatwić wszystko, prawda?
     Scott kiwnął głową nie wiedząc do czego zmierza Tessa. Obawiał się jej niewygodnych stwierdzeń i dociekliwych pytań. Zrobił krok do przodu chcąc uciec dziewczynie, ale zastąpiła mu drogę.
     - Kręci tam porno?
     - Nic o tym nie wiem - odparł szybko widocznie zakłopotany.
     Scott wiedział o pomyśle przyjaciela pomagał mu nawet przy załatwianiu sprzętu i montażu taśmy. Podczas pracy mógł popatrzeć na najładniejsze dziewczyny w szkole, które poddawały się przeróżnym uciechom. Uczennice o których nawet nie podejrzewał, że potrafią mieć tak wyuzdane fantazje. Spojrzał nerwowo na Tesse, która uśmiechnęła się triumfalnie zastawiając mu nadal drogę ucieczki.
     - Wiedziałam, że to prawda!
     - Cii... nie mów nikomu! - przyciszył ją.
     - Spokojnie lalusiu - odparła Tessa. - Kogo muszę przelecieć, żeby brać w nim udział? Briana? Ciebie?
     - Ewentualnie mogłabyś Scotta - powiedział męski głos zza jej pleców. - Ja podziękuje.
     Dziewczyna odwróciła się na pięcie i ujrzała wysokiego blondyna z krótko przystrzyżonymi włosami i szerokimi ramionami. Ręce krzyżował na piersi i wyglądał na dużo większego niż w rzeczywistości. Uratował przyjaciela z opresji, który odetchnął z ulgą.
     - Możesz w nim wystąpić - odparł kiwając ręką na powitanie w stronę Scott'a.
     Chłopak odszedł pozostawiając parę znajomych razem. Nie lubił być obecny przy omawianiu szczegółów sceny, która miała się odbywać w pokoju dla czwartoklasistów.
     - Więc załatwione - powiedziała Tessa.
     - Nie całkiem! - rzekł chłopak. - Obowiązują pewne zasady, których przestrzegamy. Sceny są kręcone po szkole wieczorami, a aktorzy występują w maskach. Nie chcę mieć kłopotów...
     - A woźny?
     - Dostaje świeżą scenę do obejrzenia i siedzi cicho - zrobił przerwę przyglądając się dziewczynie, która zarumieniła się. Brian działał na nią bardzo pociągająco i za każdym razem mrowienie między nogami nie dawało jej spokoju. - Potrzebuję sceny z trójkątem...
     - Zgoda - odparła dziewczyna.
     - W formie jedna dziewczyna dwóch chłopaków - dokończył.
     - Nie ma sprawy. A zysk? - zapytała się. - Przecież pewnie to gdzieś opchniesz na rynku.
     - Dostaniesz półtora tysiąca za scenę.
     Tessa otworzyła szeroko usta w zdziwieniu. Zerknęła nieprzytomnym wzrokiem na chłopka, który uśmiechnął się widząc jej zaskoczenie.
     - Spora kwota!
     - Jednorazowa zapłata - powiedział. - Zgadasz się?
     - Dobrze...

     Pan Dobbs stał nad biurkiem, na którym były rozłożone plany szkoły. Niepokojąco przyglądał się rzutowi pomieszczeń w piwnicy, gdzie jego uwagę przykuł jeden pokój. Sala przeznaczona była na miejsce dla nauki dla czwartoklasistów z samorządu szkolnego, ale niebyła zbytnio używana. Służyła jako schowek na różne niepotrzebne rzeczy, które znoszone były z różnych przedstawień lub wydarzeń szkolnych. Pokój teraz przeznaczony był dla innych celów. Uczniowie umawiali się w nim na spółkowanie z sobą. Możliwe, że w tej chwili kopulowali w różnych zmyślnych pozycjach pod jego nosem. W głowie słyszał pojękiwanie młodych dziewcząt podskakujących na sprężystych członkach chłopców albo na masowaniu swoich intymnych miejsc myśląc różne sprośne rzeczy. Otrząsnął się i wpatrywał się w pomieszczenie dla czwartoklasistów.
     "Złapię ich!" - powtarzał sobie w myślach odganiając od siebie wizje jak sztywny męski trzon wbija się w małą różową muszelkę. - "Przekonają się, że nie ma ze mną żartów."
     Nagle drzwi do jego gabinetu otworzyły się, a do środka wkroczył potężnie zbudowany czarnoskóry mężczyzna z wygoloną głową. Na czole miał widoczne głębokie zmarszczki, a wyraz twarzy bardzo poważny, który mógł wyglądać groźnie. Topher Cuthbert był dyrektorem szkoły publicznej i przemiłym człowiekiem, który miał dużo obowiązków związanych ze stanowiskiem, a młodzież nie rozpieszczała go swoim zachowaniem i sprawiała jeszcze więcej problemów. Budził zaufanie wśród rodziców, którzy podziwiali go za wytrwałość w dążeniu do celu, którym było wykształcenie uczniów i sprowadzenie ich na porządną drogę. Zadanie było bardzo trudne w czasach, które dla szkolnictwa były bardzo ciężkie.
     - Dylan wzywałaś mnie... co Ty robisz człowieku? - zapytał się zdziwiony, a jego głos zabrzmiał potężnym basem.
     - Studiuję plany szkoły - odparł widocznie podniecony wicedyrektor. - Podsłuchałem rozmowę dwóch uczennic i dowiedziałem się, że na terenie szkoły znajduję się pokój, w którym uczniowie spółkują ze sobą.
     - Że co?!
     - Uprawiają seks! - powiedział unosząc głos.
     - Spokojnie... przecież w szkole nie ma żadnej wolnej sali, którą można wykorzystać. I nie ma człowieka, który by miał takie jaja, żeby coś takiego zrobić!
     - Podejrzewam już pewną osobę i prawdopodobnie wiem gdzie się odbywają spotkania - powiedział dumnie pan Dobbs wskazując palcem na rzut pomieszczeń w piwnicy.
     - To sala dla czwartoklasistów traktowana jako schowek...
     - Pieprzą się tam pod naszym nosem! - wrzasnął wicedyrektor czerwony na twarzy plując śliną na plany szkoły.
     Dyrektor spojrzał się zdziwiony i westchnął głęboko widząc, że mężczyzna uspokaja swój niekontrolowany wybuch złości.
     - Przepraszam - bąknął, a po chwili dodał: - To prawda! Podsłuchałem dwie uczennice, które mówiły o tym pokoju! Jestem pewien, że to prawda, ponieważ rozmawiały w konspiracji.
     - Jeżeli to prawda to będziemy mieli niezłe gówno w szkole! Zajebiście wielkie gówno - powiedział Topher.
     - Sprawdzę wszystko i mam nadzieję, że wszystko rozejdzie się po kościach.
     Dyrektor spojrzał na niego spod byka, a pan Dobbs uśmiechał się pod nosem dumny z swojego odkrycia. Wiedział, że nie będzie kolorowo jeżeli plotki się potwierdzą. Rodzice będą chwili usłyszeć wyjaśnienia dlaczego to pod jego dachem dzieją się niemoralne rzeczy. Pokręcił tylko głową spuszczając wzrok.
     - Sprawdź to...

     Wicedyrektor schodził po schodach z uśmiechem na twarzy, który mógł dla niektórych wyglądać głupkowato. Był czas czwartej lekcji i większość uczniów siedziała w stolikach słuchając kształcących lekcji. Dumnie wypinał pierś pokonując kolejne stopnie i zbliżając się do sali dla czwartoklasistów. Był pewien, że przyłapie uczniów na gorącym uczynku. Widział oczami wyobraźni swój triumf, gdy okrywają swoje nagie młode ciała.
     Nagle wyszedł za rogu, a drogę zastąpił jeden z uczniów. Uśmiechnął się do niego poprawiając plecak na ramionach. Wicedyrektor zerknął na niego przenikliwym wzrokiem, a młody chłopak przestraszył się.
     - Co pan tu robi, panie Bradford?
     - Wracam właśnie z pokoju... uczyłem się i straciłem poczucie czasu...
     - Prawda powinien pan być na zajęciach! Proszę zejść mi z drogi!
     Zdenerwowany wicedyrektor złapał za ramię ucznia i odepchnął w bok. Przeszedł przez wąski korytarz i szarpną za klamkę. Wbiegł do pokoju rozglądając się wokół z uśmiechem na twarzy. Pierwsze co rzuciło mu się w oczy to dziewczyna... dziewczyna siedząca z założonymi nogami i trzymająca w dłoniach otworzoną książkę. Spojrzała na niego zaskoczona oddychając głęboko. Przesunął wzrok na chłopaka, który zajmował miejsce przy komputerze. Obije byli ubrani, lecz posiadali czerwone wypieki na policzkach i oddychali głęboko.
     - Dzień dobry panie Dobbs - powiedziała dziewczyna kładąc dłoń na klatce piersiowej. - Coś się stało?
     Wicedyrektor zamrugał powiekami, a uśmiech spełzł mu z twarzy. Uczniowie siedzieli grzecznie ucząc się w pokoju dla czwartoklasistów. Pomieszczenie było wysprzątane i spełniało swoje przeznaczenie, którym wyznaczyła rada pedagogiczna szkoły.
     - Nie, nic panno Lewis - odparł wicedyrektor odwracając się na pięcie, ale nie odrywał wzroku od dyszących uczniów.
     Poczuł, że policzki zaczerwieniły się, a na plecach czuł spojrzenie zdezorientowanych uczniów. Wygłupił się na ich oczach i słyszał w uszach szyderstwa, które wymyślali na jego temat. Nie był w stanie przyłapać ich na gorącym uczynku, a wiedział, że odbywają się tu schadzki. Wykrzywił usta w krótkim wymuszonym uśmiechy i odwrócił się na pięcie. Wyszedł z pokoju wściekły, ale nie dał tego po sobie poznać. Nie mógł sobie pozwolić na niszczenie reputacji jego i co najważniejsze szkoły.  
     Wskakiwał energicznie kolejno na stopnie nie zauważył ucznia, który starał się przemknąć obok, ale bark wicedyrektora zatrzymał go. Trącił ramię nastolatka, a z dłoni wypadł przedmiot, który uderzył głucho o betonowe podłoże. Pan Dobbs gwałtownie przekręcił głowę, aż trzasnęło kilka kręgów i zobaczył odbijającego się od stopni czarnego pilota. Rzucił się w jego kierunku podobnie jak uczeń, lecz był szybszy. Chwycił go zdeterminowany potrącając chłopaka, który upadł na ziemię krzywiąc się z bólu.
     - Mam! - wrzasnął triumfalnie wznosząc w górę swoją zdobycz. - A co to, panie Bradford?
     Nastolatek zbladł patrząc na pilota w dłoni nauczyciela, który szczerzył zęby. Wyglądał jak obłąkany szaleniec gotów zrobić wszystko by osiągnąć swoje zamiary.
     - Narzędzie, którym powiadamiam kolegów, że pan nadchodzi - powiedział obniżając głos do pisku naśladując swojego podopiecznego leżącego na podłodze, a jego twarz zrobiła się czerwona z wściekłości, a z kącików ust toczyła się ślina. Chłopak nie mógł oderwać wzroku od obłąkańczych oczu nauczyciela. - Teraz poczekamy chwile - dodał wracając do normalnego tonu.
     Odwrócił spojrzenie od ucznia, ale czuł na sobie jego wzrok. Dał się ponieść emocją, które w nim się kotłowały. Pragnął wpaść z marszu do pokoju i nakryć nastolatków w dwuznacznych pozycjach. Zerknął na ucznia leżącego nadal na podłodze przyglądającego mu się z przerażeniem.
     Pan Dobbs zrobił krok naprzód w stronę drzwi prowadzących do pokoju rozpusty. Wziął głęboki oddech, a szaleńczy uśmiech sam wkradł się na jego twarz. Pchnął gwałtownie klamkę, która ustąpiła bez żadnego problemu i wbiegł do pokoju rozglądając się w koło. Ujrzał jak panna Lewis podskakuje na jednym z chłopaków, a jej jęki były tłumione przez drugiego członka, który znajdował się w jej ustach. Wicedyrektor przyglądał się kopulującym ruchom bioder nastolatki. Wiła się ona delektując się smakiem członka towarzysza, który sapał z zadowolenia. To on pierwszy zobaczył nieoczekiwanego gościa i wyrwał sztywny trzon z jej ust. Dziewczyna obróciła się powoli zerkając spad przymkniętych powiek. Odskoczyła od chłopaka, którego ujeżdżała.
     - Mam was! - wrzasnął wicedyrektor tryskając na boki śliną. Uśmiechał się szaleńczo czerwony na twarzy z wściekłości i triumfu, a panna Lewis mimowolnie krzyknęła z przerażenia przykrywając swoje zbrukane wdzięki.

     Dyrektor schodził ociężale po schodach w dół do pokoju czwartoklasistów wezwany przez Dylana, który mówił podekscytowany przez słuchawkę telefonu. Pokonał stopnie i wszedł na mały korytarzyk prowadzący do drzwi na jego końcu, które były otwarte. Przy ścianie stało czterech uczniów głowami skierowanymi na gładką powierzchnię z rękoma założonymi za plecami.
     - Kazałeś im tak stać? - zapytał się zdziwiony.
     - Poczekaj, aż zobaczysz resztę - powiedział uśmiechając się jak obłąkany człowiek.
     Przez plecy czarnoskórego dyrektora przebiegł dreszcz przerażenia, gdy ujrzał kolegę po fachu z taka miną. Dylan poprowadził go do pokoju, który wyglądał normalnie na pierwszy rzut oka, ale miało się okazać, że skrywał on w sobie wielką tajemnicę.
     - Tylko popatrz - powiedział wicedyrektor.
     Wyciągnął dłoń z pilotem w ręku i nadusił jeden z przycisków po którym nastąpiła nastrojowa muzyka dobiegająca z głośników ulokowanych po całym pomieszczeniu. Potężny mężczyzna podskoczył, gdy do jego uszu dobiegły pierwsze dźwięki. Spojrzał zdziwiony na przyjaciela, który szczerzył się do niego w tym samym przerażającym uśmiechu. Dylan nadusił kolejny guzik po którym z sofy stojącej przy ścianie wysunęło się łóżko. Materac przyozdobiony był różową pościelą a na wierzchu leżała paczka prezerwatyw, która była rozpakowana. Kolejne naduszenie przycisku, a na ekranie komputera pojawił się film. Kobieta ujeżdżała mężczyznę krzycząc z rozkoszy ale dźwięk był wyciszony. Dyrektor przetarł dłonią po spoconej łysinie. Wściekłość w nim się kotłowała jak przyjaciel pokazywał kolejne tajemnice pokoju schadzek.
     - To jeszcze nie wszystko! Popatrz! - powiedział złowieszczym tonem.
     Kolejne kliknięcie i na ekranie pojawiła się zamaskowana dziewczyna, która ujeżdżała chłopaka, a drugi wyszedł zza kamery i wszedł w jej tyłek powoli. Obaj zadawali rytmiczne ciosy na zmianę nastolatce, która wrzeszczała z rozkoszy i wbijała paznokcie pierwszemu w klatkę piersiową. Topher rozpoznał podskakujące blond włosy należące do Tessy Grace, która była przewodniczącą chirliderek kibicującym szkolnej drużynie. Podejrzewał, że dwaj dryblasy obskakujący jej zgrabne ciało należeli do niej.
     - Znajdź mi tego co to nakręcił!

     Topher Cuthbert dostał osobę, która nakręciła film. Pan Dylan Dobbs przestudiował taśmy znalezione w pokoju schadzek. Przebrnął przez kilkanaście scen porno krzywiąc się przy każdej wiedząc, że ogląda niewinne uczennice, które śmiało kopulowały z rówieśnikami. Niektóre postacie w maskach rozpoznał po kolorze skóry i odcieniu włosów. Brzydził się patrzeć na młode ciała zadowalające się uciechami fizycznymi. Dotarcie do reżysera nie było trudne dla wicedyrektora. Każda obrobiona scena była opatrzna napisami, które oznajmiały kto wystąpi i kto operował kamerą. Przyrząd zawsze trzymała jedna osoba, która tytułował się B. Pan Dobbs od razu posłał po jedyną osobę, która przychodziła mu na myśl.
     Briana Gates przeżył spotkanie z wściekłym dyrektorem, którego krzyki było słychać na korytarzu. Uczniowie cicho przemykali obok gabinetu sekretariatu krzywiąc się na ton głosu belfra. Chłopka przyjął wszystko odważnie patrząc prosto w oczy swojemu oprawcy. Wziął wszelką odpowiedzialność na siebie i wytłumaczył, że wpadł na pomysł bezpiecznego pokoju schadzek, ponieważ uczniowie chcący uprawiać seks robili to w dziwacznych niewygodnych miejscach, a on dostarczył im wszelkich luksusów i rozkoszy, której potrzebowali. Dyrektor zrozumiał chęć pomocy kolegom i nawet zadziwiła go wieść, że wszelkie stosunki były przy użyciu zabezpieczenia. Była to jedna z zasad pokoju schadzek. Lecz kręcony film był wielką kroplą, a raczej potężnym chluśnięciem, który przelał czarę. Belfer zażądał wszystkich nazwisk uczniów, którzy uczestniczyli w scenach i gdzie trafiały filmy, ale Brian trzymał usta zamknięte na klucz. Nie przełamało jego milczenia grożenie sądem, który później wydał wyrok w zawieszeniu, gdyż chłopak był niepełnoletni i nadał kuratora.
     Brian Gates opuszczał szkołę, a wszyscy uczniowie patrzyli na niego ze łzami w oczach, gdyż to on stworzył pokój schadzek i nie wydał żadnej osoby uczestniczącej w jego produkcji. Szedł korytarzem z dumnie podniesionym czołem i zawadiackim uśmiechem na ustach. Niektórzy nauczyciele przyglądali się mu z pogardą, a inni z zdziwieniem. Nagle pośród tłumu uczniów zgromadzonych na korytarzy ktoś zaczął klaskać. Za nim podążyło kilka osób, aż wreszcie wszyscy bili w dłonie.
     Podziwiali go...
     ...jeszcze długo po tym jak wieść o jego osobie zaginęła w świecie.

andrewboock

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 4896 słów i 27977 znaków, zaktualizował 2 cze 2019.

7 komentarzy

 
  • Katrin

    Pobudza zmysły...rozpala żądze

  • Palmer

    Przyznam, że ciekawa historia, ale troche za mało  :sex2:

  • andrewboock

    hmm... następna część?? a o czym mogła by być ??

  • kondzio1233211

    bardzo fajne będzie następna część ?

  • goracakicia

    Genialnie:) każda szkoła powinna być zaopatrzona w taki pokój:)

  • misia0618

    boskie, skąd bierzesz pomysły na takie opowiadania

  • beti123

    Bardzo ciekawe :D