Dawno temu ...miałam 17 lat..wraz z przyjaciółką wybrałyśmy się na kawie... Przyjaźnimy się a mój Partner jest jej bratem... Oczywiście obiecałyśmy wrócić o rozsądnej porze i wypić tylko kawę... Poszłyśmy faktycznie do kawiarni, wypiłyśmy kawę ale stojące na półkach wino skusiło nas swoim różowym blaskiem...
Ona jako pełnoletnia i odpowiedzialna zamówiła wino a ja wcale nie oponowałam...przecież nic się nie stanie bo wypijemy po lampce wina... Wypiłyśmy lampkę, drugą, trzecią i następną...aż skończyło się wino. Że strachem spojrzałam na zegarek i okazało się że ostatni autobus do domu właśnie odjechał...
-Cholera, nie mamy jak wrócić do domu..- powiedziałam zrozpaczona odzyskując nagle trzeźwość
-Dobra Anka, luz...dzwonię po brata ..niech odbierze najważniejsze kobiety w życiu...-uspokoiła mnie przyjaciółka
Zmartwiłam się bo było przed północą ale to jedyna opcja była dla nas.
15 minut później odebrał nas nie mówiąc ani słowa. Już wtedy wiedziałam że jest źle ale byłam w wesolutkim nastroju po winie więc stwierdziłam że mu minie. Cichutko wsiadłam do samochodu a po drodze nie padło żadne słowo. Byłam wcześniej umówiona z rodzicami że śpię u przyjaciółki więc chociaż w moim domu nie dowiedzieli się.
Jak 2 myszki poszłyśmy do pokoju spać pewne że nam się upiekło, szczęśliwe że bezpiecznie wróciliśmy do domu.
Miałam wrażenie że minęła dosłownie chwilka gdy poczułam pociągnięcie za rękę a przed sobą ujrzałam ukochaną twarz.
Tym razem jednak zamiast uśmiechu zobaczyłam zacisniete usta i płonące złością oczy...przestraszona zerknęłam na zegarek na nocnej szafce...
-Kochanie jest 5 rano...to może poczekać... - wymruczałam przez sen
-Nie może poczekać ani chwili dłużej! Wstawaj i chodź ! - usłyszałam wypowiedziane tonem o barwie chłodnej stali której nigdy wcześniej nie słyszałam w swoją stronę. Mimo że bolało mnie całe ciało, byłam zaspana i miałam mdłości (ale to wino było pyszne) wstałam i dałam się poprowadzić.
O dziwo nie do Jego pokoju (a byłam naiwnie pewna że tam zmierzamy) ale na strych ..już idąc po schodach czułam że mam problemy ale byłam skołowana dużą ilością wina i małą ilością snu.
Wiedziałam że ma tam wyciszone studio gdzie ćwiczy z zespołem ale nie mogłam zrozumieć po co tam idziemy w środku nocy...
Zamknął drzwi na klucz i stanął przede mną z groźną miną...
-zachowałaś się nieodpowiedzialnie ! Mogła stać się wam krzywda! - wykrzyczał a furia w oczach była przerażająca
- wiem, przepraszam!- odpowiedziałam cicho zawstydzona swoim zachowaniem
-Nie masz jeszcze 18 lat a swoim zachowaniem pokazałaś że daleko ci do dorosłości ! - Jego złość wcale nie osłabła
-Przepraszam, to się nie powtórzy ! - szybko wykrztusilam że skruchą ale ogień z oczu nie zniknął
- zachowałaś się jak gówniara a takie gówniary się karze by zmądrzały! wiesz o tym, prawda?- zapytał groźnie aż miałam Gęsia skórkę na ramionach
-Wiem, wiem...już nie będę obiecuję - powiedziałam szczerze że spuszczoną głową bojąc się spojrzeć mu w oczy
-Dobrze że rozumiesz bo właśnie wymierzę ci karę za ten wybryk - poinformował mnie a ja zadrżałam na ton głosu - ściągnij spodnie, bieliznę i połóż się na pufie-
Zaskoczona podniosłam głowę pewna że żartuje ale zobaczyłam że wyciaga pasek ze spodni a ja aż się obudziłam
-Ale co? Jak to? Chyba nie zamierzasz mnie zbić?- zawołałam przerażona kuląc się w sobie a w mojej głowie zaczęła się gonitwa myśli...nigdy taki nie był ...a ja nigdy nie dostałam paskiem... Jak to mam wystawić tyłek? Przecież on mnie nago jeszcze nie widział...popatrzyłam tylko w stronę wysokiej pufy nie ruszając się z miejsca
-Chcesz pogorszyć swoją sytuację? Mam Ci pomóc?-zapytal gniewnie wskazując głową na pufe
Przerażona zaczęłam się trząść i błagać o litość - ja już nie będę! Już nigdy się nie upije! - błagałam ze łzami w oczach
-Musisz zostać ukarana by zrozumieć swój błąd, nie jesteś już mała dziewczynką...masz minutę by być na pufie albo ci pomogę -stwierdzil a stał z Jego głosu zalała moj umysł
Musiałam się poddać więc położyłam się na pufie opuszczając spodnie pełna nadziei że nie dostanę na gołą skórę.
-Chcesz mieć 18 lat tak bardzo? Dobrze, otrzymasz swoją 18 tkę- usłyszałam a chwilkę później usłyszałam świst pasa w powietrzu sekundę przed tym gdy dotknął skóry...
Kolejne 2 spadły szybko i mocno wydzierając pisk z mojego gardła..nie szczędził ręki , każdy raz był mocny i dokładny...
-Nie, błagam...już nie będę...to boli...- płakałam a łzy zaczęły płynąć mi po twarzy
-Glupota boli Anno - odpowiedział tylko a kolejne 3 razy spadły na moje pośladki...
Poczułam piekący ból, płakałam i sapałam..zaczęłam się wiercić na pufie... Chciałam dotknąć pośladków ale odrzucił moją rękę
-nie kombinuj bo będzie gorzej - usłyszałam więc zabrałam szybko dłonie zaciskając je w pięści na podłodze
Kolejne 3 pasy sprawiły że czułam ból w całym ciele aż zaczęłam wierzgać nogami próbując wytrwać. Ból był nie do zniesienia, płakałam a z mojego gardła wydobywał się szloch na przemian z krzykiem...
-Juz nie ! Wystarczy! Już rozumiem!- puszczałam licząc na łaskawość
- chciałaś osiemnastkę ...proszę bardzo...- powiedział i zsunął mi majtki tak że wraz ze spodniami były na górze ud...
Dotknął czerwonej skóry jakby oceniając efekt
-Zapamietasz na parę dni te lekcje , nie wierć się bo żadne z nas nie chce żebym spudłował a wszystko raz że zasłużyłaś na karę - dodał cicho
Poczułam ogromny wstyd że widzi i dotyka moich nagich pośladków po raz pierwszy w takich akurat okolicznościach. ...czułam jak się rumienie a twarz pewnie nie odbiega kolorem od pośladków...
Czułam jak trzęsie mi się całe ciało...
Nigdy w życiu nie czułam takiego bólu...a zdradliwy umysł wolał : zasłużyłaś !
-oboje chcemy to skończyć więc teraz będzie 9 bardzo szybkich ani drgnij, jasne? - Jego głos wdarł się do moich myśli. Pokiwałam głową w odpowiedzi napinając się cała..
Kolejne razy spadały na moje nagie pośladki ale jedyne o czym już mogłam myśleć to tylko by skończył więc zaczęłam liczyć w myślach.
Jeden... dwa...cholera jak boli...Cztery... pięć...miałam wrażenie że każdy kolejny jest mocniejszy...sześć...
-Nie zniosę...nie wytrzymam...nie chce...- wolałam przez łzy
-Ja też nie chce ale muszę cię nauczyć że czyny mają konsekwencje- powiedział zimno i znów uniósł pas
Osiem...nie zaraz...siedem...zgubiłam się skupiona na bólu ...ostatni raz był tak mocny że aż poderwalam się z pufy i odsunęłam na dywan...
Płakałam całą sobą...ból rozpłynął się po całym ciele...nie miałam siły się ruszyć...
-przemysl teraz co zrobiłaś a ja zaraz wroce- powiedział i wyszedł na chwilę
Leżałam nie wiem nawet jak długo...zapłakana, szlochająca, obolała , najbardziej jednak bolała mnie dusza...wiem że nawaliłam...i wiem że już nigdy się nie upije...
Po powrocie nasmarował mi pośladki maścią a potem wciągnął w intensywny dzień : zakupy, sprzątanie domu,odkurzanie i mycie auta ...
Gdy zaczęłam marudzić usłyszałam :
-Na kaca najlepsza ciężka praca - powiedział że uśmiechem
To był długi i ciężko dzień zwłaszcza że obolałe pośladki dawały o sobie znać co chwila.
Był to pierwszy raz gdy tak mnie potraktował, bardzo skuteczny bo minęło 18 lat a ja nigdy się tak nie upiłam.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz