
Życie potrafi pisać najlepsze scenariusze.
Pierwszy wyjazd na plażę nudystów w sezonie, pełen relaks… i nagle słyszę znajome: – Dzień dobry pani Sylwio.
Odwracam się, a tam mój ginekolog.
Cóż, chyba po prostu spotkaliśmy się w najmniej formalnych okolicznościach możliwych.
– Tak się właśnie zastanawiałem, czy to pani czy nie – odparł z uśmiechem, zerkając na moje nowe piersi, których jeszcze nie miał okazji zobaczyć.
Przez dłuższą chwilę nie mogłam wydusić z siebie ani słowa. Na szczęście mój mąż, widząc moje zakłopotanie, szybko przedstawił się doktorowi i zamienił z nim kilka zdań. Ten natomiast, zupełnie niewzruszony całą sytuacją i bez cienia zażenowania, prowadził rozmowę tak swobodnie, jakbyśmy spotkali się przypadkiem w osiedlowym sklepie, a nie na plaży nudystów. Gdzie prezentował przede mną swojego imponującego czlonka.
Na szczęście miałam okulary przeciwsłoneczne, więc nie było aż tak widać mojego zmieszania.
— Jeżeli to nie problem, to bardzo chętnie — odpowiedział z wyraźnym entuzjazmem.
— Misiek… czy ty właśnie zaprosiłeś doktora? — zapytałam cicho.
— Tak. Skoro się znacie, zaproponowałem, żeby się dosiadł.
— Świetnie… — mruknęłam pod nosem.
Mój mąż spojrzał na mnie z lekkim uśmiechem.
— To przypadkiem nie ten, o którym kiedyś opowiadałaś? Ten, który…
— Dokładnie ten sam — przerwałam mu szybko, zanim zdążył dokończyć.
Przy bliższym poznaniu Bogdan okazał się naprawdę sympatycznym facetem, obdarzonym dużym poczuciem humoru. A biorąc pod uwagę, że dopiero co poznał mojego męża, szybkość z jaką złapali wspólny język była wręcz zaskakująca.
Swoją spontanicznością i swobodą w wyrażaniu poglądów na temat nagości zrobił wrażenie nie tylko na nim. Lubiłam mężczyzn przebojowych, pewnych siebie i odrobinę szalonych — a on bez wątpienia do takich należał. Co, ku mojemu zaskoczeniu, bardzo spodobało się również mojemu mężowi.
Od samego początku rozmowa toczyła się lekko i swobodnie. Żarty padały jeden po drugim, a atmosfera stawała się coraz bardziej naturalna. Momentami miałam jednak wrażenie — i chyba nie tylko ja — że pod warstwą humoru kryło się coś więcej, a niektóre słowa mogły być całkiem poważne.
– Kiedy robimy przegląd? – zażartował rozbawiony.
Przez chwilę nie wiedziałam, o co mu chodzi, dopiero spojrzenie Roberta i jego swobodny ruch dłoni w stronę mojej cipki, uświadomiły mi, że to kolejna z jego zaczepnych uwag.
– Jeśli dobrze pamiętam, ostatni raz byłam przed operacją… czyli jakieś dziewięć miesięcy temu – odpowiedziałam z uśmiechem. – A co, chcesz sprawdzić?
– Zapewniam cię, że wszystko działa bez zarzutu – wtrącił Robert, patrząc na mnie z rozbawieniem.
– Misiek, nie jesteśmy tu sami – szepnęłam, czując lekkie zakłopotanie.
– Spokojnie – odparł. – Po prostu lubię, kiedy nie traktujemy wszystkiego zbyt poważnie. Jako specjalista mogę tylko powiedzieć, że… nie masz się czym martwić.
Uśmiechnął się swobodnie, jakby chciał rozładować napięcie.
– Ale masz rację – dodał po chwili – okoliczności faktycznie proszą się o odrobinę więcej luzu.
Mogę to pomóc ładnie przeredagować, ale w bardziej stonowanej wersji – bez dosłowności i seksualnych podtekstów, tak żeby brzmiało naturalnie i literacko.
Na przykład tak:
– Nie chodziło mi o ciebie ani o mojego męża – odpowiedziałam spokojniej. – Raczej o mnie i o to, jak reaguję w takich sytuacjach.
– Co masz na myśli? Nie bardzo rozumiem – odparł.
– Jestem osobą, która szybko się peszy i reaguje emocjonalnie. Ale jednocześnie potrafię być też zupełnie wyluzowana, zależnie od okoliczności. Zważywszy że jestem nadpobudliwa i szybko się podniecam.
– Znamy się już jakiś czas i pamiętam, że podczas wizyt bywałaś raczej spięta.
– Po prostu jestem zestresowana sytuacją i samym badaniem , gdy muszę rozłożyć przed tobą nogi. Co innego ... - nie dokończyłam uśmiechając się.
– A teraz?
– Teraz jest inaczej. Inne okoliczności, inne nastawienie. Czuję się swobodniej, bardziej naturalnie, w obecności innych -
dodałam rozsuwając szeroko nogi.
- Dziewczyno nie prowokuj - odparł poprawiając swojego członka który zaczął lekko podrygiwać.
- A co.! boisz się że ci stanie. Bo widzę że jemu się podoba. A że się tak wyrażę, to ty myślisz że widok twojego członka, mnie nie podnieca - rzekłam obejmując dłonią fiuta męża. Co z uśmiechem przyjął nasz znajomy.
- A ciebie co tak na amory wzięło - zapytał mąż.
- A co.! Nie mogę.! Jak widzę to Bogdanowi się podoba - rzekłam z uśmiechem ruszając nim kilka razy. Spoglądając jak jego członek nabierał coraz większych rozmiarów.
- Nie zaprzeczam haha. Chodź czuję się jak Persona non grata - odparł rozbawiony, w swoim stylu.
- No nie wiem - rzekłam dotykając stopą jego fiuta. Który jak po dotknięciu czarodziejskiej różyczki, momentalnie dostał wzwodu.
Bogdan, wyraźnie zaskoczony moim zachowaniem, uśmiechnął się tylko szerzej, po czym po raz kolejny podkreślił, jak bardzo cieszy się, że w końcu zdecydował się odwiedzić plażę nudystów. Dzięki temu trafił na nas i mógł poznać mnie oraz mojego męża w zupełnie prywatnej, swobodnej odsłonie — nie spodziewając się, że jesteśmy aż tak wyluzowani.
– No proszę… dopiero co mówiłeś o spontaniczności – rzuciłam z lekkim uśmiechem.
— Zaskoczyłaś mnie.
— Uwierz, że sama siebie też — odpowiedziałam, zerkając na męża, który zażartował, że mamy już „pierwsze lody przełamane”.
— Patrząc na to z każdej strony, muszę przyznać, że masz rację. I nie będę ukrywał — to było całkiem przyjemne.
— Niewiele trzeba, żeby was uszczęśliwić — rzuciłam rozbawiona.
— Czasem właśnie te małe rzeczy cieszą najbardziej — odparł Bogdan.
Bez skrępowania obejmując swojego dużego członka.
Chwilę później, gdy emocje zaczęły się uspokajać, Robert sięgnął po telefon, chcąc zatrzymać ten moment na zdjęciu.
– Jeśli chcecie, możemy przejść kawałek dalej, tam jest jeszcze ładniej – zaproponowałam z lekkim uśmiechem.
Bogdan od razu podchwycił pomysł, jakby tylko czekał na pretekst, by spędzić z nami jeszcze chwilę w tej swobodnej atmosferze. Ruszyliśmy więc wzdłuż rzeki, tam gdzie ścieżka stawała się mniej oczywista, a świat jakby bardziej odległy.
Po kilku minutach dotarliśmy do miejsca, które wyglądało jak ukryta scena natury – szeroki, gładki kamień wystający nad wodę, otoczony ciszą i miękkim szumem rzeki.
– Mamy szczęście… nikogo tu nie ma – powiedziałam ciszej, zatrzymując wzrok na pustej przestrzeni wokół.
Przez moment wszystko wydawało się tu bardziej intensywne — powietrze, światło, nawet oddechy. Jakby to miejsce samo podsuwało myśli, które normalnie zostają gdzieś na granicy świadomości. A jednocześnie wystarczyłby jeden przypadkowy spacerowicz, by ta iluzja prywatności była jeszcze bardziej emocjonująca.
– Zrobię ci zdjęcia samej – wypalił Robert, lekko klepiąc mnie w pośladek, jakby chciał mnie zachęcić do pozowania.
Co z ochotą zaczęłam robić.
Wypinając pupę w ich stronę.
By po chwili obrócić się do nich, ściskając w dłoniach moje piersi.
Widząc ich ekscytację wskoczyłam na kamień szeroko rozchylając nogi. Eksponując swoją myszkę, która lśniła z podniecenia.
Na co zareagował mój mąż, prosząc mnie bym rozszerzyła wargi sromowe.
Oczywiście zrobiłam to z największą ochotą, ukazując ją w całej okazałości.
Byłam tak podniecona że postanowiłam posunąć się troszkę dalej. Wsadzając sobie do cipki palce.
Co sprawiło mi niesamowitą rozkosz.
Niestety musiałam ostudzić ich bojowe nastawienie. Czując że jak nie przestanę
to doprowadzę się do orgazmu.
- Wariaci - rzekłam przyglądając się na ich nabrzmiałe fiuty, które spoczywały w ich dłoniach.
- Żabko czemu przestałaś, akurat miałem zacząć nagrywać.
- A jak myślisz. A z tego co pamiętam to mieliśmy sobie zrobić wspólne zdjęcia.
Myślałam że któryś z was podejdzie, widząc scenę jak z filmu pornograficznego.
To nie musiałabym przerywać i bym doszła - rzekłam dając im do zrozumienia. Że na zdjeciach się to raczej nie skończy.
- Będziecie się tak przyglądać. Czy ktoś w końcu się do mnie. Sory do nas dołączy - dodałam schodząc z kamienia, kusząco dotykając swoje piersi.
- Wow.! Normalnie nie wiem czy to iluzja, czy rzeczywistość - odparł Bogdan. Którego najwidoczniej onieśmieliły moje słowa.
- A to też iluzja - zapytałam łapiąc go za fiuta, którego z trudem mogłam objąć całego.
- Nie stójcie tak bo nagrywam - wypalił Robert.
- To magia - odparł pieszcząc moje piersi, gdy ja w tym czasie bawiłam się jego członkiem który był twardy jak ten kamień. Do którego się cofnęliśmy.
- O tak , możesz mocniej - jęknęłam gdy zaczął drażnić moje sutki.
Czując niesamowite mrowienie w dolnej części podbrzusza, co odznaczało tylko jedno.
- O matko - jęknęłam gdy moje ciało przeszył potężny orgazm.
Klęknęłam przed nim, by się dorwać do jego drąga. Którego łapczywie zaczęłam obciągać, starając się jak najgłębiej sobie wsadzić.
- Jprdl - krzyknął Bogdan który zaczął się delikatnie ruszać.
- Wejdź we mnie - jęknęłam siadając na kamień, którego wysokość była idealna , by mnie wyruchał.
- O tak, tak - krzyknęłam , by po kilku jego nocnych pchnięciach szczytować ponownie. Błagając go by nie przerywał.
Myślałam że odlecę, czując jego kutasa niemalże w żołądku. .Gdy kolejny raz byłam w ekstazie, mój mąż wszedł na kamień, by wsadzić mi do buzi.
To było to czego chciałam, od początku gdy ujrzałam Bogdana na plaży. A konkretnie jego chuja w mojej cipie..
- Co się stało - zapytałam gdy doktorek wyskoczył ze mnie.
- Nic - odparł kładąc się na trawie.
- Zabezpieczam się więc możesz się spuścić do środka.
- Wiem bo ci recepty wystawiam - odparł przyglądając się jak jego kutas znika w czeluściach mojej cipki.
- O boże - jęknęłam gdy fiut męża wypełnił mój tyłek.
I to już było istne szaleństwo.
Uwielbiam mieć w sobie , dwie pały które dostarczają mi tyle przyjemności.
Lecz tym razem, dość szybko panowie skończyli. Zważywszy na okoliczności, i niesamowite pożądanie , które towarzyszyło nam od samego początku.
Ich sperma w moich dziurkach była dla mnie nagrodą.
- O matko, to było cudowne - rzekłam leżąc na Bogdanie z jego fiutem w cipie.
- Daj mi chwilę - jęknął mój kochanek, gdy zaczęłam zlizywać z niego spermę.
- Nie ma sprawy - odparłam kontynuując pieszczoty.
- Z pół godziny, pliss - dodał rozbawiony.
- Będzie co oglądać - odparł Robert ściągając telefon z gałęzi na której go ustawił.
Wracając na plażę Bogdan nie mógł uwierzyć w to co się stało.
- Ja też. Ale nie ma to jak spontan. I nie będę ukrywała że było zajebiście.
Przechodząc między plażowiczami zdałam sobie sprawę że nie wytarłam wypływającej że mnie spermy. Którą zauważyłam siadając na kocu.
- Teraz wiem skąd te uśmiechy co niektórych - rzekłam rozbawiona, wyciągając chusteczki nawilżające.
- Dzięki - dodałam zaskoczona, gdy doktorek zaczął ją wycierać.
- Kochanie następnym razem weź kamerę - rzekłam rozsuwając szerzej nóżki gdy zaczął nagrywać.
- A najlepiej kogoś , kto będzie ją obsługiwał - odparł zadowolony.
- Ej. A jak ktoś zobaczy - jęknęłam gdy Bogdan zaczął drażnić moją łechtaczkę
- Jesteśmy na górce - dodał Robert.
- Jesteście walnieci - rzekłam przygryzając usta.
- Jak nie przestaniesz to dojdę.
- O boziu - jęknęłam kładąc głowę na kocu jednocześnie powstrzymując się by nie krzyczeć.
- Zabiję cię - syknęłam gdy jego język zaczął mnie lizać, a pałce wypełniać moją cipkę.
Gdyby nie ręcznik w który jęczałam z rozkoszy, to pół plaży byłoby koło nas.
- Dość proszę , wszystko we mnie chodźi - rzekłam z trudem łapiąc oddech.
- To dopiero będzie filmik - odparł Robert.
Pokazując mi nagranie, na którym widać jak obok nas przechodził jeden z nudystów.
- Nie wierzę. Ale widać po jego reakcji, to mu się podobało - rzekłam zadowolona z siebie.
Lepszego otwarcia sezonu naturystycznego nie mogliśmy sobie wymarzyć. A biorąc pod uwagę, że przed nami było całe lato, sama myśl wprawiała mnie w doskonały nastrój.
W taki właśnie sposób mój ginekolog stał się naszym znajomym i przyjacielem. Do dziś bardzo dobrze wspominam tę znajomość i spotkania, które od czasu do czasu pozwalały nam miło spędzić czas w jego towarzystwie.
Sylwia.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
3 komentarze
Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.
Juppiter46
zajebista przygoda!
dar53
dar53
Super się czyta.
Jesteś mistrzynią kreatywności i spontana.
Jeśli to prawdziwe, to tylko można zazdrościć doznań i orgazmów w realu.
Pozdrawiam gorąco z centrum Polski
Mandaryna
@dar53 dziękuję 💋