Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Kacper jako Majka

Kacper jako MajkaStałem wśród walizek w nowym mieszkaniu, serce biło mi jak szalone. Warszawa. Studia. Samodzielność. Wreszcie. Rodzice wynajęli to miejsce na całe wakacje, żebym „poznał miasto”. Ja poznałem coś innego – wolność. Mała sypialnia z wielkim łóżkiem, salonik, łazienka z prysznicem, kuchnia. Idealnie.
Rozpakowałem wszystko. Koszule, dżinsy, majtki, książki, laptop. Zostawiłem tylko jedną walizkę. Tę specjalną. Ciemnoniebieską, zamkniętą na zamek. Otworzyłem ją powoli, jakby w środku kryło się coś świętego. I tak było.
Czarne koronkowe stringi. Czerwone bodystocking. Biały, przezroczysty babydoll. Czarne rajstopy z wycięciem w kroku. Peruka – długie, proste, blond włosy, jeszcze dłuższe niż moje własne. Podwiązki. Wysokie szpilki w rozmiarze 38, bo stopy mam małe. Silikonowe wkładki do stanika. Pasek do udawania szerszych bioder. I… ten specjalny, miękki, silikonowy kubek, który zakładałem na swojego kutasa, żeby wyglądał jak wypukłość kobieca, gdy byłem podniecony.
Zdjąłem dżinsy i koszulkę. Zostałem nagi. W lustrze w sypialni zobaczyłem siebie: 165 cm, szczupłe ciało, wąskie biodra, małe stopy, długie blond włosy do ramion i… ten kutas. Dziewiętnaście centymetrów, gruby, żyłkowany, już teraz półtwardy tylko od samej myśli. Czasem mylili mnie z dziewczyną. Dzisiaj miałem się nią stać.
Najpierw wziąłem prysznic. Gorąca woda spływała po skórze, gdy mydłem dokładnie każdą centymetr. Szczególnie starannie umyłem kutas i jądra, bo wiedziałem, że zaraz będą ciasno zamknięte. Po wyjściu starannie się ogoliłem – nogi, pachy, a nawet delikatnie okolicę pachwin, zostawiając tylko cienką ścieżkę nad penisem. Pachniałem mydłem i czystością.
Wróciłem do sypialni. Założyłem czarne, koronkowe stringi. Materiał był tak cienki, że mój gruby kutas od razu się w nich zaznaczył, główka wystawała z boku, bo nie dało się go ukryć. Uśmiechnąłem się do lustra. Potem czarne rajstopy z wycięciem. Delikatnie wsunąłem w nie nogi, naciągnąłem je aż do bioder. Wycięcie idealnie otaczało stringi. Następnie silikonowe wkładki do stanika i czarny, koronkowy biustonosz. Biodra poszerzyłem paskiem. Na to wszystko założyłem czerwone, siateczkowe bodystocking – jedna część, od szyi aż do stóp, z dziurami na sutki i w kroku. Na koniec perukę. Długie, proste blond włosy spadły mi na ramiona i piersi.
Stałem przed lustrem. Kacper zniknął. Zamiast niego patrzyła na mnie szczupła, delikatna blondynka o długich włosach, wąskich biodrach i… ogromnej wypukłości między nogami, której nie dało się ukryć. Kutas był już twardy jak kamień, pulsował, wilgotniał na końcu. Delikatnie go złapałem przez siateczkę i stringi. Jęknąłem.
Usiadłem na brzegu łóżka, rozłożyłem nogi i powoli zacząłem się masturbować. Palce ślizgały się po główce, potem po całym trzonie. Drugą ręką ścisnąłem sutek przez dziurę w bodystockingu. Oczy miałem zamknięte. Wyobrażałem sobie, że ktoś wchodzi. Że otwierają się drzwi i stoi tam ktoś – dziewczyna albo chłopak – i patrzy na mnie. Na tę dziwną, seksowną istotę z kutasa.
„Kurwa, jaki jesteś piękny” – szeptałem do siebie głosem, który próbowałem zrobić wyższym. – „Chciałbyś, żebym cię wziął? Albo żebym cię wziął?”
Przyspieszyłem ruchy. Kutas drgał, jądra napinały się. Już miałem dojść, gdy nagle… usłyszałem dzwonek do drzwi.
Zamarłem. Serce prawie wyskoczyło z piersi. Kto? Rodzice mieli wrócić dopiero za tydzień. Sąsiad? Kurier? Dzwonek zabrzmiał drugi raz, głośniej.
Szybko zerwałem perukę, ale reszty nie zdążyłem. Wpadłem w panikę. Zarzuciłem na siebie szlafrok, który ledwo zasłaniał czerwone bodystocking i wystający kutas. Otworzyłem drzwi na łańcuszek.
Po drugiej stronie stał chłopak. Mniej więcej mój wiek, może rok starszy. Wysoki, ciemne włosy, szerokie ramiona, dżinsy, koszulka z jakimś zespołem. Uśmiechał się lekko, trzymając w ręku karton z pizzą.
– Cześć. Jestem Tomek, z mieszkania obok. Widziałem, że się wprowadzasz, pomyślałem, że… no, że może chcesz coś zjeść. Zamówiłem za dużo. – Jego wzrok na chwilę ześlizgnął się w dół, na mój szlafrok, który nie domykał się do końca. Czerwona siateczka była widoczna. I coś jeszcze. – O… – mruknął.
Zarumieniłem się po same uszy. Chciałem zamknąć drzwi, ale coś mnie powstrzymało. Może to, że jego oczy nie wyglądały na zniesmaczone. Wręcz przeciwnie – coś w nich błysnęło.
– Ja… – wyjąkałem. – Dzięki. Ale… nie jestem gotowy na gości.
Tomek nie odchodził. Uśmiechnął się szerzej.
– Nie wyglądasz na gotowego. Ale wyglądasz… ciekawie. – Przesunął wzrokiem po moich długich włosach, po delikatnej twarzy, po tym, co wystawało spod szlafroka. – Mogę wejść? Pizza stygnie. A ty wyglądasz, jakbyś potrzebował… towarzystwa.
Stałem jak wryty. Serce waliło. Kutas, wciąż twardy, drgał pod stringami. Po raz pierwszy w życiu ktoś widział mnie w takim stanie. I nie uciekł. Wręcz przeciwnie.
Otworzyłem drzwi szerzej.
– Wejdź – powiedziałem cicho.
Tomek wszedł, zamknął za sobą drzwi i oparł się o nie. Pizza leżała na stole, ale nikt na nią nie patrzył. Jego wzrok wędrował po mnie jak po mapie. Powoli zbliżył się.
– Jak masz na imię? – zapytał niskim głosem.
– Kacper – odpowiedziałem, choć w tym momencie brzmiało to dziwnie.
– Kacper – powtórzył. – Albo… jak wolisz dzisiaj?
Zarumieniłem się jeszcze mocniej. On wiedział. Albo domyślał się.
– Nie wiem – szepnąłem.
Tomek wyciągnął rękę i delikatnie odsunął poły szlafroka. Zobaczył czerwone bodystocking, koronkowe stringi, i mój gruby, twardy kutas, który prawie rozrywał materiał.
– Kurwa – westchnął. – Jesteś… niesamowity. Szczupły, blond, mały… i to. – Dotknął opuszkami palców główki przez siateczkę. Zadrżałem całego. – Dziewiętnaście? – zgadł niemal dokładnie.
Kiwnąłem głową, nie mogąc wydusić słowa.
– I prawiczek? – dopytał, dalej delikatnie głaszcząc.
– Tak – wydusiłem.
Uśmiechnął się. Pochylił się i pocałował mnie. Najpierw delikatnie, potem głębiej. Jego język wsunął się między moje usta, a ręka zeszła niżej, objęła kutasa przez materiał i zaczęła powoli masować. Drugą ręką ściągnął mi szlafrok z ramion. Zostałem tylko w tym, w czym byłem.
– Chcę cię zobaczyć całego – szepnął.
Odsunął się o krok i kazał mi się obrócić. Patrzył. Dotykał. Ściskał moje małe stopy w szpilkach (założyłem je w panice przed otwarciem drzwi), gładził uda przez rajstopy, potem znowu wracał do kutasa. W końcu klęknął przede mną.
– Mogę? – zapytał, patrząc w górę.
Kiwnąłem głową. Serce mi prawie pękało.
Tomek delikatnie odsunął stringi na bok. Mój kutas wyskoczył, gruby, żyłkowany, mokry na końcu. On wziął go do ręki, polizał główkę, a potem wziął do ust. Gorąco, wilgotno, ciasno. Jęknąłem głośno, chwyciłem się jego włosów. Po raz pierwszy ktoś brał mnie do ust. I robił to tak, jakby wiedział dokładnie, czego potrzebuję – wolno, głęboko, z ssaniem i językiem krążącym wokół główki.
Masturbowałem się tysiące razy, ale to było coś zupełnie innego. Nogi mi się trzęsły. Tomek ssał coraz głębiej, jedna ręka ściskała jądra, druga gładziła moje biodra. Po kilku minutach poczułem, że zaraz wybuchnę.
– Zaraz… dojdę – syknąłem.
On nie odsunął się. Wręcz przeciwnie – wziął jeszcze głębiej. I wtedy doszedłem. Silnie, długo, pulsując w jego ustach. Tomek przełknął wszystko, nie uroniwszy ani kropli, a potem polizał mnie do czysta, jakby smakowało mu to najbardziej na świecie.
Wstał. Uśmiechał się. Jego dżinsy były wyraźnie napięte.
– Smaczne – powiedział. – A teraz… twoja kolej. Albo nie. Najpierw pizza. Potem zobaczymy, co jeszcze potrafisz w tych ciuchach.
Siadł na kanapie, otworzył karton i wziął kawałek. Patrzył na mnie, wciąż stojącego w czerwonym bodystockingu, z obwisłym, ale wciąż imponującym kutasem wystającym z stringów.
– Siadaj – powiedział. – Opowiedz mi, jak to się zaczęło. I co jeszcze masz w tej walizce.
Usiadłem obok niego, wciąż drżąc po orgazmie. Pizza pachniała, ale ja pachniałem seksem. Tomek położył rękę na moim udzie i powoli gładził wyżej.
– Mam całe wakacje – szepnąłem. – I całą tę walizkę.
On uśmiechnął się szeroko.
– To dobrze. Bo ja też. I nie zamierzam wychodzić stąd szybko.
Pizza stygnęła na stole. A ja, Kacper – albo kimkolwiek byłem w tym momencie – poczułem, że wakacje dopiero się zaczynają. Zjedliśmy trochę.
Tomek odłożył kawałek pizzy, otarł usta dłonią i spojrzał na mnie uważnie. Jego dłoń wciąż spoczywała na moim udzie, kciuk powoli kreślił kółka tuż przy krawędzi stringów.
– Kacper… – powiedział cicho, ale ton miał zdecydowany. – W tych ciuchach nie jesteś Kacprem. Jesteś Majką. Od teraz, dopóki jesteś w czymś takim, nazywasz się Majka. Zrozumiano?
Poczułem, jak coś we mnie drga. To imię… Majka. Brzmiało słodko, kobieco, a jednocześnie brudno. Kiwnąłem głową.
– Tak… – szepnąłem.
– Głośniej.
– Tak. Jestem Majka.
Uśmiechnął się zadowolony.
– Dobrze, Majka. A teraz idź do sypialni i ubierz się jak prawdziwa dziwka. Chcę zobaczyć, co jeszcze masz w tej walizce. Ciasne, krótkie, wyuzdane. Szpilki, rajstopy, coś co ledwo zakrywa ten gruby kutas. I wróć. Czekam.
Wstałem na miękkich nogach. Kutas, choć niedawno doszedł, już znowu tężał na samą myśl o tym, co mam zrobić. W sypialni otworzyłem walizkę szerzej. Wyciągnąłem czarną, lateksową miniówkę, która ledwo zakrywała pośladki. Do tego przezroczyste, czarne rajstopy z dużym wycięciem w kroku i dziurami na udach. Czerwony, top, który ledwo utrzymywał silikonowe wkładki i odsłaniał prawie całe „piersi”. Na to jeszcze czarny, skórzany choker z metalowym kółkiem z przodu. I te wysokie, czarne szpilki na platformie – 12 cm. Perukę założyłem z powrotem, tym razem starannie, żeby włosy spadały swobodnie na ramiona i plecy. Na koniec namalowałem sobie usta intensywną czerwoną szminką, którą kiedyś ukradłem siostrze. Przymierzyłem wszystko przed lustrem.
Wyglądałem… jak tania uliczna dziwka. Szczupła, blond, z długimi włosami, w miniówce, która przy każdym ruchu odsłaniała stringi i grubego kutasa wystającego z wycięcia. Top ledwo trzymał się na miejscu. Szpilki sprawiały, że musiałem stawiać stopy ostrożnie, biodra kołysały się przy chodzeniu. Kutas był już znowu twardy, główką wystawał spod miniówki, wilgotniał.
Wróciłem do salonu. Tomek siedział na kanapie, rozparty, dżinsy wciąż napięte. Gdy mnie zobaczył, jego oczy zrobiły się ciemniejsze.
– Kurwa mać… – westchnął głośno. – Chodź bliżej, Majka. Powoli. Obrót.
Zrobiłem to, co kazał. Stanąłem przed nim, obróciłem się dookoła. Miniówka uniosła się z tyłu, odsłaniając pośladki w stringach. Z przodu kutas wyraźnie namiotał materiał.
– Jesteś zajebista – powiedział, wstając. Podszedł blisko, obie ręce położył mi na biodrach. – Mała, szczupła, blondynka z długimi włosami… i tym grubym kutasem, który ledwo się mieści. Wyglądasz jakbyś właśnie zeszła z ulicy i szukała klienta. Te szpilki… te rajstopy z dziurami… ten choker. Idealna dziwka. A ten kutas… – złapał go przez miniówkę i ścisnął – …jest większy niż u większości facetów, których znam. Dziewiętnaście centymetrów grubego mięsa u kogoś, kto wygląda jak nastoletnia laska. Kurwa, Majka, jesteś stworzona do tego, żeby ssać i być brana.
Jego słowa sprawiały, że robiło mi się jeszcze goręcej. Kutas drgał w jego dłoni.
– A teraz – ciągnął, rozpinając sobie dżinsy – zrób mi loda. Na kolana. I nie spiesz się. Chcę, żebyś ssała jak prawdziwa dziwka, która chce, żeby jej dali napiwek.
Uklęknąłem przed nim na dywanie. Szpilki sprawiały, że pozycja była trochę niewygodna, ale ekscytująca. Tomek wyciągnął swojego kutasa – gruby, może nieco krótszy ode mnie, ale solidny, z ciemną główką już błyszczącą od preejakulatu. Pachniał męsko, trochę potem i podnieceniem.
Wziąłem go do ręki. Był ciepły, twardy. Polizałem najpierw główkę, smakując słony płyn. Potem otworzyłem usta i wziąłem go głębiej. Tomek westchnął głośno, dłonie włożył mi we włosy (w perukę) i delikatnie poprowadził.
– Tak, Majka… głębiej. Używaj języka. Ssij mocniej przy główce… tak… kurwa, dobrze.
Ssałem. Powoli, dokładnie. Język krążył wokół żołędzi, potem zsuwałem usta w dół, biorąc go coraz głębiej, aż główka uderzała o tylną ścianę gardła. Ślina spływała mi po brodzie, czerwona szminka rozmazywała się na jego trzonie. Jedną ręką masowałem mu jądra, drugą trzymałem się jego uda. Miniówka całkowicie się podwinęła, mój własny kutas wystawał twardo, pulsując w rytm ssania.
Tomek stękał coraz głośniej.
– Jesteś naturalną dziwką, Majka. Patrz na ciebie… na kolanach, w tej miniówce, z szminką rozmazaną na kutasie… i jeszcze ten twój gruby kutas, który wystaje i kapie. Chciałbyś, żebym cię teraz przeleciał? Albo żebym pozwolił ci mnie przelecieć? Hm?
Nie mogłem odpowiedzieć – usta miałem pełne. Zamiast tego zassałem mocniej, biorąc go aż do nasady. Tomek jęknął i zaczął powoli ruchać biodrami, pieprząc mnie delikatnie w usta.
– Tak… bierz to. Ssij jakby od tego zależało twoje życie.
Ślina kapała mi na piersi, na top, na wystającego kutasa. Byłem mokry, rozpalony, kompletnie oddany tej chwili. Tomek trzymał mnie za włosy mocniej, tempo rosło. Czułem, jak jego kutas puchnie jeszcze bardziej w moich ustach.
– Zaraz ci spuszczę, Majka – syknął. – Ale nie połykaj od razu. Chcę zobaczyć, jak ci kapie po brodzie… a potem…
Nie dokończył. Jego biodra drgnęły mocniej, a ja ssałem dalej, gotowy na wszystko, co miało nadejść.
Tomek trzymał mnie mocno za włosy, biodra drgały coraz szybciej. Jego kutas puchł w moich ustach, żyły pulsowały pod językiem. Nagle szarpnął biodrami do przodu, wpychając się aż do końca gardła.
– Bierz… wszystko… – syknął ochryple.
Pierwszy strumień uderzył prosto w tylną ścianę. Gorący, gęsty, słony. Potem drugi, trzeci. Tomek stękał głośno, trzymając moją głowę nieruchomo, dopóki nie wypompował ostatniej kropli. Odsunął się trochę, ale nie wyjął całkiem.
– Połykaj, Majka – rozkazał. – Całe. Nie uronić ani kropli.
Przełknąłem. Gęsta sperma spływała mi do żołądka, zostawiając gorzki, męski posmak. Otworzyłem usta, żeby pokazać, że wszystko zniknęło. Na brodzie i ustach miałem tylko rozmazaną czerwoną szminkę i resztki śliny.
– Dobra dziewczynka – pochwalił, głaszcząc mnie po policzku. – Jesteś naturalną dziwką.
Wyciągnął się na kanapie, wciąż z rozpiętymi dżinsami. Pociągnął mnie za sobą. Położyłem się obok, miniówka całkowicie podwinięta, mój kutas wciąż twardy i mokry, przyklejony do brzucha. Tomek objął mnie jedną ręką, drugą leniwie gładził mi po piersiach przez top.
Leżeliśmy tak przez chwilę w ciszy, tylko oddech się unormowywał. Jego kutas, jeszcze chwilę temu twardy, teraz miękki, leżał na udzie. Ale już po kilku minutach zaczął znowu tężieć – powoli, ale wyraźnie.
– Pierwszy raz ssałaś faceta? – zapytał nagle, głosem spokojniejszym.
– Tak – szepnąłem. – W ogóle… wszystko po raz pierwszy. Nigdy z nikim. Ani z dziewczyną, ani z chłopakiem. Tylko… sam. I te ciuchy.
Tomek uśmiechnął się, kciukiem przeciągnął po mojej dolnej wardze.
– Więc jesteś kompletnym prawiczkiem. A wyglądasz jakbyś ssała od lat. Kurwa, Majka… to tylko podnieca jeszcze bardziej.
Jego dłoń zsunęła się niżej, objęła mojego kutasa i zaczęła powoli masować. Ja z kolei sięgnąłem do jego – już znowu twardego, grubego, gorącego. Gładziłem go delikatnie, czując jak żyły nabrzmiewają.
– Opowiedz mi – powiedział – jak to się zaczęło z przebieraniem. Od kiedy?
– Od paru lat – odparłem, głos trochę drżący, bo jego dłoń pracowała coraz pewniej. – Podbierałem rzeczy mamie i siostrze. Zakładałem, kiedy byli w pracy albo w szkole. Patrzyłem w lustro i… ruchałem się. Wyobrażałem sobie, że ktoś mnie znajduje. Że ktoś mnie bierze albo że ja biorę. Ale w małym miasteczku nikt by się nie przyznał. A tu… jestem sam. I ty wszedłeś.
Tomek skinął głową, wciąż mnie masturbując.
– Cieszę się, że wszedłem. Bo jesteś… kurwa, idealny. Mały, szczupły, z tymi włosami, z tym kutasem… i teraz w tej miniówce wyglądasz jak najdroższa dziwka w mieście.
Milczałem chwilę, czując jak podniecenie znowu rośnie. Jego kutas w mojej dłoni był już całkowicie twardy, preejakulat wilgotniał na główce. Mój własny pulsował w jego ręce.
Nie wytrzymałem.
– Tomek… – szepnąłem, odwracając się do niego twarzą. – Proszę… zerżnij mnie. Chcę, żebyś mnie przeleciał. To mój pierwszy raz. Chcę poczuć cię w sobie. Proszę…
Jego oczy pociemniały. Przestał masować, tylko ścisnął mocniej.
– Jesteś pewna, Majka? Pierwszy raz to boli. Zwłaszcza przy takim kutasie jak mój.
– Jestem pewna – błagałem, głosem już prawie płaczliwym. – Chcę. Proszę. Użyj mnie. Zerżnij mnie jak dziwkę. Niech to będzie teraz. Tutaj.
Tomek wstał, ściągnął całkiem dżinsy i bokserki. Stanął nagi od pasa w dół, kutas sterczał grubo i twardo. Pochylił się nade mną, pocałował głęboko, a potem szepnął mi w usta:
– Dobrze. Ale zrobimy to powoli. I będziesz mówiła, jak bardzo tego chcesz. Idź do sypialni. Połóż się na brzuchu na łóżku. Miniówkę zostaw. Stringi ściągnę ci sam.
Wstałem na drżących nogach, w szpilkach, z miniówką podwiniętą i kutasem wystającym. Poszłam do sypialni, poczułam jak serce wali mi jak oszalałe. Położyłem się na brzuchu na wielkim łóżku, biodra uniesione trochę, pośladki wystawione. Słyszałem, jak Tomek coś otwiera w salonie – pewnie szukał lubrykantu, który miałem w walizce.
Drzwi do sypialni skrzypnęły. Jego kroki zbliżyły się. Poczułem, jak kładzie dłoń na moim pośladku i delikatnie rozchyla.
– Jesteś mokra z tyłu już od samego myślenia, Majka – mruknął. – A teraz powiedz jeszcze raz, czego chcesz.
– Chcę, żebyś mnie zerżnął – wyszeptałem w poduszkę. – Proszę… weź mnie. To mój pierwszy raz. Chcę poczuć twój kutas w sobie.
Usłyszałem odgłos odkręcanej buteleczki. Chłodny żel spłynął mi między pośladki. Palec Tomek’a delikatnie zatoczył kółko wokół wejścia, a potem powoli, bardzo powoli, wcisnął się do środka.
Jęknąłem.
Palec Tomek’a wszedł głębiej, powoli, okrężnymi ruchami rozluźniając mnie. Było ciasno, piekło trochę, ale jednocześnie falowało przez ciało coś gorącego i słodkiego. Jęknąłem w poduszkę, biodra same uniosły się wyżej.
– Oddychaj, Majka – szepnął, dodając drugi palec. – Jesteś taka ciasna… kurwa, dziewicza. Zaraz cię rozciągnę.
Palce pracowały we mnie coraz pewniej, rozchylając, wsuwając się i wycofując, smarując żel wszędzie. Po chwili dołączył trzeci. Bolało ostrzej, ale ja tylko zaciskałem pięści na prześcieradle i szeptałem:
– Proszę… więcej… chcę ciebie…
Tomek wyjął palce. Usłyszałem, jak nakłada na siebie więcej lubrykantu. Potem poczułem gorącą, grubą główkę przyciśniętą do mojego wejścia. Oparł się rękami po obu stronach mojego ciała, pochylił się i szepnął mi prosto do ucha:
– To twój pierwszy raz, Majka. Będzie bolało. Ale potem będzie dobrze. Powiedz, jeśli będzie za mocno.
– Weź mnie – wyszeptałem. – Zerżnij mnie.
Wepchnął się.
Główka weszła z trudem, rozciągając mnie szeroko. Krzyknąłem w poduszkę, całe ciało napięło się. Było grubo, za grubo, jakby chciał mnie rozerwać na pół. Tomek zatrzymał się, tylko główka w środku, i czekał, głaszcząc mnie po biodrach i plecach.
– Oddychaj… luzuj się… tak…
Powoli, centymetr po centymetrze, wpychał się dalej. Czułem każdą żyłę, każdą pulsującą grubość jego kutasa wchodzącego w moją dziewiczą dziurę. Łzy napłynęły mi do oczu, ale jednocześnie mój własny kutas, przyciśnięty do łóżka, był twardy jak kamień i kapał preejakulatem. Kiedy wszedł do końca, aż jądra uderzyły o moje pośladki, obaj ciężko oddychaliśmy.
– Jesteś we mnie… cały… – wydusiłem.
– Cały – potwierdził ochryple. – I jesteś najciasniejszą dziwką, jaką kiedykolwiek ruchałem.
Zaczął się poruszać. Najpierw bardzo wolno – wycofywał się prawie do końca i znowu wpychał głęboko. Każdy ruch rozciągał mnie na nowo, piekło mieszało się z rosnącą falą przyjemności. Po kilku minutach ból ustępował, a na jego miejsce wchodziło coś głębszego, bardziej uzależniającego. Zacząłem stękać rytmicznie, biodra same odpychały się do tyłu, szukając więcej.
Tomek przyspieszył. Chwycił mnie mocno za biodra, miniówka była całkowicie podwinięta, stringi zepchnięte na jedno udo. Pieprzył mnie coraz mocniej, coraz głębiej. Odgłos mokrego uderzania skóry o skórę wypełniał sypialnię. Jego kutas wbijał się we mnie jak tłok, rozbijając mnie od środka.
– Kurwa, Majka… taka ciasna… taka dobra… – stękał. – Patrz na ciebie… w szpilkach, w tej miniówce, z moim kutasem w dupie… jesteś stworzona do bycia rżniętą.
Ja tylko jęczałem, słów już prawie nie mogłem wydusić. Każde pchnięcie uderzało w coś w środku, co sprawiało, że mój kutas drgał i wylewał kolejne krople na prześcieradło. Tomek pochylił się niżej, jedną ręką sięgnął pod spód i złapał mojego kutasa, zaczynając go szybko masturbować w rytm swoich ruchów.
– Dojdź ze mną – rozkazał. – Chcę, żebyś spuścił się, kiedy będę napełniał cię spermą.
Pieprzył mnie teraz twardo, bez litości, głębokie, mocne pchnięcia, które przesuwały mnie po łóżku. Ja krzyczałem w poduszkę, biodra trzęsły się, a jego dłoń na moim kutasie była idealna – mocna, szybka, mokra od preejakulatu.
Nagle poczułem, jak jego ruchy stają się chaotyczne, głębsze.
– Biorę cię… zaraz ci spuszczę w dupę… – syknął.
Wbił się do samego końca i zaryczał. Gorące, gęste strumienie spermy strzelały we mnie, falami, napełniając mnie głęboko. Czułem, jak pulsują, jak wypełniają mnie od środka. W tym samym momencie mój własny orgazm eksplodował – kutas w jego dłoni zadrgał gwałtownie i wypompował długie, gęste porcje na prześcieradło, a ja krzyczałem jego imię, całe ciało drgając w spazmach.
Tomek jeszcze kilka razy powoli pchnął, wyciskając resztki, a potem osunął się na mnie, ciężki, spocony, wciąż twardy w środku. Jego sperma zaczęła powoli wypływać, kiedy lekko się wycofał, ściekając mi po jajach i udach.
Leżeliśmy tak, spleceni, ciężko oddychając. On wciąż był we mnie, a ja czułem, jak jego nasienie wypełnia mnie i powoli wycieka.
– Jesteś teraz moją dziwką, Majka – szepnął mi prosto do ucha, całując szyję. – I to dopiero początek.
Jego kutas, choć mięknący, wciąż drgał we mnie. A ja, leżąc pod nim z rozmazaną szminką, podwiniętą miniówką i pełną dupą jego spermy, wiedziałem, że ma rację.

Dodaj komentarz