RANDKA, TRÓJKĄT..Poznałam go w parku. Tak zwyczajnie. Siedział na ławce, przechodząc popatrzyłam na niego, uśmiechnął się. Długie włosy, z wyglądu może 10 lat starszy ode mnie. Był maj, byłam kilka dni po maturze, napięcie schodziło ze mnie dopiero, wybrałam się do tego parku bo dawno w nim nie byłam a chciałam pobiegać.
Szłam dalej przed siebie, rozgrzałam się, rozciągałam chwilę, zaczęłam biec…szybko złapałam rytm. Ale w powrotnej drodze jakoś tak celowo wróciłam obok tej ławki bo..ciekawa byłam czy On nadal tam jest ?
Był, podniósł głowę znad jakiegoś magazynu i znowu się uśmiechnął. Stanęłam w miejscu, nie wiedziałam co powiedzieć a chciałam, poczułam jakieś magnetyczne przyciąganie, jakby ktoś mi powiedział o czymś takim wcześniej to bym go wyśmiała, a jednak..
Nie chciałam żeby pomyślał że zachowuję się jak jakaś idiotka, no ale on po kilku sekundach tej mojej zawiechy uśmiechnął się znowu i po prostu powiedział :
Marcin jestem, podejdziesz ? Bo widzę że krążysz..
Podeszłam, tak, poczułam to bardzo, że pragnę go poznać, mimo że trochę takie diabełkowate spojrzenie miał. Usiadłam obok niego na tej ławce, rozmowa zaczęła się rozwijać bardzo naturalnie, spontanicznie, mimo że byłam początkowo dosyć spięta. Nie gapił się na mnie natarczywie, był wyluzowany i to mi sie spodobało. Zapomniałam że jestem spocona, skupiłam sie na rozmowie.
Pytałam go o coś, potem opowiadał mi o sobie, że ma kilka tajemnic, żartowaliśmy, śmialiśmy się : po kilku minutach byłam już dosyć wyluzowana. W głowie było mi jakoś tak upojnie..jak na randce.
Chyba z godzinę nam tak zeszło. On umiejętnie prowadził konwersację. Patrzyliśmy na siebie, w końcu powiedziałam że muszę już iść żeby nie wyszło że tak się wciągnęłam ale..czy się jeszcze spotkamy ?
Tak, jeszcze w tym samym tygodniu znowu w tym samym miejscu. Po kilku takich randkach i dwóch tygodniach byłam już de facto w nim nieźle zabujana. Siedziałam mu na kolanach, tulił mnie, całował w szyję, trochę dotykał przez ubranie.
Na czwartej randce, w tym samym parku zresztą ale w innym miejscu, nagle zadzwonił jego telefon. Nadal siedzieliśmy przytuleni, on przyjął połączenie, tylko odchylił głowę i założył słuchawkę. Mało mówił, coś przytakiwał, w końcu podał mi telefon mówiąc :
-Iza, ktoś chce z Tobą rozmawiać - jak to ze mną - nie mogłam uwierzyć..
Ale on tylko się uśmiechnął tajemniczo. Wzięłam od niego komórkę i zanim zdążyłam cokolwiek z siebie wydusić usłyszałam damski głos, zmysłowy, namiętny wręcz :
hej tu Alicja, jestem narzeczoną Marcina, miło Cię poznać - kiepski żart - odpowiedziałam od razu odsuwając słuchawkę od ucha - co to ma znaczyć - popatrzyłam na niego z wyrzutem.
Ale ten długowłosy mężczyzna pokazał mi gestem abym rozmawiała nadal.
Po chwili usłyszałam znowu głos tej kobiety :
Iza, jesteś ? Cieszę się że się w nim zakochałaś, że chcesz z nim być, mam propozycję : spotkamy się ? wtedy wszystko ci wyjaśnię..
Ale jakkk to, kkkiedy - wybąkałam czując że złość i zaskoczenie ustępują, zamiast tego czułam..narastające podniecenie ?
Miałam nieodparte wrażenie że nie potrafię się jej oprzeć. a konkretnie im obojgu.
Alicja powiedziała abyśmy podeszli na skraj parku, były tam takie dębowe ławy do pikniku,
i ona będzie tam czekać. Za 20 minut..
Rozłączyłam się.
Wstaliśmy z tej ławki bez słowa Miałam taką myśl żeby stamtąd uciekać, albo chociaż zrobić mu scenę dlaczego przede mną ukrywał ta kobietę, ale zamiast tego tylko patrzyłam przed siebie i oddychałam głęboko.
Po chwili Marcin wziął mnie za rękę, ciepło jego dłoni działało na mnie, i poszliśmy bez słowa w kierunku wyjścia z parku.
Ona już tam na nas czekała.. wysoka, elegancka, atrakcyjna, długie czarne rozpuszczone włosy, oparta o drewniany płotek otaczający ławki, o tej porze nie było tam nikogo więcej. W dłoni trzymała mała torbę turystyczną.
Odwróciła się do nas, pierwsze co zauważyłam to ten mocny makijaż, szminka w krwistym kolorze i że miała ciemną karnację. Wyglądała na starszą ode mnie z piętnaście lat, mogłam mieć maksymalnie trzydzieści pięć ?
Uśmiechnęła się do mnie, podeszła i pocałowała w policzek, pachniała pięknie, po czym musnęła twarz Marcina długimi wąskimi palcami.
Bez słowa usiedliśmy na ławce we troje.
Było naprawdę dobrze z nimi, czułam jej mocne perfumy, ogólnie jakby to powiedzieć zniewalająca energia biła od niej. Siedzieliśmy chwilę w milczeniu i to było dobre, nie czułam żadnej presji aby rozmawiać.
Alicja delikatnie głaskała mnie po włosach, dotykała mojej twarzy, to było dziwne ale bardzo przyjemne, jednocześnie trzymając chłopaka z rękę, a potem zaczęła się z nim chwilę namiętnie całować.
Czułam ich mocną energię, rosnące między nimi pożądanie, wciągnęło mnie to niczym jakiś wir..zastanawiałam się co będzie dalej ?
***************
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz