Analna księgowość

Analna księgowośćW roku 2016 powstał pierwszy projekt firmy zatrudniającej wysokiej klasy specjalistki w dziedzinie księgowości, które jednocześnie pełniły rolę epizodycznych pań do towarzystwa. Każdy klient przypisany do swojej księgowej mógł skorzystać z "dodatkowych usług" podczas wizyt służbowych w biurze. Gdy tylko pierwsza filia została otwarta, lokalna gazeta, dla której pisałam drobne artykuły, wysłała mnie do niej na pierwszą poważną misję dziennikarską. Nie sądziłam, że uda mi się dotrzeć do samego centrum wydarzeń, ale myliłam się. Główny prezes... a dokładniej, główna Pani prezes, piękna, dojrzała kobieta, zaproponowała mi obserwację jednej z jej najnowszych pracownic. Nie mogłam niestety fizycznie znajdować się w jej boksie, ale pozwolono mi zainstalować dyskretną kamerkę w jednym z rogów. Karolina - tak miała na imię kobieta, którą mogłam obserwować w pracy - 28-letnia blondynka, z włosami gładko zaczesanymi na sam czubek głowy i uformowanymi w zgrabny, pulchny koczek. Miała wielkie, sarnie oczy, mieniące się wszystkimi kolorami zieleni. Malutki nosek zdobiło kilka piegów, podkreślonych karmelową opalenizną. Wpatrzona w komputer słodko wydymała pełne usta, oblizując je co jakiś czas, marszcząc przy tym w skupieniu brwi. Dokładnie skupiłam się na jej szyi, nigdy wcześniej nie widziałam tak długiej, smukłej szyi, prowadzącej do lekko kościstego mostku i sporych rozmiarów biustu, uwydatnionego przez biały, obcisły top. Wymarzone wcięcie w talii każdej kobiety podkreślała ołówkową spódnicą w kolorze butelkowej zieleni. Nawet gdy siedziała, z łatwością dostrzegłam jej długie, zgrabne nogi - biega, na pewno cholera, biega 20 kilometrów dziennie. Od czubka głowy do paluszków u stóp mogłam zazdrościć jej wszystkiego. Na ekranie komputera przewijały się kolejne arkusze, poprawiała je skrzętnie, dopisywała kolejne cyfry. Pomimo, że w boksie nie było żadnych drzwi, były to tylko zbite ze sobą trzy ścianki, nie było tam zbyt wielkiego przewiewu, sądząc po tym, że co chwilę wachlowała się jedną z teczek, a kropelka potu powoli spłynęła po obojczyku, dekolcie, aż schowała się między jędrnymi piersiami dziewczyny. W sąsiednich przedziałkach pracowały dziewczyny równie atrakcyjne, co Karolina, ale każda w innym guście. Brunetki, rudzielce, pulchniejsze, chudsze, starsze, młodsze. Każda z nich zadbana, ubrana w obcisłe kostiumy.  

- Dzień dobry, Pani Karolino - dźwięcznie rozbrzmiało, gdy w wejściu boksu stanął starszy mężczyzna. Włosy, pomimo wielu zabiegów fryzjerskich, miał już mocno naznaczone siwizną. Ostre, niecierpiące sprzeciwu rysy twarzy, podkreślały niezbyt głębokie zmarszczki. Choć mężczyzna mógł być około pięćdziesiątki, ciągle był onieśmielająco przystojny. Ciemno szary garnitur opinał jego wysportowane ciało. Z rękami włożonymi do kieszeni zbliżył się do dziewczyny, a ona jak struna spięła się i stanęła niemal na baczność, witając go z rumieńcem na twarzy. Dopiero wtedy zauważyłam jak bardzo jest zestresowana, jej wysportowane, schowane pod miękkim materiałem spódnicy uda drżały. Usiadł na jedynym w pomieszczeniu fotelu i znacząco poklepał swoje udo. Gdy dziewczyna zajęła miejsce na jego kolanach, wbił wzrok w jej piękny dekolt ani na chwilę nie podnosząc wzroku i znudzonym, urzędowym tonem mówił.  
- Dobrze Pani Karolino, zaczniemy od tego, że pokaże mi Pani miesięczny raport i omówi dokładnie każdą pozycję. Co Pani rozliczyła, dlaczego i jaki przyniesie mi to zysk. Zrozumiała Pani? - dziewczyna przytaknęła i od razu otworzyła plik zapisany na pulpicie, liczący, bagatela, 37 stron. Mężczyzna pomimo opanowanego tonu i spokojnej, niewzruszonej miny, nie potrafił dłużej opanować rąk. Gdy tylko wbiła wzrok w monitor i zaczęła czytać, drżącym, lekko piskliwym głosem, powiódł dłońmi po jej talii. Badał dokładnie jej biodra, płaski brzuch, a jej głos drżał coraz bardziej. Unosząc kącik ust, przesunął dłońmi po jej ramionach, masując je delikatnie. Uciskał kark i barki, aż w końcu przesunął silne, poprzeplatane niebieskimi żyłkami dłonie na jej biust. Ścisnął mocno i sapnął z zadowolenia. Zrobił to tak mocno, że musiała spiąć wszystkie mięśnie pleców, żeby nie przechylić się do tyłu. Zająknęła się, gdy złapał ciekawskimi palcami za krawędź koszulki i osunął ją w dół, odsłaniając dwa, intensywnie różowe sutki.  
- Pani Karolino, proszę kontynuować. Ma Pani piękne piersi, pełne i wyposażone w kuszące sutki, ale nie uratują Pani jeżeli raport jest źle sporządzony. - powiedział to tak chłodno i wyniośle, że w niemal sekundę na skórze dziewczyny pojawiła się gęsia skórka, a malutkie, dziewczęce sutki pomarszczyły się leciutko i stwardniały. Czytała dalej, zacinając się i jąkając, gdy on ze spokojną miną przyłożył wąskie usta do jej piersi i zaczął ssać, z zamkniętymi oczami, drugą pierś uciskając mocno. Oblała się rumieńcem, ale nie przerywała. Gubiła się co chwilę w linijkach, oddychając coraz szybciej i stękając gdy przygryzał jej spuchnięty, nabrzmiały sutek.  
- Dobrze, zmieńmy może Pani motywację, bo widzę, że przyjemne, delikatne traktowanie nie sprawdza się w Pani przypadku. - Zrzucił ją ze swoich kolan i wstał, łapiąc za wymuskany koczek, pociągnął ją na fotel, tak, aby klęczała na siedzeniu wypięta. - Proszę kontynuować. - Zrzucił swoją marynarkę i podwinął rękawy koszuli. Zadzierając powoli jej spódniczkę, przytakiwał - Mhm, mhm... a punkt trzeci? Nie pominęła tam Pani nic? - Silny, szybki klaps spadł na jej pośladek zanim obsunął jej skąpe majteczki. Zerknął na jej cipkę, rozchylił ją delikatnie palcami i cmoknął z zadowoleniem. Przesunął palcami między wargami sromowymi, docierając do malutkiej łechtaczki. Gdy tylko potarł ją delikatnie dziewczyna zaskomlała z rozkoszy, mieszając słowa i dysząc. Momentalnie cofnął palec wyżej, karcąc ją.  
- Pani Karolino, ale proszę się uspokoić - powiódł palcami wyżej i rozchylił jej pośladki. Jego oczom ukazał się ciasny, różowy odbyt dziewczyny. Soczyście splunął na niego i bez namysłu zaczął masować kolistymi ruchami jego otoczkę. Pracował nad zewnętrznymi mięśniami, jednocześnie poprawiając pomyłki Karoliny. Jedną dłonią odchylając jej zgrabny pośladek, palcem drugiej dłoni powoli pracował nad zwieraczem. Wsunął koniuszek palca w ciasną dziurkę i poczuł wyraźny opór. Pchał jednak dalej, nieco pewniej, sapiąc przy tym, nie mogąc się doczekać aż pupcia dziewczyny wpuści go do środka. Wsuwał i wysuwał coraz większą część palca wskazującego, a Karolina czytała, drżąc i przeciągając słowa w jęki. Wyciągnął palec i pochylił się, wsuwając czubek języka w leciutko rozwarty odbyt. Czuła jak jego język wije się i wciska coraz głębiej w jej ciepłą, malutką dziurkę. Odsunąwszy usta, uśmiechnął się usatysfakcjonowany widokiem jej pupci, rozwartej, pulsującej, gotowej na dwa bezczelne palce. Wsunął je do samego końca, a ona zawyła, próbując skupić się maksymalnie na swoim zadaniu, kiedy jej dziewiczy tyłeczek był właśnie posuwany i skutecznie rozciągany. Kąsając i całując czule jej pośladek, rozciągał ścianki jej obolałego odbytu, ciągnąc je palcami w górę, w dół, na boki, przy tym wolną dłonią pieszcząc jej nabrzmiałą łechtaczkę. Soki z jej cipki spływały po jego palcach, lśniły delikatnie między wargami sromowymi.  
- I tu... tu właśnie... udało się zrobić małe cięcie... - wyjęczała, gdy on oderwał się od jej dziurek. Wstał energicznie i rozsunął rozporek. Czerwoną, brudną od preejakulatu główkę penisa przyłożył do jej mokrej cipki. Rozwarł wargi sromowe i pocierał, przesuwając członkiem od łechtaczki aż ku samemu wejściu, zanurzając w środku sam czubek. Nie był to największy penis jaki w życiu widziałam, mógł mieć na oko jakieś 17 cm, ale jego grubość... sam właściciel ledwo obejmował go dłonią. Dobrze nawilżonego, przesunął do jej drugiej dziurki i zaczął przeć. W powietrzu zawisnęła gęsta atmosfera oczekiwania. Przestała mówić, zaciskając zęby, a do jej oczu napłynęły łzy. Nie skarcił jej tym razem, był zbyt skupiony na jej zwieraczu. W końcu wsunął się w nią i obydwoje głośno westchnęli, ona z bólu, on z rozkoszy. Jego żylasty kutas pulsował widocznie.  
- Pani Karolino, czy możemy kontynuować? - zapytał, a w jego głosie słychać było już nie ostry, ale pełen troski ton.  
- T-tak... trzecia pozycja to... to... - jąkała się i pociągała nosem. Złapał ją za biodra i zaczął napierać powoli, centymetr po centymetrze, wsuwając go i wysuwając w jej spuchnięty odbyt. Widział jak ścianki jej pupci rozwierają się, jak jeszcze nigdy wcześniej. Czuł kurczowo zaciskający się zwieracz, ale nie zamierzał przestać. Doszedł do połowy długości członka i zaczął posuwać ją szybciej. Miarowo wsuwając go głębiej i głębiej, nie spiesząc się, nie chcąc zrobić jej krzywdy. Stękała i wiła się, wiedziała, że musi się rozluźnić, ale im bardziej próbowała, tym mocniej spinał się jej anus. Złapał za jej koczek, trzymając jej twarz skierowaną na monitor gdy pierwszy raz jego sporych rozmiarów jądra uderzyły mokrą, lekko rozwartą cipkę. Stękał i obsypywał jej pośladki siarczystymi klapsami, ujeżdżając jej coraz bardziej uległy i luźny odbyt. Nie mogła dłużej się skupić, próbowała, ale ból zastąpiła dziwna, nieznana jej do tej pory przyjemność. Nagle zesztywniał, trzymając ją za biodra wykonał cztery, bardzo silne pchnięcia do samego końca, a ona rozszerzyła oczy i zacisnęła wargi, tłumiąc krzyk, gdy poczuła jak jego penis nabrzmiewa jeszcze mocniej i pulsując zalewa jej pupcię ciepłymi, lepkimi strumieniami spermy. Trzymał go w środku jeszcze przez dłuższą chwilę, ocierając spocone czoło. Wysuwając go powoli pozostawił jej tyłeczek szeroko rozwarty, intensywnie różowy. Strużka spermy wyciekła ze środka i popłynęła wprost między wargi sromowe, kapiąc na mięciutki fotel obrotowy. Trzymał jej pośladki obiema dłońmi nie pozwalając, żeby dziurka wróciła do normalnych rozmiarów.  
- Przyszła Pani w samą porę - powiedział gdy w wejściu do boksu stanęła szefowa. Jej płomienno rude włosy opadały kaskadami loków na ramiona i ogromny biust. - A martwiła się Pani, że nie da rady, a tu o... proszę. Raport może średnio dopracowany, ale za to ten tyłeczek... - stukot szpilek rozległ się w boksie, gdy rudowłosa podeszła do Karoliny i bezceremonialnie wsunęła dwa palce w jej pupcię.  
- Cudownie. - masowała obolałe wnętrze dziewczyny - Proszę włożyć plug, najlepiej jeden z tych większych. Za 20 minut będzie tu kolejny klient, też bardzo dobrze wyposażony, ale nie ma niestety czasu na rozgrzewanie jej. - Z głośnym mlaśnięciem wysunęła palce i bujając szerokimi biodrami poszła. Otworzył jedną z szuflad, wyciągając z niej lubrykant i plug wielkości dojrzałej cytryny. Upuścił kilka kropel nawilżacza do lekko ściągniętej już dziurki i nie czekając ani chwili zaczął wciskać korek między ścianki. Pochyliła głowę i dysząc, próbowała nie rozpłakać się znowu. Gdy najszersza część pluga rozpychała jej odbyt, zawyła tak głośno, że dziewczyny z sąsiednich boksów zaglądnęły do środka i chichocząc obserwowały jak on karci ją i posuwa korkiem. Dotykały się nawzajem, dłońmi błądziły po swoich piersiach, dwie z nich odsłoniły cycuszki i nawzajem ssały swoje olbrzymie, napuchnięte sutki. Wrzasnęła gdy cały plug wypełnił jej wnętrze, ale poczuła niesamowitą ulgę. Najgorsza była zdecydowanie najszersza część, teraz odczuwała tylko przyjemne ciepło. Podziękował jej grzecznie i zasuwając rozporek wyszedł, omijając z trudem obmacujące się koleżanki Karoliny. Ona natomiast obolała, ale dumna ze swojej wytrzymałości, powoli, okrakiem zeszła z fotela i usiadła na nim, a właściwie niemal położyła się, żeby tylko nie dociskać korka głębiej. Oddychając głęboko, odpoczywała z zamkniętymi oczami. Większość z koleżanek wróciła do swoich boksów, albo cudzych... ale dwie z nich, przyglądały się Karolinie z zaciekawieniem mierząc jej odsłonięte, gładkie piersi i rozwartą przed napierający od dołu plug cipkę. Szeptały do siebie, chichocząc i nawzajem wypychając się do przodu, do dziewczyny.  
- Słuchaj... - w końcu jedna z nich odezwała się niepewnie, Karolina otworzyła spłoszone, sarnie oczy i zawstydziła się, ostrożnie złączając uda -... ten Twój następny klient... straszny burak. Mocno rżnie i lubi znęcać się nad cipką. My to uwielbiamy, ale dzisiaj Twój pierwszy dzień... pomyślałyśmy, że pomożemy Ci się rozluźnić. Ja jestem Marika, a to moja... przyjaciółka Sabina. - Sabina już stała za plecami Karoliny i masowała delikatnie jej ramiona. Były do siebie bardzo podobne, klienci zazwyczaj biorą je w "zestawie". Obydwie pulchniutkie, ale z perfekcyjnymi wcięciami w talii. Miały urocze dołeczki w policzkach i włosy przystrzyżone do ramion, kruczoczarne, lśniące - idealne do szarpania podczas głębokiego gardła. Marika miała przeszywające niebieskie oczy, wpatrując się nimi w oczy Karoliny, przesunęła dłońmi po jej udach, rozchylając je powolutku, a ta nie opierała się ani przez chwilę. - Biedny, malutki tyłeczek - mówiła z czułością, naciskając na wystającą część pluga, Karolina syknęła, ale Sabina pilnowała, żeby to uczucie kojarzyło jej się z przyjemnością. Dłońmi masowała jej piersi, pocierając sutki między palcami i ciągnąc je leciutko, mruczała do ucha dziewczyny. Marika rozszerzyła palcami wargi sromowe Karoliny i przyłożyła usta do mokrej, rozwartej cipki. Przyssała się momentalnie do malutkiego guziczka, liżąc go z największym oddaniem, a Karolina jęknęła głośno z rozkoszy. Nikt nigdy nie ssał tak i nie pieścił jej łechtaczki jak Marika. Soki tryskały na twarz koleżanki z pracy, a ona wiła się na fotelu, zapominając o bolesnym dodatku zainstalowanym w jej pupciu. Marika ostrożnie wsunęła palec do wnętrza jej cipki i zaklnęła soczyście.  
- Kurwa Sabina... chodź tutaj. Przez ścianki jej pochwy czuć calutki plug. - świdrowała palcami we wnętrzu dziewczyny macając korek, wypychający jej ścianki. Sabina uklękła między nogami Karoliny i dołożyła swój palec, sapiąc i dotykając swojej cipki przez cieniutki materiał spodni, który i tak już cały był przemoczony. Wierciły palcami pochwę Karoliny, a ta wręcz wyła z rozkoszy, wypluwając coraz więcej soków na fotel i podłogę. Marika i Sabina zaczęły całować się między jej nogami, masując swoje języki i śliniąc się przy tym, nigdy nie widziałam tak dzikiego pocałunku, miałam wrażenie, że zaraz rzucą się na siebie.
- Za-zaraz... zaraz... DOJDĘ - wrzasnęła Karolina, a one zachichotały. Gdy jedna wysuwała swój pulchniutki palec z jej cipy, druga wciskała go z całą siłą. Dopingowały ją, na zmianę słodkimi i ostrymi słowami.
- Dojdź suko, spuść się Ty mała, brudna kurwo - cedziła przez żeby Marika, rżnąc różową dziurkę.  
- Tak, malutka, dobrze Ci, prawda? Jesteś taka słodka, taka śliczna - mruczała Sabina, drażniąc punkt G Karoliny, która wywracając gałki oczne, spięła całe ciało i trysnęła przezroczystymi sokami na twarze Mariki i Sabiny. Cała drżała i stękała, przestała panować nad swoim ciałem i przez chwilę miałam wrażenie, że zaraz zemdleje. Jej odbyt pod wpływem silnego orgazmu spiął się i wyparł korek, który z głośnym, mokrym mlaśnięciem upadł na podłogę. Zanim zdążyła się "ocknąć" ani Sabiny ani Mariki nie było już w boksie i gdyby nie czarny włos na podłodze, pomyślałaby, że to tylko realistyczna fantazja. Nie miała nawet chwili, aby się ogarnąć, bo w drzwiach stał już jej kolejny klient. Wiedziała z akt, że był zaledwie dwa lata starszy od poprzedniego, ale dałaby mu co najmniej 10 lat więcej. Jego siwe włosy, przeorana głębokimi zmarszczkami twarz i ciemno popielata broda, nadawały mu wygląd staruszka i jedynie żywe spojrzenie i energiczne ruchy, zdradzały prawdziwy wiek.  
- Dobrze, że jest Pani gotowa, mam dzisiaj dosłownie 10 minut. Nie, nie, proszę nawet nie dotykać komputera, przyjechałem się tylko spuścić. - Rozpiął skórzany, potężny pasek i rozsunął rozporek, podszedł do Karoliny i złapał ją za szyję, podnosząc z fotela i rzucając na podłogę. Owinął pasek wokół jej smukłej szyi, a ona ostatni zachłysnęła się powietrzem i upadając na brzuch, próbowała podnieść. Położył się na niej i już w następnej sekundzie, poczuła ciepłego kutasa bezczelnie wciskającego się w jej odbyt. Ciagnąc za pasek utrzymywał ją w jednej pozycji. Wrzasnęła, dławiąc się śliną i powietrzem, a on śmiejąc się cicho, westchnął z ulgą i od razu przystąpił do posuwania jej dziurki. Leżąc na niej, dociskał jej piersi, brzuch i uda do szorstkiej wykładziny. Ślina i łzy spływały po jej twarzy na podłogę, rozmazując makijaż.  
- Tak... tak, błagam, tak - krzyczała gdy rozluźnił pasek i ruchał ją z całej siły, dysząc do jej ucha i powtarzając jaką grzeczną jest kurwą. Miałam wrażenie, że Karolina zaraz dojdzie, jej wywrócone oczy i drżące ciało wskazywały, że nastąpi to za kilka sekund, ale on zesztywniał pierwszy, krzyknął głośno i wepchnął kutasa głęboko w jej dupę. Fala spermy, nieco bardziej płynnej niż poprzednia dawka trysnęła do jej wnętrza. Upadł na nią i sapiąc ani nie pomyślał, żeby wyciągnąć z niej członek. Ona leżała bezsilnie, łapiąc wdzięcznie każdy oddech. On szeptał jej do ucha, jaką jest brudną suką i jak dobrze było użyć jej tyłka, żeby sobie ulżyć. Zasnęła. Gdy się obudziła, jego już nie było. Piekielnie bolała ją pupcia, cała cipka lepiła się od śluzu i spermy. Uda i piersi miała nieprzyjemnie poobcierane od wykładziny, ale pomimo tego wszystkiego... nigdy nie czuła się tak spełniona. Skończyła swoją zmianę i zebrawszy wszystkie rzeczy, poprawiła ubranie, chwiejnym krokiem, niemal okrakiem wyszła z boksu.  


A ja... poważnie zastanawiam się nad kursem dla księgowych.

3 komentarze

 
  • gejorg

    cos wspanialego co za obrazowy opis jakbym tam byl ,super jestes Pani  przyjmuje Pania bez kursu

  • Jacek

    Mhymmmmmmmmmmm, super... taką księgową mógłbym zatrudnić;)

  • Nipples

    Chcemy bardziej dosadnych opisow cipek, piersi, brodawek..spuszczania sie