Adoptuj nimfomankę!

Niniejszy artykuł został sfinansowany w ramach Narodowego Programu Walki z Nimfomanią na lata 2021 - 2025.  

************

Przeglądając Internet, natrafiłem na artykuł pt. "Adoptuj nimfomankę na święta".

Tytuł wydał mi się ciekawy. Nie mogłem się powstrzymać i oczywiście przeczytałem.

Generalnie wiecie, co to jest nimfomania, prawda? Na wszelki wypadek podaję za Wikipedią, że jest to odmiana hiperseksualnosci występująca u kobiet. Polega na ciągłej, uporczywej i wyniszczającej potrzebie uprawiania stosunków płciowych, przesłaniającej inne potrzeby człowieka.  

Jak pewnie wiecie, w ramach Narodowego Programu Walki z Nimfomanią utworzono sieć zamkniętych ośrodków, w których przymusowo leczy się takie kobiety, skierowane przez lekarza bądź sąd. Zazwyczaj rodzina, mąż bądź partner sygnalizuje problem, a lekarz wystawia skierowanie. Wtedy delikwentka jest zabierana do takiego ośrodka.

Oo …  okazało się, że w tych ośrodkach leczenia nimfomanii zdarzają się trudne przypadki. Kobiety, które mimo wielu lat terapii nie zostały wyleczone. Często mają po 30, 40 czy nawet 50 lat i ciągle są w ośrodku, zamknięte w celach, klatkach, przykute łańcuchami do łóżka. Zwykle nikt już na nie nie czeka, nikt nie płaci za terapię. Mężowie, rodzeństwo, chłopak czy dziewczyna, które liczyły na wyleczenie, po latach bezskutecznej terapii często zniechęcają się i wchodzą w nowe związki.  
Trudno się im dziwić, ile można czekać na kogoś, kogo nie da się wyleczyć?

To jest problem dla kliniki. Co zrobić z takimi "źle rokującymi przypadkami"? Trzymać aż do śmierci? NFZ nie refunduje terapii powyżej 50. roku życia.

W artykule był apel dyrektora takiej placówki o adopcję niechcianej nimfomanki.  

"Kochani, zamiast gonić za dziewczynami czy kupować seks komercyjnie, warto adoptować biedną, udręczoną kobietę, która od lat czeka na prawdziwy dom. W naszym kraju dziesiątki, a nawet setki 35, 40 czy 45 -latek cierpią w zamkniętych ośrodkach.  W nocy płaczą, nie mogąc nawet się dotknąć. Bezskutecznie szarpią się w twardych, ciężkich kajdanach, śniąc o księciu na białym koniu, który przyjmie je pod swój dach, a może i do swego łoża. İ TY możesz zostać takim księciem!  
Pomyśl! Czy może być coś bardziej wzruszającego niż wdzięczność w oczach nimfomanki, gdy może wreszcie przytulić swego wybawcę? Na pewno odwdzięczy się na różne sposoby".

Jak zapewne się domyślacie, ruszyłem do najbliższego ośrodka, którego adres znalazłem w internecie, po kilku kliknięciach.  

Budynek sprawiał ponure wrażenie. Był otoczony wysokim murem, na którym dodatkowo zamontowano drut kolczasty. Wyglądało to jak więzienie.  

İ oto po kilkunastu minutach stałem w celi ze "źle rokującymi przypadkami" z dr Doliniakiem,  bardzo niskim, ale komicznie szerokim facetem we flanelowej koszuli,  z którego fryzury niewiele zostało.  

-Hmm może ta? -wskazałem na ponętną kobietę, która spoglądała z nadzieją na mnie. Gwałtownymi ruchami tułowia zsunęła koc, ukazując blade piersi z bardzo ciemnymi sutkami. Kręciła bezsilnie dłońmi uwięzionymi w stalowych kajdanach przykuwających ją do łóżka.

-Taaa … Iwona.. 8 lat u nas, przypadek beznadziejny..

-Bardzo Pana proszę, niech mnie Pan zabierze ..
-powiedziała błagalnie.

-Co mówiłem, nie odzywamy się niepytane! -dr Doliniak pacnął ją w czoło.

-Niesforna, będzie pan miał z nią trudno -powiedział cicho do mnie.  

-To którą pan proponuje? -zapytałem rozglądając się po sali.  

-Bardzo pana proszę, niech mnie pan chociaż dotknie, bo zwariuję! -znowu usłyszałem głos pacjentki Iwony.

Spojrzałem na nią.

-Chociaż przez chwilę pomacać, błagam! -wykręcała głowę i wpijała się we mnie desperacko wzrokiem.

-Och, chyba zaraz założę ci knebel! -podniesionym głosem zagroził Doliniak.  

-Nie, przepraszam, już nie będę! -Iwona skuliła się i zamilkła.

-Widzi Pan, jakie bezczelne? To ta choroba tak się objawia.  

-Hmm wracając do pana pytania. Zależy co pan lubi.. Najdłużej jest u nas Teresa, 14 lat leczenia i nic jej nie pomaga. Kompulsywna masturbacja, dlatego stale jest w specjalnym pasie cnoty i kajdanach - podeszliśmy do łóżka ogolonej pacjentki, wpatrującej się nieruchomo w sufit.  

-Cześć Teresko, jak leci? -zapytał odsuwając koc. Jej piersi były zamknięte w metalowym biustonoszu, chyba jeszcze nigdy takiego nie widziałem na żywo. Jak wszystkie była przykuta do łóżka.  

Teresa powoli przechyliła głowę i spojrzała spod na pół przymkniętych oczu na Doliniaka.

-Pierdol się -powiedziała cicho.

Krótko i konkretnie. Doliniak pokręcił głową i wzruszył ramionami, spoglądając na mnie.

-Gdybyśmy zdjęli jej kajdany i pas, cały czas by się masturbowała - powiedział z niesmakiem.  

-Jakąś inną... -stwierdziłem, podzielając jego niesmak. Używanie kajdan było w oczywisty sposób uzasadnione. Biedne kobiety, co ta choroba z nimi robi...

-Mam prawo się masturbować! -krzyknęła pacjentka Teresa -To moje życie. Nie macie prawa mnie tu trzymać!

Doliniak przewrócił oczami, jasno dając mi do zrozumienia: "Widzisz, z jakimi ludźmi muszę tu pracować?"

Potem zwrócił się do Teresy.

-Och och, szanownej pani nie podoba się pobyt w naszym skromnym ośrodku? Chce pani może odejść?

Mrugnął do mnie. Zacisnąłem wargi, tłumiąc śmiech.  

Spoglądała na niego z nienawiścią.  

-Tak, chcę odejść. Zdejmij mi te kajdany.

Doliniak skrzywił się.  

-No tak mi przykro, ale sam nie mogę. Może zechce pani napisać oficjalną prośbę do dyrekcji?

Teresa westchnęła.  

-Tak - potwierdziła -Chcę napisać.  

-To śmiało -szydził doktor Doliniak. Pewnie nie pierwszy raz tak się przekomarzał z pacjentką.  

-Proszę mi rozkuć choć prawą rękę i przynieść długopis i kartkę -ciągnęła. Ruszyła ręką przykutą do łóżka.  

Otyła kobieta leżąca obok wyciągnęła dłoń, na ile pozwalał krótki łańcuch, i dotknęła mnie w pośladek.  
Drgnąłem. Spojrzałem na nią. Uśmiechnęła się zalotnie. Pokręciłem głową i odsunąlem się.  

-Nie mogę sam, potrzebna jest zgoda dyrektora -rechotał Doliniak.

-To proszę mu powiedzieć, że o to proszę!

-Potrzebne jest oficjalne podanie -doktor nie przestawał się dobrze bawić.  

Teresa zamknęła oczy. Potem je otworzyła.

-Proszę! Pozwólcie mi się choć dotknąć. Tyle lat już czekam! Błagam!

-14 lat już cię leczymy - potwierdził Doliniak.

-Proszę!  - mówiła Teresa

Spojrzałem na Doliniaka.

-Zobaczmy pozostałe - poprosiłem.

Wtedy odezwała się ta kobieta, która wcześniej mnie zaczepiła.

-Panie doktorze, czy może pan mnie zbadać? Chyba mi się poprawiło..

-O, witaj Olgo,  później cię zbadam -pokiwał głową.

-Dziękuję, panie doktorze. Tak mi się nudzi leżeć w tym łóżku i nie móc wstać - potrząsnęła bezsilnie  rękami przykutymi do łóżka.  

-Jasne, jasne. No cóż, taka to choroba.  

Poszliśmy dalej.  

-Hmm przepraszam, że pytam, ile pan ma lat? -zapytał po chwili niespodziewanie.  

Przez chwilę miałem ochotę wypalić: "A co cię to obchodzi", ale się powstrzymałem.  

-21 - odparłem.

-No tak. A zdaje pan sobie sprawę, że do adopcji przeznaczamy kobiety, które mają minimum 35 lat?

-Tak, nie ma problemu.

-Rozumiem. Bo jeśli pan szuka kogoś w swoim wieku, to takie nie są do adopcji..

-Nie, nie szukam takich młodych -uśmiechnąłem się. Wiedziałem że takich tu nie dostanę.  

-A to w porządku - mrugnął do mnie.  

Obeszliśmy całą salę. Nie mogłem się zdecydować. Żadna nie pasowała w 100 procentach. A to popsute zęby, a to zachrypnięty głos. Jedna nazwała mnie swoim synkiem, inna próbowała mnie opluć...

Gdy obejrzeliśmy wszystkie, Doliniak jakby przypomniał sobie coś.

-Aa mamy jeszcze jedną w sąsiedniej celi. 43 lata, 9 lat w klinice. Niebrzydka, cyce jak donice, inteligentna i posłuszna. Tylko.. - zawahał się.

-Tylko?

-Próbowaliśmy wszystkiego. Chłosta, terapia immersyjna, hipnoza, psychoanaliza, hormony..Nic nie pomogło. Niestety po hormonach wystąpił efekt uboczny. Laktacja..

-Eeee czyli co? -jeśli czegoś nie wiedziałem, odruchowo pytałem.

-Ma cyce pełne mleka. Trzeba ją doić - zaśmiał się nerwowo -Dlatego nie sądzę, żeby był pan zainteresowany.

Zastanawiałem się tylko chwilę. Bez ryzyka nie ma zabawy.  

-Chętnie ją obejrzę.

-Ma 43 lata -ostrzegł mnie - Mogłaby być pana matką..

-To nic, zobaczmy.

Ruszyliśmy korytarzem. Przyszło mi do głowy, że później opowie komuś o mnie, młodym facecie, który poszedł oglądać kobietę dwa razy starszą od niego, i będą się ze mnie śmiać. Ale nawet jeśli, to co z tego?

Życie jest zbyt krótkie, żeby przejmować się, co inni myślą.  

-Miłośnik dużych cyców? -uśmiechnął się.

-O tak, lubię duuże - pokazałem rękami, jak duże.

-Nie dziwię się -pokiwał głową otwierając kodem drzwi do kolejnej celi.  

W środku na jedynym łóżku leżała pacjentka. Przykryta kocem, przykuta kajdanami za ręce i nogi do łóżka. Bose stopy wystawały jej spod koca, dlatego można było zauważyć kajdany na krótkim łańcuchu.  

-Ooo... obroża metalowa i knebel? -zdziwiło mnie to. Leżała sama w celi i była zakneblowana? Stalowa obroża połączona łańcuchem z ramą łóżka? Żadna z poprzednich pacjentek nie miała knebla ani obroży, jeśli mnie pamięć nie myliła.  

-Eee.. to środek dyscyplinujący -stwierdził dr Doliniak, a ja wyczułem nerwowość w jego głosie.  

-Co się stało? - spytałem.  
Nimfomanka faktycznie wyglądała na ładną. Wybrzuszenia na kocu sugerowały, że ewidentnie ma czym oddychać.  

-W sumie nie wiem, ktoś inny się nią zajmuje -przyznał. Miałem wrażenie, że się zarumienił. Nie miałem jednak zamiaru przeprowadzać śledztwa.  

-Cześć Honorato - po chwili wahania pochylił się i odpiął pasek przytrzymujący jej knebel. Wyciągnął go. Knebel był bardzo zaśliniony.

Nimfomanka przez chwilę ruszała językiem, zanim odpowiedziała.

-Dzień dobry doktorze - odpowiedziała spokojnie. Potem spojrzała na mnie. W jej oczach dostrzegłem jednak bezdenną rozpacz.  Ten spokój wynikał z absolutnego braku nadziei. Aż mnie dreszcz przeszedł..

Ale podobała mi się. Dojrzała piękność, z ciemnymi włosami, małym noskiem i zielonymi oczami.  

-Pewnie chce pan zobaczyć cyce? -Doliniak odzyskał rezon i odsunął koc. Zobaczyłem dwa wielkie cycki, ściśnięte u podstawy ciasnymi stalowymi obręczami. Miała duże aureole i brązowe sutki, piękne atrybuty dojrzałej kobiety. Tylko miętosić i całować te wielkie melony. Ale byłem bardzo zaskoczony. Obręcze? Po co obręcze?

To wszystko było surrealistyczne.  

Doliniak wydawał się równie zaskoczony tymi obręczami  jak ja. Przez chwilę się wahał, w końcu zasunął koc z powrotem na te udręczone piersi pacjentki.  

-One są za ciasne - poskarżyła się. Wyraźnie się ożywiła.  

-Cicho! -zganił ją.

-Przepraszam, ona nie jest do adopcji. Przypomniałem sobie, że jeszcze ma zabieg ..hipnozy multiwalentnej … -jąkał się. - Pokażę panu jeszcze Tatianę i Natalię, która ma przepiękne pośladki…

Szybko popychał mnie do wyjścia. To było takie dziwne. Wręcz napierał na mnie swym niskim, masywnym ciałem.

-Jestem do adopcji! Nie mam żadnych zabiegów hipnozy! On kłamie! - krzyknęła Honorata i zaczęła się szarpać w swoich kajdanach. Próbowała się podnieść, ale jej ciężka obroża przypięta krótkim łańcuchem do ramy łóżka  na to nie pozwalała. Tylko podnosiła głowę.  

Doliniak stanął jak wryty. Zrobił się czerwony jak burak.  

-Zamknij się, bo .. założymy ciaśniejsze obręcze na twoje cycki! Chcesz kopa prądem? - ryknął do pacjentki.  

-Zaraz ją zaknebluję znowu -spojrzał przepraszająco na mnie i szybko podszedł do Honoraty. Chwycił knebel.  

-Zabierz mnie! - spoglądała na mnie krzycząc -Proszę! -dalsze słowa zagłuszył knebel, wsunięty bezceremonialnie przez spanikowanego Doliniaka. Rzucała się, ale brutalnie przycisnął głowę do poduszki, tak, że leżała bokiem na policzku, i szybko, trzęsącymi się rękami, zapiął jej pasek z tyłu jej głowy.  

Coś tu nie grało. Poza tym pacjentka była śliczna i miała ładny, zmysłowy głos. İ najwyraźniej była krzywdzona.  

Rozumiem, że trzeba zakuwać nimfomanki w kajdany, dla ich własnego dobra, żeby nie mogły się masturbować. Ale takie żelastwa na piersiach? To już było za dużo, nawet dla takiego laika jak ja.  

-Jednak chciałbym ją adoptować -powiedziałem stanowczo.  

Doliniak skrzywił się podchodząc do mnie.  

-Natalia ma taką wielką pupę, na pewno będzie pan zainteresowany.. -chciał wyjść z celi.

-Nie, chcę adoptować Honoratę -nie ruszyłem się z miejsca.

Pacjentka bełkotała coś zakneblowana i rzucała się jak szalona w łańcuchach. Próbowała zrzucić koc z siebie, by -prawdopodobnie- pokazać mi swoje wielkie, obolałe piersi.  

-Ona nie jest do adopcji -odpowiedział, ale jakby mniej pewnie. Mrugał szybko powiekami i nadal był czerwony. Krople potu spływały mu po czole.  

-Mogę pomówić z dyrektorem? - zapytałem.

Doliniak milczał, wyglądał jak dzikie zwierzę zapędzone do rogu, nie mogące uciec.  

Honorata nadal rzucała się desperacko, zrzuciła koc i wypinała swe śliczne cycki w moją stronę. Nie wiem, czy chodziło jej o to, żeby wzbudzić moją litość pokazując ciasne obręcze, czy żeby mnie podniecić. A może o obie rzeczy naraz?

-Ale ona jest lesbijką - rzucił znowu. Wyglądało na to, że wymyślał kolejne preteksty, żebym się odczepił. -To pan pewnie nie jest zainteresowany..

-Ależ jestem - uśmiechnąłem się. Bawiła mnie ta sytuacja.

Honorata energicznie kręciła głową i próbowała krzyczeć.  

Doliniak chyba w końcu dał za wygraną. Westchnął ciężko i skinął głową.

-No dobrze, skoro pan tak nalega..

Nimfomanka zastygła na łóżku. Chyba nie mogła uwierzyć w swoje szczęście. Po chwili opadła na poduszkę.

Podszedłem do niej i delikatnie rozpiąłem pasek i wyjąłem knebel z jej ust. Otarłem ślinę z jej brody.  

W jej oczach już nie było rozpaczy. Zobaczyłem w nich nadzieję. Jej spierzchnięte wargi ułożyły się do uśmiechu.  

**************

Siedziałem w gabinecie dyrektora. Nazywał się Hamdziara. Wyglądał na kompetentnego, przyzwoitego fachowca. Obok mnie siedział docent Fuhrmann, on z kolei wyglądał i zachowywał się jak stereotypowy hrabia z dowcipów. Sztywny jak kij, siwy, miał pewnie z 50 -60 lat.

Hamdziara trzymał jakieś papiery przed sobą.

-Pacjentka H -14, czyli Honorata Błeszyńska. Dlaczego właściwie ma obręcze na piersiach, panie docencie?

Docent spojrzał na niego nieprzychylnie.  

-Panie dyrektorze, używajmy fachowych terminów. To nie są obręcze na piersi, to są "restryktory cycowe".
-No dobrze, restryktory cycowe. Dlaczego je jej pan założył?

-Żeby ją wyleczyć z przewlekłej nimfomanii, oczywiście -wzruszył ramionami.

A zatem tu chodziło o leczenie. A ja głupi myślałem, że to była jakaś kara albo znęcanie się nad bezbronną pacjentką. No cóż, jestem laikiem.  

-A dlaczego w jej karcie nie ma o tym wzmianki?

Docent nadal spoglądał na dyrektora jak niewinny człowiek złośliwie posądzany o jakieś machlojki.  

-Ooo to zapewne jakieś przeoczenie -powiedział w końcu.  

-Przeoczenie? O, tu wpisał pan sesję łaskotania w stopy, wpisuje pan dokładnie, co dostaje do jedzenia, co do picia, kiedy się wypróżnia,  a nie wpisał pan obręczy..to znaczy restryktorów?

-Tak, przeoczenie - rzucił zimno Fuhrmann.  

-Aha -westchnął dyrektor -A skąd pan wie, że to jej pomoże? Według mojej wiedzy to może pomóc u młodych kobiet, 18-20 letnich. Po trzydziestce ich skuteczność drastycznie spada..

-Wg szkoły otwockiej taka stymulacja cyców pomaga nawet 40, 45 -letnim nimfomankom -odparł Fuhrmann.  

-Szkoły otwockiej -dyrektor pogardliwe wydął wargi. -My kierujemy się szkołą falenicką. Tu w tym ośrodku nie fetyszyzujemy stymulacji cyców. Świetnie wiemy, że w terapii ważne jest harmonijne łączenie hipnozy, hormonów, leczenia bólem..

-Panie dyrektorze, to co pan mówi jest oczywiście ważne, ale nie możemy zapominać o cycach. U kobiet z dużymi wymionami, to znaczy cycami, to działa.  

-Alez na litość boską, ona ma 43 lata -dyrektor podniósł głos -İ ma cyce pełne mleka!  

-Wiem, panie dyrektorze, ale to w niczym nie przeszkadza..

Siedziałem i przysłuchiwałem się dyskusji dwóch specjalistów. Było to nawet ciekawe, choć nie wszystko rozumiałem.

Ale miałem nadzieję, że w końcu mi ją wydadzą.  

Dyskusja trwała. W końcu docent wspomniał o najnowszych badaniach, wg których restryktory są skuteczne też u starszych nimfomanek.  

-To proszę mi pokazać przy okazji ten artykuł -stwierdził dyrektor i zwrócił się do mnie:

-Pewnie znudziła pana ta dyskusja specjalistów. Honorata zaraz będzie gotowa, cieszymy się, że zdecydował się pan ją adoptować. Jestem pewny, że zapewni jej pan dobrą opiekę ..mimo pana młodego wieku.

Nareszcie!

Ceper

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka i komediowe, użył 2926 słów i 17202 znaków. Tagi: #Bdsm #fetysz #bondage #nimfomania

5 komentarzy

 
  • Zhang

    Rewelacja... pomysł inny niż reszta, fajne wykonanie :) Gratulacje

  • Lucjusz

    W schroniskach dla zwierząt można wyprowadzać psy na spacer. Może tutaj też można by wypróbować taką koncepcję?

  • kitu

    Bardzo fajny artykuł/opowiadanie.Nareszcie jakaś tematyka odbiegająca od innych.licznych schematycznych opowiadań.Jestem ciekaw czy może byc następna częśc,kontynuacja -czy to tylko pojedynczy egzemparz...Chetnie bym poczytał jak sie ułożyło życie Honoraty z bohaterem opowiadania.

  • Motorniczy

    Gdzie jest taki ośrodek. I może młodsze nimfomanki?

  • Ceper

    @Motorniczy no właśnie, sam się zastanawiam gdzie :)

  • MrHyde

    Narodowy Program Walki...  Ciekawy pomysł.