Dowcipy - str 288

Viralowe kawały i suchary
  • Kon widzi że jego buchalter Żółtko

    Kon widzi, że jego buchalter Żółtko wygląda przez okno.
    - Panie Żółtko, lepiej by pan zrobił, gdyby pan tyłkiem przyglądał się przechodniom a oczami zaglądał do ksiąg.
    - Często to robię, panie Kon!
    - Tak? A co na to przechodnie?
    - Mówią "Dzień dobry, panie Kon"!

  • Dzwoni lekarz rodzinny do pacjenta Wie

    Dzwoni lekarz rodzinny do pacjenta:
    - Wie Pan, po konsultacjach pańskich wyników badań mam dla Pana dwie wiadomości, jedną dobrą drugą złą. Od której zacząć?
    - Może od dobrej...
    Na co lekarz:
    - Zostało Panu 24 godziny życia.
    - I to ma być dobra wiadomość? Przecież ja umieram, czy Pan się nie pomylił? A jaka jest zła wiadomość?
    Doktor:
    - Miałem zadzwonić wczoraj.

  • Mamusiu spójrz tamten pies wygląda

    - Mamusiu spójrz tamten pies wygląda zupełnie jak wujek Marian.
    - Synku, nie wypada robić takich uwag.
    - Myślisz, mamo, że ten pies zna wujka Mariana i mógłby to usłyszeć?

  • Przychodzi baba do lekarza i trzyma

    Przychodzi baba do lekarza i trzyma w ręku szczelnie zamknięty słoik.
    - Błagam, niech mi pan powie, co jest w środku, panie doktorze! - prosi z przerażeniem na twarzy.
    Lekarz obejrzał słoik i mówi:
    - Bez wątpienia tasiemiec, proszę pani.
    - To cudownie! - cieszy się baba. - Bo ja myślałam, że to cały system nerwowy.

  • Jednego też roz operowali i w środku

    Jednego też roz operowali i w środku w brzuchu mu nożyce zostawili. No to też musieli drugi roz operować. Jeszcze dobrze po tej drugiej operacji do siebie nie przyszedł jak wlozł ten dochtór co go operowoł do sali i zawołoł:
    - Nie ma tam gdzie mojego parasola?
    Chłop z mety zemdloł!

  • nie wiem czy pan pamięta że

    "....nie wiem, czy pan pamięta, że Anna Karenina poszła do klasztoru, bo nie chciała wyjść za Wołodyjowskiego. a wtedy Kmicic chwycił swój róg bawoli, cętkowany, kręty i powiedział 'ogary poszły w las'. ciemno się zrobiło w piwnicznej izbie, gdy Boryna zataczając się wpadł w objęcia pani Dulskiej, która wzięła go za Zbyszka z Bogdańca (a to był Maciej Chełmicki). Chwyciwszy za głowę Rzeckiego, zrobił taką awanturę o Basię, że pan Tadeusz krzycząc 'quo vadis?' wpadł do Jeziora Bodeńskiego. na szczęście Jagienka, która była tam za chlebem, zapaliła Latarnika przy pomocy ogniem i mieczem, i odjechała wozem Drzymały, który należał do Faraona. taka była historia żółtej ciżemki."