zanim mnie zabiłeś ep 1

Ten sobotni wieczór zapowiadał się beznadziejnie. Deszcz miał padać przez cały weekend. Ines właśnie kończyła porządkować papiery i powoli miała zbierać się do domu. Niska blondynka o niebieskich oczach miała piękne ciało, wydatne piersi i krągły tyłek. Była obiektem pożądań wielu mężczyzn, w tym Josha który od dłuższego czasu próbował pójść z nią do łóżka, ale ona ignorowała jego zaloty.
- To co Ines, może w końcu dałabyś się zaprosić na kolację? Oczywiście w służbowych sprawach - dodał z szyderczym uśmiechem.
Doskonale znała jego zamiary.
- Nie dzięki, może innym razem. Dzisiaj wieczorem przyjaciółka do mnie wpada - szybko wymyśliła jakąś wymówkę.
- No dobra, ja już lecę do domu, więc zamkniesz biuro.
- Na razie Tom - powiedziała z uśmiechem do portiera. Wyszła na parking, stało tam tylko jej auto. Biała honda. Wrzuciła teczkę na siedzenie. Spojrzała w lusterko. Jej wzrok zamarł.

Na tylnych siedzeniach siedział młody mężczyzna.
- Czekałem na ciebie Ines - powiedział tajemniczym głosem.
- Skąd znasz moje imię, w ogóle jak się tu dostałeś ?
Zanim otrzymała odpowiedź poczuła uderzenie w głowę i zemdlała. Auto odjechało z parkingu. Jazda trwała około 30 minut. Ines obudziła się w ciemnym pomieszczeniu nic w nim nie było oprócz drzwi i krzesła. Miała zawiązane oczy. Nagle rozbłysły reflektory pod sufitem. Cały pokój zrobił się biały. Usłyszała dźwięk otwierających się drzwi. Do pokoju wszedł facet o średniej budowie w garniturze.
- Witaj ponownie Ines.
- Kim ty jesteś ?
- Powinnaś mnie znać. Ja cię bardzo dobrze pamiętam. Nigdy nie zapomina się
swojego kata.
Dziewczyna zaczęła bardzo szybko przetwarzać fakty, zastanawiała się kto to by mógł być gdy nagle poczuła ból w nodze. Zaczął zapinać jej kajdany na rękach i nogach tak aż w końcu znalazła się w pozycji stojącej.
- Spokojnie nic ci tu nie grozi, będzie tylko trochę bolało - powiedział ciepłym głosem. Usłyszała dźwięk odpalania papierosa a potem w pokoju rozbrzmiała muzyka. Oprawca zaczął ją bić po całym ciele. Niedługo po tym jej ciało zrobiło się czerwone Pojawiły się rozcięcia, z których wolno płynęła krew. Poczuła jego ciepłe palce które ocierały się o jej twarz.
- I co Ines było warto ? Nawet nie wiesz jak długo czekałem na tą chwilę.
Nic nie odpowiedziała.  
- Pytam się kurwa czy było warto ? - powtórzył doniosłym głosem.
Znowu nic nie odpowiedziała. Uderzył ją pięścią w twarz.
-Nie będę powtarzał trzeci raz.
-Nie -odpowiedziała cicho.
- Dobrze, świetnie.

Mężczyzna wyszedł. Kobieta mogła złapać oddech. Nie minęło 5 minut, a on wrócił do pokoju. W jednej ręce trzymał sztylet a w drugiej młotek. położył sztylet na ziemi. Podszedł bliżej , czuł jej oddech na piersi. W pokoju rozbrzmiał huk łamanych kości, który mieszał się z rykiem i płaczem dziewczyny. Połamał jej kości u nogi i prawej ręki. Rzucił młotem na podłogę, chwycił sztylet i zaczął robić długie i podłużne rany na całym ciele. W kieszeni miał butelkę octu którą dodatkowo polewał rany. Jej łzy kapały mu na garnitur.
- Błagam cię, przestań! - krzyknęła ostatkami sił Ines.
- Jedyne o co mnie możesz błagać to o to bym cię zabił - powiedział z zimną krwią.
Wpuścił ją z kajdanek, opadła jak wór na ziemię. Związał jej ręce. Ułożył w kącie a na ziemi postawił miskę z wodą i jakąś jadalną papką.
- Na dzisiaj koniec, ale spokojnie jutro znowu się zobaczymy.
Reflektory zgasły, paliła się tylko jedna lampka. On opuścił pokój.

Ben siedział przy biurku, właśnie kończył pisać artykuł do lokalnej gazety. Wysoki brunet mieszkał sam w dużym i przestronnym mieszkaniu. Dym z papierosa unosił w całym pokoju, a niedopałek właśnie znalazł się w pełnej popielniczce. Wstał i poszedł do kuchni zrobić sobie coś do jedzenia. Nagle zadzwonił telefon.
-Hej, co u ciebie Ben? - odezwał się znajomy głos, była to Amanda przyjaciółka chłopaka.
-A wszystko dobrze…. - nie zdążył dokończyć zdania.
- Wiesz może co się dzieje z Ines? Nie odbiera ode mnie telefonów - powiedziała zaniepokojonym głosem.
- Spokojnie pewnie nie może rozmawiać, jeśli cię to uspokoi zaraz ja spróbuję się do niej dodzwonić a ty lepiej połóż się spać, pamiętaj jutro się spotykamy. A teraz muszę kończyć, pa.
Ben bardzo spokojnie podszedł do sprawy wręcz ją olał.  Amanda zawsze bardzo łatwo i szybko się wszystkim przejmowała. Mimo wszystko zadzwonił do Ines dla świętego spokoju. Wykręcił numer, sygnał i nic, postanowił więc wysłać sms: “ hejka, wszyscy się o ciebie martwią bo nie odbierasz telefonów, czy wszystko jest okej? ”. Ben odłożył telefon i poszedł po jedzenie do kuchni, zjadł i wziął prysznic. Kładąc się do łóżka sprawdził jeszcze raz telefon, ale nie dostał żadnej odpowiedzi. Był zmieszany, bo nie wiedział co do końca o tym myśleć.  Położył się spać.


Światło paliło się coraz słabiej, dziewczyna nie mogła się ruszyć bez wydawania głośnego krzyku, miała zamknięte, czerwone i spuchnięte od płaczu oczy. Do pokoju zaczęło wpadać coraz więcej światła, było słychać dźwięk otwierania się wielkich ciężkich metalowych drzwi. W progu pojawiła się sylwetka wysokiego mężczyzny.
- O widzę że w ogóle nie ruszyłaś swojego jedzenia ? Nie smakowało ci?
Spojrzał się w jej stronę z uśmieszkiem na twarzy. Ines powoli zaczęła pełzać na drugi koniec komnaty, kat podszedł do niej nadepnął jej na rękę.
- Halo, nie odchodź dopiero rozpoczynamy zabawę.
Chwycił ją za rękę i przeciągnął na środek pokoju, zapaliły się światła, całe pomieszczenie  wypełniła nieskazitelna biel. Jedynie ślady krwi kontrastowały z idealnie białą podłogą. Podwiesił ją pod sufitem, jej klatka piersiowa lekko unosiła się i opadała, trudno było rozpoznać czy jeszcze żyje. Obok tajemniczego mężczyzny stała półka z jedyną strzykawką, wypełnioną zieloną emulsją.
- Widzę że coś jesteś niechętna do rozmowy, także musimy ci trochę pomóc bo chętnie bym z tobą jeszcze sobie porozmawiał.
Śmiejąc się złapał za strzykawkę i wbił ją mocno w okolice serca. Dziewczyna wygięła się w drugą stronę, mocno zawyła po czym z powrotem opadła głową w dół. Zaczęła oddychać szybciej, coś mamrotać pod nosem, jej oczy latały na wszystkie strony. Facet zbliżył się do niej, wyjął strzykawkę. Złapał ją za włosy i odchylił głowę.
-Mam nadzieję że teraz będziesz bardziej skora do rozmowy.
Spojrzała na niego, na początku z przestraszonym wzrokiem, widać było bezradność w jej oczach. Zaczęła powoli ruszać ustami. Trudno było zrozumieć jej bełkot.
-Ja nie wiem co ja ci zrobiłam? Kim ty jesteś ? - zaczęła powoli odpowiadać na jego pytania, ewidentnie sprawiało mu to przyjemność.
- Spokojnie, lista jest zbyt długa by teraz tracić czas na jej analizowanie. Zapewniam cię że będziesz się tutaj świetnie bawić. Niedługo może dołączą do ciebie twoje koleżanki - powiedział z uśmiechem, zaczął gładzić jej policzki swoją ręką, lekkie muśnięcia przyprawiały Ines o dreszcze. Jego ręka powędrowała na jej usta, subtelnie położył jej dwa palce na wargach. Czuła zapach stęchlizny oraz mocno słony posmak po jego dotyku.

W apartamencie Bena panował półmrok, szum telewizora dobiegający z drugiego pokoju idealnie komponował się z odgłosem mocno wciskanych klawiszy. Ben jak zawsze siedział od późnych godzin, tworząc raporty, przygotowując prezentacje. Czasem oddawał się swojej pasji jaką było pisanie. Nie za wiele udzielał się na zewnątrz, sąsiedzi postrzegali go jako młodego biznesmena, który się dorobił i pragnie wiecznej zabawy, chciał by właśnie taki obraz widzieli. Poprawny w stosunkach międzyludzkich ale tylko do momentu opuszczenia pracy. Nie wdawał się w przypadkowe rozmowy, miał garstkę znajomych. Nie był skory do wychodzenia z swojego apartamentu. Tego wieczoru sięgnął po lampkę wina by umilić sobie czas, w momencie przerwy pomiędzy pisaniem kolejnych raportów, wstał z krzesła i wolnym krokiem przeszedł do drugiego pokoju. Ściszył telewizor i podszedł do wielkiego okna które prowadziło na balkon. Spojrzał w stronę bloku, który znajdował się naprzeciwko. Zaczął powoli sprawdzać każde okno po kolei. Był to jeden z jego zwyczajów. Wiedział prawie wszystko o sąsiadach, ten z pod 367 zdradza żonę gdy ta jest w pracy. Dzieciak z pod 259 jest gejem i tak dalej… Dzisiaj wyjątkowo szybko zakończył swojego nocne obserwacje usiadł z powrotem do komputera by dalej uzupełniać papiery.


     Ines leżała w rogu pokoju, nie była w stanie się ruszyć. Jedyne co mogła robić to wpatrywać się w rozmazaną postać stojącą na środku pokoju ustawiającą jakiś dziwny sprzęt. Kobieta była pozbawiona życia, jej ciało było całe blade, pokryte siniakami i głębokimi ranami z zaschniętą krwią. Na jej twarzy uwidoczniły się kości policzkowe a włosy powoli zaczęły wypadać. Nagle w pokoju rozległ się doniosły dźwięk dzwonu, który najprawdopodobniej wybijał pełną godzinę. Ciemna postać zaczęła się przybliżać w jej stronę. Stawała się coraz większa, a jej cień coraz ciemniejszy. Gdy już był tak blisko niej że mógłby ją zdeptać, złapał ją za nogę i zaczął ciągnąć w stronę krzesła. Posadził ją, lecz ciągle suwała się, z pomocą przyszła taśma którą przymocował jej ręce i szyję. Jej głowa opadała w dół, dziewczyna nie miała już sił. Kat patrzył na nią z pogardą, zaczął krążyć po pokoju, wyglądał na zamyślonego.
W pomieszczeniu rozległ się cichy dźwięk, jakby brzęczenie. Ines próbowała coś powiedzieć:
- Cz-cz-czego ty chcesz ? - wydukała ostatkami sił, mężczyzna momentalnie się zatrzymał, podszedł do krzesła, pochylił się nad nią.
-To zabawne, że nadal jesteś taką ignorantką, Pani “wszystko mi wolno” Uniósł swoją głowę trochę wyżej i plunął na nią. Skoro nikt nie rozliczył ciebie za błędy przeszłości, to ja to zrobię.  
Odszedł od krzesła, znów zaczął przechadzać się po pokoju.
-Możesz się ukrywać, uciekać ale przeznaczenie zawsze cię dopadnie. Teraz jest
tutaj, ale powinienem powiedzieć, że ja jestem.
Kat opuścił pokój, światła przygasły, pomieszczenie wypełniło się ciemnością.

Amanda mieszkała w centrum miasta, małe mieszkanie w nie tak dawno wybudowanym bloku. Jej apartament znajdował się na 12 piętrze więc miała nieziemskie widoki. Tego wieczoru miała udać się do klubu, lecz dziwne zachowanie jej przyjaciółki nie dawało jej spokoju i zdecydowała się pozostać w domu. Stała przy oknie z kieliszkiem wina, wpatrując się w nocne życie miasta. W tle leciał film, w salonie panował półmrok. Amanda złapała raz jeszcze za telefon, nie było żadnej wiadomości. Postanowiła zadzwonić do Bena, który również był przyjacielem Ines.
- Hej, co u ciebie Ben?
- A wszystko dobrze….- odpowiedział
- Wiesz może co się dzieje z Ines? Nie odbiera ode mnie telefonów- powiedziała zaniepokojonym głosem.
- Spokojnie pewnie nie może rozmawiać, jeśli cię to uspokoi zaraz ja spróbuję się do
niej dodzwonić a ty lepiej połóż się spać, pamiętaj jutro się spotykamy. A teraz muszę kończyć, pa.
Amanda była niezadowolona z rozmowy z przyjacielem. Włożyła telefon do kieszeni i przeszła do garderoby, chciała odciągnąć myśli od tej dziwnej sytuacji, zaczęła wybierać sukienkę na jutrzejsze wyjście. Nagle w całym mieszkaniu nastała głucha cisza. Światła jeszcze mocniej przygasły.  

2 komentarze

 
  • agnes1709

    agnes1709 · 20 marca

    Za szybko lecisz z fabułą, bo i gdzie są emocje? Lubię przemoc, dlatego tu zajrzałam, ale zabrakło uczuć. Opisałeś suche fakty, a gdzie jest wnętrze bohaterki? Co czuła, co myślała, jak bardzo się bała...? Jeśli to podrasujesz, będzie ok. Łapkę daję dla motywacji

  • MS

    MS · 18 marca · 381258613

    super się czyta))) czekam na ciąg dalszy