Zagubiony

Po Twoim odejściu wszystko zamarło, jakby czas się zatrzymał. Dom nadal wypełnia zapach Twoich perfum. Codziennie otwieram wszystkie okna, by pozbyć się wspomnień. Kwiaty przestały pić wodę, kiedy wyszedłeś. Ich kolor wyblakł, z tęsknoty za Twoimi dłońmi odeszły cicho w zapomnienie. Dom, pusta, zimna przestrzeń. Przestałam jeść, nie mam apetytu. Nie byłbyś zadowolony. Przynosiłeś mi zawsze śniadanie do łóżka, całując w czubek głowy. To było dobre rozpoczęcie dnia, zawsze potrafiłeś mnie zaskoczyć. Teraz cisza wypełnia każdy zakamarek mieszkania. Krzyczy, woła za Tobą, słyszę ją. Tłumaczyłam jej, że już nigdy się nie pojawisz, że już nie zobaczy Twojego uśmiechu ani nie usłyszy śmiechu i słów, które rozpromieniały to miejsce. Nie próżno, żadne tłumaczenia nie pomogły, nadal nie potrafi pogodzić się z tą myślą. To Ty byłeś sercem tego domu. Wszystko umarło, bez jego bicia nie ma już życia.
Nie wiem, dlaczego teraz Cię ze mną nie ma. Powinieneś tu być. Bez Ciebie powoli umieram. To męczące. Umieram z miłości, samotności, tęsknoty. Moje dłonie nie mają już kogo dotykać a usta całować. Wpatrywanie się w sufit nie pomaga ani cały dzień przeleżany w łóżku. Ktoś kiedyś zapytał mnie, jak można wytrzymać bez miłości. Spojrzałam na pytającego w milczeniu. Pomyślałam o Tobie i zamknęłam oczy. Wtedy jeszcze coś odczuwałam. Przez zaciśnięte zęby powiedziałam mu, że można, przecież Ty potrafisz. Świetnie sobie radzisz beze mnie, bez wspólnych wieczór, spacerów, rozmów, pocałunków. Ty nie cierpisz, nie czujesz się, jak ptak zamknięty w klatce, któremu wyrwano wszystkie pióra. Nie ma dla mnie ratunku, nie mogę już wzbić się trzy metry nad niebem. Zabrałeś mi skrzydła i zamknąłeś w klatce wspomnień, gdzie ból można przeliczyć w litrach.Żaden dzień się nie powtórzy, bez Ciebie nic nie będzie takie samo. Łzy wyschły, tak jak wyschło powietrze.  
Mam wrażenie, że powoli niknę na tle tych wszystkich blaknących wspomnień. Tylko Twoja twarz staje się wyostrzona, gdy stąpam niepewnie ścieżkami przeszłości. Wiem, że nie wrócisz, każdy dzień dobitnie daje o sobie znać. Zapomniałam już, jak brzmi mój głos.  
Nie próbuj zrozumieć miłości, bo nigdy Ci się to nie uda. Obserwuje Cie, czai się a potem dopada i pozostawia po sobie jedynie pustkę, której nie potrafisz niczym wypełnić. Daje Ci przez pewien czas złudne szczęście a potem skazuje na śmierć. Umierasz z każdym dniem. Najpierw się bronisz, próbujesz wybrnąć, doprowadzić się do porządku i przynajmniej spróbować żyć normalnie, jak inni ludzie a potem upadasz po raz pierwszy. Drugi, trzeci, czwarty...kolejny. Z czasem przestajesz liczyć. Poddajesz się, bo uczucie, które Ci towarzyszy wysysa z Ciebie wszelkie pozytywne emocje i podkłada pod nos wspomnienia czegoś, co od początku było fałszem. Żyjesz przeszłością zamiast zająć się czymś, co mogłoby wywołać uśmiech na Twojej twarzy. Problem polega na tym, że uśmiech jest czymś nieosiągalnym, jak prezent na gwiazdkę, którego nigdy nie otrzymam.  
Może kiedyś wrócisz, może pomyślisz o mnie i przypomnisz sobie o wszystkim, o czym ja dzisiaj myślę. Może postanowisz cofnąć się wstecz i zrozumiesz, że ucieczka bez słowa to nie był najlepszy pomysł. Może uświadomisz sobie, że nadal mnie kochasz. Może zadzwonisz, czekając w nadziei aż podniosę słuchawkę. Może Twoje serce zabije mocniej i zaprowadzi Cię pod moje drzwi. Może bezsilność, która Cię ogarnie sprawi, że Twoje usta wykrzyczą moje imię.  
Wtedy będzie za późno. Nie nacisnę klamki, nie spojrzę w Twoje zaszklone oczy. Nie otworzę drzwi, które będą dzielić mnie od Twoich mocnych ramion. Nie usłyszę Twojego głosu ani Ci nie wybaczę. Będzie tylko cisza, zwiędnięte kwiatki, pustka i Twój zapach. Nie będzie mnie. Nie będzie nas.  
Zostanie tylko wiatr rozczarowań, który owieje Twoje serce i Twoje imię wypisane palcem na brudnej szybie.



Tak mnie natchnęło na smutki. Postaram się wrócić do wcześniejszych opowiadań.

Malolata1

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 745 słów i 4176 znaków.

2 komentarze

 
  • wolna

    Smutne ale jakie piękne:*

  • LittleScarlet

    D': <3
    Piękne, po prostu.