Scott & Nikki 2 cz. 5

Właśnie szykuję się na kolację ze Scottem pff nie wiem czemu się zgodziłam. Wzięłam szybki prysznic włosy wyprostowałam zrobiłam ostry makijaż usta pomalowałam matową różową szminką. Założyłam czarne botki a do tego czarny krótki kombinezon na ramiączkach i czarną skórzaną kurtkę. Postanowiłam ze nie będę się stroiła bo jeszcze by sobie coś ubzdurał przystojniak STOP co on wcale nie jest przystojny. Ubrana wyszłam przed dom i Scott akurat podjechał już miał wysiadać otworzyć mi drzwi ale szybko wsiadłam.
- Hej.- powiedziałam zamykając drzwi.
- Hej, ślicznie wyglądasz księżniczko
Zignorowałam to i spytałam
- gdzie jedziemy?
- niespodzianka słoneczko - powiedział nawracając
- nie mów tak do mnie - powiedziałam lekko zdenerwowana.
- jak słoneczko? - spytał
- pff daruj sobie - obróciłam głowe do szyby.
- nie denerwuj się, złość piękności szkodzi - powiedział kłdąc rękę na moim kolanie. Szybko ztrzepałam jego rękę ale on nie dawał za wygraną.
15 minut póżniej byliśmy na miejscu.
Weszliśmy do resteuracji czekał już na nas zamówiony stolik. Usiedliśmy przy nim. Otworzyłam kartę.
- Na co masz ochtę skarbie?- spytał odrywając wzrok od karty popatrzylam na niego zabójczym wzrokiem
- nie wiem muszę się zastanowić.
Po chwili podszedł do nas kelner, przystojny kelner.
- Witam co podać ? - nie odrywał wzroku od mojego dekoldu co nie uszło uwadzę Scotta.
- Ja poproszę sałtkę z krewetkami i lapkę czerwonego wina- powiedziałam.
- świetny wybór - uśmiechnął się do mnie  
- coś jeszcze ?- dodał
- nie to wszystko- powiedziałam zmysłowo kładądz nogę na nogę.
- a dla pana ? - spytał od niechcenia
- łososia z dodatkami, kochanie a ty chciałabyś coś jeszcze- spytał specjalnie naciskając na słowo kochanie.  
- za 20 minut przyniosę dania- powiedział kelner i odszedł
- po co to zrobiłeś ?- spytałam z nutką irytacji w głosie.
- bo nie odrywał od ciebie wzroku- odpowiedział.
- a ty co zazdrosny jesteś
- nawet nie wiesz jak bardzo.
Gdy zjedliśmy wyszliśmy z resteuracji przy samochodzie Scott oparł mnie o maskę i złączył nasze usta w namietnym pocałunku, a ja głupia oddałam pocałunek czułam jak się uśmiecha. Po chwili obudziłam się i go odepchnęłam.
- Co to było? - spytalam zszokowana
- nie mów ze ci się nie podobało maleńka
- nie nie podobało mi się
- a zakład zę bedziesz mnie błagać żebym cię pocałował
- w nocy będziesz krzyczała moję imię powiedział szeptem przygryzając moje ucho
- w twoich snach, odwiez mnie do domu - powiedziałam wsiadając po chwili dołączył
- w moich snach dzieją się ciekawe rzeczy bardzo ciekawe. Po 20 minutach byliśmy przed moją bramą.
Już chciałam wysiadać ale Scott szybko złapał mnie za kark i przywarł swoimi uatami do moich
ALE ON CUDOWNIE CAŁUJĘ!  
oczywiście znowu oddałam pocałunek.- a nie mowilem - stwierdził
- dobranoc maleńka snij o mnie - zignorowałam je go słowa. Wiedziałam ze Scott zagości w moim zyciu na dłużej.


-------
Hejka. Wróciłm skarby :* :)

dziunia00

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 584 słów i 3106 znaków.

1 komentarz

 
  • Misiaa14

    Piękne :)