Różnica wieku cz 5

Grudzień zbliżał się wielkimi krokami. Tydzień przed świętami przyjechali Basi rodzice. Chcieli wynająć pokój w hotelu, ale zarówno Beata jak i Darek nie zgodzili się na to. Trochę bokiem patrzyła na to mama Beaty. Była zdania, że Darek powinien zamknąć za sobą drzwi poprzedniego małżeństwa. Jej oburzenie nie miało końca, kiedy usłyszała jak zwraca się Beata do byłych teściów Darka. Kiedy znalazła się sama z córką w kuchni wybuchnęła:
–     Czyś Ty oszalała?
–     O co Ci, mamo, chodzi?
–     Jeszcze się pytasz? Zwracałaś się do tej kobiety „mamo”!
–     Tak, to prawda, ale w czym rzecz?
–     Przecież to rodzice byłej żony Darka!
–     No i co z tego? Poprosili mnie, abym tak się do nich zwracała i nie widzę w tym nic złego. Przecież oni są dziadkami Patrycji i Przemka. Są wspaniałymi ludźmi. Życzą nam jak najlepiej.
–     Ale to ja jestem Twoja matką, zapomniałaś o tym?
–     Nie, nie zapomniałam, jednak to nie ma nic wspólnego z Basi rodzicami.
–     Jak tak dalej będziesz postępować, to tamta kobieta nigdy nie zniknie z waszego życia!
–     Ale ja nie chcę, aby zniknęła. Dobrze wiesz, że gdyby Basia żyła to ja nie byłabym dzisiaj z Darkiem. Jednak Basia zmarła, ale na zawsze pozostanie w naszej pamięci, pozostanie w sercach zarówno dzieci jak i Darka. Nie jestem o nią zazdrosna, już tyle razy Ci mówiłam.
–     Żebyś później tego nie żałowała.
Poza tym incydentem nic nie zakłócało przygotowań. Na wigilię zostali zaproszeni do rodziców Darka, gdzie tez zostali zaproszeni rodzice Beaty, ale jej mama stwierdziła, że jak dla niej to za tłoczno i za słodko. Byli więc u nich na wczesnej kolacji, wzięli ze sobą Krzysztofa i babcię Beaty i pojechali na główna kolację. W tak wspaniałej atmosferze to jeszcze nigdy Beata nie przeżyła najważniejszej kolacji w roku. Prezentów nie było końca, jednak to Beata zrobiła najwspanialszy podarunek dla przyszłego męża. W małym kartoniku pięknie zapakowała pozytywny test ciążowy. Kiedy Darek to rozpakował to zamarł. Pełen miłości wzrok odszukał wzrok Beaty. Dziewczyna odetchnęła. Rozmawiali o dzieciach, ale gdzieś w głębi była lekka obawa. Teraz Darek podszedł do ukochanej i mocno przytulił do siebie. Usłyszała jego cichy głos:
–     Dziękuję, Beatko. Ale czy mylę się, czy też bałaś się mojej reakcji?
–     Przed Tobą nic się nie ukryje. To jednak już nieważne. Jestem szczęśliwa.
–     Powiemy im?
–     I tak nie damy rady ukryć. Chciałam powiedzieć Ci o tym jutro, ale dziś jest taki piękny dzień.
–     Słuchajcie. Prezenty od wszystkich są wspaniałe, ale nie przebiliście Beatki. Zrobiła mi najwspanialszy prezent na świecie. Otóż za kilka miesięcy nasza wspaniała rodzinka powiększy się o jeszcze jednego członka.
–     Beti, jesteś wredna, nie powiedziałaś nic swojej najlepszej przyjaciółce!!!
–     Gosiu, o tym musiał pierwszy dowiedzieć się Darek. Ale jako przyjaciółce wybaczysz wszystko?
Radości nie było końca. Następnego dnia odbyła się uroczystość weselna. Beata wyglądała prześlicznie, ale najwięcej uroku i piękna biło z jej twarzy. Rzadko się zdarza, aby państwo młodzi byli tak szczęśliwi i tak to uzewnętrzniali. Co prawda mama Beaty jak zwykle próbowała ostudzić temperaturę, ale że oboje już do tego przywykli, więc nie zwracali na nią uwagi. W podróż poślubną zabrał Darek małżonkę do Meksyku. Były to niezapomniane 10 dni. 5 września urodziła ślicznego chłopczyka, któremu dali na imię Dominik. Idąc za ciosem rok później przyszła na świat Dagmara. Mijały miesiące, ale Beata z Darkiem tkwili w zakochaniu. Ich uczucie nie wypalało się. Stosunki z Patrycją i Przemkiem układały się bardzo dobrze – byli przyjaciółmi, ale kiedy trzeba było to traktowali ją jak matkę. Za młodszym rodzeństwem wprost przepadali. Babcia z czasem wróciła do pełnej sprawności, jednak pomimo to nie pozwolili jej wrócić na gospodarstwo. Sprzedała je i zamieszkała u wnuczki i jej męża. I wcale nie za „ojcowiznę”, jak sugerowała córka.
Byłoby kłamstwem, gdyby ktoś powiedział, że nigdy nie dochodziło do kłótni czy tez sprzeczek pomiędzy Darkiem i Beatą. Dochodziło, ale oboje nie potrafili skończyć dnia pogniewani. Choroba i śmierć Basi nauczyła ich, że nie warto życia tracić na dąsy. Z każdej sytuacji kryzysowej jest wyjście, tylko trzeba chcieć. Mieli ułatwiony start, to prawda. Dobra sytuacja materialna sprzyjała im. Nie było roku, aby nie pojechali na wakacje. Postanowili zwiedzić świat i pomału realizowali to. Na koniec można by z czystym sumieniem powiedzieć:

I ŻYLI DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE!

Minka227

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 841 słów i 4739 znaków.

5 komentarzy

 
  • Almach99

    AZ pozazdroscic takiej milosci...

  • AlexAthame

    Na twoje opowiadanko wpadłem przypadkowo.Tak jak napisałaś powinno być. Ludzie powinni się kochać. Reakcja mamy była typowa, ale nie słuszna. Miłość jest sensem życia. Jest jedyną siła we wszechświecie. Niestety wielu ludzi nie ma o tym pojęcia.  :)

  • milenka25

    Kochana pisz i jeszcze raz pisz:-)  nie moge doczekac sie nastepnego opowiadania twojego dziela a wierz mi ze wszystkie przeczytala nawet po 10 lub wiecej razy :-)  czekam na nastepne opowiadanie i pozdrawiam wierna czytelniczka Milena

  • Minka227

    @milenka25 Dziękuję

  • milenka25

    @Minka227 dlatego czekam na jakies inne opowiadanie :)

  • Justys20

    To było świetne opowiadanie  :)

  • Minka227

    @Justys20 Dziękuję

  • PLMatrix

    Szkoda,ze koniec opowiadania

  • Minka227

    @PLMatrix Jest to opowiadanie gdzieś z 2013 roku, nie miałam teraz pomysłu na jego rozbudowę

  • PLMatrix

    @Minka227 a dobrze,rozumie