RÓŻNICA WIEKU cz.1

Kończąc rozmowę przyjaciółka powiedziała:
–     A więc nie wytniesz żadnego numeru i zjawisz się o 17, 00?
–     Skoro obiecałam że będę to będę. Jednak naprawdę uważam, że nie powinnam przychodzić. Macie spotkanie rodzinne, gdzie w nim miejsce dla mnie?
–     Gadasz głupoty. Jesteś moją przyjaciółką...
–     Ale twój brat może pomyśleć, że poprzez znajomość z Tobą chcę się wywindować zawodowo.
–     Ty chyba jesteś chora, wiesz? Darek nigdy nic takiego nie pomyśli. Przecież znałyśmy się jeszcze zanim podjęłaś pracę u niego.
–     Znałyśmy się ale nie spotykałyśmy się na grillach. Ja naprawdę chcę być doceniona za moje kompetencje zawodowe...
–     I zapewniam Cię, że Darek za to Cię docenia, a nie dlatego, że jesteś moją przyjaciółką. Wiem, że w pracy jest służbistą, ale prywatnie jest fajnym kompanem. Zresztą znasz go przecież już 3 lata. No, poza tym sama przyznasz chyba, że mój brat jest przystojniakiem, prawda?
–     Gośka, oczywiście, że jest, ale to przecież nie ma nic do rzeczy. Ok, będę o 17, bo nie dasz mi żyć. Czy mam coś przynieść?
–     Siebie. To czekamy, pa!
–     Pa.
Rozłączyły się. Beata zamyśliła się. Od trzech lat była zatrudniona na stanowisku koordynatora d/s sprzedaży w firmie, której dyrektorem był Dariusz Rosati. Musiała przyznać rację przyjaciółce co do wyglądu zewnętrznego jej brata. Było na czym oko zarzucić. Pomimo 38 lat i bagażu przeżyć nie można było mu dać więcej niż 30-35. A że od dwóch lat był wdowcem, toteż znała panie, które chętnie zarzuciły by na niego sieci. Jej rozmyślania przerwały otwierające się drzwi, w których stanęła Patrycja, córka dyrektora.
–     Cześć, nie wiesz gdzie podziewa się mój staruszek?
–     Cześć. Prosił abyś zaczekała na niego, ma wrócić za 10 minut.
–     Czy on myśli że ja mam czas? Mamy jechać z Bartkiem nad jezioro. Beti, przekażesz mu że byłam? Ja naprawdę nie mam czasu!!!
–     Na co nie masz czasu, córeczko?
–     Na czekanie na Ciebie, tatku. Bartek zaraz podjedzie po mnie i jedziemy nad jezioro.
–     Ale wieczorem będziesz z Przemkiem u cioci Gosi?
–     Co? Muszę?
–     Uważam, że powinniście.
–     I znowu nudy ze staruszkami!!!
–     Hola, Pati, mnie też Gosia zaprosiła. Zaliczasz mnie do wapniaków???
–     Że wy musicie brać wszystko dosłownie. A gdzie młodzieńcza fantazja? Chociaż Ty powinnaś ją mieć! Ale to dobrze, że będziesz, to przynajmniej...
–     Patrycjo, czy ojciec jest dla Ciebie złym kompanem? Ale przejdźmy do mnie i nie przeszkadzajmy pani Beacie.
–     Tatku, byście przestali sobie "panować”, przecież wszyscy wiedzą, że jest Twoją prawą ręką i że nie potrafiłbyś sobie bez niej poradzić!
–     Może nastanie ta chwila, czekam z utęsknieniem, ale to nie Twoja sprawa, córeczko.
Wyszli z pokoju, a Beata ponownie zamyśliła się. Po raz drugi tego dnia usłyszała jakieś insynuacje, nie bardzo ich rozumiejąc. Jednak z powodu natłoku spraw nie miała za dużo czasu na rozmyślania. Po pracy zrobiła zakupy, przebrała się w szare lniane spodnie i białą bluzeczkę na ramiączkach i 5 minut przed siedemnastą stała przed wejściem do przyjaciółki.
–     No nareszcie, tak się cieszę, że jesteś!. Chodź do ogrodu, panowie już czekają na nas. Młodzież wypięła się na nasze towarzystwo, ale jest za to Dagmara z mężem. Znasz ich, prawda?
–     Tak, chociaż dawno nie widzieliśmy się.
Przeszli do ogrodu. Beata została poczęstowana drinkiem i szybko włączyła się w toczące się rozmowy. Po jakimś czasie, kiedy kolejny raz zwracała się do Dyrektora per pan wtrąciła się właśnie Dagmara:
–     A wy to musicie być tak oficjalni? Darek, przecież nie jesteście w pracy. Chyba nie jesteś takim służbistą? U nas w firmie panują swobodne stosunki, a jednak nikt nikogo nie wykorzystuje.
Beata z Darkiem spojrzeli na siebie i roześmieli się, bo już po raz drugi tego dnia rozmowa zeszła na ten sam temat. Odezwał się Darek:
–     Skoro atakują nas z każdej strony, to nie mamy chyba wyjścia, prawda? Rano już powiedziałem, że czekam z utęsknieniem. Od dzisiaj tylko Darek, prawda?
–     Będzie mi trochę trudno przyzwyczaić się, ale postaram się, Beata.
–     Ach, więc już zwracano wam uwagę? A gdzie brudzio?
Darek podał Beacie drinka, uśmiechnął się i powiedział:
–     Nie mamy wyjścia, Beatko, oni nie ustąpią.
–     Jak mus to mus.
Pochylił się do jej twarzy i pocałował w policzek. Beata spłonęła rumieńcem. Podczas pocałunku przeszył ją jakiś prąd. Spuściła głowę. Darek nie odszedł, tylko objął dziewczynę i przytulił do siebie. Szepnął:
–     Uśmiechnij się. Proszę!
Beata nie wiedziała co się z nią dzieje. Dawno nie przeżywała takiej huśtawki uczuć. Nawet nie umiała tego nazwać. Starała się włączyć do odbywającej się rozmowy, ale było jej trudno. Tym bardziej, że Darek nie odstępował jej. Kiedy zrobiło się już ciemno, chciała wrócić do domu, ale Gosia zatrzymała ją:
–     Beti, przecież jutro sobota, nie musisz wcześnie wstawać. Czyżbyś źle się czuła?
–     Nie, wszystko w porządku, tylko jest późno.
Podszedł do nich Bogdan:
–     Beatko, pozwolisz, że poproszę cię do tańca?
–     Chyba zwariowałeś! Tutaj?
–     Niech Ci Gosia powie, jakie tu tańce odchodziły podczas imprez!!! Chodź, bo stałaś się jakaś smutna.
Leciała nostalgiczna melodia z CD. Pozwoliła się porwać do tańca, a że lubiła tańczyć, to wkrótce zapomniała o rozterkach. Po 3 kawałkach z Bogdanem zatańczyła 2 z Irkiem, mężem Dagmary a następnie z Darkiem. Oczywiście, kawałki z Darkiem trafiły się bardzo wolne. Ponownie coś do tej pory nieznanego wdarło się między nich. Będąc w ramionach szefa poczuła się bezpieczna. Położyła głowę na jego ramieniu a Darek mocniej przytulił dziewczynę do siebie. W pewnym momencie poczuła muśnięcie ust po włosach. Dłonie mężczyzny delikatnie pieściły jej plecy. Beata zdawała sobie sprawę, że powinna przerwać te pieszczoty, ale było jej po prostu dobrze. Może to było wynikiem wypitego alkoholu. Z każdą chwilą czuła ogarniające ich podniecenie. Myśl: "co ja robię! przecież Darek jest moim szefem!” przywróciła ja do rzeczywistości. Odchyliła się i szepnęła:
–     Przepraszam, ale za daleko zabrnęłam... Przepraszam...
–     Beatko...
Darek pochylił się i delikatnie pocałował Beatę w usta. Początkowo poddała się, ale po chwili odsunęła się ponownie.
–     Musimy porozmawiać, prawda?
–     Nie, nie mam dziś siły, przepraszam...
Wyrwała się z objęć Darka i uciekła do domu przyjaciółki. Zauważyła, że pozostała czwórka znajduje się w kuchni, a więc skierowała się do łazienki. Natłok myśli opanował ją:”Boże, co się ze mną dzieje? Darek jest moim szefem! Nie wolno mi... tak, jestem wolna, ale przecież mam dosyć związków! Darek ponadto jest ode mnie 14 lat starszy!!!...”
–     Beata, co się stało?
To przyjaciółka weszła do łazienki. Beata starała się otrzeć łzy.
–     Nic, chyba przeziębiłam się. Zamówię taryfę i zaszyję się pod kołdrą...
–     A ja uważam, że powinniśmy porozmawiać. Chcesz problem schować pod pierzynę? On nie zniknie!
–     Ale...
–     Żadnego "ale”! Idziemy do sypialni i wszystko mi opowiesz. Wiesz, że nieraz jestem uparta?
–     O tak! Tę Twoją cechę znam. Oboje jesteście uparci i tego się boję.
Przeszły do sypialni Gosi, usiadły na łóżku.
–     Beata, znamy się tych kilka lat. I pomimo że dzieli nas spora różnica wieku, to uważam Cię za najlepszą przyjaciółkę. Przyjaciół poznaje się w biedzie i Ty byłaś przy Darku i przy mnie kiedy umierała Basia. Wspierałaś braciszka w pracy, mnie duchowo... Przecież to Ty zdołałaś dotrzeć do Patrycji po pogrzebie matki. Wtedy dziewczyna na nowo zapragnęła żyć! Jesteś dla nas bardzo droga... a dla mojego brata chyba najbardziej...
–     Gosia, czy to spotkanie zostało zaaranżowane w pewnym celu?
–     To nie jest tak do końca. Po Twoim rozstaniu z Radkiem zaszyłaś się w domu. Wiem, jak Cię zabolała jego zdrada i nie dziwię Ci się, chociaż znasz moje zdanie na jego temat i nie będę rozwodzić się na ten temat. Czas, abyś się otworzyła na nowy związek. Nie możesz być tak zamknięta w sobie. I chyba dzisiaj coś zaiskrzyło, prawda?
–     To tylko alkohol! Może masz rację, może robię błąd zamykając się w sobie...
–     Oczywiście, że robisz błąd! Jednak nie odpowiedziałaś na moje pytanie, zapytam więc wprost: coś powstało między Tobą a Darkiem, prawda?
–     No przecież Ci powiedziałam, że to chyba te drinki...
–     Nie opowiadaj mi bajek. Wypiłaś dwa drinki, i to bardzo rozcieńczone i nie jesteś nawet wypita. Beata, przyznaj się przed sobą, że to chyba strzała amora, mam rację?
–     ... masz rację, będąc w ramionach Darka poczułam coś, czego nie powinnam... on jest moim przełożonym... niemalże mogłabym być jego córką...
–     Nie przeginaj, w wieku 14 lat miałby nieć dziecko? Beata, co to jest 14 lat dla ludzi, których łączy prawdziwe uczucie?
–     No właśnie, których łączy uczucie. Nas przecież nic nie łączy!
–     Mów za siebie. Ja wiem co czuje do Ciebie Darek, i zapewniam Cię, że nie jest to tylko pożądanie do atrakcyjnej laski. Ty jesteś tak lojalna i sumienna w pracy, że nie potrafisz spojrzeć inaczej na niego jak na szefa. I czas to zmienić. Beata, powiedz mi co myślisz o Darku? Czy on mógłby być osobą, której potrafiłabyś zawierzyć? On jest moim bratem i być może idealizuję go, ale uważam, iż tworzylibyście zgraną parę. Wiek nie gra roli. Zresztą musisz przyznać, że Darek nie wygląda na 38 lat, prawda?
–     To fakt, Twój brat jest bardzo przystojnym mężczyzną, i przyznam, że na pewno mogłabym się w nim zakochać, ale nie mogę!!!Pomyśl, co powiedzą inni? I nie chodzi tu o mnie, tylko o niego! Ma pewną pozycję, jest szanowanym człowiekiem i miałby się związać z kimś dużo dużo młodszym?
–     Boisz się opinii innych?
–     Nie ja, tylko boję się, że pozycja Darka mogłaby ucierpieć. Znam swoje miejsce na ziemi. Jestem tylko pracownikiem biurowym...
–     Przestań, dobrze? Przecież gdyby nie Ty, to firma dwa lata temu upadłaby, dobrze o tym wiesz...
–     Przesadzasz, są inni, którzy zrobiliby to samo co ja...
–     Ale tylko Ty to zrobiłaś! Inni użalali się nad chorobą Basi, nad tym, że Darek zostanie wdowcem z dwójką dorastających dzieci. Ale nikt nie pomyślał, że potrzebne jest mu wsparcie. Ty byłaś zawsze na miejscu, kiedy Cię potrzebował. To ty dźwigałaś wtedy ciężar prowadzenia firmy, dobrze zdajemy sobie z tego sprawę. Kiedy najgorsze minęło, Darek dostrzegł to, co robiłaś. Tym zwróciłaś jego uwagę na siebie, a że Ciebie nie można nie kochać, więc mój braciszek nie miał innego wyjścia tylko pokochał. Beata, daj szansę waszemu uczuciu! Pozwól sobie zakochać się w nim...
–     Gośka, mówisz tak, jakby to było bardzo łatwe... Tyle nas dzieli... Patrycja z Przemkiem też nie zaakceptują mnie jako partnerki ojca...
–     Dlaczego? Co mieliby Tobie do zarzucenia? Po drugie oboje bardzo Cię lubią.
–     O czym my w ogóle rozmawiamy? To przecież nie może się stać! Mi naprawdę daleko do Basi... Z tego co słyszałam, ona była idealną żoną, super matką...
–     Tak, to prawda, Basia była bez zarzutu. I gdyby żyła, to na pewno Darek nie spojrzałby na żadną kobietę, ale jest inaczej!!! Basia umarła 2 lata temu! Życie toczy się dalej! Musiałam Darkowi to uzmysłowić i widzę, że Tobie też muszę...
Drzwi się otworzyły i stanął w nich Bogdan:
–     Przepraszam, że wam przerywam, ale Dagmara z Irkiem już się zbierają.
–     Ok, idę.
–     Ja też już powinnam iść. Może...
–     Nie, Beatko, Ty jeszcze nie. Zaczekaj na mnie.
Wyszła z sypialni. Beata stanęła w oknie i wpatrywała się ciemną noc. Nie usłyszała kiedy drzwi ponownie się otworzyły i wszedł Darek. Chwilę wpatrywał się w postać dziewczyny. Następnie chrząknął dając znać o swojej obecności. Szybko obejrzała się. Ich wzrok spotkał się. To, co Beata wyczytała z oczu mężczyzny zbiło ją całkowicie z tropu. Bezgraniczna miłość, której chyba nie umiałby udawać. Nie wytrzymała tego spojrzenia i spuściła głowę. Darek podszedł do dziewczyny, ujął jej dłonie w swoje i powiedział:
–     Beatko, nie chcę Cię skrzywdzić! Uwierz mi. I zaakceptuję każdą Twoją decyzję, ale proszę, abyś dała nam szansę! ko...
–     Darek, czy musimy o tym rozmawiać? Postąpiłam głupio przychodząc tutaj, nie chcę, abyś myślał, że chciałabym wykorzystać Cię...
–     O czym Ty mówisz? Kocham Cię, Beatko! Dłużej nie będę tego ukrywał! Powinniśmy spróbować zbudować na tym coś solidniejszego. Uważam, że nam się uda!
–     Puść mnie, nie mam już siły dzisiaj!... To wszystko jest tak zagmatwane... Zadzwonię po taryfę....
–     A może przejdziemy się? Chciałbym, abyśmy porozmawiali dzisiaj, aby już nie wracać jutro do tematu...
–     To przecież nie ma sensu... Ty jesteś tak wspaniałym facetem, a ja nie zasługuję na to, aby być z Tobą... Pozwól mi odejść...
–     Nie, i porozmawiamy tutaj albo gdzie tylko chcesz, ale dzisiaj! Beatko, my nie mamy czasu na marnowanie go. Życie mnie nauczyło, że nie można marnować ani chwili! To co, idziemy?
–     I tego się boję, że nie potrafię Ci odmówić, a jesteś na tyle uparty, aby nie odpuścić. OK, chodźmy, bo tu jeszcze masz za sobą Gośkę, a wtedy jesteście nie do pokonania.
Lekko uśmiechnęła się, Darek objął ją i skierowali się do wyjścia. W kuchni Gośka z mężem sprzątali po imprezie.
–     Siostra, wiem, że powinienem Wam pomóc, ale odprowadzę Beatę, więc rozumiecie...
–     Nie daj jej uciec, Darek, a Ty, moja kochana, posłuchaj głosu serca. Ja po prostu nie wyobrażam sobie innej bratowej, jak Ciebie. No nie patrzcie się tak, jestem bezpośrednia, na tyle mnie znacie. Wykonałam kawał pracy za Ciebie, braciszku, nie zmarnuj mego wysiłku.
–     Postaram się, ale chodźmy stąd, Beatko, bo ona nas zniewoli zaraz.
Po kilku minutach szli wolno oświetlonymi pustymi ulicami. Dochodziła północ. Darek nie wypuszczał ze swojej dłoni dłoni dziewczyny. Chciał ją objąć przy wyjściu, ale odsunęła się. Tak naprawdę to chciałaby wtulić się w jego ramiona. Atak, jaki przypuściła na nią przyjaciółka, a także bliskość Darka spowodowały, że z każdą chwilą, z każdym krokiem zaczynała sobie uzmysławiać, że o kimś takim, jak Darek, marzyła całe życie. I gdyby jeszcze pokonała swoje uprzedzenia. Przedłużającą się ciszę przerwał Darek:
–     Beatko, tyle się dzisiaj stało, że nie wiem, od czego zacząć.
–     Zastosuj swoją zasadę, żeby zawsze zaczynać od początku. Przed nami daleka droga.
–     Tak, jednak wolałbym, abyśmy porozmawiali w innym otoczeniu. Dałabyś się namówić na wieczorną wizytę u mnie?
–     Oczywiście, że nie. Przede wszystkim dlatego, że Twoje dzieci są. A po drugie, to nie powinnam o tak późnej porze przebywać u Ciebie...., ale skoro uważasz, że potrzebne jest nam jakieś miejsce, to... to jedźmy do mnie, rodzice są na wczasach....
–     Boisz się, prawda?
–     Wiesz, ceniłam tę Twoją dociekliwość, ale teraz widzę, że momentami bywa ona ciążąca. Tak, boję się. Boję się, aby nie skrzywdzić Ciebie, nie skrzywdzić ludzi, którzy Cię otaczają... Zadzwoń po taryfę, niech ta rozmowa będzie już za nami...
Darek zamówił taksówkę i po 15 minutach wchodzili do kamienicy, w której mieszkała Beata.
–     Proszę, wejdź. Zrobię kawę, dobrze?
–     Beatko, nie uciekaj mi...
Zawróciła do pokoju i usiadła w fotelu. Celowo to zrobiła, aby nie było obok miejsca dla Darka. Ten smutno uśmiechnął się, bo było to dla niego oczywiste.
–     Tyle się dzisiaj już stało... Domyślam się, że Małgosia już też rozmawiała z Tobą, Beatko. Faktem jest, że stałaś się dla mnie bardzo bliską osobą... I nie mówię teraz o pracy, bo tam twoich zasług nie da się ocenić. Po prostu bez Ciebie nie dałbym rady, kiedy miałem inne sprawy na głowie. Ale praca nie ma nic wspólnego z moimi uczuciami do Ciebie... Może inaczej, praca zbliżyła mnie do Ciebie i mam nadzieję, że wzajemnie. Długo nie zdawałem sobie sprawy, że po prostu nie potrafię żyć bez Ciebie. Dopiero Gośka uzmysłowiła mi ten fakt. Wiem, powiesz, że jestem od Ciebie dużo starszy, ale ja tak nie uważam, i proszę Cię, Beatko, niech to nie stoi na przeszkodzie. Zapewne wolałabyś związać się z kimś w swoim wieku...
Przysiadł na oparciu fotela i wziął dłoń dziewczyny w swoją.
–     Jednak zapewniam Cię, że zrobię wszystko, abyś nie odczuwała tej różnicy. Mój tata jest starszy od mamy o 15 lat, a tworzą naprawdę udany związek, bo przecież najważniejsza jest miłość, prawda?
–     Tak, masz rację... we wszystkim... Ale nie znasz mnie tak dobrze... Poza pracą nie znamy się...
–     To musimy dać sobie szansę poznania się. Najchętniej to już jutro stanąłbym z Tobą na ślubnym dywanie, ale wiem, że Tobie potrzeba trochę czasu. Beatko, przyjmiesz moją miłość?
–     ...
–     Kochanie?...
Wyjęła rękę z jego dłoni i wstała. Poczuła łzy w oczach, a nie chciała aby Darek je zauważył. Po kilku chwilach ciszy powiedziała:
–     Ofiarowujesz mi tak dużo... A jeśli ja nie będę tym, kim chciałbyś, abym była? Nie jestem bez wad, wprost przeciwnie, podobno w związku jestem nie do przyjęcia...
–     Nie wolno Ci tak myśleć! Domyślam się, że zostałaś bardzo skrzywdzona, ale musisz o tym zapomnieć.
–     To nie takie łatwe, ale też i to nie jest najważniejsze. Pomyśl, Darek, jestem od Ciebie młodsza o 14 lat. Niewiele mniej mają Twoje dzieci. Co oni na to powiedzą?
–     Jak wiesz mam dobry kontakt z dziećmi i na tyle je znam, aby uważać, że zaaprobują naszą decyzję. Poza tym lubią Cię.
–     Inaczej kogoś lubić jako znajomego, a inaczej jako partnerkę ojca. A jeżeli mimo wszystko nie pogodzą się z Twoja decyzją? Ja Cię pokocham... bo to jest bardzo łatwa rzecz, a później... Nie zniosłabym, gdyby przeze mnie popsuły się wasze stosunki... Są jeszcze Twoi rodzice...
–     Beatko, powiedz mi jedno: czy Ty szukasz dziury w całym? Czy nie widzisz mnie obok siebie?
–     To nie tak. Byłabym najszczęśliwszą osobą, gdybym mogła Cię pokochać, ale...
–     To pokochaj!!! nie patrz na nic ani na nikogo! Ci, na których nam zależy zrozumieją, a pozostali – trudno, będą musieli zaakceptować naszą miłość!
Stała przy oknie, teraz Darek odwrócił ją do siebie za ramiona, podniósł za brodę jej spuszczoną twarz i powiedział:
–     Beti, będę prosił do skutku! Musisz dać szansę, abyśmy chociaż spróbowali!
Podniosła wzrok na mężczyznę i spojrzała mu w oczy. Teraz już była stracona i rozumiała to. Jakiekolwiek słowa by nie zostały wypowiedziane, to oczy mówiły tylko jedno: wyrażały bezgraniczną miłość! Walczyła jeszcze ze sobą, ale była to walka skazana na przegraną.  
–     Widzę, że Ty nadal się czegoś boisz, co to jest?
–     Puść mnie, czuję się, jakbym była podłączona do czytnika myśli.
Chciała ominąć Darka, ale nie do końca jej się to udało, nadal bowiem jej dłoń była uwięziona w dłoni mężczyzny. Podeszli do kanapy i usiedli.
–     Darek, to prawda, boję się... Tyle nas dzieli... Jak nasz związek zostanie przyjęty w środowisku, i chodzi mi głównie o Ciebie... Czy nie ucierpi Twoja pozycja jako dyrektora... Do tej pory nic nie można było Tobie zarzucić, a teraz niektórzy mogą powiedzieć, że dałeś się złapać smarkuli, że stałeś się słaby... Przecież nikt nie uwierzy, że Ty pierwszy mnie pokochałeś, to ja będę tą jędzą, która czyha na faceta z kasą... Jak to dotrze do... Nie, nie chcę nawet o tym myśleć, to by Ci zaszkodziło... Wiesz jacy są ludzie... a ja tak bardzo nie chciałabym skrzywdzić ani Ciebie ani nikogo z Twoich bliskich...
–     Pozwoliłem się Ci wygadać, ale tylko dlatego, że potrzebowałaś tego. Kochanie, co nas obchodzą obcy ludzie? Niech sobie myślą, co chcą. Jeśli będą na tyle głupi i będą szukać sensacji, to ich sprawa! Prawdziwi nasi przyjaciele zaakceptują nas, tego jestem pewien. Jednak jedno mnie zastanowiło w tym, co próbowałaś powiedzieć, a mianowicie, że kogoś obawiasz się, że ktoś może Cię skrzywdzić...
–     Boję się o Ciebie, ale nie chcę o tym mówić, proszę.
–     Nie, Beatko, nie ustąpię, ale chyba domyślam się o kogo Ci chodzi. To opinii Twojego byłego się obawiasz?
–     Ty go nie znasz! Radek mógłby Ci zaszkodzić!
–     W jaki sposób? I z jakiego powodu? Zerwaliście ze sobą, z tego co wiem, już z pół roku, prawda? Nie chciałem być wścibski, ale co nieco wpadło mi do ucha, i domyślam się, że nie był to udany związek. Dlaczego on miałby Ci dalej bruździć? Beatko, jeśli jest coś, w czym mógłbym Ci pomóc, to powiedz! Nie pozwolę nikomu Cię skrzywdzić! I nie uzależniam tego od Twojej decyzji bycia ze mną!
–     Darek, są sprawy, z którymi człowiek musi sam sobie poradzić... Rozstaliśmy się faktycznie zaraz po sylwestrze, powinnam dawno zapomnieć o nim, ale nie jest tak łatwo zapomnieć słów, jakie się usłyszało... Może dlatego tak trudno mi ponownie pokochać i narazić się na szykany...
–     O nie!!! Teraz nie ustąpię dopóki nie opowiesz mi wszystkiego! Przede wszystkim dla Twojego dobra! Wiem, że to jest dla Ciebie bolesne, ale jestem przy Tobie i pomogę Ci przez to przejść. Beatko, proszę!
Objął ramieniem dziewczynę i mocno przytulił do siebie. Beata położyła głowę na ramieniu Darka. Z oczu pociekły łzy. Dłuższą chwilę panowała cisza. Nie ponaglał jej. W końcu po kilkunastu minutach ciszy usłyszał jej szept:
–     Zapewne jest Ci wiadome, że byłam z Radkiem 5 lat. Poznałam go w klasie maturalnej, pomagał mi przygotować się do matmy. I tak się zaczęło. On studiował w Bydgoszczy, ja też tam poszłam... Było nam ze sobą dobrze... Coś zaczęło się psuć, kiedy Radek skończył studia. Ja byłam po drugim roku. Nie chciał, abym została sama w Bydgoszczy. W końcu zrezygnowałam z dziennych studiów i przeszłam na zaoczne. Wtedy zatrudniłam się u Ciebie. Powróciła sielanka, jednak nie na długo. Radek chciał, abym zamieszkała z nim, chociaż i tak więcej byłam u niego niż w domu. Mijały miesiące, nie przeprowadziłam się. Kilkakrotnie wspominałam o naszej przyszłości, o planach na przyszłość, ale Radek był zdania, że jesteśmy za młodzi na dzieci, że najpierw musimy się dorobić. Kiedyś mama nawiązała podczas obiadu do naszych planów, do ślubu, ale zbył to milczeniem... Dwa lata temu, kiedy zachorowała Twoja żona, zrozumiałam, że muszę trochę więcej czasu poświęcić pracy. I wtedy ponownie zaczęły się sprzeczki. O wszystko: o czas pracy, o odpowiedzialność, a szczytem wszystkiego było jego żądanie, abym za pracę zażądała stanowiska dyrektora. Już wtedy byłam bliska zerwania, ale jakoś załagodziłam sprawę. Jednak zadra pozostała. On nalegał, abym przeprowadziła się do niego a ja jakoś nie mogłam się zdecydować. Chyba mimochodem zaczęłam uciekać w pracę. Zadowolona byłam, kiedy miałam wymówkę, aby się z nim nie spotkać. Czułam, że wszystko sypie się. Wielokrotnie chciałam nawiązać do ślubu, ale nie udało mi się. W końcu zrozumiałam, że nie uda nam się zbudować związku, w którym byłabym szczęśliwa... Nie chcę wspominać tych dni... jeszcze nie jestem gotowa, aby o tym mówić... powiem tylko, że jeśli Radek dowie się, że jestem z Tobą, to może Ci zaszkodzić... Tego nie chcę...
–     Beatko, nie obawiam się Twojego byłego. I nie pozwolę skrzywdzić mu Ciebie! A może już pogodził się z tym, że rozstaliście się? Przecież to było dawno temu. Przy mnie nie spotka Cię nic złego! Ale czy to jest wszystko co Cię boli? Nie lepiej raz na zawsze zamknąć ten temat?
–     Nie będę ukrywać, że jeszcze było coś, co we mnie siedzi, ale proszę Cię, nie nalegaj! Nie mówiłam tego nikomu, jeszcze nie jestem gotowa, aby porozmawiać o tym z Tobą. Darek, proszę Cię, daj mi trochę więcej czasu...
–     Jeśli tylko nie uciekniesz ode mnie to dam Ci czas, ale od razu zastrzegam, że nie za długo! Po prostu nie potrafię już dłużej żyć bez Ciebie! Ale widzę, że jesteś zmęczona na maksa, i chociaż chciałbym tak trzymać Cię w ramionach, to jednak tym razem jeszcze odejdę. Pod jednym wszakże warunkiem: idziesz natychmiast spać i o niczym nie myślisz, OK?
–     OK, szefie. Jesteś dla mnie taki dobry... Nie zasługuję na to...
–     Stop!!! Od dzisiejszego poranka koniec z dołowaniem się! Jesteś naprawdę wartościowym człowiekiem, musisz to przyjąć do wiadomości! Już raczej to ja nie zasługiwałbym na Ciebie, ale nie myślę tak, bo oboje jesteśmy jak dwie połówki jabłka. Beatuś, zrobimy tak: teraz pójdziesz spać, jutro wypoczniesz i jeśli tylko będziesz gotowa, to zadzwoń. Będę z utęsknieniem czekał na telefon, zgoda?
–     To jest do przyjęcia. Dziękuję Ci za wyrozumiałość... za to, że potrafisz mnie słuchać... za to, że jesteś.
Wstali z kanapy i trwając w objęciu podeszli do drzwi. Darek znalazł się przed dziewczyną, ujął jej twarz w swoje dłonie. Po chwili Beata podniosła wzrok i napotkała pełne miłości oczy Darka, który pochylił się do ust dziewczyny i połączył się z nimi w pierwszym ich świadomym pocałunku. Beata straciła grunt pod nogami, tak gwałtowne uczucia zawładnęły nią. I znowu, tym razem wbrew sobie, lekko chciała się odsunąć, co jednak Darkowi wystarczyło. Mocno przytulił ukochaną do siebie i szepnął:
–     Beti, dziękuję! Za to, że jesteś, za to że dajesz mi szansę przekonania Cię o moich uczuciach do Ciebie. A teraz już naprawdę idę, bo mi zaraz padniesz ze zmęczenia.
–     Ja już jestem w domu, a Ty musisz dotrzeć do swojego. Masz spać długo, bo w przyszłym tygodniu czeka na nas dużo pracy.
–     Słodkich snów, kochanie.
Jeszcze raz pocałował w policzek i opuścił mieszkanie. Beata chciała wszystko jeszcze raz przemyśleć, ale nie zdołała, bo sen ją zmorzył bardzo szybko.

Minka227

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 4684 słów i 26533 znaków, zaktualizowała 21 paź 2018.

3 komentarze

 
  • AnonimS

    Przeczytałem. Zobaczymy jak sie to rozwinie. Zestaw na tak.

  • Lula

    Cudowna,wspaniała wciągająca cześć i czekam na to co dalej 😘😍😍

  • Minka227

    @Lula dziękuję, mam na razie problem z dodaniem drugiej części, ale postaram się jak najszybciej coś wrzucic

  • Anonimowy

    Ciekawa jestem dalszego ciągu