Poddasze prawdy #3

Poddasze prawdy #305-10-2018 godz. 18:40

  

Kacper Korecki wchodzi na poddasze, uprowadzona stoi oparta o ściankę, za którą jest kabina.

Przynosi ze sobą damską torebkę i owoce, które ma ułożone na paterze. Owoce stawia na środku stolika kawowego, a torebkę umieszcza u wezgłowia kanapy.

- Przepraszam, że na tak długo cię zostawiłem, ale musiałem jeszcze podjechać w jedno miejsce. Ktoś musi zarabiać na nasze wygody – patrzy na dziewczynę, drapiąc się po głowie - wiem, wiem, takie żarty cię nie bawią.

- Czemu tam stoisz?

- Proszę mnie nie nagrywać – głową wskazuje kamerę pozostawioną w trybie pracującym na komodzie.

Miki podchodzi do niewielkiego przedmiotu, składa i kładzie do półki.

- Dziękuję panu – odchyla głowę by oprzeć ją na ścianie. Widać, że brak czerwonej diody najwyraźniej pomógł w odzyskaniu, jako takiego spokoju.

- Ja też mam prośbę – usłyszała w odwecie kobieta, która nie zdążyła nawet rozluźnić mięśni po zniknięciu szklanego oka, a już następna fala niepewności napłynęła do głowy

- Chciałbym abyś zwracała się do mnie per ty.

Nastała chwila konsternacji, wzajemnego lustrowania.

- Nie znam pana…to znaczy twojego imienia –

Mężczyzna usiadł w fotelu, założył prawą nogę na lewe kolano i zaczął palcami wybijać rytm na swojej klatce piersiowej.

- A dajmy na to Miki, czy to by nie wystarczyło?

Dziewczyna delikatnie podniosła kąciki ust, co można by uznać za uśmiech. Tak zinterpretował to również inicjator jej niedoli, co nie omieszkał zauważyć.

- Czyżbym zobaczył pierwsze oznaki witalności?

Rakowiecką zmieszała ta uwaga, odwróciła głowę.

- Może Mikołaj? – dodała po chwili.

- Mnie pasuje. Ty jesteś jak prezent, a ja Mikołaj dostarczyłem go pod ten adres.

Wstał podszedł do komody i otworzył drzwiczki, które ukazały zawartość odzieży ułożonej w kostki.

- Widzę, że obmyłaś twarz, jeśli będziesz chciała wziąć prysznic, to przygotowałem ci tu podkoszulki, spodnie dresowe, luźne sukienki, bieliznę i staniki sportowe. Co prawda kupiłem to jeszcze w lipcu, ale sądzę, że nic się gabarytowo nie zmieniłaś. Zresztą i tak wybierałem bez rozeznania w twojej numeracji.

Elżbieta musiała aż sobie usiąść na tapczanie. Jej mina i wzrok były podobne do twarzy małego dziecka, któremu pokazano sztuczne ognie.

- To ty to planowałeś już w lipcu? – zdołała wydusić z siebie.

- Te fatałaszki –pokazał palcem – w lipcu, a to że ciebie tu przywiozę z dwa tygodnie wcześniej.

- Ale dlaczego –uprowadzona chyba szukała słów – tak długo..

- Dlaczego ty? – przyszedł jej z pomocą mężczyzna. Rakowiecka z rozszerzonymi oczyma pokiwała głową.

- Sam nie wiem, co to się stało – rozłożył ręce w geście bezsilności logicznego wytłumaczenia.

Kobieta zmarszczyła brwi.

- Nie rozumiem – podsumowała marszcząc brwi.

Korecki płożył się na panelach. Nabrał powietrza. – I tak byś nie uwierzyła.

- Jeszcze wczoraj na pewno, ale po tej dobie już nic mnie nie zdziwi.

- Gdzieś pod koniec maja, - zaczął Miki - miałem taki sen, że przechodzę ulicą Grzegorza do Toto Mix-a, to tam gdzie się obstawia mecze. A w tej kolekturze za konsolą stoi nowa dziewczyna i mówi: - „ Pan obstawia 2:1, dla naszych, tak? ”. Kilka dni później nasi grali we Wrocławiu i padł taki wynik. – Kacper przerwał monolog.

- No i wygrałeś kasę, to się zdarza, jesteś być może medium. Tylko mnie bardziej ciekawi, gdzie puenta związana ze mną? – niecierpliwiła się słuchająca.

- Tą dziewczyną byłaś ty.

Przez moment nikt się nawet nie poruszył.

- Tydzień później z kolegą byliśmy w Jysk, który znajduje się w Inter Marche, po jakąś poduszkę, którą zapomnieli spakować do wyposażenia wersalki. Załatwił, ale jemu jeszcze przypomniało się, że ma wybrać fakturę z Play-a. Wszedł a ja czekałem, ale że coś długo schodziło to zakukałem i…

- Zobaczyłeś mnie – dokończyła Elżbieta.

Mężczyzna podniósł się z podłogi. Zaczął chodzić po poddaszu.

- Wróciłem do domu i wpisałem twoje nazwisko z plakietki, jaką nosiłaś na piersi. Tylko tak z ciekawości, sama rozumiesz, taki sen, nagle ni z gruchy widzę cię na żywo. Taki splot zdarzeń, to, co najmniej zdumiewające. Rozumiesz mnie? Znalazłem na fejsie, instagramie, a nawet widziałem, że zalogowana jesteś na portalu randkowym. I tak jakoś z dnia na dzień lubiłem prześledzić twoje wpisy.

Dziewczyna zasłoniła twarz dłonią.

- Nie wierzę, przez takie - wypuściła ze świstem powietrze,- postanowiłeś mnie porwać? Dopuszczasz się czynu karalnego, bo – odsłoniła twarz by spojrzeć mu w oczy – ty masz coś z głową. Ja bym zrozumiała gdybyś się mną zauroczył, przychodził, zagadywał, poprosił o spotkanie, no to takie naturalne. Ale przez głupi sen, ślęczeć przed laptopem, śledzić moje wpisy, by wreszcie nakupować majtek i porwać!! –Kobieta złapała się oburącz za głowę. - Boże, a matka mi powtarza, że ja w czepku jestem urodzona.

Elżbieta ciężko dyszała, wpatrując się łańcuch na kostce i czerwoną kłódkę przytrzymująca kończynę w ryzach.

- Skończyłaś? – Mężczyzna podszedł do kanapy - najwyraźniej strach ci przeszedł na rzecz temperamentu. Taką cię zapamiętałem na portalach, gdzie potrafiłaś pojechać po bandzie. Szczerze mówiąc wolałem pierwszą wersję. Teraz może zmyjesz z siebie te emocje, proponowałbym chłodniejszą wodę. Nie zamierzam mieszkać pod jednym dachem z kimś kto nie dba o higienę – czuć było w każdym słowie urażoną męską dumę.

Rakowiecka zdala sobie sprawę, że przesadziła. Próbowała ratować sytuację.

- Nic się takiego nie stało. Nie odsłoniłam ci twarzy, to może odwiózł byś mnie gdzieś na przedmieście, oczywiście związał ręce z opaską na oczach i zostawił.

Korecki nachylił się nad przywiązaną, uśmiechnął i kiwnął głową.

- Tak, masz rację, jest już ciemno, to będzie proste. Podrzucę cię na miasto, pociumam na dobranoc, a że jest monitoring i od doby policja wzmogła czujność to chuj.

Wyprostował się i wyciągnął kluczyk od kłódki.

- Podam ci teraz rzeczy które kupiłem, a ty pójdziesz się umyć. Następnie podgrzeję ci naleśniki w mikrofali, wszamasz i grzecznie przekimasz do rana. A jutro opowiemy sobie dalsze przemyślenia.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii miłość, użył 1140 słów i 6439 znaków.

Dodaj komentarz