Marzenia... | Prolog + 1 rozdział

Kraków, czyż to miasto nie jest przepełnione radością, a wręcz nie odpartą chęcią do życia?
Większość ludzi tak usilnie wbijało sobie takie steki bzdur do głowy, że zatracili się w szarej rzeczywistości i rzucili się w wir pracy, niczym ludzie bez marzeń. Może to dlatego w Krakowie co chwila napotykał na swojej drodze światowej sławy biznesmena, zajętego telefonem, który ze zdenerwowaniem tłumaczył kochance swoją nieobecność ubiegłego wieczoru. Mijał także studentów, najczęściej podpitych po imprezach. Na ulicach zakochane pary małżonków, singli znużonych samotnością, a także roześmiane dzieci.
Aleksander Wiszkowski, wykładowca na Uczelni Krakowskiej. Mężczyzna o czekoladowych oczach i starannie ułożonej fryzurze, przemierzał korytarz co chwila mierząc flirtujących studentów. 29 latek pojawił się w sali, gdzie panował istny chaos. Z lekką trudnością zdjął gruby jesienny płaszcz, przed tym ściągając kolorowy szal. W ręku nadal trzymając dokumenty, obrzucił młodocianych studentów karcącym spojrzeniem.
-Witam was serdecznie, pozwólcie jednak, że zaczniemy... - lecz nie dokończył, w jednej chwili gwałtownie spojrzał w stronę powoli otwierających się drzwi i już miał prawić morały o spóźnianie się na wykłady, lecz gniew szybko wyparował z mężczyzny.  
-Przepraszam za spóźnienie, ja... Ja... - jąkała się bez opamiętania, ale gdy zobaczyła Aleksanda, uśmiechnęła się nie śmiało i poprawiła niesforny kosmyk blond włosów za ucho. Oczarowany dziewczyną wykładowca, poprosił o jej imię.
-Magda... Magda Piszczykowska. - przedstawiła się nie śmiało patrząc na mężczyznę, który także i ją urzekł.
-Witam, Aleksander Wiszkowski. - uścisnął jej dłoń i nagle poczuł ciepło bijące się od Magdy. Studentka usiadła na swoje miejsce i uważnie słuchała Aleksandra.


Właśnie wracał do domu. Sam, bez żywej duszy. Przyłożył dłoń do napuchniętej wargi i aż syknął z bólu, gdy poczuł pieczenie. Rozdzielił właśnie dwójkę studentów zaciekle walczących, jemu także się oberwało. Wracał z nadzieją, że zastanie żonę w fartuszku rzucając mu się na szyję i podając ciepły obiad, ale nie był taki głupi, by wierzyć w takie rzeczy. 30 letnia żona, mająca depresje po wypadku samochodowym w Niemczech. Od 2 lat już jest w takim stanie, a związek Aleksandra z Alicją nie opierał się na miłości i trosce, a raczej na bezwzględnej odpowiedzialności opieki nad nią. Wszedł do domu i tak jak myślał, żona siedziała skulona na kanapie, opatulona grubym kocem. Spojrzała pytająco na Aleksandra, a ten podszedł do niej i cmoknął w policzek. Czuł się tak okropnie, jakby właśnie zdradzał Alicję.
-Co się stało? - zapytała słabo, nadal tempo wpatrując się w wargę męża.
-Wiesz, bójka studentów... - powiedział z wymuszonym uśmiechem Aleksander i poszedł do gabinetu. Wyjął notes i zapisywał obliczenia matematyczne z dzisiejszego wykładu. Zawsze sumiennie analizował wszystkie wykłady z uszczypliwymi studentami. Prawy i sumienny z niego człowiek.


Cmoknął Alicję w czoło i już zaraz żona usunęła w aksamitnej pościeli. Aleksander myślał, myślał nad swoim życiem. Bowiem, chciał spełnić swoje marzenie i zostać światowej sławy matematykiem, filozofem. Ludzie go nie doceniali, czuł się odrzucony, niechciany. Z tą myślą zasnął jak dziecko...



Witam, moi drodzy czytelnicy! (o ile ich mam :/ )
Obecnie jestem w szpitalu i straszę dzieci na oddziale, przy tym uprzykrzając życie zgryźliwym pielęgniarkom :/
Powód jest prostu, trafiłam tu z powodu braku snu. Pi prostu nie chce mi się spać, a mnie do psychologa wysyłają!
Zwariować można!
Proszę o komentarze i łapki w górę, albo w dół :(
❤️❤️❤️
Od razu uprzedzam iż to jest opowiadanie na Dramat/ Romans :)

Angell

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 668 słów i 3912 znaków.

3 komentarze

 
  • wiolettttta

    Nice :D

  • Bramkareczka

    Dawaj dalej

  • Dream

    Bardzo fajnie sie zapowiada :D Czekam na więcej  :cool: