Instruktor cz.3

Załamana dziewczyna znów zaczęła płakać. Była bardzo zła na siebie, że jak zwykle dała się ponieść emocjom. Nie chciało jej się żyć, wiedziała jednak, że będzie musiała jeszcze spędzić dobre kilka miesięcy na nauce z Markiem. Postanowiła sobie, że nie da się tak łatwo ponownie wprowadzić w depresję. Kiedyś Sandra miała chłopaka, który z nią zerwał, bo stwierdził, że jej największy wróg - Alicja - jest o wiele seksowniejsza i lepiej się dla niego nadaje. Wtedy nie mogła normalnie funkcjonować. Miała kilka lekcji z psychologiem, który nauczył ją pewności siebie i wierzenia, że życie będzie lepsze. Zadzwonił dzwonek na lekcję. Sandra zdała sobie sprawę z tego, że ciągle jest w tej samej klasie. Szybko wyszła i poszła na resztę lekcji. Reszta dnia w szkole okazała się dla niej bardzo szczęśliwa - dostała trzy piątki i jedną szóstkę, co najważniejsze i najdziwniejsze, jedna z piątek była z matematyki, zaś druga piątka z języka angielskiego a szóstka z języka rosyjskiego. Zadowolona wróciła do domu. Od razu pochwaliła się mamie jakie dziś oceny zdobyła. Emilia w nagrodę zaproponowała jej pójście na zakupy. Sandra miała bogatych rodziców. Jej matka pracowała jako prezes ważnej firmy kosmetycznej, a tata zarabiał za granicą jako inżynier budowlany. Razem zarabiali około 35 tys. miesięcznie. Mogli sobie pozwolić na wszystko co chcieli. Co prawda ojca Sandry często nie było w domu. Wyjeżdżał na 3 miesiące, a gdy wracał zostawał na dwa tygodnie i znów wyjeżdżał. Nastolatka nie była z tego zadowolona, bardzo tęskniła. Jej tata był dla niej jak najlepszy przyjaciel, gdy wracał zwierzała jej się ze wszystkiego. Każda koleżanka zazdrościła jej takiego ojca.  

Dziewczyny wsiadły do samochodu i udały się do największej galerii handlowej w mieście. Sandrze humor poprawił się jeszcze bardziej. Wybrała sobie cztery bluzki, trzy pary spodenek i do tego sześć par butów. Nie zakończyła zakupów na odzieży, kupiła sobie jeszcze kosmetyki. Jej mama ze skupieniem i wielką uwagą pomagała jej wybierać rzeczy i na odwrót. Skończyło się tam, że obydwie wyszły z pełnymi torbami zakupów. Poszły zanieść to wszystko do auta i postanowiły, że teraz pójdą coś zjeść. Wybrały pizzerię "Pizza Hut". Uwielbiały tam spożywać posiłki. Sandra niestety zawsze po takim obiedzie żałowała, że go zjadła. Jednak pizza i makaron to nie są najlepsze produkty do odchudzania, ale teraz zupełnie się nie przejmowała kilogramami. Miała za dobry humor i nawet nadwaga nie mogła jej tego zepsuć.

Emilia i Sandra wybrały stolik przy oknie. Kelnerka przyszła do ich stolika.
- Witam serdecznie nasze kochane klientki - uśmiechnęła się wesoło - co dziś sobie życzycie?
Kobiety popatrzyły na siebie i jednogłośnie wybrały średniej wielkości pizzę z sosem pomidorowym, serem, pieczarkami, kurczakiem i pomidorem. Do tego wzięły niegazowane wody mineralne.  

Gdy czekały na zamówienie do pizzerii weszły osoby, których na pewno nie chciałaby dziś zobaczyć, ani nigdy więcej. Był to Marek i jego narzeczona. Dla niego była to Julia, a dla niej pani od geografii, którą do tej pory bardzo lubiła. Zawsze dobrze się dogadywały. Gdyby nie to, że Julia uczyła Sandrę geografii, można było założyć, że byłyby dobrymi przyjaciółkami. Oczywiście jej nauczycielka była starsza o dwa lata od swego partnera a od niej o siedem lat, jednak nigdy za bardzo im to nie przeszkadzało. Sandra chętnie uczestniczyła w geograficznych konkursach. Julia przychodziła do niej do domu i mówiła jej czego jeszcze musi się nauczyć. Ostatnim razem z pomocą Julii, Sandra miała komplet punktów i została laureatką konkursu. Już teraz miała gwarantowaną piątkę z tego fascynującego przedmiotu, a teraz nawet i szóstkę. Niestety teraz dziewczyna nie wiedziała, czy będzie w stanie spojrzeć w oczy swojej najlepszej nauczycielce.  

Marek jak zwykle Sandrę zauważył drugą. Od razu coś w nim wzdrygnęło. Zrobiło mu się smutno. Chciał iść ją przytulić. Przypomniał mu się obraz jej płaczącej i nie mógł po prostu tego znieść.  
- Kochanie, chodźmy może do innej pizzerii. Co ty na to?
Zaproponował. Bał się jej wzroku. Chciał uciekać.
- Misiaczku, nigdzie się stąd nie ruszamy. Dobrze wiesz, że uwielbiam to miejsce. Proszę zrób to dla mnie.  
Marek uległ prośbom narzeczonej i zostali w tej pizzerii. Chciał wybrać stolik jak najdalej od Sandry i jej mamy. Jednakże jego ukochana nie była zbytnio szczęśliwa z tego, że mieliby siedzieć praktycznie na samym końcu pizzerii. Wybrała miejsce, w którym Marek bardzo nie chciał się teraz znaleźć. Byli trzy stoliki dalej od Sandry i Emilii.  

Podczas gdy instruktor nastolatki martwił się tym gdzie usiedli, jego narzeczona wzięła go za rękę i pocałowała w usta. Sandra wszystko widziała i zakuło ją serce, ale przypomniała sobie przysięgę i zamierzała się jej trzymać. W ogóle nie zwracała uwagi na tą parę. Udawała, że ich tam wcale nie ma. Emilia chciała z córką porozmawiać o Marku i Julii, ale Sandra nie dała jej dojść do słowa. Zmieniły temat na zupełnie inny. Nawet zeszły do dowcipów. Obydwie znały ich dużo i zawsze śmiały się z każdego.  

Marek podczas pocałunku czuł się tak jakby zdradzał Sandrę. Było mu głupio, że pomału zakochiwał się w tej małej smarkuli. Gdy Julia przestała go całować uśmiechnęła się i postanowiła przybliżyć temat Markowi, który wczoraj chciała poruszyć.
- Skarbie, mam dla Ciebie cudowną wiadomość. Byłam u ginekologa. Po tylu nieudanych staraniach o dziecko postanowiłam sobie zrobić badania. I mogę mieć dzieci. Doktor przekazał mi także twoje badania. Otwórz i zobacz.  
Marek był przerażony. W ogóle teraz nie chciał myśleć o dziecku. Nie miał do tego głowy. Jego umysł, ciągle zajmowała tylko jedna osoba - Sandra. Powoli zaczął otwierać kopertę i wyjął wyniki badań. Przeczytał zawartą treść.  
- Ja także mogę mieć dzieci - starał się na koniec tego zdania uśmiechnąć, ale wyszedł mu grymas.
Julia zaśmiała się i kolejny raz go pocałowała. Emilia i Sandra zaczęły się ubierać i wychodzić z pizzerii. Przeszły koło pary w złym momencie.  
- Dziś postarajmy się o dziecko - rzekła Julia do narzeczonego.
Sandra to usłyszała i nie wytrzymała. Wszystko runęło. Wybiegła najszybciej jak mogła. Jej mama nie rozumiała dlaczego. Marek chciał za nią pobiec. Zrozumiał wtedy, że ją kocha.

wampireczka11

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1212 słów i 6640 znaków.

10 komentarze

 
  • ewa

    kiedy następna część
    pisz dalej

  • Ola

    przydałoby się więcej dialogów,ale tak ogólnie to fajne opowiadania :)

  • gabczii

    kiedy następna? ubóstwiam < 3

  • Patty

    czekam na kolejna ;P

  • :D

    cd :)

  • wampireczka11

    Biologiczny zmarł.. Przyblize to bardziej w kolejnej części.:)

  • kokosabka

    **** ;) kiedy nowa?

  • Monika

    A co z tym ojcem ? Raz piszesz,że zmarł bo palił,a potem że jest zagranicą.to jak w końcu ?

  • jan

    super pisz dalej

  • vvv

    Jeju... jedno słowo wystarczy ... IDEALNE ! ;))