Błagam, tylko nic Mu nie mów cz. 4

Błagam, tylko nic Mu nie mów cz. 4Przez resztę wieczoru nie odstępowałam męża nawet na krok, zachowywałam się tak jakbym bała się spotkać demony przeszłości.Dwie godziny później towarzystwo powoli zaczęło rozchodzić się do domu, my również pomału zamierzaliśmy się zbierać. Przecież w domu stęsknieni czekali dzieci, które były całym naszym światem. Zachowywałam się naturalnie, próbując zapomnieć o wydarzeniach w łazience. Zdjęcie i kartka rzucona w najdalsze zakamarki kobiecej torebki, sprawiły, że na nowo zagościł w moim sercu strach. Nie wypiłam już ani jednego drinka, nie opuszczało mnie przekonanie, że ktoś mnie obserwuje może i wpadałam a paranoje, może i byłam przewrażliwiona, a może po prostu ostrożna. Nie chcieliśmy jeszcze wracać do domu. Postanowiliśmy zrobić sobie mały spacerek by przewietrzyć głowę. Samochód zostawiliśmy pod restauracją, a sani poszliśmy się przejść. Wieczór był przyjemny, chociaż czuć było lekki orzeźwiający wiaterek. Szliśmy w milczeniu, tylko od czasu do czasu słychać było stukot moich butów. Mateusz był jakiś zamyślony, jakby nieobecny, a ja bałam się, że po prostu jest zły.
- Kocham Cię wiesz o tym - wyznał cicho mocniej przyciągając mnie do siebie. Spojrzeliśmy sobie w oczy. - Wiem, że nie byłem idealnym mężem, może poczułaś się trochę zaniedbana, ale chcę byś wiedziała, że Ty i dzieci jesteście całym moim światem - rzekł. Pokiwałam głową, chciałam coś powiedzieć, ale nie znajdowałam odpowiednich słów. Chyba alkohol lekko mnie oszołomił, alkohol albo tamto wydarzenie. Nie rozumiałam do czego Mateusz zmierza, skąd te słowa i o co mu tak naprawdę chodzi. Nie miałam sił się nad tym dziś zastanawiać.
- Ja Ciebie też kocham - wyznałam po chwili. Tak, to była prawda kochałam go. Chociaż miałam przed nim tajemnicę, chociaż wstydziłam się tego co kiedyś zrobiłam, kochałam męża do szaleństwa. Może nie było tego widać, bo chyba tak naprawdę nie potrafiłam okazywać uczuć, może nie była to jakaś szaleńcza, zwariowana miłość, tylko głębokie spokojne uczucie. Czasem łapałam się na tym, że jesteśmy ze sobą dla dzieci, że to co nas łączy to zwyczajnie przyzwyczajenie, ale później nadchodziły takie chwile jak te i byłam niemal przekonana o tym, że nie potrafiłabym bez niego żyć. Powoli wracaliśmy w stronę auta, trzymając się za ręce, wpatrzeni w siebie jak w obrazek, krocząc obok siebie zbliżaliśmy się do samochodu, by wrócić do domu i sprawdzić, czy dzieci śpią.
- Chyba muszę częściej wyciągać Cię z domu - zaśmiał się tak głośno, że para, która przechodziła obok nas spojrzała w naszą stronę. - Mam najpiękniejszą żonę na świecie! Najcudowniejszą! Najwspanialszą! - krzyczał z całych sił, a mnie było wstyd. Chciałam go powstrzymać, chciałam by zamilkł, ale on po prostu mnie przytulił, a ja siedziałam już cicho. W tej chwili było mi tak dobrze, tak cholernie dobrze, tak bardzo czułam się bezpieczna.
- Masz rację pomyślmy o twoim powrocie do pracy. Nie chce byś czuła się jak w klatce - powiedział, gdy wsiadaliśmy do samochodu. Milczałam. Wypity alkohol szumiał mi w głowie, normalnie ucieszyłabym się, ale dziś zaczynałam powoli odczuwać zmęczenie. Stres negatywnie na mnie działał, a ja ostatnio bez przerwy się stresowałam.  
- Dziękuję Ci - wyznałam cicho, powoli zasypiając

#
Leżałam zapłakana na łóżku, nie wiedząc co mam teraz zrobić. Nie wiedziałam, co właściwie się stało. Alex po wszystkim zakładał spodnie, a mi było tak bardzo wstyd.  
- No muszę Ci przyznać, że nie wyszłaś z wprawy - zaśmiał się szyderczo, ale nie patrzyłam na niego. Rzucił we mnie plikiem pieniędzy, poniżając mnie jeszcze bardziej, śmiał się tak głośno i ohydnie, że wzięło mnie na wymioty. Ubrałam sukienkę, którą lekko rozdarł i wybiegłam z pokoju. Na odchodne rzuciłam tylko odchodzę i tyle mnie widział. Biegnąc wpadłam na barmana, który był przerażony moim widokiem.  
- Boże dziewczyno - rzekł krótko, ale nie powiedział nic więcej. Za nami wyszedł Alex, a Kamil jakby bał się mojego oprawcy natychmiast nas zostawił.  
- Lubi ostro - rzucił śmiejąc się mi w twarz. Nie wytrzymałam. Wybiegłam z baru roztrzęsiona, o mało nie lądując pod samochodem. Ktoś przystanął, zainteresował się, ale zbyłam go machnięciem ręki. Odnalazłam taxi i podałam taksówkarzowi adres Tomasza. Przepłakałam całą drogę, mężczyzna chociaż nie zadawał pytań, nie mówił nic nie spuszczał ze mnie wzroku. Wręczyłam mu cały plik pieniędzy i wybiegłam z taksówki. Dopiero, gdy zamykałam za sobą drzwi w domu Tomasza, rozpłakałam się. Mężczyzny jeszcze nie było, cieszyłam się bo nie musiałam opowiadać o tym co się stało. Obiecałam sobie, że Tom nigdy nie dowie się prawdy. Poszłam wziąć kąpiel, a później udawałam, że nic takiego się nie stało. (...)  
Starałam się ukryć traumę przed Tomaszem, ale był bardzo spostrzegawczy. Dopytywał, a ja nie miałam siły ani ochoty o tym mówić. Nie wiem co stało się, że się zorientował, ale płakał razem ze mną. Chyba domyślił się wtedy, gdy rozpłakałam się podczas naszego stosunku. Nie potrafiłam, nie chciałam by ktokolwiek mnie dotykał. Znienawidziłam seks, bałam się go. Starałam się zapomnieć, ale obrazy wciąż wracały, cały czas słyszałam jego śmiech, jakby był tuż obok. Tomasz niemal siłą zaprowadził mnie na terapię, powtarzał, że sama sobie z tym nie poradzę, że muszę szukać pomocy. Zawiózł mnie do znajomego terapeuty, pilnował bym nie opuściła żadnej godziny, opiekował się mną. Na policję nie dałam się namówić. Byłam zwykłą dziwką, nikt nie potraktowałby mnie poważnie, sama siebie tak nie traktowałam. (...)  
Od tygodnia źle się czułam, terapia powoli przynosiła skutek, ale wciąż byłam oszołomiona i nieufna. Bałam się każdego dotyku, każdego obcego mężczyzny. Nikt z wyjątkiem Toma nie wiedział co się stało, nikomu nie odważyłam się powiedzieć o tym co zrobił mi Alex. Tom postanowił raz na zawsze uwolnić mnie od niego, obiecał mi, że już nigdy nie będę musiała do niego wracać. Od rana było mi nie dobrze, spóźniała mi się miesiączka, wymiotowałam. Podświadomie obawiałam się co to może być, ale chciałam wierzyć, że to wszystko wina stresu. Wierzyłam w to.

    #
Gdy wróciliśmy do domu dzieci spały już w najlepsze. Nie budziliśmy ich, ciesząc się,że będziemy mieć noc dla siebie. Marysia zapewne obudzi się raz, ale Mateusz obiecał,że do niej wstanie. Własnie kładłam się spać, gdy ktoś wszedł do sypialni. Ujrzałam sylwetkę mężczyzny i uśmiechnęłam się. Mój mąż był naprawdę fantastycznym człowiekiem i jeszcze lepszym ojcem. Byłam nim oczarowana, a jego ciało kochałam równie mocno jak duszę. Podobał mi się pod każdym detalem, działał na mnie, pobudzał mnie.  
- Chyba naprawdę częściej musimy wychodzić - szepnął w moje ucho,powoli całując każdy milimetr mojego ciała. Kochaliśmy się regularnie, chociaż ta noc byłą inne niż dotychczas, było w nim tyle pożądania, tyle ciepła i uwagi. Robił wszystko tak jak lubię, kompletnie ignorując swoje zachcianki, nie było w tym nic udawanego. - Jesteś piękna - szepnął. Moje ciało zapraszało go do środka, byłam gotowa by przyjąć to, co chciał mi dać. (...)  
Po wszystkim upadliśmy na łóżko zgrzani, ale szczęśliwi. Wtuliłam się mocniej w jego spocone ciało i nie pragnęłam niczego więcej. Znów gdzieś tam, z tyłu głowy pojawiała się ta świadomość,że przecież lada moment mogę wszystko tak szybko stracić. Miałam przed oczami zdjęcie i tekst na kartce wiem kim jesteś. Kim ona była? czego ode mnie chciała?
- Nie mogę uwierzyć,że jesteś moja - wyznał czule Mateusz.  
- Jestem i mam najcudowniejszego męża na świecie - zachichotałam. Nie mogłam uwierzyć,że nasze życie tak bardzo się zmieniło. Jeszcze nie dawno nie potrafiłam się z nim porozumieć, a gdzieś tam w sercu miałam wrażenie,że mnie zdradza, oszukuje. Wtedy jeszcze nie przepuszczałabym,że przeszłość może mnie odnaleźć. Teraz, gdy leżałam w ramionach Mateusza, gdy w pokoju obok spały dzieci, niczego więcej nie potrzebowałam. O niczym nie marzyłam. Starałam się zasnąć, ale sen nie przychodził, zupełnie jakby robił to celowo, jakby ktoś katował mnie by zamiast spać musiała ciągle myśleć o tamtej kobiecie. Miałam dziwne wrażenie,że gdzieś ją już widziałam,że jej twarz była znajoma.  Nie mogłam tylko przypomnieć sobie skąd. Gdy już zasypiałam, gdy oczy zrobiły się ciężkie, a głowa pękała od natłoku myśli usłyszałam sygnał telefonu. Nie musiałam wstawać by wiedzieć kto dzwoni. Szybko wstałam i podeszłam do telefonu z obawy,że zbudzi Mateusza, długo wahałam się czy w ogolę odebrać, jednak gdy odebrałam... CDN

agusia16248

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1663 słów i 9059 znaków, zaktualizowała 27 lis 2018.

Dodaj komentarz