Bądź Moją Księżniczką 2

Wszystkie lekcje jak i przerwy przesiedziałam w sali, towarzyszyła mi Laura. Dzień nie mógłby być dniem, gdyby w tym czasie nic się nie wydarzyło. Jak zawsze w moim kierunku padały różne wyzwiska, głupie komentarze czy gesty. Zostałam obrzucona papierem toaletowym. Oblana sokiem czy moje rzeczy zostały wyrzucone do kosza. Każda ta osoba wiedziała doskonale jak sprawić mi ból i przykrość. Laura starała się łagodzić sytuacje ale na marne.
Każdy człowiek ma swoją cierpliwość i ja takową posiadam. Ale jest ona już na wyczerpaniu. Do tej pory byłam wystarczająco spokojna i cierpliwie znosiłam ich zachowanie ale mam dosyć.
Wstałam z krzesła z hukiem, zwracając na siebie uwagę innych uczniów. Taki miałam zamiar.  
- Jesteście z siebie tacy dumni, dzieci polityków, sędziów, prawników czy gwiazd telewizji. Jeżeli za wszelką cenę nie chcecie mnie w tej szkole bardzo proszę, wygraliście. Odejdę. Ale zanim to zrobię coś wam powiem. Jesteście zepsuci do szpiku kości. Nie wiecie co to honor i obowiązek. Nie macie pojęcia co to praca. Dla was liczy się tylko kasa i dobra zabawa. Tylko co stanie się z Wami gdy rodziców nie będzie, gdy ich zabraknie. Pomyśleliście o tym? - łzy ciekły po moich policzkach - Wam się wydaje, że pieniądze to wszystko. A skąd je weźmiecie jak nie będzie rodziców. Ja jestem waszym przeciwieństwem. Pracuje by utrzymać siebie i dom. Chcę pracować, ale też muszę. Nikt z Was nie wie jak to jest mieszkać z alkoholikami pod jednym dachem. Wracać ze szkoły do tego syfu. Nie wiecie jak to jest liczyć każdy grosz bo musi wam na wszystko wystarczyć. Najgorzej jest wrócić z jednego piekła do drugiego piekła. Ale po co ja Wam to mówię wy i tak nie wyciągniecie tego wniosków ani nie spróbujecie postawić się na moim miejscu.
W sali zapanowała cisza. Nikt nie odezwał się słowem. Zero reakcji.  
Wyszłam z klasy. Postanowiłam iść na spacer wokół szkoły. Po moich policzkach nadal ciekły łzy. Ledwo widziałam co dzieje się przede mną. W drzwiach wejściowych zderzyłam się z czymś w w wyniku czego przewróciłam się a ktoś wpadł na mnie. Chłopak sądząc po głośnych przekleństwach leżał na mnie, a ja przygnieciona jego ciężarem nie mogłam się ruszyć. Czułam jego perfumy. Męskie i mocne. Ich zapach mnie odurzał.
- Złaź ze mnie - wykrztusiłam bo zaczynało mi brakować tchu.
Chłopak tylko się zaśmiał. Po chwili wstał. Dopiero teraz zauważyłam na kogo wpadłam.  
Mój największy oprawca i wróg.
Victor O'Connor. Syn premiera i cenionej Pani adwokat. Zuchwały, pewny siebie i dumny. Zmienia dziewczyny jak rękawiczki, zazwyczaj spędza z nimi jedną noc i je zostawia. Ma opinię kasanowy. Najbardziej ze wszystkich dokucza mi. To przez niego dwa razy omal się nie zabiłam. Ciężko jest pozbierać się po tym co mi zrobił.
Włosy ułożone na żel. Na twarzy charakterystyczny łobuzerski uśmiech. W oczach błysk. Jak zawsze ubrany w obcisłą koszulkę, która uwidaczniała jego mięśnie. Na to czarna skóra z którą się nie rozstaje. Całości dopinały jasne jeansy i białe adidaski.
Stał nade mną z tą swoją głupią miną.
- Kogóż moje oczy widzą. Nasza szkolna gwiazdka. Co tym razem się stało. Brzydkie kaczątko się popłakało, znów zapomniałaś języka w ustach? -zapytał - Wiem że na mnie lecisz ale nie zadaje się ze śmieciami. A ty nim jesteś. Nie wiem jakim cudem się tu dostałaś ale to największa pomyłka twojego życia.
Podeszła do nas Amber. Uwiesiła się na jego ramieniu i szeptała mu coś na ucho.
Wstałam. Nie zaszczyciwszy ich nawet spojrzeniem. Wyszłam ze szkoły w towarzystwie gwizdów, wyzwisk i innych obelg. Cała szkoła się na mnie uwzieła.
Poszłam do miasta. Chodziłam tak kilka godzin bez celu, po prostu.
Po drodze wpadłam na genialny plan. Poszłam do biura pracy. Musiałam coś znaleźć, potrzebuje pieniędzy. Rachunki same się nie zapłacą. Na miejscu powiedziano mi, że mają dla mnie ofertę. Bardzo się ucieszyłam. Tego oczekiwałam.
Podekscytowana weszłam do biura. Za biurkiem siedziała starsza kobieta. Szybko i sprawnie powiedziała mi na czym polegałaby moja praca. Oferta mi pasowała zarobki były dobre, nie musiałabym rezygnować ze szkoły. Dostałam adres i numer telefonu do pracodawcy. Nie było nazwiska ale to nic.
Miałam zostać gosposią w pewnym domu. Zająć się sprzątaniem, gotowaniem, pilnowaniem 7-letniej dziewczynki. Miałam być kelnerką na przyjęciach, gdy to będzie potrzebne. Ponadto gdyby była taka potrzeba, miałam stawić się do pracy.
Ruszyłam spacerkiem pod podany adres. Był on na drugim końcu miasta.  
Gdy stanęłam przed danym domem doznałam szoku. Piękna, zaprojektowana z największą precyzją, dwupiętrowa, ogromna willa. Pomalowana na kremowy kolor. Wokół piękne drzewa i krzewy. Ślicznie zaprojektowany ogród i patio. Droga do domu wyłożona kostką, prowadząca pod same drzwi.
Zadzwoniłam domofonem.
Po kilku chwilach odezwał się kobiecy głos
- Rezydencja państwa O'Connor, w czym mogę pomóc.  
Zamarłam. Gorzej trafić nie mogłam. W szkle miałam Go dosyć a jeszcze miałam pracować u niego w domu. Teraz będzie jeszcze gorzej niż wcześniej.
Ale potrzebuje pieniędzy, nie mam innego wyjścia. Muszę dostać tę pracę.
- Halo jest tam ktoś?
- Tak, jestem. Nazywam się Alice. Przyszłam w sprawie pracy.- odpowiedziałam
- Zapraszam
Brama zaczęła się otwierać, nie pozostało mi nic innego jak ruszyć do środka.



Hej wszystkim.  
Na samym początku ogromnie przepraszam. Przepraszam, przepraszam, przepraszam !!!
Wiem że już dawno temu miała być część, ale nie miałam kiedy jej dodać poza tym postanowiłam zredagować swoje opowiadania. I chce je ulepszyć nawet mam pomysły jak.
Mam nadzieję że mi to kiedyś wybaczycie.
Dodałam początek rozdziału, jutro ( na 1000%) będzie cały rozdział.
Dziękuje za 20 obserwatorów :*
Pozdrawiam z zimnej i deszczowej Ballymeny  
Margo

Margo

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1096 słów i 6049 znaków, zaktualizowała 18 lut 2016.

8 komentarzy

 
  • aniołek

    Czekam na next

  • gwiazda

    Cudooo  <3

  • Tessiak

    Piszesz odrobinę chaotycznie, niektóre momenty sprawiały, że miałam ochotę przestać czytać. Jednak ogólny zarys fabuły mi się podoba. Jeżeli dalej dobrze to poprowadzisz możesz stworzyć coś fajnego. Pozdrawiam i czekam na ciąg dalszy.

  • Margo

    @Tessiak dziękuję za radę
    Napewno postaram się poprawić

  • Milianna

    Dopiero dzisiaj poznałam twoje dwa dziela i jestem bardzo ciekawa co się dalej wydarzy, więc z niecierpliwością czekam na kolejną część :kiss:  :bravo:

  • Margo

    @Milianna cieszę się że się podoba. Myślę że w weekend pojaw się kolejna część ????

  • Margo

    @Milianna zachęcam także do czytania pozostałych opowiadań :)

  • Milianna

    @Margo już się biorę do roboty ;)

  • vida

    Fajne. Kiedy next ? Oby szybko

  • ja

    Kocham ! Szkoda że nie dodasz dzisiaj ;(

  • Margo

    @ja dodałam drugą część rozdziału. Zachęcam do czytania

  • violet

    Przeprosiny przyjęte,warunkowo ;)

  • Margo

    @violet postaram się odbudować zaufanie :)

  • Margo

    @violet mam nadzieję że choć troche się zrechabilitowałam ????

  • violet

    @Margo jak najbardziej, ale żeby zaspokoić głód to trochę jeszcze za mało ;)  :)

  • Margo

    @violet w weekend to nadrobię obiecuję :)

  • Margo

    @violet może mi coś podpowiesz co do opowiadania ?

  • Korni

    Zapowiada sie ciekawie ^^ pisz dalej :*

  • Margo

    @Korni cieszę się

  • Margo

    @Korni jest już druga część rozdziału