Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

To jest ten czas #3

9 kwietnia  
Miłosz:
Co prawda miałem zadać Pani pytanie lub i dwa. Ale w zasadzie byłyby one zadane na wyrost skoro znam a raczej znamy odpowiedzi.  
W dzisiejszej erze internetu gdzie każdy sprzedaje siebie a na pewno swoje przeżycia a i przemyślenia. Trudno dziwić się, że nieznanej osobie ( mnie) udziela Pani tak osobliwych informacji o czasie wolnym a także planach na grupę.
To po prostu jest ogólnie przyjęte.
Mimo wszystko było mi miło, że nieznajoma osoba tak ot hot uraczyła mnie  takimi wiadomościami.


32 minuty później.
Beata:
Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję ale nakładałam  lakier na paznokcie.
To powinno być dla Pana wskazówką, że jestem na całkowitym chilu.
Teraz moje opuszki mogą spokojnie wędrować po klawiaturze, nie stukać a odzwierciedlać, co chodzi mi po głowie.
I niech Pan wierzy, że jest tego sporo.
Nawet Pan sobie nie zdaje sprawy jak wiele sprzedał mi informacji o swoim wnętrzu.Po między literami i tym czego nie napisał a tak bardzo chciał bym się domyśliła.
Prawda?
Ja też chciałam - jeszcze wczoraj, jeszcze dziś popołudniu zadać parę pytań.  
I gdyby nie ten powyższy mejl tak by się stało.
Dlaczego więc nie pytam. To Pan przed chwilą pomyślał?
Już Panu odpowiadam
Proszę tylko się zastanowić i napisać czy Pan tego na prawdę chce bo podobno zna Pan na wszystkie pytania odpowiedzi...Ciau



9 minut później
Ja też przepraszam ale kończyłem właśnie "Zalobnice" Małeckiego i nie mogłem się oderwać nie znając zakończenia..
Muszę przyznać, że gdyby nie  pojawiło się to  -  CIAU  na końcu to nigdy bym nie uwierzył,  że Pani delikatne dłonie przesuwają się z gracją a nie w emocjach po klawiaturze do rytmu sączącej się w tle muzyki....
Ale do rzeczy bo za chwilę Pani chil znajdzie się na wyższym pulsie.
Oczywiście, że chcę!!
Po stokroć chcę to przeczytać jak nic innego w tym momencie na świecie.
Nie ma w tym kszty ironii, poważnie.
Zdradzę Pani tylko, że ja także po tym, co mi Pani przesłała już jestem pewny że kim zać mam do czynienia.
Jest Pani perfekcyjna w tym, co robi, wymagająca od siebie i innych.
Zakłada sobie plan działania, który ma się powieść i niestety nie znosi sprzeciwu  
Dlatego gdy taki gość jak ja sugeruje swoje opinie i spostrzeżenia, burzę Pani idealny zamysł. Wkraczam w jej aleję tak dobrze zagospodarowaną, która ma wciąż pozostać taką z zachwytem innych ..


10 minut później  
Beata:
Nie dziwię się, że chciał dokończyć 'Zalobnice ", mnie też wciągła. Domyślił się Pan, że to matka zabiła?
Co do Pana e-maila....Hmm...
Szczerość to Pana atut i mówiąc kolokwialnie idzie Pan po bandzie. Powiedziałabym wręcz na pograniczu bezczelności...
W tej sytuacji nie pozostaje mi nic innego jak usiąść do stołu i podjąć tą grę.
A co mi szkodzi w końcu jak to Pan napisał? :  - nieznajoma?
Taa, nieznajoma to mogę zaryzykować w ostateczności jednym ruchem mogę Pana unicestwić w swoim komputerze...
Przyznam się więc do tego, że rzeczywiście mój poprzedni mejl był pisany jak zaprogramowany. Nie byłam zdenerwowana ale lekko pobudzona.
Uśmiechałam się bowiem z politowaniem, że jest Pan tak pewny siebie i swych osądów na temat charakterystyki innych .
Zaklada jakie jest moje samopoczucie, jawnie drwi z wiadomości o wiośnie czy udziela jak Papa Smerrf złotych rad na temat biurokracji w czasopiśmie i ładu na świecie.
Dopiero teraz po tym tekście zrozumiałam, że to nie pewność, a stety, niestety? Zgorzkniałość  
Jest w Panu tyle żalu, nie przetrawionych  emocji, które żyją gdzieś pod skórą, że każdy przejaw czegoś pozytywniejszego niż rutyna budzi sprzeciw.
Pracuję jako pielęgniarka na oddziale, paliatywnym i wiem jakie rozmowy się toczą, jakie emocje po latach utrzymywania ich w sobie .
Ma Pan pewnie dość?
Pozdrawiam..B. Zawieruszanka  


milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii inne, użył 688 słów i 3918 znaków, zaktualizował 5 lut o 12:43.

Dodaj komentarz