Żadnych czerwonych psów - prolog

Żadnych czerwonych psów - prolog

UWAGA! TEKST ZAWIERA SCENĘ EROTYCZNĄ.  

********************************************

Nazywają mnie Smutnooką, chociaż moje prawdziwe imię brzmi Roza. Zwykle stoję na skrzyżowaniu dwóch najbardziej ruchliwych ulic miasta, sprzedając ciało za sześć srebrzaków. To uczciwa cena, pozwalająca mi opłacić pokój w gospodzie, kupić jedzenie, ubrania i lekcje skrzypiec dla Vlady. Dzieciak ma ogromny talent, więc zrobię wszystko, by mógł go w pełni wykorzystać. Nie musi tkwić tutaj, jak ja - jego nieszczęsna matka.  

Hej, Smutna! - woła ktoś zza rogu.  

Czego tam? - rzucam, mając
nadzieję, że to coś istotnego.  

Pokaż nam cipkę!  

Jak tylko zapłacisz. - odpowiadam
zmęczona tą wieczną szarpaniną. Brzęk pękatej sakiewki stanowi swoisty balsam na koniec dzisiejszego dnia.  

Ile bierzesz? - pyta jej właściciel
przewiercając mnie zimnym wzrokiem. Jest dobrze ubrany i elegancki. Tacy mężczyźni zwykle nie szukają przygód na ulicach. Czyżbym trafił się desperat? A może to Prawy, który realizuje misję oczyszczania?  

Sześć. - mówię krótko,  obserwując
go podejrzliwie. Podaje mi sześć monet lśniących niczym małe księżyce. Kiwam na niego, prowadząc mężczyznę do wynajmowanego pokoju. Vlada mieszka ze swoim nauczycielem, zatem mogę bez obaw pracować. Pomieszczenie jest dość ciasne, ale przemyślane i pełne interesujących przedmiotów, przywiezionych z przeróżnych stron świata. Naturalnie większą część powierzchni zajmuje łóżko. Zdejmuję suknię jednym płynnym ruchem, zerkając przez ramię.Klient kontempluje moje ciało w milczeniu, nie wykonując najmniejszego gestu. - Zamierzasz mnie zerżnąć, czy będziesz tak stać?  

Zamierzam cię zerżnąć. -
stwierdza, ściągając kosztowny płaszcz. - Chciałbym wejść od tyłu.  

Naturalnie. - wypinam pośladki
leżąc na miękkiej pościeli. Rozpina pas i kładzie szorstkie dłonie na moich biodrach.  
Przepraszam, mogłabyś pomóc
mi… - mamrocze zakłopotany.
Odwracam się przodem i już wiem, gdzie tkwi problem. Pobudzam jego męskość językiem aż zyskuje gotowość. Wchodzi we mnie dość głęboko. Porusza się dość szybko, choć wyczuwam  pewną miarę delikatności, szczególnie gdy lekko ugniata palcami moje piersi. Ze zdumieniem stwierdzam, że mi z nim dobrze. Kończy z cichym jękiem, zostawiając wewnątrz ślad ciepłego nasienia. - Linda!  

Tak, klienci często wolałą imiona wymarzonych kochanek w uniesieniu. W swojej karierze byłam już chyba każdą kobietą tego miasta. Zawstydzony mężczyzna wychodzi prędko, pragnąc ukryć zażenowanie owym wybuchem. Szkoda, podobał mi się. Zmywam ślady namiętności w miednicy. Poprawiam włosy i przeliczam utarg. Trzydzieści sześć monet. Całkiem nieźle. Ubieram luźną koszulę, zmieniając przepoconą pościel, kiedy słyszę mocne walenie w drewniane odrzwia. Chwytam podręczny sztylet, który trzymam w komodzie na wszelki wypadek.  

Proszę pani! - puka ponownie
mój ostatni klient. Otwieram zaskoczona. Stoi w progu umazany krwią. - Niech mnie pani ukryje, błagam.  

Ma w oczach coś, co sprawia, iż ulegam. Wpuszczam go do środka, ostrożnie wyglądając na ulicę. Dwóch Prawych biegnie, potrząsając mosiężnymi dzwonkami.  

Morderca! Morderca! - krzyczą
przetrząsając budynki. Zamieram, czując nagły powiew chłodu.

836 czyt.
100%115
sadstory

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy i kryminalne, użyła 545 słów i 3348 znaków

Komentarze (5)

 
  • AuRoRa

    AuRoRa 26 kwi 2018

    Opowiadanie z pazurem Kroi się akcja i to nie mała, łapka

  • Obca

    Obca 25 kwi 2018 ip:8121036

    Ej dobre to było! Podaj dalej! ŁAPKA!!!

  • Somebody

    Somebody 24 kwi 2018

    Rzeczywiście, przykuwa uwagę. Chętnie zajrzę, co będzie dalej  

  • AnonimS

    AnonimS 24 kwi 2018

    Ciekawe co będzie dalej . Interesujące....

  • agnes1709

    agnes1709 23 kwi 2018

    Bardzo intrygujące. Dobra robota!