Dramione - podwójne życie 1

Dramione - podwójne życie 1- Za jakie grzechy?! - syknął blondyn, patrząc na stojącą przed nim dziewczynę.
- Co? - warknęła tamta.
- Co takiego zrobiłem, że Merlin pokarał mnie twoim towarzystwem?
- Co ty złego zrobiłeś?... To raczej ja powinnam zadać to pytanie! - odparła rozsierdzona do granic możliwości.
- Jesteś cholerną Gryfonką i szlamą! - wycedził. - Nie wiem, jak ktoś przy zdrowych zmysłach mógł takie coś, jak ty, zrobić Prefektem Naczelnym! - odciął się, z niemałą satysfakcją zauważając łzy w jej oczach.
- Wiesz co, Malfoy?... Może i jestem mugolaczką, ale ja przynajmniej mam prawdziwych przyjaciół, a nie ludzi zdobytych tylko i wyłącznie dzięki władzy i pieniądzom! - warknęła. Obróciła się szybko na pięcie — jej włosy ze świstem przecięły powietrze — i chwyciwszy za niewielką torebkę, ruszyła w stronę schodów prowadzących na piętro, gdzie znajdował się jej pokój z ogromną łazienką i oszałamiającym widokiem na jezioro.
Uśmiechnęła się szeroko, podziwiając swoje małe królestwo, do którego ta wścibska, upierdliwa, irytująca, niewychowana, zapyziała, zadufana w sobie, tleniona fretka imieniem Draco, arystokrata numer jeden — a żeby go jasny szlag trafił - Malfoy, nie będzie mieć nigdy wstępu! Co to, to nie! Już ona się o to postara! Albo nie nazywa się Hermiona Panna — Muszę - To — Wszystko - Wiedzieć — Albo - Wykituję, najmądrzejsza czarownica od Ravenclaw, wnerwiająca Gryfonka, Granger! Do jasnej anielki!!!

W tym samym czasie wyżej wspomniany chłopak z wściekłą miną zszedł wewnętrznymi schodami do swojej sypialni. Podejrzewał, że posada Prefekta Naczelnego nie będzie tak przyjemna, jak sądził na początku, bo przyszło mu ją dzielić z tą wkurwiającą Gryfonką, tą szlamą, która nawet nie powinna móc spoglądać na ten zamek, a co dopiero się tutaj uczyć!
Postanowił sobie jednak w duchu, że uprzykrzy jej życie jeszcze mocniej, niż do tej pory.
- Nie wygrasz ze mną, szmato! - syknął, rozpakowując swoje rzeczy. - Sprawię, że jeszcze będziesz błagać tę starą wariatkę, by usunęła cię z tego stanowiska!...

- Granger! - ryknął jakiś czas później, stając na podeście jej schodów. - Złaź tu natychmiast!
- "Pieprz się!" - usłyszał w odpowiedzi jej wrzask zza dębowych drzwi.
- Chodź tu albo rozwalę wejście Bombardą! - zagroził.
- Czego? - pojawiła się w końcu na progu.
- Mamy podzielić się obowiązkami, zapomniałaś?
- Nie jestem tobą, Malfoy! - prychnęła, nadal nie ruszając się z miejsca.
- Złaź tutaj! - powoli zaczął już tracić wszelką cierpliwość! To był dopiero początek roku szkolnego, a on już miał ochotę ją zabić!
- Bo co mi zrobisz? - zaśmiała się. - Jesteśmy na tej samej pozycji, Malfoy, a to oznacza, że jesteś z góry przegrany, bo to za mną stanie murem cała szkoła z nauczycielami włącznie!
- Kiedyś mi za to zapłacisz, Granger! - syknął. - Jeszcze mnie popamiętasz!
- O, bo się przestraszę, no naprawdę! - zadrwiła i zniknęła za drzwiami. Blondyn zgrzytnął tylko zębami i odwrócił się na pięcie, złorzecząc na dziewczynę pod nosem. Ruszył do swoich komnat, z których już po chwili popłynęły melodyjne dźwięki ballady wygrywanej na gitarze.
Nikt bowiem nie wiedział, że ten znienawidzony przez większość zamku Ślizgon miłuje się w grze na gitarze klasycznej.
Nikomu się tym nie pochwalił, nawet najbliższym przyjaciołom!... Taaa, przyjaciołom... To gdzie byli, gdy w samotności cierpiał katusze po torturach Voldemorta? Gdzie byli, gdy przez pomyłkę Aurorzy zabili jego matkę? Gdzie byli, gdy chlał na umór po jej śmierci? Gdzie?...
Syknął z bólu i frustracji, gdy z poranionych palców spłynęła krew.
Nie, Draco Malfoy nie miał już przyjaciół. Był sam ze swoimi pasjami, problemami... Od ponad pół roku nie utrzymywał z nimi kontaktu, a zaczęło się to kilka miesięcy po wojnie. Teraz rok i cztery miesiące po Drugiej Bitwie o Hogwart, gdy tego dnia stał na peronie w oczekiwaniu na nowy rok szkolny, ostatni, w którym miał zakończyć swoją edukację, gdy zobaczył ich nieopodal, po prostu uciekł do wagonu, by nie widzieć ich spojrzeń.
Draco był sam, otoczony ludźmi, niemal tysiącami... Ale o tym cicho sza! Każdy przecież może mieć swoje tajemnice, prawda? No właśnie...

- Przebrzydła fretka! - mruknęła Hermiona, opierając się o drzwi. - Nadęty palant! Ale ja mu jeszcze pokażę! Zobaczy, że mnie nie da się złamać! Nie udało się to nawet Lastrange, więc jemu tym bardziej!
Była zdenerwowana, a nawet nie mogła iść do Rona, bo zaczęła się już cisza nocna, a ona swój pierwszy obchód zamku miała zacząć dopiero nazajutrz, więc...

Z westchnieniem usiadła na szerokim łóżku i wzięła do ręki pierwszą lepszą książkę, lecz nie potrafiła czytać! Nie dzisiaj.
Umyła się więc i z rozkoszą położyła w miękką pościel. Usnęła po kilku minutach, jak przez mgłę rejestrując odległą muzykę.

2 533 czyt.
100%263
elenawest

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 903 słów i 5072 znaków.

3 komentarze

 
  • lila

    lila · 22 paź 2017

    Zupełnie nie rozumiem, mogłaś napisać że nie chcesz.

  • lila

    lila · 21 paź 2017

    Super ciekawa akcja, ukryte tajemnice.  

  • Emily99

    Emily99 · 26 mar 2017

    Hermiona i Draco    świetny pomysł na opowiadanie