Wakacje u babci V
Następne dwa tygodnie przypominały grę w szachy, w której ruchy były wykonywane nie umysłem, lecz ciałem. Matka przestała błagać. Zamiast tego zaczęła stosować strategię powolnego wykańczania moich nerwów. Wiedziała już dokładnie, który ruch bioder sprawia, że tracę koncentrację i w jaki sposób spojrzenie rzucone znad ramienia potrafi w kilka sekund zamienić mój spokój w palący głód.
Pewnego popołudnia ojciec wrócił z pracy wcześniej. Siedział w salonie, czytając gazetę, całkowicie nieświadomy tego, że metr obok niego rozgrywa się spektakl dla jednego widza. Matka, ubrana w cienką, białą sukienkę, która przy każdym ruchu zdradzała brak bielizny, zaczęła sprzątać stół. Robiła to z przesadną starannością, pochylając się nisko, tak bym z mojego miejsca na kanapie widział idealny profil jej pośladków.
Kiedy przechodziła obok ojca, celowo otarła się o jego ramię, szepcząc mu coś do ucha. Widziałem, jak jej usta formują słowa, ale jej oczy – te drapieżne, kalkulujące oczy – były wbite w moje. Wiedziała, że widzę, jak jej pierś lekko ociera się o ramię ojca. Robiła to z taką pewnością siebie, że niemal czułem, jak fiut pulsuje mi w spodniach, domagając się uwagi. To była czysta prowokacja. Używała ojca jako dekoracji, by pokazać mi, że potrafi być blisko kogoś innego, podczas gdy ja płonę z pragnienia.
Wieczorem, gdy oglądaliśmy telewizję w salonie, atmosfera stała się niemal gęsta od niewypowiedzianych słów. Matka usiadła na dywanie, opierając plecy o fotele, w których siedzieliśmy z ojcem. Miała na sobie krótkie spodenki, które zjeżdżały niebezpiecznie nisko, odsłaniając białą skórę ud. Widziałem, jak powoli, niemal niezauważalnie, zaczyna masować swoje udo, palce zagłębiają się w miękkiej tkance, zbliżając się do miejsca, gdzie kończy się materiał spodni.
Robiła to powoli, rytmicznie, patrząc w ekran, ale jej ciało mówiło coś innego. Czułem, jak napięcie w moich lędźwiach staje się nieznośne. Widziałem, jak jej palce znikają pod krawędzią materiału, a twarz matki nabierał wyrazu lekkiego, niemal niezauważalnego oszołomienia. Ojciec, pochłonięty programem informacyjnym, nie zauważył niczego. Ale ja widziałem wszystko – widziałem, jak jej palce pracują wewnątrz, jak ciało lekko drży, a oddech staje się płytszy.
Byłem pewien, że zaraz skończy. Ta cisza, przerywana jedynie monotonnym głosem spikera w telewizji, działała na mnie jak najgorszy rodzaj tortury. Patrzyłem na jej dłoń, która prawie cała znikała pod materiałem spodenek, i widziałem, jak jej biodra wykonują minimalne, niemal niezauważalne ruchy, by lepiej dopasować palce do pulsującej cipki. W pewnym momencie odwróciła głowę w moją stronę. Jej wzrok był ciężki, wyzuty z matczynej troski, a jedynie pełen świadomości tego, co w tej chwili dzieje się w moich spodniach.
Nagle wstała, jak gdyby nigdy nic. Zrobiła to gwałtownie, bym nie zdążył przetworzyć tego, co widziałem i ruszyła w stronę kuchni.
– Kochanie, zrobisz mi herbatę? – zapytał ojciec, nawet nie odrywając wzroku od ekranu.
– Oczywiście – odpowiedziała, a w jej głosie słyszałem triumf.
Wiedziałem, że to zaproszenie. Wstałem z kanapy, starając się ukryć twardego jak skała kutasa pod luźnym materiałem dresów. Kiedy wszedłem do kuchni, zastałem ją przy blacie. Nie stała jednak spokojnie. Opierała się o niego obiema rękami, wypinając pośladki w moją stronę i lekko rozchylając nogi. Biały materiał spodenek był teraz niebezpiecznie napięty, a ja widziałem wyraźne wgłębienie tam, gdzie jej mokra pochwa domagała się dotyku.
Podszedłem blisko, czując, jak zapach jej rozgrzanego ciała miesza się z aromatem parzonej herbaty. Przez chwilę staliśmy w kompletnej ciszy, słysząc jedynie tykanie zegara i stłumione dźwięki telewizora z salonu. Byłem tak blisko, że mógłbym po prostu położyć dłoń na jej biodrach i wcisnąć członka w tę wilgotną szczelinę. Czułem, jak moje ciało drży z napięcia.
Nagle poczułem jej dłoń na swoim nadgarstku. Nie przyciągnęła mnie jednak do siebie, lecz delikatnie, niemal kpiąco, odepchnęła mnie w stronę czajnika. Spojrzała na mnie z tym swoim drapieżnym uśmiechem, a potem powoli, centymetr po centymetrze, zaczęła zsuwać materiał, jakby chciała sprawdzić, czy wytrzymam widok jej gładkiej skóry.
– Herbata stygnie, synku – szepnęła, a jej oddech musnął mój policzek.
W tym momencie z salonu dobiegł głos ojca, pytający o cukier. Matka zareagowała błyskawicznie. Zamiast odsunąć się w bezpieczną odległość, przysunęła się jeszcze bliżej, tak że niemal dotykała moich ud. Przez chwilę widziałem w jej oczach dzikie pragnienie, bym ją terazzerżnął na tym blacie, tuż obok filiżanek, ale ona tylko mrugnęła i z gracją baletnicy wycofała się w stronę drzwi.
– Już idę, kochanie! – zawołała do ojca, zostawiając mnie w stanie kompletnej rozwałki.
Przez następne dni dom stał się prawdziwym laboratorium tortur. Matka nie ograniczała się już tylko do sugestywnych spojrzeń. Zaczęła bawić się ryzykiem. Pewnego popołudnia, gdy ojciec drzemał na kanapie, postanowiła przygotować dla mnie „przekąskę”. Weszła do mojego pokoju bez pukania, ubrana w jedwabną koszulę, która nie miała żadnych guzików.
Koszula zsunęła się z jej jednego ramienia, odsłaniając gładką skórę i fragment ciemnego sutka. Podeszła do mojego biurka, niosąc talerz z owocami, i pochyliła się tak nisko, że materiał rozstąpił się, dając mi pełny wgląd w jej pierś. Stała tak przez kilka sekund, pozwalając, bym chłonął ten widok, a zapach jej ciała niemal mnie ogłuszył. Czułem, jak kutas pulsuje w rytm przyspieszonego tętna.
– Jesteś taki spięty, kochanie – mruknęła, a jej dłoń, niby przypadkiem, przesunęła się po moich plecach, zostawiając za sobą smugę żaru.
Wtedy usłyszałem kroki ojca na korytarzu. Matka nie drgnęła. Zamiast się wycofać, przesunęła biodra jeszcze bardziej w moją stronę, ocierając się o krawędź krzesła. W momencie, gdy drzwi uchyliły się i ojciec zajrzał do środka, ona powoli wyprostowała się, uśmiechając się z niewinną twarzą, podczas gdy jej wzrok wciąż był wbity w moje oczy. Widziałem w nich wyzwanie: „Wiesz, co właśnie przeoczyłeś”.
– Wszystko w porządku? – zapytał ojciec, nie zauważając elektryczności, która niemal zwęgliła powietrze w pokoju.
– Tak, skarbie. Tylko przyniosłam synowi coś do jedzenia – odpowiedziała, rzucając mi ostatnie, drapieżne spojrzenie, zanim wyszła, zostawiając mnie z rozgorączkowanym ciałem i poczuciem całkowitej zależności od jej kaprysów.
Kolejne dni były grą w kotka i myszkę, w której to ona trzymała wszystkie karty. Prowokowała mnie w najmniej oczekiwanych momentach. Raz, gdy pomagalibyśmy ojcu w garażu, poczułem na swojej nodze jej delikatny dotyk. Matka przeszła obok mnie, niby przypadkiem ocierając się biodrem, a ja poczułem, jak spod jej lekkiej spódniczki bije żar. Przez ułamek sekundy widziałem, jak jej palce dyskretnie muskają moje udo, tuż przy kroku spodni. Zrobiła to tak szybko, że gdyby ojciec się odwrócił, nie zauważyłby niczego. Ale ja poczułem to wszystko – każdy milimetr jej skóry przesuwającej się po mojej.
Wieczorem napięcie osiągnęło punkt krytyczny. Siedzieliśmy w salonie, oglądając jakiś nudny dokument o naturze. Ojciec rozsiadł się wygodnie w swoim dużym fotelu, niemal zapadając w drzemkę. Matka natomiast usiadła na podłodze, opierając głowę o krawędź jego siedziska. Miała na sobie bardzo krótką, satynową koszulę nocną, która przy każdym jej ruchu niebezpiecznie podjeżdżała w górę.
Widziałem, jak zaczyna powoli masować swoje stopy, a potem dłoń powędrowała wyżej, w stronę ud. Robiła to z całkowitą świadomością moich oczu wbitych w jej ciało. Jej palce zaczęły badać wewnętrzną stronę uda, coraz bliżej centrum, gdzie materiał był najcieńszy. Patrzyła na mnie znad ramienia ojca, a w jej oczach tlił się jakiś wyrachowany blask. Widziałem, jak jej oddech przyspiesza, a klatka piersiowa unosi się i opada, odsłaniając rąbek ciemnych sutków przez przeźroczystą tkaninę.
W pewnym momencie matka przesunęła dłoń głębiej, pod satynę. Jej twarz wykrzywiła się w lekkim grymasie rozkoszy, a usta rozwarły się w niemym jęku. Widziałem, jak palce pracują rytmicznie, jak desperacko szuka satysfakcji w zasięgu wzroku ojca, który był całkowicie ślepy na ten spektakl. Moim jedynym wyjściem było zacisnąć pięści i patrzeć, jak ona dama pieści się na moich oczach, wiedząc, że mój kutas jest teraz twardy jak stal i pulsuje z bólu w ciasnych spodniach.
Nagle, gdy wydawało się, że zaraz osiągnie szczyt, gwałtownie przerwała. Odsunęła dłoń od cipki i z ironicznym uśmiechem spojrzała na mnie. Wstała powoli, pozwalając, by satyna na moment odsłoniła wszystko – różową, mokrą pochwę, która lśniła w świetle lampy. Był to widok tak brutalny w swojej szczerości, że przez chwilę zapomniałem, jak się oddycha.
– Idę do łazienki, kochanie – rzuciła do ojca, a potem, przechodząc obok mnie, szepnęła tak cicho, że ledwo ją słyszałem: – Zostawiam cię z tym napiécie, synku. Ciesz się nim.
Przez kolejne godziny dom stał się polem minowym. Każdy mój ruch był obserwowany, a każdy oddech wydawał się zbyt głośny w tej dusznej atmosferze. Matka nie zaprzestała swoich gier. Wręcz przeciwnie, weszła w fazę niemal fizycznego nękania. Kiedy w końcu ojciec udał się do sypialni, by zasnąć, ona nie poszła za nim. Została w salonie, siedząc na kanapie w tej samej satynowej koszuli, która teraz wydawała się zbyt mała na jej ciało.
Podeszła do mnie, gdy stałem przy oknie, i bez słowa położyła dłoń na moich plecach. Czułem, jak jej paznokcie lekko wbijają się w skórę, wywołując dreszcze na całym ciele. Przesunęła dłoń niżej, aż do lędźwi, a potem, z absolutną pewnością siebie, wsunęła palce pod gumkę moich dresów. Nie dotknęła kutasa, ale musnęła samą nasadę, zostawiając mnie w stanie kompletnego zawieszenia. To był ruch tak pewny i dominujący, że poczułem, jak moje kolana stają się miękkie.
– Jesteś tak bardzo spragniony, prawda? – szepnęła, a jej usta niemal dotykały mojego ucha. – Widzę to w twoich oczach. Widzę, jak bardzo chcesz, żeby twoja matka cię w końcu wyruchała.
Zanim zdążyłem odpowiedzieć, zanim zdążyłem chwycić ją za biodra i oprzeć o najbliższą ścianę, ona się odsunęła. Zrobiła to z taką lekkością, jakby przed chwilą nie była tuż przy mnie. Spojrzała na mnie z góry, a w jej oczach lśniła satysfakcja z faktu, że całkowicie kontroluje moje ciało i umysł. Odwróciła się i powolnym, prowokującym krokiem ruszyła w stronę sypialni, celowo kołysząc biodrami tak, bym mógł podziwiać każdy ruch jej pośladków.
Weszła do sypialni, zostawiając drzwi szeroko otwarte. Wiedziałem, że to pułapka, ale nie potrafiłem zrezygnować. Podszedłem do progu i zamarłem. Matka leżała na łóżku obok śpiącego ojca. Była jednak ustawiona w pozycji, która była czystą torturą dla kogoś w moim stanie. Leżała na plecach, z nogami szeroko rozstawionymi, opartymi o materac, w sposób, który całkowicie odsłaniał jej mokrą, różową cipkę. Nie miała na sobie ani jednej nitki materiału.
Stałem w progu, niezdolny do wykonania choćby jednego kroku. Obraz był tak ostry, że niemal czułem zapach jej rozgrzanej skóry i wilgotnej pochwy. Oczy miała szeroko otwarte, wpatrzone we mnie z drapieżną satysfakcją. Wiedziała dokładnie, gdzie jestem i co widzę. Powoli, z niemal okrutną precyzją, zaczęła rozsuwać palcami wargi cipki, ukazując mi różowe, pulsujące wnętrze.
W tym momencie ojciec poruszył się w swoim śnie. Jego ręka, nieświadomie szukając ciepła, spoczęła na jej udzie. Matka nie odsunęła się. Przeciwnie, przysunęła się do niego bardziej, a jej palce wciąż pracowały, wystawiając jej wnętrze na mój widok. To był moment absolutnego triumfu nad moją psychiką. Widziałem, jak jej ciało drży, gdy ojciec nieświadomie przycisnął ją do materaca. Ona patrzyła na mnie, jakby chciała sprawdzić, ile jeszcze wytrzymam, zanim całkowicie stracę rozum.
– Chodź bliżej, kochanie – szepnęła tak cicho, że ledwo przebiło się przez szum wentylatora. – Chcę, żebyś zobaczył, jak bardzo jest mokra.
Zrobiłem krok naprzód, a potem kolejny. Moje spojrzenie było przykute do punktu pomiędzy jej rozchylonymi nogami. Widziałem, jak przezroczysty płyn sączy się z jej łona przy każdym ruchu palców. Mój kutas był tak twardy, że sprawiał fizyczny ból, a w głowie huczało mi od jednego pragnienia: wejść w nią od razu, brutalnie, bez żadnych zapowiedzi. Chciałem poczuć, jak ta wilgotna cipa zaciska się wokół członka, jak jej ciało przyjmuje mnie w całości.
Wtedy ojciec gwałtownie westchnął i rozbudził się. Przez ułamek sekundy w pokoju panowała głucha cisza. Spojrzał na mnie, a potem na żonę, która wciąż leżała w tej samej, bezwstydnej pozycji. Zanim jednak zdążył zadać jakiekolwiek pytanie, matka z prędkością błyskawicy ściągnęła z brzegu łóżka prześcieradło i przykryła się nim do ramion. Zrobiła to z taką naturalnością, jakby tylko poprawiała pościel.
– Co tu robisz, synku? – zapytał ojciec, przecierając oczy. Jego głos był wciąż zachrypnięty od snu, a wzrok mętny. Nie zauważył, że przed chwilą jego żona prezentowała przede mną swoje najbardziej intymne miejsca.
– Nic, tylko... szukałem czegoś w salonie i wydawało mi się, że słyszałem jakiś hałas – skłamałem, czując, jak pot spływa mi po plecach. Kutas wciąż pulsował mi w spodniach, a obraz mokrej cipki matki wypalił się pod moimi powiekami jak neon.
Matka uśmiechnęła się promiennie, poprawiając prześcieradło tak, by nie odsłonić ani milimetra skóry. Spojrzała na mnie z wyższością, która mówiła: „Wiem, co widziałeś, i wiem, że teraz będziesz o tym śnić”. Wstała z łóżka z gracją, pozwalając, by materiał na chwilę opiął się na jej biodrach, zanim całkowicie zakryła ciało.
– Idź już do siebie, kochanie. Jest późno – powiedziała łagodnym tonem, który w moich uszach brzmiał jak najokrutniejszy rozkaz.
Wróciłem do pokoju, ale nie potrafiłem zasnąć. Każdy obrót w pościeli przypominał mi o tym, jak blisko byłem jej ciała. Frustracja była niemal fizycznym bólem. Przez następne dni matka zaczęła prowadzić grę w sposób jeszcze bardziej ryzykowny. Nie ograniczała się już do sypialni czy kuchni. Teraz prowokowała mnie w obecności ojca w sposób niemal jawny, balansując na granicy wykrycia.
Pewnego popołudnia siedzieliśmy we trójkę w salonie. Ojciec przeglądał gazetę, kompletnie odcięty od świata, podczas gdy matka rozłożyła na niskim stoliku zestaw do manicure. Miała na sobie krótką, białą sukienkę z cienkiego materiału, która przy każdym ruchu odsłaniała znaczną część jej ud. Siedziała w taki sposób, bym mógł widzieć dokładnie, jak jej stopy opierają się o krawędź kanapy, a kolana są szeroko rozstawione.
Nagle poczułem na swojej stopie coś ciepłego i wilgotnego. Matka, udając, że jest całkowicie skupiona na malowaniu paznokci, powoli przesunęła swoją stopę w górę mojego łydki. Robiła to z taką pewnością siebie, że niemal słyszałem jej śmiech. Jej palce, zgrabne i zmysłowe, zaczęły badać moje udo, wspinając się coraz wyżej, w stronę mojego krocza. Wiedziałem, że ojciec siedzi zaledwie metr dalej, co sprawiało, że każda sekunda tego dotyku była naładowana elektrycznością.
Kiedy duży palec u nogi niemal dotknął twardego kutasa przez cienką tkaninę spodni, matka spojrzała mi prosto w oczy. W jej spojrzeniu nie było już tylko gry – była tam czysta, zwierzęca obietnica. Widziałem, jak jej oddech przyspiesza, a piersi lekko wypychają materiał sukienki. Przez chwilę wydawało mi się, że to właśnie teraz, w tej sekundzie, rzuci wszystko i po prostu rozkaże mi wyruchać ją tutaj, na oczach ojca.
– Kochanie, podaj mi proszę ten zmywacz – powiedziała do ojca, nie odrywając jednak wzroku od moich oczu.
Ojciec, nie odrywając wzroku od gazety, przesunął butelkę po stole w jej stronę. W tym samym momencie matka gwałtownie cofnęła nogę, jakby nagle przypomniała sobie o dobrych manierach. Zrobiła to z taką brutalną precyzją, że poczułem fizyczną pustkę w miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą czułem ciepło jej skóry. Znowu zostałem z tym samym, palącym niedosytem, który doprowadzał mnie do szaleństwa.
Wieczór przyniósł duszny spokój, który był tylko pozorny. Ojciec, znużony dniem, zasnął w fotelu przed telewizorem, a dźwięki wieczornych wiadomości stały się tłem dla gry, którą matka prowadziła z chirurgiczną precyzją. Stała w kuchni, tyłem do mnie, przygotowując herbatę. Miała na sobie jedwabny szlafrok, który ledwo zakrywał pośladki. Wiedziała, że ją obserwuję. Czułem to w każdym centymetrze swojego ciała.
Podeszła do blatu, by odstawić czajnik, i zrobiła to w taki sposób, by jej biodra wygięły się w prowokacyjny łuk. Wtedy odwróciła się powoli, a w jej oczach płonął ogień, który mógł spalić cały dom. Nie powiedziała ani słowa. Po prostu zaczęła powoli rozsupływać pasek szlafroka. Materiał zsunął się z jej ramion, odsłaniając perfekcyjne cycki z twardymi sutkami, które lśniły w półmroku kuchni.
– Chodź tutaj – szepnęła, a jej głos był jak balsam wylany na otwartą ranę.
Podszedłem, czując, jak serce wali mi o żebra. Gdy znalazłem się centymetr od niej, poczułem wilgoć bijącą z jej ciała. Matka chwyciła moją dłoń i z brutalną pewnością siebie przycisnęła ją do cipki. Była gorąca i przesiąknięta rozkoszą. Czułem pod palcami pulsującą tkankę, która błagała o wypełnienie. Zamknąłem oczy, a w głowie huczało mi tylko jedno słowo: „teraz”. Chciałem rzucić ją na ten blat, rozedrzeć ten jedwab i wbić się w nią tak głęboko, aż zapomnimy, kim dla siebie jesteśmy.
Wtedy poczułem jej dłoń na moim karku. Ścisnęła mnie mocno, niemal boleśnie, i przyciągnęła do swojego ucha. Przez chwilę myślałem, że to koniec męczarni. Ale ona tylko zaśmiała się cicho, a jej oddech łaskotał mnie w skórze.
– Jesteś taki przewidywalny, kochanie – szepnęła, a w jej głosie brzmiała niemal matczyna troska wymieszana z brutalnym sadyzmem.
Zanim zdążyłem zareagować, gwałtownie odsunęła się ode mnie. Moja dłoń, która przed chwilą czuła żar mokrej cipki, nagle uderzyła w pustą przestrzeń. Matka z uśmiechem na ustach szybkim ruchem zawiązała pasek szlafroka, zasłaniając wszystko, co przed chwilą tak szczodrze eksponowała. Zrobiła to z taką lekkością, jakby przed chwilą nie prowokowała mnie do granic wytrzymałości.
– Idź umyć ręce, synku. A potem przynieś mi szklankę wody do sypialni. Ojciec pewnie już chrapie – powiedziała, mrugając do mnie porozumiewawczo.
Wróciłem do pokoju jak zombie. Mój kutas był tak twardy, że spodnie stały się dla mnie klatką. Każdy krok przypominał mi o tym, jak bardzo jestem zależny od jej kaprysu. Nienawidziłem tego stanu, a jednocześnie pragnąłem go bardziej niż czegokolwiek na świecie. Ta tortura była uzależniająca. Wiedziałem, że ona czerpie z tego ogromną satysfakcję, widząc mnie w takim rozbiciu.
Kiedy wszedłem do sypialni z szklanką wody, pokój był wypełniony półmrokiem i ciężkim zapachem snu oraz perfum matki. Ojciec rzeczywiście spał głęboko, wydając z siebie miarowe, chrapliwe dźwięki. Matka nie leżała jednak spokojnie. Siedziała na brzegu łóżka, oparta o poduszkę, z nogami skrzyżowanymi w taki sposób, że jedwab szlafroka rozsunął się, odsłaniając białe udo i kawałek ciemnej bielizny.
Postawiłem szklankę na szafce nocnej. Moje dłonie lekko drżały, co nie umknęło uwadze matki. Patrzyła na mnie z tym samym, drapieżnym błyskiem w oku, który towarzyszył jej przez cały wieczór. Wiedziała, że jestem na granicy wytrzymałości. Każdy mój oddech wydawał się zbyt głośny w tej ciszy, przerywanej jedynie chrapaniem ojca.
– Podejdź bliżej, kochanie – szepnęła, a jej głos był niskim, wibrującym poleceniem.
Zrobiłem krok w stronę łóżka. Matka powoli rozsunęła szlafrok, odsłaniając ciało, które przed chwilą widziałem w kuchni. Teraz była jeszcze bardziej dostępna. Rozsunęła nogi szeroko, opierając stopy o krawędź materaca. Mokra, różowa cipka lśniła w słabym świetle lampki nocnej. Czułem, jak kutas pulsuje mi w spodniach, niemal rozdzierając materiał.
– Spójrz, jak bardzo chcę, żebyś to zrobił – powiedziała, a jej palce delikatnie zaczęły gładzić wargi pochwy. – Czy nie chcesz poczuć, jak smakuję?
Nie mogłem już dłużej zwlekać. Upadłem na kolana przed nią, czując zapach jej skóry i intensywną, słodką woń rozbudzenia. Moje oczy były utkwione w jej centrum. Matka wydała z siebie cichy, satysfakcjonujący jęk, gdy moje usta w końcu dotknęły jej wilgotnej skóry. Zacząłem ją lizać, powoli i dokładnie, czując, jak jej ciało napina się z rozkoszą. Moim jedynym celem było dotarcie do samego wnętrza tej pulsującej cipki.
Każdy ruch mojego języka był odpowiedzią na ostatnie dni tortur. Matka zaczęła oddychać szybciej, a jej dłonie wbiły się w moje włosy, przyciskając moją twarz jeszcze mocniej do jej łona. Słyszałem, jak sapała z ekscytacji, wiedząc, że ojciec śpi zaledwie centymetry od nas. To ryzyko sprawiało, że smak jej rozkoszy był jeszcze intensywniejszy. Lizałem ją zachłannie, pijąc z jej pochwy wszystko, co oferowała, czując, jak staje się coraz bardziej mokra.
Nagle poczułem, że uścisk na mojej głowie staje się zbyt mocny. Matka gwałtownie odepchnęła mnie od siebie, przerywając tę chwilową ekstazę. Zrobiła to z tym samym chłodnym wyrachowaniem, które cechowało wszystkie jej poprzednie zagrywki. Szybko zasłoniła się szlafrokiem, uśmiechając się do mnie z wyższością. Nie wiem, jak była w stanie to przerwać. Zostawiłem ją w stanie najwyższego podniecenia i sam zostałem z rozpalonym pożądaniem i ciężkim oddechem.
– Było całkiem nieźle, kochanie – stwierdziła, poprawiając włosy z anielskim spokojem. – Ale teraz naprawdę musisz iść do swojego pokoju. Jutro rano porozmawiamy o tym, czy zasłużyłeś na więcej.
Wstałem z kolan, czując, jak moje ciało wciąż drży od nadmiaru emocji. Spojrzałem na nią, a potem na śpiącego ojca, który nawet nie drgnął. Wychodząc z sypialni, wiedziałem, że ta gra właśnie weszła w nową fazę. Matka nie tylko mnie kusiła. Ona teraz całkowicie kontrolowała każdy mój ruch, każdą myśl i każdą kroplę pożądania, która wciąż pulsowała w moim ciele.
Wróciłem do pokoju, ale sen był teraz czymś nieosiągalnym. Wywracałem się z boku na bok, a pościel wydawała mi się szorstka i obca. W nozdrzach wciąż czułem ten ciężki, słodki zapach jej skóry, a na języku wyraźny smak mokrej cipki. To było jak narkotyk, który pulsował w moich żyłach i nie pozwalał mi zmrużyć oka. Każda sekunda spędzona na kolanach przed nią odtwarzała się w mojej głowie w zwolnionym tempie. Czułem, jak kutas twardnieje przy każdym wspomnieniu, napierając na materiał bokserek z brutalną siłą.
Nie wytrzymałem. Cisza panująca w domu stała się zbyt głośna, a pragnienie zbyt silne. Wstałem z łóżka i boso, niemal nie oddychając, ruszyłem w stronę sypialni rodziców. Moje serce biło w rytmie paniki i ekscytacji. Podszedłem do uchylonych drzwi i zatrzymałem się, by nie wydać żadnego dźwięku. W pokoju panował półmrok, ale światło uliczne wpadające przez szczelinę w zasłonie pozwalało dostrzec sylwetki na łóżku.
Zobaczyłem ją. Matka nie spała. Klęczała na brzegu materaca, dokładnie w pozycji, która była dla mnie najpiękniejszym widokiem świata. Ojciec wciąż wydawał się być w głębokim śnie, całkowicie nieświadomy tego, co się dzieje. Matka jednak działała z precyzyjną determinacją. Widziałem, jak jej dłonie pewnie trzymają jego członek, a ona powoli, z namaszczeniem, wsuwa go w swoje usta. Robiła to rytmicznie, zamykając oczy w wyrazie całkowitego skupienia na przyjemności.
Stałem w cieniu, sparaliżowany tym widokiem. Obciągała go z taką pasją, że jej policzki były lekko zapadnięte, a gardło pracowało przy każdym ruchu w dół. Widziałem, jak język delikatnie oplata głowę penisa, a ona sama wydaje z siebie ciche, gardłowe pomruki. To było brutalne w swojej prostocie – widok kobiety, która jeszcze godziny temu drwiła z mojego pożądania, a teraz z oddaniem doprowadzała ojca do krawędzi orgazmu.
W pewnym momencie matka gwałtownie zatrzymała ruchy. Jej głowa powoli obróciła się w stronę drzwi, dokładnie tam, gdzie stałem. Nasze spojrzenia spotkały się w ciemności. Nie cofnęła się, nie przerwała czynności. Wręcz przeciwnie – spojrzała na mnie z wyzywającym uśmiechem, podczas gdy jego kutas wciąż znajdował się w jej ustach. Przez chwilę nie mrugała, jakby chciała sprawdzić, czy widzę wszystko. Potem, z powolną złośliwością, wyssała go do końca, a następnie powoli, z mlaskaniem, wypuściła go z ust, nie spuszczając wzroku z wybrzuszenia w moich bokserkach.
– Też byś tak chciał, prawda? – zapytała szeptem, a jej głos wciąż brzmiał wilgotno od nasienia ojca.
Stałem w bezruchu, czując, jak moje ciało płonie z pożądania. Mój oddech stał się szybki i płytki. Nie potrafiłem sklecić żadnego słowa, więc tylko potaknąłem głową. Moje spojrzenie było utkwione w jej ustach, z których wyciekała kropla białej sperm.
– Podejdź bliżej – powiedziała z triumfalnym uśmiechem.
Zrobiłem krok, a potem drugi, wchodząc do sypialni. Podłoga wydawała się dziwnie zimna pod moimi stopami, ale wewnątrz czułem tylko żar. Ojciec, kompletnie odcięty od rzeczywistości, wydał z siebie głośny wydech i zapadł w jeszcze głębszy sen. Matka nie dbała o to, że może go obudzić. Wręcz przeciwnie, bawiła się faktem, że jesteśmy tu we dwoje, podczas gdy on jest tylko nieświadomym świadkiem naszej gry.
Podszedłem do łóżka powoli, niemal z nabożną czcią. Każdy mój ruch był ciężki od napięcia, które narastało we mnie przez ostatnie dni. Matka patrzyła na mnie, wciąż uśmiechając się z tym swoim drapieżnym, pewnym siebie wyrazem twarzy. Nie powiedziała ani słowa, ale jej wzrok jasno wskazywał, że teraz ona dyktuje warunki.
Nagle wyciągnęła rękę i pewnie chwyciła mnie przez materiał bokserek. Mocny uścisk sprawił, że aż jęknąłem z zaskoczenia. Jej palce owinęły się wokół twardego kutasa, lekko go ściskając. Ten jeden dotyk był jak wybuch bomby w moim wnętrzu. Czułem, jak krew pulsuje mi w skroniach, a cały świat poza tą sypialnią przestał istnieć.
Nie przestała się uśmiechać. Jednym płynnym ruchem zaczęła zsuwać bokserki. Materiał ślizgał się po moich udach, aż w końcu uwolniony penis wyskoczył na zewnątrz, gwałtownie i dumnie. Matka chwyciła go w dłoń, czując jego żar i twardość. Powoli, centymetr po centymetrze, przesunęła kciukiem po całej długości trzonu, aż do samej góry.
Wtedy zrobiła coś, co sprawiło, że niemal straciłem przytomność. Wyciągnęła język i powoli, z ogromną precyzją, oblizała samą główkę. Ten krótki, wilgotny dotyk wywołał we mnie dreszcz, który przeszedł przez całe ciało. Byłem wniebowzięty. To było dokładnie to, czego pragnąłem przez wszystkie te godziny manipulacji i niedopowiedzeń.
Bez chwili wahania matka otworzyła usta i wsunęła członek do środka. Ciepło i wilgoć jej ust były obezwładniające. Zaczęła mi obciągać, poruszając głową w rytmicznych, głębokich ruchach. Czułem, jak jej język oplata penisa, a ciasnota jej gardła sprawia, że każdy ruch jest czystą, ale jakże przyjemną torturą. Moje ciało drżało, a ja zapomniałem, jak się oddycha.
Matka nie spieszyła się. Robiła to z przerażającą precyzją, celebrując każdy milimetr mojego ciała. Jej usta były niesamowicie ciepłe i wilgotne. Przesuwała wargami powoli, niemal leniwie, jakby chciała wycisnąć ze mnie każdą kroplę cierpliwości. Czułem, jak jej język delikatnie muska żołądź, raz za razem, zamykając mnie w kokonie czystej rozkoszy. Każdy ruch był zmysłowy i przemyślany.
Zaczęło narastać we mnie ogromne napięcie. Czułem, że jestem już tylko sekundy od krawędzi. Kutas pulsował w jej ustach, a cały organizm domagał się gwałtownej ulgi. Byłem blisko. Widziałem przed oczami białe błyski, a w głowie miałem tylko jedną myśl: musi to skończyć. W momencie, gdy poczułem, że za sekundę pojawią się pierwsze skurcze nadchodzącego wytrysku, matka nagle przerwała.
Wycofała się gwałtownie, zostawiając mnie w stanie totalnej frustracji. Spojrzała na mnie z ironicznym uśmiechem, a w jej oczach lśniła satysfakcja. Znowu to zrobiła. Zostawiła mnie na samym szczycie, odcinając dopływ tlenu w najmniej odpowiednim momencie. Moje ciało wciąż drżało, a penis był tak napięty, że niemal bolał.
– Proszę... kontynuuj! – krzyknąłem, zapominając o całkowicie gdzie jestem. Mój głos, choć stłumiony, przeciął ciszę sypialni jak nóż.
W tym samym momencie ojciec głośno pomruczał przez sen i gwałtownie się poruszył. Jego powieki zadrgały, a ciało zaczęło się budzić z głębokiego letargu. Przez ułamek sekundy myślałem, że otworzy oczy i zobaczy mnie w tej kompromitującej pozycji, z opuszczonymi spodniami i matką klęczącą u moich stóp. Panika uderzyła we mnie z ogromną siłą.
Odruchowo cofnąłem się o dwa kroki, niemal tracąc równowagę. Szybko podciągnąłem bokserki, nie dbając o to, czy robię to starannie. Serce waliło mi w piersi jak oszalałe. Matka zaśmiała się cicho, niemal bezgłośnie, ciesząc się moim przerażeniem. Nie pomogła mi, nie zasłoniła mnie. Po prostu patrzyła, jak uciekam z pokoju, zostawiając za sobą zapach pożądania i niedokończonej rozkoszy.
Wpadłem do swojego pokoju i zatrzasnąłem drzwi, opierając się o nie całym ciałem. Oddychałem ciężko, a w głowie wciąż miałem obraz jej ust i ten ostatni, wilgotny dotyk. Moja frustracjaosiągnęła zenitu. Byłem tak nakręcony, że czułem, jak krew pulsuje mi w skroniach. To nie był już tylko pożądanie. To była gra o władzę, w której teraz to ona posiadała wszystkie karty.
Wyobrażałem sobie, jak teraz wygląda w sypialni. Pewnie poprawia szlafrok, uśmiecha się do budzącego się męża i planuje kolejny krok w swoim planie manipulacji. Wiedziała dokładnie, co robić, bym nie mógł o niej zapomnieć. Każdy jej gest, każde słowo było precyzyjnie wymierzone w moje najsłabsze punkty. Byłem jej całkowicie posłuszny, a ona czerpała z tego perwersyjną przyjemność.
Zacząłem gorączkowo się onanizować, próbując pozbyć się napięcia, które ona we mnie zbudowała. Obraz jej twarzy, gdy przerwała w ostatnim momencie, sprawił, że orgazm, który przyszedł był gwałtowny i bolesny. Jednak nie poczułem pełnej ulgi. Wiedziałem, że to tylko chwilowy spokój. Że jutro rano znów zobaczę ją w kuchni, w sukience, która będzie zbyt krótka, lub w pozie, która będzie zbyt sugestywna. I że znów zrobię wszystko, byle tylko poczuć jej dotyk, nawet jeśli będzie to tylko kolejna lekcja jej dominacji.
Kolejne dni wyglądały niemal identycznie. Każdy poranek zaczynał się od tej samej gry w kuchni, a każdy wieczór kończył się moją frustracją w pokoju. Matka wiedziała, że ma mnie w gorści, że miże zrobić ze mną, co tylko zechce. Wykorzystywała to bezlitośnie. Nosiła coraz bardziej skąpe ubrania, częściej pochylała się nad blatem, bym mógł widzieć jej piersi i zawsze robiła to tak, by ojciec nie zauważył niczego podejrzanego. Stałem się niewolnikiem jej gestów. Mój umysł był całkowicie wypełniony obrazem jej ciała i świadomością, że ona bawi się moim pożądaniem.
W końcu nie wytrzymałem. Pewnej nocy, gdy dom pogrążył się w ciszy, a w moich żyłach pulsowała czysta obsesja, wstałem z łóżka. Nie zapaliłem światła. Boso, niemal bezdechem, podszedłem do sypialni rodziców, z zamiarem, że nie dbając o obecniść ojca po prostu ją zerźnę. Drzwi były uchylone, a ze środka dobiegał rytmiczny, mokry odgłos uderzeń ciała o ciało. Serce waliło mi w piersi, ale ciekawość była silniejsza niż strach. Zajrzałem do środka.
Rodzice klęczeli na łóźku, bokiem do drzwi, dokładnie w linii mojego wzroku. Ojciec posuwał matkę od tyłu, trzymając ją mocno za biodra. Widziałem wszystko z chirurgiczną precyzją. Widziałem, jak gruby penis ojca wsuwa się i wysuwa z ciasnej pochwy. Całość lśniła od jej soków, a każdy ruch powodował mlaskanie, które rozdzierało ciszę pokoju. Matka była wygięta w łuk, a jej ciało drżało przy każdym uderzeniu.
Nagle powoli obróciła głowę. Jej wzrok natychmiast odnalazł mnie w ciemnościach korytarza. Nasze spojrzenia skrzyżowały się w całkowitym zrozumieniu. Nie przerwała, nie zasłoniła się. Zamiast tego, spojrzała na mnie z drapieżną satysfakcją. Zmysłowo oblizała wargi, jakby chciała mi powiedzieć, że widzę dokładnie to, co chce, bym widział. To była najwyższa forma prowokacji.
Wtedy ojciec wykonał ostatni, najmocniejszy ruch. Matka gwałtownie wygięła się w tył, a jej oczy rozszerzyły się, wciąż wpatrzone prosto w moje oczy. Widziałem, jak przeżywa orgazm, oddając się rozkoszy na moich oczach. Jej oddech stał się gwałtowny, a ciało zadrżało w potężnym skurczu. Patrzyła na mnie, podczas gdy ojciec kończył w niej, całkowicie nieświadomy mojej obecności. Była w pełni świadoma mojej zazdrości i pożądania, a to sprawiało, że ten widok był dla mnie niemal nie do zniesienia.
Cofnąłem się w głąb korytarza, starając się nie wydawać żadnego dźwięku. Moje serce wciąż biło w szaleńczym rytmie, a przed oczami wciąż miałem obraz rozepchanej cipki, w którą wjeżdżał penis ojca. Wpadłem do swojego pokoju i zamknął drzwi. Opadłem na łóżko, czując, jak całe moje ciało wibruje z niezaspokojonego od tygodni pożądania.
Byłem wściekły. Frustracja paliła mnie od środka, bo znów stałem się tylko obserwatorem, pionkiem w jej grze. Chwyciłem za fiuta. Robiłem to gwałtownie, niemal boleśnie, próbując wyrzucić z siebie cały ten nagromadzony gniew i pożądanie. Wyobrażałem sobie, że to ja jestem na miejscu ojca, że to ja wbijam się w nią z całej siły. W końcu nie wytrzymałem. Sperma trysnęła mocnym strumieniem, brudząc prześcieradło i moje dłonie. Po wszystkim poczułem nagłą, obezwładniającą pustkę. Moje powieki stały się ciężkie i w ciągu kilku minut zapadłem w głęboki, niespokojny sen.
Obudziłem się nagle, gdzieś w połowie nocy. W pokoju panowała absolutna ciemność, a powietrze wydawało się gęste. Najpierw poczułem dziwny chłód na skórze, a potem delikatny, niemal niezauważalny dotyk na moim udzie. Przez chwilę myślałem, że to tylko sen, ale dotyk powtórzył się, tym razem wyraźniej. Ktoś powoli przesuwał palcami po mojej nodze, w górę, w stronę pachwin.
Zamarłem. Moje oczy szeroko się otworzyły, choć wciąż nie widziałem nic poza czarną plamą sypialni. Wtedy poczułem charakterystyczny zapach jej perfum. To była ona. Matka wślizgnęła się do mojego pokoju, wykorzystując mój głęboki sen. Nie powiedziała ani słowa, ale jej obecność była przytłaczająca. Czułem, jak jej oddech muska moją skórę, a dłoń pewnie zaciska się na członku, który natychmiast zareagował.
– Śpij kochanie – szepnęła mu bezpośrednio do ucha, a jej głos był teraz niski i prowokujący.
Jej dłoń zaczęła poruszać się rytmicznie, z niesamowitą pewnością. Każdy ruch był precyzyjny i dopracowany. Czułem, jak moja skóra płonie pod dotykiem jej palców. Byłem całkowicie zdezorientowany, rozdarty między szokiem a dziką ekscytacją. Moje ciało reagowało natychmiastowo. Fiut stał się twardy jak kamień i pulsował w jej uścisku.
W pewnym momencie nie wytrzymałem. Chciałem poczuć ją całą, chciałem przejąć kontrolę i wbić się w nią z całą siłą. Spróbowałem gwałtownie podnieść biodra i złapać ją za ramiona, by przyciągnąć do siebie. Chciałem odwrócić role, stać się tym, który dominuje w tym ciemnym pokoju.
Wtedy jednak poczułem jej dłoń na moim ramieniu. Nacisnęła mocno, niemal boleśnie, przyciskając mnie z powrotem do materaca. Jej wzrok, choć niewidoczny w mroku, zdawał się mnie przeszywać. Głos stał się zimny i stanowczy, pozbawiony wcześniejszej czułości.
– Leż spokojnie – syknęła prosto do mojego ucha. – Nie ruszaj się ani milimetra.
Zamarłem. Moje serce biło jak oszalałe, a oddech stał się krótki i rwany. Czułem, jak napięcie w moich lędźwiach rośnie, ale strach przed utratą tej chwili był silniejszy niż potrzeba dominacji.
Matka powoli wróciła do pieszczot. Jej dłoń znów zaczęła rytmicznie przesuwać się po moim członku. Robiła to powoli, z sadystyczną precyzją. Czułem każdy milimetr jej skóry, każdy nacisk palców. Moje ciało wibrowało z pożądania. Chciałem krzyczeć z rozkoszy, ale w gardle miałem tylko suchy ucisk.
Znowu spróbowałem przejąć inicjatywę. Gwałtownie wyciągnąłem rękę, by chwycić ją za uda i przyciągnąć do siebie. Chciałem poczuć jej ciężar na moim ciele. Chciałem dyktować warunki. Jednak w ułamku sekundy poczułem szarpnięcie. Ona była szybsza. Odskoczyła o centymetr, przerywając kontakt skóry ze skórą.
– Powiedziałam, żebyś leżał spokojnie – jej głos był teraz ostrzeżeniem. – Jeszcze jeden taki ruch, a po prostu wstanę i wyjdę. Zostawię cię tutaj, samego, z tym twardym kutasem, który nie dostanie żadnej ulgi.
Zamarłem. Perspektywa zostania w tym stanie, bez możliwości doprowadzenia do końca, przeraziła mnie bardziej niż cokolwiek innego. Moja duma przegrała z fizyczną potrzebą. Rozluźniłem mięśnie, pozwalając, by moje ciało ponownie stało się bezwładne na materacu. Stałem się jej więźniem, a ona wiedziała to najlepiej.
Uśmiechnęła się, czując swoją całkowitą wygraną. Powoli wróciła na miejsce. Tym razem nie użyła tylko dłoni. Poczułem na czubku penisa wilgotne, gorące dotknięcie języka. Robiła to powoli, niemal drwiąco. Każdy ruch jej ust był jak obietnica, którą mogła w każdej chwili złamać. Przymknąłem oczy, oddając się tej torturze. Byłem gotów zrobić wszystko, byle tylko nie przerwała.
Matka kontynuowała pieszczoty z brutalną precyzją. Jej usta zacisnęły się na członku, a język wodził po główce z wprawą, która doprowadzała mnie do szaleństwa. Czułem, jak w całym ciele narasta fala żaru. Każdy ruch był jak skok, który przybliża moment wyzwolenia. Moje biodra zaczęły niekontrolowanie drżeć, a oddech stał się głośnym świstem. Byłem już na krawędzi, sekundy od eksplozji, kiedy nagle poczułem pustkę.
Odsunęła się gwałtownie, zostawiając penis mokrym i wystawionym na chłód nocnego powietrza. Spojrzała na mnie z ironicznym uśmiechem, widząc moją bezradność.
– Jeszcze nie, kochanie – szepnęła z rozbawieniem. – Dojdziesz dopiero wtedy, kiedy ja ci na to pozwolę.
Te słowa uderzyły we mnie mocniej niż fizyczny brak stymulacji. Była całkowitym panem mojej przyjemności.
Po chwili wróciła do gry. Zaczęła lizać mnie ponownie, tym razem wolniej, jakby chciała przeanalizować każdą moją reakcję. Kiedy znów poczułem, że nie wytrzymam, ona znów przerwała. Zrobiła to drugi raz, dokładnie w momencie, gdy moja sperma była o włos od wytryśnięcia. Zostawiła mnie w stanie najwyższego napięcia, drżącego z bezsilności. Patrzyła, jak walczę o oddech i widziała, że całkowicie przejęła stery nad moim ciałem.
Wtedy zmieniła pozycję. Ruchem pełnym pewności siebie odwróciła się i przerzuciła uda nad moją głową. Zanim zdążyłem zrozumieć, co się dzieje, poczułem ciężar jej ciała. Usiadła cipką bezpośrednio na moich ustach. Czułem gorącą, wilgotną tkankę, która szczelnie przylegała do moich warg. Zapach jej rozpalenia był teraz obezwładiający, wypełniając moje nozdrza i płuca.
– Liż mnie – rozkazala niskim, chrypliwym głosem.
Zacząłem desperacko pracować językiem, wbijając go w mokrą pochwę. Czułem, jak jej mięśnie zaciskają się wokół moich ust. Matka zaczęła rytmicznie zaspokajać się na mojej twarzy, wydając z siebie stłumione jęki. Nagle jej ciało gwałtownie się spięło. Poczułem, jak zalewa mnie fala gorącej wilgoci. Nawet jednak wtedy, gdy jej ciało drżało z rozkoszy, nie puściła mnie. Pozostała nad moją twarzą, wciąż kontrolując sytuację, świadoma tego, że ja wciąż czekam na jej pozwolenie, by w końcu poczuć ulgę.
Matka powoli uniosła swoje biodra, odrywając wilgotną cipkę od moich ust. Przez chwilę wciąż czułem na twarzy zapach jej rozkoszy i ciepło jej ciała. Wstała z łóżka z gracją drapieżnika, nie dbając o to, że jest całkowicie naga. Patrzyłem na nią z dołu, wciąż oddychając ciężko, z sercem walącym o żebra. Moje ciało było w stanie najwyższego napięcia, a każdy mięsień drżał z pragnienia, by w końcu poczuć w sobie jej ciasnotę.
Podeszła do krawędzi materaca i powoli opadła na kolana tuż obok mnie. Jej ruchy były celowe, niemal rytualne. Oparła dłoń na pościeli, pochylając się tak blisko, że jej pierś niemal dotykała mojego ramienia. Widziałem w jej oczach ten sam błysk dominacji, który towarzyszył jej przez całą noc. Uśmiechała się lekko, wiedząc dokładnie, w jakim stanie mnie zostawiła.
– Powiedz mi, kochanie – szepnęła, a jej głos był teraz miękki, wręcz hipnotyzujący. – Czego pragniesz w tym momencie? Najbardziej na świecie.
Zamurowało mnie. Próbowałem zebrać myśli, ale w głowie miałem tylko jeden obraz: jej rozwarte uda i mokrą pochwę. Chciałem krzyczeć, że pragnę w nią wjechać, że chcę ją ruchać tak długo, aż oboje padniemy z wycieńczenia. Chciałem poczuć, jak mój kutas znów znika w jej wnętrzu, jak jej ściany zaciskają się wokół mojego penisa.
– Chcę ciebie – wykrztusiłem w końcu, a mój głos brzmiał obco, zachrypnięcie. – Chcę cię teraz.
Matka nie odpowiedziała od razu. Zamiast tego powoli przesunęła dłonią po moim udzie, aż do samego brzegu pościeli. Jej wzrok był badawczy, niemal naukowy, jakby analizowała każdy drżący mięsień mojego ciała. Uśmiechnęła się szeroko, widząc, jak bardzo jestem zdesperowany.
– Chcesz mnie? – zapytała cicho, a w jej głosie słychać było rozbawienie. – To bardzo ogólne stwierdzenie, kochanie. Bądź precyzyjny. Powiedz mi dokładnie, co chcesz ze mną zrobić.
Zamurowało mnie. Próbowałem coś odpowiedzieć, ale ona położyła palec na moich wargach, uciszając mnie. Jej oczy błyszczały w półmroku. Wiedziała, że teraz to ona prowadzi rozmowę.
– Chcę... chcę cię ruchać – wybełkotałem, czując, jak twarz mi płonie.
– Ruchać? – powtórzyła, smakując to słowo. – Jakie to mało wyrafinowane. Ale jestem ciekawa. Opisz mi to. Jak byś to zrobił? Gdzie bym leżała? Jak byś wbił w mnie swojego kutasa?
To była tortura. Każde jej pytanie było jak uderzenie biczem, które jednocześnie sprawiało mi ogromną przyjemność. Czułem, jak mój fiut pulsuje w rytm przyspieszonegot bicia serca. Zacząłem mówić, najpierw nieśmiało, a potem coraz odważniej. Opisałem, jak chciałbym ją chwycić za biodra, jak mocno przycisnąć do łóżka i jak głęboko chciałbym w nią wejść. Mówiłem o tym, jak wyobrażam sobie jej jęki i jak bardzo pragnę poczuć, że jej ciasna cipka zaciska się wokół mojego penisa.
– Chcę cię docisnąć do tego białego prześcieradła – mówiłem już głośniej, a mój głos drżał z ekscytacji. – Chcę poczuć, jak twoja mokra cipka wsysa mojego kutasa przy każdym ruchu. Chcę ruchać cię tak mocno, żebyś zapomniała, jak się nazywasz. Chcę widzieć twoją twarz, kiedy będziesz błagać o więcej.
Matka słuchała w całkowitym skupieniu. Jej oddech stał się ciężki i szybki. Powoli uniosła jedną rękę do swojej piersi. Zaczęła gładzić skórę, a potem z pasją ścisnęła swój sutek między palcami. Robiła to rytmicznie, jakby chciała podkreślić każde moje słowo. Druga ręka powędrowała niżej. Bez żadnego wahania wsunęła palce między swoje nogi. Zaczęła się pieścić na moich oczach, wydając z siebie cichy, gardłowy dźwięk.
Widząc to, straciłem resztki rozsądku. Moja cierpliwość skończyła się w jednej sekundzie. Gwałtownie wysunąłem rękę w jej stronę, chcąc chwycić ją za uda i wciągnąć do siebie. Chciałem poczuć jej ciepło i wilgoć na własnej skórze. Jednak zanim moje palce zdążyły dotknąć jej ciała, ona zareagowała.
Szybkim, zdecydowanym ruchem uderzyła mnie w nadgarstek. To nie był mocny cios, ale był wystarczająco gwałtowny, bym poczuł szarpnięcie. Cofnąłem rękę, zaskoczony i zdezorientowany. Matka natychmiast odsunęła się ode mnie, przerywając pieszczoty. W jej oczach znów pojawił się ten drapieżny błysk kontroli. Uśmiechnęła się triumfalnie, wiedząc, że znów mnie zatrzymała w pół kroku.
– I co ty teraz zrobisz, kochanie? – zapytała ironicznym tonem. – Jesteś tak bardzo spragniony, że aż drżysz.
– Błagam cię, pozwól mi już... – zacząłem, a mój głos brzmiał żałośnie. – Proszę, nie rób mi tego więcej. Pozwól mi w ciebie wejść.
Matka nie odpowiedziała. Klęczała nade mną, patrząc z góry z ironicznym uśmiechem. Czułem, jak kutas pulsuje mi w rytmie każdego uderzenia serca. Byłem na skraju obłędu.
– Zrobię wszystko, przysięgam – kontynuowałem, desperacko szukając słów. – Cokolwiek chcesz, tylko daj mi się w ciebie wsunąć. Błagam, pozwól mi cię ruchać, aż oboje padniemy z wycieńczenia.
Spojrzała na mnie z lekkim znudzeniem, co tylko potęgowało moją frustrację. Czułem, jak pot spływa mi po plecach.
– Naprawdę wszystko? – zapytała cicho, a w jej głosie pobrzmiewała nutka sadyzmu.
– Tak, wszystko. Cokolwiek chcesz – wykrztusiłem, czując, jak moje ciało drży z bezsilności. – Tylko pozwól mi. Proszę, nie torturuj mnie już. Pozwól mi poczuć twoją cipkę, błagam cię.
Matka nie poruszyła się ani o milimetr. Patrzyła na mnie z góry, delektując się moim upadkiem. Widziała, jak bardzo jestem zdesperowany, jak mój kutas twardnieje do granic bólu. Milczała, zmuszając mnie do dalszego błagania.
– Będę twoim niewolnikiem – zacząłem mówić szybciej, niemal bełkocząc. – Zrobię wszystko, co mi każesz. Posprzątam cały dom, wykonam każdą twoją zachciankę. Tylko daj mi się wyruchać. Chcę poczuć, jak ściskasz mi fiuta. Proszę, pozwól mi się wsunąć, teraz, w tej sekundzie. Nie wytrzymam już ani chwili dłużej.
Uśmiechnęła się szeroko, widząc moje całkowite poddanie. To nie był uśmiech czułości, lecz triumfu drapieżnika. Wiedziała, że w tej chwili nie mam żadnej godności. Byłem tylko maszyną do spełniania jej żądań, która w zamian pragnie odrobiny rozkoszy.
– Jesteś taki żałosny, kochanie – szepnęła, a w jej głosie brzmiała nutka pogardy zmieszana z ekscytacją. – Obiecujesz wszystko, a nie masz w tej chwili absolutnie nic. Jesteś w mojej mocy. Twoja przyjemność zależy wyłącznie od mojego jednego słowa.
– Pamiętasz jeszcze, jak to wyglądało z twojej perspektywy? – zapytała nagle, a jej głos stał się ostry jak brzytwa. – Pamiętam dokładnie ten moment. Twoją pewność siebie. To, jak rozkazałeś swojemu koledze, żeby zaczął mnie dotykać.
Zamurowało mnie. Wspomnienie tamtej chwili wróciło z ogromną siłą. Widziałem siebie, jak stoję nad nią, jak kontroluję sytuację i jak pozwolę innemu facetowi wnikać w jej intymność. Wtedy czułem się panem sytuacji. Teraz byłem tylko żałosnym chłopcem, który drżał z pożądania pod jej stopami.
– Byłeś taki dumny – kontynuowała, powoli przesuwając paznokciem po mojej skórze. – Uwielbiałeś patrzeć, jak on mnie macał. Jak wymuszałeś na mnie uległość. A potem? Potem zmusiłeś mnie, bym mu obciągnęła. Chciałeś zobaczyć, jak moje usta pracują wokół jego kutasa. Byłeś wtedy taki okrutny, kochanie. Taki władczy.
Każde jej słowo było jak uderzenie. Czułem, jak resztki mojej dumy rozpadają się w pył. Wtedy to ja dyktowałem warunki, teraz ona robiła ze mną to samo, tylko znacznie skuteczniej. Wykorzystywała moje własne działania przeciwko mnie, przypominając mi, że władza jest sprawą przejściową.
– Przysięgam... – wybełkotałem, czując, jak łzy frustracji i podniecenia napływają mi do oczu. – Przysięgam ci, że nigdy więcej tego nie zrobię. Nigdy więcej nie pozwolę nikomu cię dotykać bez twojej zgody. Będę robić wszystko, co chcesz. Tylko błagam, daj mi już poczuć twoją cipkę.
Matka uśmiechnęła się szeroko, widząc moją kompletną rozsypkę. Przez chwilę po prostu na mnie patrzyła, jakbym był ciekawym okazem w zoo. Powoli wstała z kolan, prostując swoje nagie ciało. Przeszła wokół łóżka, muskając biodrami krawędź materaca. Każdy jej krok był jak obietnica, której nie zamierzała spełnić od razu.
– Jesteś taki zdesperowany – powiedziała, przechodząc na drugą stronę. – Uwielbiam patrzeć, jak błgasz. To sprawia, że czuję się naprawdę pożądana.
Zaczęła powoli krążyć wokół mnie, a ja czułem, jak kutas pulsuje mi w rytm każdego jej oddechu. Byłem jak zwierzę na smyczy, które rwie się do celu. Kiedy w końcu stanęła nad moimi nogami, zatrzymała się na moment. Spojrzała w dół, na twardego, drżącego penisa, który domagał się jej wnętrza.
Nagle, bez słowa, weszła na łóźko i pewnie okroczyła moje biodra. Poczułem ciężar jej ciała i ciepło skóry. Jej dłoń, delikatna, ale stanowcza, zacisnęła się na członku. Powoli, z niemal okrutną precyzją, zaczęła prowadzić go w górę, ustawiając dokładnie na wprost wilgotnej cipki. Przez ułamek sekundy zatrzymała się tuż przy wejściu, pozwalając mi poczuć krople śluzu na czubku, a potem, jednym gwałtownym ruchem, osunęła się na mnie.
W tym momencie świat przestał istnieć. Poczułem, jak ciasne, gorące ściany pochwy zaciskają się wokół kutasa, pochłaniając go w całości. Było to uczucie tak intensywne, że aż zabrakło mi tchu. To nie był zwykły seks, to była eksplozja wszystkich zmysłów. Czułem, jak każda komórka mojego ciała reaguje na to nagłe wypełnienie. Ciało wibrowało z ekscytacji, a w głowie huczało mi od nadmiaru emocji.
Zacząłem gwałtownie pchać biodrami w górę, chcąc wbić się w nią jeszcze głębiej. Każdy ruch sprawiał, że czułem jej mokre wnętrze, które zdawało się pulsować i zaciskać wokół mojego penisa. Byłem w transie. Widziałem jej twarz nad sobą, teraz już nie ironiczną, lecz rozpaloną pożądaniem. Jej oczy były przymrużone, a z gardła wydobywały się niskie, zwierzęce jęki.
Wszystko działo się teraz w szaleńczym tempie. Ruchałem ją mocno, bezlitośnie, czując, jak z każdym pchnięciem tracę resztki panowania nad sobą. Czułem, jak jądra uderzają o jej krocze, a ona odpowiadała tym samym, wciskając się w moje ciało z całą siłą. Ta brutalna bliskość była wszystkim, czego pragnąłem przez ostatnie godziny. Moja frustracja zamieniła się w czystą, zwierzęcą agresję, która teraz znajdowała ujście w każdym ruchu.
Czułem, że zbliżam się do krawędzi. Moja sperma już niemal rozrywała mnie od środka, a każda zmiana pozycji, każdy szept matki tylko potęgował to napięcie. Nie było już miejsca na gry i manipulacje. Została tylko czysta, fizyczna potrzeba i rytm, który prowadził nas obu w stronę nieuchronnego finału.
Właśnie wtedy, gdy świat zaczął wirować, a w moich lędźwiach miało eksplodować napięcie, ona nagle znieruchomiała. Poczułem, jak mięśnie pochwy gwałtownie się rozluźniają, a ona sama odsunęła biodra w górę, wyrywając kutasa z głębi swojego ciała. Zrobiła to z chirurgiczną precyzją, w ułamku sekundy, w którym mój organizm startował do finału. Zostałem z niczym, zawieszony w próżni, z pulsującym członkiem, który wciąż czuł wilgoć jej wnętrza, ale nie miał go już na sobie.
Spojrzała na mnie z góry. Jej twarz była czerwona, a oczy lśniły szaleństwem, ale usta układały się w lekceważący uśmiech. Wiedziała dokładnie, co zrobiła. Widziała, jak moje ciało drży z niedosytu.
– Nie teraz, kochanie – szepnęła, a jej głos był chłodny mimo gorąca, które nas otaczało. – Nie pozwalam ci dojść. Twoja sperma zostanie w środku tak długo, aż ja uznam, że nadszedł czas. Dojdziesz tylko wtedy, gdy ja na to pozwolę.
Zacisnąłem pięści, czując, jak w moich żyłach płynie czysta frustracja. Byłem blisko, tak blisko, że niemal czułem zapach nadchodzącego orgazmu. Jednak jej słowa zadziałały jak zimny prysznic. Moje ciało, choć wciąż napięte, powoli zaczęło odzyskiwać względny spokój. Oddech stał się głębszy, a szaleńcze bicie serca nieco zwolniło. Stałem się ponownie jej narzędziem, czekającym na instrukcje.
Wtedy matka ponownie opadła na mnie. Zrobiła to powoli, z ironicznym uśmiechem, pozwalając, by mój twardy fiut znów wsunął się głęboko w jej mokrą cipkę. Zaczęła mnie ujeżdżać. Robiła to rytmicznie, z determinacją, która nie pozostawiała wątpliwości, kto tu rządzi. Jej ruchy były szerokie, głębokie, wymuszające na mnie całkowite oddanie. Czułem, jak jej ciało wibruje, jak jej mięśnie zaciskają się wokół penisa w coraz mocniejszym uścisku.
Nagle gwałtownie przyspieszyła. Zaczęła sapać, a jej plecy wygiły się w łuk. Widziałem, jak jej twarz wykrzywia się w grymasie najwyższej przyjemności. Zaczęła drżeć w konwulsjach. Pochwa zacisnęła się wokół kutasa z niesamowitą siłą. Wydała z siebie głośny, gardłowy krzyk, gdy osiągnęla szczyt. Miała orgazm, który rzucił ją na moje ramiona, a jej ciało pulsowało w rytm rozkoszy.
Nie pozwoliła jednak sobie na odpoczynek. Zanim zdążyłem przejąć inicjatywę znów zaczęła się poruszać. Nie przestała ruchać mojego członka, mimo że była wciąż roztrzęsiona po pierwszym sorgazmie. Jej ruchy stały się bardziej drapieżne, bardziej desperackie. Czułem, jak soki zalewają penisa, sprawiając, że każde pchnięcie było jeszcze bardziej śliskie i intensywne.
Jej ciało weszło w nowy rytm, jeszcze bardziej zwierzęcy, dzikiżp. Widziałem, jak drżą jej sutki, a oczy pozostają przymknięte. Rzucała się na mnie z nową siłą, jakby chciała wyssać ze mnie całą energię. I wtedy to się stało ponownie. Jej mięśnie znów zaczęły się kurczyć, a oddech zamienił się w przerywanym jęk. Po raz drugi w ciągu kilku minut osiągnęła orgazm, wbijając się we mnie z całą mocą i całkowicie przejmując kontrolę nad moją przyjemnością.
Opadła na moją klatkę piersiową. Jej oddech był ciężki i szybki. Czułem, jak jej mokre ciało wciąż drży po dwóch orgazmach. Przez chwilę panowała cisza, przerywana jedynie biciem naszych serc. Myślałem, że to koniec, że w końcu pozwoli mi poczuć ulgę. Jednak ona nagle uniosła głowę. W jej oczach wciąż płonął ten sam drapieżny ogień.
Bez ostrzeżenia ponownie uniosła biodra i zaczęła mnie ujeżdżać. Robiła to powoli, złośliwie, celebrując każdy centymetr mojego kutasa. Moje ciało było już u kresu wytrzymałości. Każdy ruch sprawiał, że w lędźwiach pulsowała potężna fala energii.
– Proszę... – jęknąłem, chwytając ją za biodra. – Już nie mogę. Pozwól mi trysnąć, błagam cię.
Uśmiechnęła się drwiąco. Przyspieszyła rytm, wbijając się we mnie z brutalną siłą. Jej dojrzała cipka ściskała mój członek jak imadło.
– Jeszcze nie, kochanie – wyszeptała. – Jeszcze trochę.
Zaczęła ujeżdżać mnie mocniej. Każdy ruch był jak uderzenie młota. Czułem, jak krew pulsuje w moich skroniach. Moje ciało drżało z nadmiaru napięcia. Byłem na samym skraju przepaści. Wtedy ona nagle wygięła plecy w łuku. Jej twarz wykrzywiła się w ekstatycznym grymasie.
– Teraz! – krzyknęła nagle. – Spuść się we mnie, wlej we mnie całą swoją spermę!
Wybuchnąłem. To nie był zwykły orgazm, to była eksplozja. Poczułem, jak gęste strumienie nasienia wystrzeliwują z kutasa prosto w głąb jej pochwy. Poruszyłem sie w niej jeszcze kilka razy, wbijając się najgłębiej jak potrafię, by nie zmarnować ani jednej kropli. Matka krzyczała, zaciskając mięśnie wokół penisa. Razem zapadliśmy się w otchłań rozkoszy.
Kiedy w końcu nasze orgazmy się skończyły, w pokoju zapadła ciężka cisza. Czułem, jak członek powoli wiotczeje w jej wilgotnym wnętrzu. W końcu wysunąłem się z niej z mokrym mlaśnięciem. Dojrzała cipka nie była w stanie pomieścić całej ilości spermy. Biała, gęsta maź zaczęła powoli wypływać, skapując na pościel i tworząc lepkie plamy na prześcieradle. Leżeliśmy tak przez kilka minut, ciężko dysząc, a nasze splecione ciała powoli stygły.
W pewnym momencie matka przerwała ciszę. Wstała z łóżka z niezwykłą pewnością siebie. Bez żadnego pośpiechu naciągnęła na siebie białą koszulę nicną. Nie spojrzała na mnie, gdy poprawiała material. Jej ruchy były spokojne, wręcz zimne.
Zaczęła wychodzić z pokoju. Gdy była już w drzwiach, nagle się zatrzymała. Odwróciła głowę, patrząc na mnie z góry. W jej oczach wciąż nie było czułości, lecz dzikość i absolutna pewność siebie. Wyglądała jak drapieżnik, który właśnie zakończył posiłek, ale wciąż trzyma swoją ofiarę.
– Pamiętaj, kochanie – powiedziała niskim, władczym głosem. – Od teraz zrobisz dla mnie wszystko. Wszystko, o co poproszę. Albo wszystko co każę ci zrobić.
Nie czekała na odpowiedź. Odwróciła się i zniknęła w korytarzu, zostawiając mnie samego w pustym pokoju, z zapachem seksu i poczuciem całkowitej zależności
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
2 komentarze
Nemo
[komentarz oczekuje na moderacje]
Pumciak
Noi porobiłosię