
Podnoszę głowę, a mój wzrok natychmiast przyciąga podłoga. Leży na niej moja koronkowa bielizna – biały biustonosz z miseczkami, które ledwo zakrywają sutki, i stringi, tak cienkie, że bardziej przypominają nitkę niż majtki. Obok wala się czarna uprząż BDSM, z paskami skóry i metalowymi kółkami, które wczoraj były zaciskane na moich piersiach i udach. Dotykam szyi – wciąż czuję ślady po obroży, jakby ktoś wcisnął mi w skórę gorący drut. Przejeżdżam palcami niżej, po dekolcie, i natrafiam na siniaki – delikatne, fioletowe plamy w kształcie palców Stanisława, który ściskał mnie jak zwierzę, gotowe rozerwać mi gardło. Uśmiecham się pod nosem, czując, jak moja cipa drga na samo wspomnienie.
Wspomnienia wracają falami, jak uderzenia bicza – najpierw delikatne mrowienie, potem coraz silniejsze, aż w końcu czuję, jakby ktoś znowu rozcinał mi skórę. Widzę siebie, zawieszoną na belce w salonie BDSM, z rękoma skręconymi za plecami i nogami rozchylonymi na oścież, jak u ofiary przygotowanej do rzezi. Klamry zaciskają mi się na sutkach, aż bolą tak bardzo, że łzy same cisną mi się do oczu, ale nie mogę krzyczeć, bo mam knebel w ustach – gruby, gumowy walec, który wypełnia mi gardło i sprawia, że ślina cieknie mi po brodzie. Stanisław stoi przede mną, trzymając w dłoni pejcz z czarnej skóry. Pierwsze uderzenie trafia mnie w uda – ostry, suchy trzask, a potem palący ból, który rozlewa się jak ogień po mojej skórze. Krzyczę w knebel, ale dźwięk jest stłumiony, bezsilny. Kolejne uderzenia spadają na moje piersi, brzuch, wewnętrzne strony ud, aż w końcu pejcz ląduje między moimi nogami, rozcinając wargi cipy jak nóż. Ból jest ostry, nieziemski, ale zaraz za nim nadchodzi fala podniecenia, która sprawia, że moja cipka zaczyna pulsować, jakby chciała wypluć z siebie całe to cierpienie i zamienić je w rozkosz.
Pamiętam, jak Kasia klęczała obok, obserwując mnie z tym swoim zwierzęcym uśmiechem. Miała na sobie tylko czerwoną sukienkę, podartą na udach, a jej trampki były zabrudzone błotem i czymś zielonkawym, co wyglądało jak glony. Jej palce bawiły się moją cipką, wciskały się we mnie, kiedy tylko Stanisław przestawał mnie bić, jakby chciała sprawdzić, jak bardzo jestem mokra. „Patrz, jaka z ciebie kurwa” – syczała mi do ucha, a ja tylko jęczałam, bo wiedziałam, że ma rację. Byłam kurwą. Ich kurwą. Ich zabawką do bicia, pieprzenia i upokarzania.
Potem przyszła pora na dildo. Nie byle jakie – oh nie. To było wielkie, kolczaste monstrum, które Stanisław wcisnął mi w dupę bez żadnego przygotowania. Pamiętam, jak moje ciało się opierało, jakby chciało wyrzucić to coś z siebie, ale on tylko śmiał się i popychał głębiej, aż poczułam, jak coś pęka wewnątrz mnie. Ból był nie do zniesienia, ale zaraz potem nadeszło to dziwne, chorobliwe podniecenie – jakbym miała w sobie żywe zwierzę, które kopie i szarpie moje wnętrzności. Kasia jęczała z zachwytu, kiedy patrzyła, jak się wyginam, jak moje ciało drga w konwulsjach, kiedy Stanisław zaczynał mnie pieprzyć tym potworem, jednocześnie smagając pejczem moje piersi. Jej palce wciskały się między moje wargi, zbierały ślinę i sok z cipki, a potem wcierały to wszystko w moje sutki, jakby chciała mnie naznaczyć.
Przełykam ślinę, czując, jak moja cipa zaczyna znów pulsować. Jestem mokra. Nie, nie mokra – zalana. Sok ścieka mi po udach, kiedy tylko poruszam nogami. Podnoszę się na łokciach i patrzę w lustro na ścianie. Moje rude włosy są potargane, twarz zarumieniona, a usta spuchnięte od pocałunków i gryzienia. Dotykam warg – wciąż czuję smak Stanisława, jego słony, męski posmak, który wczoraj wlał mi się do gardła, kiedy kazał mi klęczeć i ssąć go do sucha. Moje oczy są zielone i błyszczące, pełne pożądania, które nie chce zniknąć. Przesuwam dłoń niżej, po brzuchu, aż moje palce lądują na cipce. Jest gorąca, opuchnięta, a wargi sromowe lśnią od moich soków. Rozchylam je delikatnie, odkrywając różowy, drgający mięsień, który domaga się uwagi.
Nie mogę się powstrzymać. Muszę się dotknąć. Ale nie palcami – to za mało. Za słabo. Moje oczy spadają na szczotkę do włosów, leżącą na toaletce. Drewniana, z grubymi, twardymi włosiami, które idealnie wpasowują się między moje palce. Chwytam ją, czując, jak moje serce zaczyna bić szybciej. Rozchylam nogi szerzej, odsłaniając cipkę w całej okazałości – jest rozkwitnięta, mokra, gotowa na wszystko. Przykładam szczotkę do warg sromowych i zaczynam pocierać, najpierw delikatnie, potem coraz mocniej, aż czuję, jak włosie drapię moją skórę. Jęczę, kiedy dotykam łechtaczki – jest twarda jak kamień, wrażliwa na każdy najmniejszy ruch. Zaczynam się masturbować, wpychając szczotkę między wargi, wciskając ją w cipkę, jakby to był członek Stanisława. Wyobrażam sobie, jak mnie trzyma, jak jego silne dłonie zaciskają się na moich biodrach, kiedy wpycham się na niego, jak jego jaja uderzają o moją dupę, kiedy pieprzy mnie na stojąco, aż czuję, jak jego sperma wypełnia mnie do ostatniej kropli.
Ale to nie wystarcza. Potrzebuję więcej. Sięgam po telefon, leżący na nocnym stoliku. Ekran jest pełen powiadomień – zdjęcia, filmy, wiadomości. Klikam na galerię i natychmiast otwiera się album z wczorajszej orgii. Pierwsze zdjęcie pokazuje mnie, zawieszoną na belce, z nogami rozchylonymi, a między nimi – Stanisław, który wciska mi w cipkę swoje ogromne jaja, podczas gdy Kasia lizze mi dupę. Przełykam ślinę, czując, jak moja cipa zaciska się z pożądania. Przewijam dalej – kolejne zdjęcie: ja na kolanach, z ustami pełnymi nasion Stanisława, które wypluwam prosto na twarz Kasi. Następne: moja dupa, rozciągnięta do granic możliwości, kiedy Stanisław wpycha we mnie swoje dildo, a Kasia trzyma moje włosy, zmuszając mnie do patrzenia w lustro, żebym widziała, jak bardzo jestem upokorzona.
Jęczę, wciskając szczotkę głębiej, aż czuję, jak włosie drapię moje ścianki. Sok z cipki zaczyna kapać na telefon, mieszając się z potem na moich palcach. Nie przestaję przewijać – kolejne zdjęcie: ja, związana, z ustami pełnymi knebla, podczas gdy Kasia siedzi na mojej twarzy, a Stanisław pieprzy mnie od tyłu, jego wielki członek znika w mojej dupie, kiedy ona trze się o moje usta. „Jesteś naszą kurwą, Nika” – słyszę jego głos w mojej głowie, głęboki, pełen pogardy i pożądania. „Naszą małą, brudną kurwą, która nie może żyć bez naszych kutasów.”
– Tak – jęczę, wyginając plecy, kiedy szczotka uderza w moją łechtaczkę. – Jestem waszą kurwą.
Kolejne zdjęcie – ja, leżąca na plecach, z nogami rozłożonymi na oścież, podczas gdy Stanisław wpycha mi w cipkę i dupę dwa dilda naraz, a Kasia siedzi na mojej twarzy, dusząc mnie swoim mokrym futerkiem. Jej twarz jest wykrzywiona rozkoszą, a moje oczy są pełne łez, ale uśmiecham się, bo wiem, że to jest to – to jest moje miejsce. Tam, gdzie jestem używana, upokarzana, pieprzona bez litości.
– Stanisław… – szepczę, patrząc na zdjęcie, na którym jego wielki członek znika w moich ustach, a ja patrzę w kamerę z łzami w oczach, ale z uśmiechem na twarzy. – Chcę cię znowu.
Sok z cipki zaczyna lać się ze mnie jak z fontanny, kapiąc na ekran telefonu, mieszając się z moimi palcami. Nie mogę się powstrzymać – chylę się niżej i zaczynam zlizywać własny sok z telefonu, czując, jak słodko-słony smak rozlewa się po moim języku. „Stanisław, Stanisław, Stanisław” – powtarzam jego imię jak mantrę, jakby samo jego brzmienie mogło przywołać go do mojego łóżka. Moje biodra zaczynają pracować same, wpychając szczotkę coraz głębiej, aż czuję, jak coś we mnie pęka – nie ból, ale rozkosz, która rozrywa mnie na strzępy.
– Och, kurwa – jęczę, czując, jak orgazm zbliża się wielkimi krokami. – Tak, tak, tak…o moja rudo cipo, tak bardzo tego łaknęłaś!
Nagle słyszę odgłos kroków na schodach. Zamarłam, z szczotką wciąż wcipioną w cipę, a sokiem kapącym na podłogę. Drzwi do sypialni otwierają się z trzaskiem, a ja podnoszę wzrok, żeby zobaczyć Kasię. Stoi w progu, ubrana w zwykły, szary dres, który wiszą na niej jak worki. Jej włosy są związane w koński ogon, a twarz jest umazana czymś, co wygląda jak błoto. Uśmiecha się do mnie tym swoim zwierzęcym uśmiechem, który zawsze oznacza kłopoty.
– No, no, no – mówi, opierając się o framugę i krzyżując ręce na piersiach. – Co my tu mamy? Nasza mała Ruda Wiewiórka już się bawi bez nas?
Czuję, jak rumienię się od stóp do głowy. Nie próbuję się kryć – co za różnica? Ona i tak wie, jaka ze mnie kurwa. Wyciągam szczotkę z cipki z mokrym plaśnięciem i odkładam ją na bok. Sok z mojej cipki kapie na prześcieradło, tworząc mokrą plamę.
– Nie mogłam się powstrzymać – mówię, głaskając się po udach. – Myślałam o wczoraj…
Kasia parska śmiechem, odrywa się od framugi i podchodzi do łóżka. Jej oczy błyszczą złośliwie, kiedy patrzy na mnie, na moje rozchylone nogi, na sok, który wciąż ścieka mi po udach.
– Myślałaś o wczoraj, co? – pyta, siadając na brzeg łóżka. – A konkretnie o czym? O tym, jak Stanisław cię bił? Jak cię pieprzył w dupę tym swoim kolczastym dildem? A może o tym, jak ja cię lizałam, kiedy ty wyłaś jak suka w rui?
Jęczę, czując, jak moja cipka drga na samo wspomnienie. Kasia śmieje się, a potem nagle chwyta mnie za włosy i przyciąga moją twarz do swojej.
– Jesteś taką małą dziwką, Nika – syczy mi prosto w usta. – Taką małą, brudną dziwką, która nie może żyć bez kutasa w dupie.
– Tak – szepczę, czując, jak moje wargi drżą. – Jestem twoją dziwką.
Kasia puściła moje włosy i wstaje z łóżka. Zaczyna ściągać dres – najpierw bluzę, odsłaniając swoje małe, jędrne piersi, potem spodnie, które spadają na podłogę z cichym szelestem. Stoi przede mną zupełnie naga, ale nie na długo. Bo pod dresem ma coś jeszcze – czarną uprząż, która oplata jej biodra i uda, a między nogami… kurwa. Kurwa, kurwa, kurwa.
Między jej nogami sterczą dwa ogromne, końskie penisy – jeden gruby i krótki, drugi długi i zakrzywiony, oba z żyłkami, które pulsują, jakby były żywe. Są wykonane z silikonu, ale wyglądają tak realistycznie, że aż ślina napływa mi do ust. Kasia chwyta za krótszy, pociera jego czubek o swoją dłoń, a potem uśmiecha się do mnie.
– Podoba ci się, Wiewiórko? – pyta, głaszcząc się po udach. – Bo ja myślę, że bardzo ci się spodoba.
Nie odpowiadam. Nie muszę. Moje ciało mówi za mnie – cipka zaczyna mi pulsować, a sok kapie na prześcieradło w jeszcze szybszym tempie. Kasia chwyta mnie za rękę i ciągnie z łóżka. Upadam na kolana przed nią, a ona klęka za mną, jej oddech gorący na mojej szyi.
– Będziesz moją małą klaczką – szepcze, owijając mi wokół szyi skórzaną obrożę. – Moją małą, rudą klaczką, która będzie nosić uzdę i brać kutasa, kiedy tylko zechcę.
Czuję, jak moje serce zaczyna bić jak szalone. Obroża zaciska się na mojej szyi, a Kasia przyczepia do niej smycz, którą następnie owija wokół swojej dłoni. Potem chwyta coś z podłogi – uzdę, czarną, skórzaną, z metalowym kółkiem między zębami. Wciska mi ją w usta, zaciskając paski na mojej głowie, aż czuję, jak skóra się napina. Nie mogę mówić. Nie mogę krzyczeć. Mogę tylko jęczeć, kiedy Kasia ciągnie za smycz, zmuszając mnie do wstawania.
– Na czworaki, Wiewiórko – rozkazuje, popychając mnie w plecy. – Pokazuj, jak potrafisz chodzić.
Opadam na dłonie i kolana, czując, jak moje ciało drży z podniecenia. Kasia trzyma smycz krótko, zmuszając mnie do pełzania za nią po podłodze. Czuję się jak zwierzę – jak klacz, którą ona prowadzi na uwięzi. Moja cipka jest mokra, a sok kapie mi na uda, kiedy poruszam się na czworakach, wyginając plecy, żeby pokazać jej, jaka jestem posłuszna.
– Dobra dziewczynka – mruczy Kasia, głaszcząc mnie po tyłku. – Teraz czas na nagrodę.
Staje przede mną, rozkłada nogi i chwyta za dłuższy penis. Przykłada jego czubek do moich ust, pociera nim po moich wargach, aż otwieram je posłusznie. Wpycha go do środka, powoli, aż czuję, jak wypełnia mi całe gardło. Jest gruby, twardy, a jego tekstura przypomina prawdziwego kutasa – gorący, pulsujący. Zaczynam ssać, obracając językiem wokół jego czubka, a Kasia jęczy z rozkoszy.
– Tak, ssij – warczy, trzymając mnie za włosy. – Ssij, jakby to był kutas Stanisława.
Słyszę jego imię i natychmiast moja cipka zaciska się z pożądania. Wyobrażam sobie, że to nie Kasia stoi przede mną, ale on – że to jego wielki, twardy członek wypełnia mi usta, że to jego palce zaciskają się na moich włosach, że to on każe mi ssać głębiej, aż zacznę się dusić.
– Stanisław… – myślę, ssąc silikonowego kutasa z jeszcze większym zapałem. – Chcę cię, chcę cię, chcę cię…
Kasia wyciąga penisa z moich ust z mokrym plaśnięciem. Ślina cieknie mi po brodzie, kiedy patrzę na nią z rozpaczą.
– Och, moja mała Wiewiórka tak bardzo chce kutasa – drwi, głaszcząc mnie po policzku. – No to go dostaniesz. Ale nie w ustach. Nie tym razem.
Chwyta mnie za biodra i obraca, zmuszając mnie do opadnięcia na łóżko. Klęka między moimi nogami, rozchylając je na oścież. Czuję, jak chłodne powietrze owiewa moją mokrą cipkę, kiedy ona przygląda się jej z uśmiechem.
– Jaka ładna ruda cipka – mruczy, przesuwając palcem po moich wargach sromowych. – Tak mokra. Tak gotowa.
Nie ostrzega mnie. Po prostu chwyta za krótszy penis i wpycha go we mnie jednym, brutalnym ruchem. Krzyczę w uzdę, kiedy czuję, jak rozrywa moje ścianki, jak wypełnia mnie do granic możliwości. Jest gruby, nieziemsko gruby, i czuję, jak moja cipka rozciąga się wokół niego, próbując go pomieścić. Kasia zaczyna mnie pieprzyć – najpierw powoli, potem coraz szybciej, jej biodra uderzają o moje z mokrym plaśnięciem za każdym razem, kiedy wpychają mnie głębiej na tego potwora.
– Jesteś taką kurwą – syczy, chwytając mnie za piersi. – Taką małą, ciasną kurwą, która uwielbia być pieprzona.
Nie mogę odpowiedzieć. Mogę tylko jęczeć, wyginając plecy, kiedy ona zaczyna mnie pieprzyć jeszcze mocniej. Jej palce zaciskają się na moich sutkach, szarpią je, aż czuję ból, który miesza się z rozkoszą i sprawia, że moja cipka zaciska się wokół silikonowego kutasa.
– Stanisław… – jęczę, wyobrażając sobie, że to on jest nade mną, że to jego wielkie, twarde ciało przygniata mnie do łóżka, że to jego jaja uderzają o moją dupę za każdym razem, kiedy mnie pieprzy.
Kasia śmieje się, jakby czytała mi w myślach.
– Wołasz go, kiedy to ja cię pieprzę? – pyta, wpychając penisa we mnie z jeszcze większą siłą. – Jaka z ciebie dziwka, Wiewiórko. Jaka brudna, małostkowa dziwka.
Nie zaprzeczam. Nie mogę. Bo to prawda. Jestem dziwką. Jego dziwką. Ich dziwką. I uwielbiam to.
Nagle Kasia wyciąga penisa z mojej cipki. Jestem pusta, drżąca, kiedy ona chwyta za dłuższego i przykłada jego czubek do mojego wejścia. Nie czekając, wpycha go we mnie powoli, centymetr po centymetrze, aż czuję, jak dociera do mojej macicy. Jest długi, zakrzywiony, i kiedy zaczyna mnie pieprzyć, trafia prosto w ten punkt wewnątrz mnie, który sprawia, że moje oczy same się zamykają, a z gardła wydobywa mi się jęk, który brzmi jak płacz.
– Och, kurwa – jęczę, kiedy zaczyna mnie pieprzyć oboma penisami naraz – jednym w cipce, drugim w dupie.
Ból jest ostry, palący, ale rozkosz, która za nim nadchodzi, jest nie do opisania. Czuję się rozciągnięta, wypełniona, jakbym miała w sobie dwóch mężczyzn naraz. Kasia chwyta mnie za biodra, jej paznokcie wcinają się w moją skórę, kiedy zaczyna mnie pieprzyć coraz szybciej, coraz mocniej, aż łóżko zaczyna skrzypieć pod nami.
– Jesteś moją kurwą – warczy, wpychając się we mnie z całej siły. – Moją małą, rudą kurwą, która istnieje tylko po to, żeby brać kutasa.
– Tak! – krzyczę, wyginając plecy. – Jestem twoją kurwą! Twoją i Stanisława!
Kasia śmieje się, a potem nagle wyciąga penisy z moich otworów. Jestem pusta, drżąca, kiedy ona chwyta mnie za włosy i zmusza do wstawania.
– Na czworaki – rozkazuje, popychając mnie w plecy. – Chcę cię pieprzyć jak klacz.
Opadam na dłonie i kolana, wyginając plecy, kiedy ona klęka za mną. Czuję, jak jej palce rozchylają moje pośladki, a potem – jak długi penis wciska się w moją dupę. Jęczę, kiedy zaczyna mnie pieprzyć, jej biodra uderzają o moje z mokrym plaśnięciem za każdym razem, kiedy wpychają mnie głębiej na tego potwora. Potem czuję, jak drugi penis wciska się w moją cipkę, i krzyczę, kiedy zaczyna mnie pieprzyć oboma naraz, rozciągając mnie do granic możliwości.
– Tak – jęczę, czując, jak moje ciało zaczyna drżeć. – Tak, tak, tak…
Kasia chwyta mnie za biodra, jej paznokcie wcinają się w moją skórę, kiedy zaczyna mnie pieprzyć coraz szybciej, coraz mocniej, aż czuję, jak coś we mnie pęka. Orgazm nadchodzi jak tsunami – fala rozkoszy, która rozrywa mnie na strzępy, sprawia, że moje ciało drga w konwulsjach, a z cipki leci mi sok, który kapie na podłogę w wielkich, mokrych kroplach
– Och, kurwa! – krzyczę, kiedy Kasia wpycha się we mnie po raz ostatni, jej ciało sztywnieje, a potem czuję, jak coś gorącego wylewa się z obu penisów, wypełniając mnie do ostatniej kropli.
Upadam na łóżko, drżąca, zalana potem i sokiem z cipy. Kasia klęka obok mnie, głaszcząc mnie po włosach.
– Dobra dziewczynka , a raczej wyruchana klacz– mruczy, wyciągając penisy z moich otworów. – Teraz czas na zdjęcia dla Stanisława.
Chwyta za telefon i robi kilka zdjęć – mnie, leżącej na brzuchu, z rozchylonymi nogami, z sokiem z cipki kapącym na prześcieradło; mnie, z ustami pełnymi jej silikonowego kutasa; mnie, związanej, z oczyma pełnymi łez i uśmiechem na twarzy.
– On będzie zachwycony – mówi, przewijając zdjęcia. – Nasza mała Ruda Wiewiórka wie, jak zrobić mu prezent.
Kiwam głową, czując, jak moje ciało wciąż drży z podniecenia. Kasia wysyła zdjęcia, a potem kładzie się obok mnie, owijając ramieniem wokół moich pleców.
– Teraz czekamy – szepcze, całując mnie w policzek. – Czekamy, aż Stanisław nam odpowie. A wtedy znów będziemy jego.
Zamykam oczy, wyobrażając sobie, jak on patrzy na te zdjęcia, jak jego członek twardnieje na myśl o tym, co z nami zrobi, kiedy znów nas zobaczy. I wiem, że Kasia ma rację. Jesteśmy jego. Jego kurwami. Jego własnością. I nie chcemy, żeby było inaczej.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
1 komentarz
Chaosik
Ciekawe czy tak jak Nika jest niewolnicą Kasi i Stanisława, tak Kasia jest też kurwą Stanisława.
kasi
@Chaosik ciekawe pytanie, a jak powinno w/g /Ciebie. sugestia jest cenna
Chaosik
@kasi Moim zdaniem piszesz tak dobrze, że chcę czytać to co sama wymyślisz. Mam co prawda kilka pomysłów, lecz chcę zobaczyć co sama stworzysz.