Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Siedlisko

Siedlisko cz.I
     Historia jest  jak najbardziej zmyślona, a zbieżność postaci, miejsc, imion do osób prawdziwych jest całkowicie przypadkowa. Cała seria na której pisanie mam ochotę może zawierać sceny erotyczne, a raczej na pewno będzie je posiadać. Czasami mniej czasami bardziej zboczone, ale hmmm....no zobaczymy, wszelkie sugestie mile widziane. Tyle słowem wstępu, miłej lektury.

     Kłamstwem byłoby powiedzieć, że marzenia się nie spełniają, pytanie jest jednak inne, nie, czy się spełniają, ale kiedy. Waldek posiadał swoje, znane tylko jemu, tak się wydawało jego rodzinie. Miał mieszkanie własnościowe, żonę, odchowane dzieci, które już poszły na swoje, pracę którą lubił. Wszystko wydawało się być w porządku i tak właśnie było. Poukładany świat który niczym nie mógł go zaskoczyć, pilnował tego aby tak było, bo mając już prawie sześćdziesiątkę na karku nie chciał zmian. Sporadyczne wyjścia do znajomych, kilka razy w roku wyjechać na ryby to było to czego potrzebował aby spełnić się towarzysko. Z żoną Mariolą układało mu się znakomicie, czekała zawsze na niego w domu gdy wracał z pracy, a wracać miał skąd, od samego początku gdy się poznali pracował jako kierowca ciężarówki. Trasy międzynarodowe tylko to go interesowało, oczywiście nie zauważał jaki koszt ponosiła rodzina, na pewno nie materialny ale zwykłego wyobcowania. W każdym razie mógł stwierdzić ze spokojem i czystym sumieniem, że zawodowo spełnił się w stu procentach. To musiało być jego marzenie, takie życie, chyba według niego spełnione.  

     Ludzie różnią się pod względem wyglądu, charakteru, tonu głosu, co jest oczywiste, ale tak samo różnią się pod względem marzeń. Mariola jak typowa kobieta marzyła na początku o księciu z bajki, realizm życia spowodował, że zakochała się w Waldku. Nikt jej nie zmusił do małżeństwa, nie zaliczyli też wpadki, zwyczajnie chcieli spędzić z sobą resztę życia. Z biegiem lat jednak przyszło do przemiany gorącego uczucia w typowe znudzenie i przyzwyczajenie. Nie szukała uciech na boku, nie kokietowała, nie flirtowała, czasem poplotkowała z koleżankami ale to nic wielkiego. Spełniała się jako żona, jako kobieta juz nie tak bardzo. Mając teraz 54 lata zdawała sobie sprawę, że na zmiany już jest za późno. Trzypokojowe mieszkanie na drugim piętrze stało się jej przestrzenią samotności. Mąż w wyjazdach na kilka tygodni, jeden syn wyprowadził się z miasta, drugi w domu z rodzina żony kilka kilometrów od niej. Odwiedzała go częściej niż pierwszego, odległościowo było łatwiej, ale nie chciała być teściową która za dużo przebywa z młodymi i się narzuca. No oczywiście nigdy tego nie usłyszała, ale wiedziała co sobie ludzie mogą pomyśleć. Kiedyś prowadziła własny sklep na osiedlu, ale otworzony sieciowy market jakich pełno spowodował, że trzeba było poszukać pracy u kogoś. Znalazła prace na kasie w tym markecie, po jakimś czasie nawet zaczęła ją sobie chwalić, mówiąc jakby na wytłumaczenie  -Pieniądze trochę  mniejsze, ale głowa spokojna.  

     Weekend majowy spędzili z Waldkiem we dwójkę, znaleźli gospodarstwo agroturystyczne stykające się swoimi granicami ze stawami na których Waldek podczas pobytu łowił ryby. Taka możliwość spędzenia czasu najprawdopodobniej zadecydowała o wyborze miejsca. Oj nic z tych rzeczy co możecie sobie pomyśleć, iż żona odstawiona na bok. Wieczory spędzali razem, pijać wino na balkonie pokoju, spacerując, było przyjemnie. Przez te cztery dni które byli tam odpoczywając, aż dwie noce Waldek pozwolił sobie na męczenie się w przyjemny sposób ze swoją małżonką. Było to do niego aż nie podobne bo z wiekiem ewidentnie ochota mu na sex przeszła. Mariola aż go nie poznawała, przypomniały się jej czasy młodości kiedy kochali się zdecydowanie częściej niż teraz. W ciągu dnia zaglądała do męża nad wodę, rozmawiała z właścicielami, czytała książkę siedząc w sadzie na leżaku. Jednym słowem czas spędzili bardzo przyjemnie zbliżając się do siebie znacznie bardziej niż przez kilka dni które Waldek jest w domu między wyjazdami. Nie przeszkadzali sobie, jak często to odczuwali to w domu, gdy byli razem, nie drażnili się swoja obecnością. Każde to z nich odczuwało, ale nigdy nie powiedziało tego głośno.

     Ostatniego wieczoru spacerując brzegiem wsi zauważyli oddalony o kilkadziesiąt metrów od drogi dom. Obrośnięty wyższymi chwastami wystającymi z większej trawy, okalającej cały budynek, aż do drogi jak i samo podwórko. Brązowa brama zasłonięta była do połowy szarym afiszem z napisem "Sprzedam". Pod spodem jak to zwykle bywało umieszczony został numer telefonu. Stanęli chwilę rozmawiając i zgadując ile to wszystko może kosztować. Kilka wymyślonych sytuacji jakie by mogły ich spotkać tutaj gdyby to kupili, grill rodzinny, spacery z wnukami które zapewne się pojawia w najbliższych lakach. Gdy tak niby od niechcenia rozmawiali idąc już dalej, dochodzili do wniosku ze to nie jest taki zły pomysł.  

-Moglibyśmy spędzać tutaj urlop, jakiś weekend, można połowic ryby niedaleko.  
- O te ryby Ci chodzi pewnie najbardziej.  

Niby żartem, niby lekko zdenerwowana powiedziała Mariola, choć nie mówiąc tego głośno sama przyznawała rację iż kupno tego domku mogło by być czymś fajnym. Wrócili do pokoju a wieczorem porozmawiali z gospodarzami na ten temat.  

-Mieszkało tam kiedyś pewne małżeństwo, ale wyprowadziło się do dzieci do miasta, nie wiem czy jeszcze żyją, ale ich dzieci chcą to sprzedać jakiś już czas.  

Powiedział Pan Henryk siedząc na przeciwko nich pod altaną. Tego wieczoru porozmawiali jeszcze na ten temat, rozważając za i przeciw takiego wyboru. Waldek w pewnym momencie zasnął na łóżku zaczynając lekko chrapać z rękami pod głową. W pokoju był półmrok, a telewizor który go uśpił dawał jedyne światło. Mariola wiedziała, że dzisiejszej nocy nic nie będzie, choć trochę na to liczyła.

-Może to lepiej niech się wyśpi jutro wieczorem jedzie już się ładować.  

Powiedziała pod nosem. Wzięła ze sobą nocną koszule i weszła do łazienki, spłukując na początek brodzik prysznica aby ni drażnił jej stóp zimnem. Rozebrała się zerkając w lustrze na swoje odbicie, piersi unosiły się w rytm jej oddechu mimo wieku pozostając jędrne. Kiedyś tego żałowała, ale teraz się cieszyła ze nie karmiła synów piersią.  

-Brzuszek mógłby być mniejszy.

Pogładziła go dłonią, wiedząc że lubi zjeść. Tłumaczyła sobie, usprawiedliwiając sobie w myślach, że wiele kobiet ma większy niż ona a jak na swoje lata ma zgrabne ciało. Trochę jakby sobie to wmawiała bo zawsze uważała że zamiast w brzuch tłuszczyk idzie jej w uda i pośladki. Ostatnio od jednego z młodszych kolegów pracujących z nią na kasie podczas przerwy usłyszała, że ma murzyński tyłek. Zrozumiała po jakimś czasie, że to nie była obelga, ale komplement, mimo wszystko była przekonana, że facetom podobają się szczupłe i zgrabne kobiety. Dawało to w jej umyślę iskrę zapalna niepewności co do swojej atrakcyjności. Wsunęła miedzy swoje uda dłoń lekko pocierając swój kwiat rozkoszy  

- Za to ty jesteś cudowna.  

Powiedziała po cichu pocierając mocniej wsuwając palec miedzy jej płatki. Kilka takich ruchów spowodowało, iż wzdłuż jej brzucha popłynęła fala dreszczy. Lekko się pochyliła wsuwając dłoń głębiej miedzy swoje uda. Teraz jej nadgarstek dotykał już lekko wilgotnej cipki, a palce przesunęły się miedzy pośladki, dotykając odbytu. Potarła go palcami kilkakrotnie, ale nagle oprzytomniała.  

-Drzwi nie są zamknięte, a jak się przebudzi i wejdzie. Jak zobaczy co robię.  

Powiedziała sobie w myślach. Nagłym ruchem cofnęła rękę i podeszła do drzwi robiąc ten jeden krok w nie za dużej łazience. Nagle ochota na zabawę z samą sobą jej przeszła, myśl że Waldek mógłby zobaczyć jak pieści swój odbyt, jak bierze ją gdy jest spocona, nieumyta. Ta fantazja, ta zabawa była tylko dla niej, wstydziła się komukolwiek o niej przyznać. Odwróciła się i weszła pod prysznic, odkręciła wodę i pozwoliła aby strumień cieplej wody zaczął płynąc po jej ciele rozbryzgując się na piersiach. Podniosła do ust dłoń która nią pachniała, jej nozdrza się rozszerzyły wciągając ostry zapach intymności, czuła siebie, czuła żal, że marnuje tą okazję na zabawę, ale nie mogła gdy mąż był za drzwiami. Polizała jakby ukradkiem swoje dwa palce najbardziej nasycone zapachem, skarciła się za to myślach, że nie mogła się powstrzymać.

     Kolejny dzień przyniósł decyzje o zadzwonieniu w sprawie domu. Podczas śniadania powiedziała do Waldka.

- Zadzwoń, co nam szkodzi się zapytać ile chcą.  

Wymiana spojrzeń i łyk kawy aby połknąć resztę kanapki. Nacisnął połączenie z zapisanym numerem telefonu.  

-Dzień dobry zauważyliśmy ten numer na domu który jest na sprzedaż.
  
Kilka pytań, kilka wymienionych zdań, Waldek gdy usłyszał cenę zapytał  

- Dziś można go zobaczyć akurat we wsi jesteśmy z zoną?

Chwila milczenia ze strony Waldka jakby czekał na odpowiedź.  

- To widzimy się dzisiaj o 13, dobrze będziemy na pewno.  

Wytłumaczył Marioli gdy ta spytała co robi, powiedział o przystępnej cenie, powiedział, że to nie tylko dom, ale tez sad za domem i ten z boku, budynki gospodarcze. Poczuli w sobie podniecenie w związku z możliwością obejrzenia tego domu. Do południa jednak zastanawiali się czy aby na pewno tego chcą bo cena rzeczywiście była atrakcyjna, nie aż tak aby dawała jakieś podejrzenia, ale warta uwagi na pewno.  

- Pięćdziesiąt kilometrów od domu to trochę ponad godzina jazdy, można zawsze tu przyjechać. Ja potraktowałbym to jako inwestycję.  

Przekonał tymi słowami Mariole do wydania niemal całych oszczędności Waldek.  

-Najpierw musi się nam spodobać...odpowiedziała.

Spodobał się.
Koniec części pierwszej
Zastanawiam się czy dawać podtytuły, jest to kuszące, ale nie chciałbym zdradzać treści.

Maxel

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 1846 słów i 10246 znaków. Tagi: #dojrzała #romans #pieszczoty

3 komentarze

 
  • eksperymentujacy

    Podtytuły są opcjonalne :)
    Ciekawe rozpoczęcie opowiadania !

  • Historyczka

    Muszę dodać, że wstęp, zarys postaći dokonany po mistrzowsku. Choć mi brakuje jednak erotyki na każdym kroku :)

  • Historyczka

    Podtytuły to ciekawy pomysł, wcale przecież nie musza zdradzać treści, a za to mogą ciekawie sprowokować...

  • Maxel

    @Historyczka  dziękuje za komentarz, właśnie to chciałbym osiągnąć, musze nad nimi popracować

  • MrHyde

    @Maxel Lepiej popracuj nad logiką zdań.  
    "Waldek posiadał swoje, znane tylko jemu, tak się wydawało jego rodzinie." - zamiast drugiego przecinka postawiłbym myślnik albo wręcz kropkę. A odwołanie się do rodziny bym skasował, bo Twój narrator chyba najlepiej wie, jak jest. Nie potrzebuje podpierać się domniemywaniami rodziny delikwenta.  
    "Trasy międzynarodowe tylko to go interesowało" - co tu się łączy z czym (gramatycznie)?  
    -Może to lepiej niech się wyśpi jutro wieczorem jedzie już się ładować.  - j.w. Przy okazji, dalszy opis kwestii dialogowej "Powiedziała pod nosem." powinien być w tej samej linii po myślniku, a nie w nowym akapicie.

  • Maxel

    @MrHyde dzięki zwrócę na to uwagę.