Przyłapana przez... cz. 2

Szum lecącej mocnym strumieniem wody sprawił, że niczego nie słyszałam. Para sprawiła dodatkowo, że nie widziałam niczego poza wnętrzem naszej obszernej kabiny prysznicowej. Jego obecność ujawniła mi się dopiero w momencie, kiedy szybkim i pewnym ruchem rozsunął drzwi kabiny.

- Dobry wieczór... właśnie takiego widoku pragnąłem.

Powiedział to bacznie mi się przyglądając. Był nagi, a jego lizak sterczał na baczność.  

- Uklęknij i pokaż czy tęskniłaś.

Byłam na tyle zaskoczona, wręcz oszołomiona, że oczywiście zrobiłam to. Moje myśli wariowały w głowie, ale on nie dbał o to. Pojękiwał cicho w rytm ruchów moich ust i języka...

- Mmm... chyba trochę tęskniłaś... Pragnęłaś tego tak samo jak ja co?

Odpowiedź najwyraźniej go nie interesowała, bo złapał mnie za włosy i bezwstydnie wcisnął się głęboko w moje gardło. Zresztą nie miałam wcale ochoty odpowiadać. Kilka minut później zaczęliśmy się kochać przyjmując pod prysznicem ekwilibrystyczne pozy. Na koniec wziął mnie bardzo klasycznie: od tyłu na stojąco. Kiedy poczułam, że dochodzi sama też udałam orgazm. Nie pierwszy raz, więc poszło mi całkiem nieźle.

Kiedy mój mąż, który po powrocie zakradł się do łazienki, dochodził we mnie spełniony ja... krążyłam myślami wokół porannej rozmowy...

Martysia

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 244 słów i 1349 znaków.

2 komentarze

 
  • kitu

    He he  Mężu39-żóna nie zdąży sie nawet rozebrac do kąpieli a tu koniec opowiadania.To jest sms a nie opowiadanie.Martysiu skąd takie upodobania do krotkich opowiadań?

  • Mąż39

    Cudowna opowieść... Marzę o czytaniu kolejnych części...