Prawda czy Wyzwanie

Wróciłem z wykładów, otwierając drzwi swego lokum, marzyłem o chwili spokoju. W środku panowała głucha cisza. Oznaczało to, że mój kumpel jest na mieście. Bo na zajęciach go nie widziałem, kolejny raz... Nie czekając dłużej, rzuciłem swoją torbę na łóżko, wyciągnąłem z szafy świeże ubrania i udałem się pod prysznic.

Po paru minutach ogarnięty wróciłem do swojego pokoju, wyciągnąłem z plecaka notatki.
- No nic, trzeba trochę się pouczyć. - Powiedziałem do siebie. Tak też zrobiłem, usiadłem na łóżku z materiałami i zacząłem wkuwać.
Chwilę po tym do mieszkania wpadł Michał mój współlokator.
- Siema, przeniosłem Ci chińskie żarcie. Jak na wykładach? - zapytał z uśmiechem.
- Cześć. Dzięki stary, umieram z głodu. A na wykładach, no jak widzisz materiałów do nauki od groma. A ty gdzieś znowu był? - Spojrzałem na niego z powagą, wyciągając nosa z zeszytów.
- Ja.? Załatwiłem pewne sprawy na dzisiejszy wieczór. - Zaśmiał się.
- Wieczór? Tylko nie mów, że organizujesz imprezę w naszym mieszkaniu.
- Ha strzał w dziesiątkę, ale nie przejmuj się. Wpadnie, aby Rafał, Gośka i Kinga. - Zastrzelił mnie.
- Człowieku kurwa no. Zobacz, ile materiału trzeba ogarnąć na poniedziałek, a dziś mamy piątek. Egzamin ziom!!!
- Adam, wyluzuj. - Wyrwał mi z dłoni zeszyty i rzucił w kąt pokoju. - Musisz się rozerwać, bo Ci się mózg przegrzeje.
- Ale... - Przerwał mi.
- Żadne, ale. Popatrz w ten narożnik pokoju. - Wskazywał na notatki. - Jutro się tym zajmiemy, ale dziś... Dziś robimy imprezę. Także zbieraj dupsko, wcinaj żarcie i szykuj się, o 19:00 wpadają goście. A ja lecę po resztę zakupów.
Spojrzałem na zegar 17:12, zjadłem i posprzątałem trochę w mieszkaniu. Pozostało się ubrać, czyli jeansy, koszula i lekkie sportowe buty. Po tym wszystkim zrobiła się 18:30, do mieszkania wrócił Michał z zakupami i paczką owinięta w szary papier.
- Wypakuj zakupy, a i trzymaj. - Dał mi do ręki gumki.
- Serio, bierz mi je, nie potrzebuje.
- Chowaj do kieszeni i nie gadaj. Jeszcze mi podziękujesz. Lecę się przebrać. - Jak powiedział, tak zrobił, biorąc ze sobą karton.

O 18:55 do drzwi zastukał Rafał.
- Witam. Proszę, wchodź. Czuj się jak u siebie. - Zaśmiałem się.
- Cześć. Dzięki, widzę, że jestem pierwszy. A Michu gdzie?
- Dokładnie, Michaś jest w pokoju. Chodź, zajrzymy do niego.
Wchodząc do pokoju, zauważyłem jak Michał, gwałtownie zamyka karton. Jego twarz była blada i wyglądała na bardzo przerażoną.
- Coś się stało? - Zapytałem.
- Cześć mordo, nie wyglądasz za dobrze. - Dodał Rafał. - Co jest w kartonie?
- Yyy... Niespodzianka. - Zaśmiał się i odłożył karton na bok. - Napijmy się.
W kuchni zrobiliśmy szybką kolejkę szotów. Znów stukanie do drzwi.
- Otworze. - Wyskoczyłem z inicjatywą.
Tym razem po otwarciu zastałem dwójkę gości, Gosie i Kingę.
- Hej wyglądacie świetnie. - Zapierały dech w piersiach. Gosia miała na sobie żółty T-shirt, krótką zieloną mini i fioletowe szpilki. Natomiast Kinga ubrana była w ciasne jeansowe spodenki, biały T-shirt, a na nogach miała czerwone trampki. - Proszę, wejdźcie.
- Hej, dziękujemy. - Od każdej wchodzącej dostałem całusa w policzek.
Po zamknięciu drzwi udaliśmy się wszyscy do mojego pokoju, gdyż był on największym z pomieszczeń. W tle leciała muzyka z radia.
- Siadajcie, ja zaraz wrócę. - Michał poszedł do swojego pokoju. W tym czasie usiadłem się na łóżku obok mnie Kinga, z boku w fotelu zasiadł Rafał. Natomiast Gosia na kanapie po drugiej stronie stolika, obok niej czekało miejsce dla Michała.
- Jestem! - W dłoniach trzymał tajemnicze pudełko. - Zanim zaczniemy imprezę na dobre, chce przedstawić wam niespodziankę, która będzie dbała o naszą wspaniałą atmosferę.
- A cóż to takiego? - Zapytała Gośka.
- To gra. - Wyciągnął z pudełka tablet. - Dostałem to od pewnego znajomego to nowość wśród studentów. Mamy okazję zagrać w nią jako jedni z pierwszych.
- Na czym polega? - Zapytałem.
- To gra na zasadzie Prawda czy Wyzwanie. Więcej dowiemy się po włączeniu. Chętni? - Jego twarz nadal była blada.
Oczywiście wszyscy byliśmy na tak. Po włączeniu wyświetliło się:  

"GRA TOWARZYSKA — PRAWDA CZY WYZWANIE — wciśnij DALEJ. NASTĘPNIE PODAJ IMIONA UCZESTNIKÓW”

Po wpisaniu pokazała się kolejna komenda.  

"WYBIERZ UCZESTNIKA, KTÓRY NIE BĘDZIE SPOŻYWAŁ ALKOHOLU I BĘDZIE MÓGŁ PROWADZIĆ SAMOCHÓD — PODAJ IMIĘ”
  
- Dobra ja się poświecę, ten jeden kieliszek szybko wytracę. Hahah, a w dodatku mam samochód z siedmioma miejscami, więc wyrazie czego pojedziemy przepisowo. - Zaśmiał się Rafał.
- Dzięki. - Uśmiechnął się Michał.
Po podaniu imienia pojawiła się kolejna informacja.  

"GRY NIE MOŻNA PRZERWAĆ!! NALEŻY WYKONAĆ 50 ZADAŃ. WYKONANIE ZADANIA POTWIERDZA SIĘ ZDJĘCIEM NAGRANIEM GŁOSOWYM LUB WIDEO. ZA WYKONANIE WSZYSTKICH ZADAŃ Czeka DOWOLNA NAGRODA DLA KAŻDEGO Z GRACZY — wciśnij START”

- Zaczynajmy. - Wyszeptała Gosia.

"WYLOSOWANA OSOBA: GOSIA, PRAWDA CZY WYZWANIE?”

- Oo ja pierwsza? Wyzwanie z całą pewnością. - Gosia najwidoczniej kocha ryzyko.

"ZADANIE NR. 1 CAŁUJ SIĘ NAMIĘTNIE Z MICHAŁEM”

- Zróbmy to! - Krzyknęła.
- Zróbmy, Rafał nagrywaj. - Podał tablet do rąk Kolegi.
Chwilę po tym Gosia i Michał splatali się w namiętny pocałunku. Ich pieszczące się języki nakręcały dziewczynę. Jej ręce błądziły po jego ciele, schodząc coraz niżej, dobierając się do jego spodni. Wtedy tablet zagrał i wyświetlał komendę  

"ZADANIE ZALICZONE, LOSOWANIE OSOBY... WYLOSOWANA OSOBA: ADAM, PRAWDA CZY WYZWANIE?” kończąc zabawę pary.

- Yyy... - W tym momencie załapałem. - Może niech będzie Prawda...

"ZADANIE NR. 2 ILE CENTYMETRÓW MA TWÓJ KUTAS?”

- Hahah serio? - popatrzyłem na resztę towarzystwa, ogarnęło mnie zakłopotanie. - Szesnaście centymetrów.
- Nie wierzę. - zadrwił Michał. - Mając takiego ptaka, nie siedziałbyś spokojnie w domu.
- Co? To może jeszcze mam wam go teraz wszystkim pokazać? Jeszcze mnie nie pojebało!
- Nam nie... - Wtrącił się Rafał. - Michał daj jakąś miarę. Kinga skoczysz z Adamem do łazienki hmmm? Cykniesz fotkę i sprawdzisz, czy nasz kolega mówi prawdę.
Zamurowało mnie. Myślałem, że prawda to coś prostszego w tej grze. Kinga biorąc miarę, chwyciła mnie za dłoń i zaprowadził do łazienki. Zamykając za sobą drzwi, pchała mnie w głąb pomieszczenia. Zatrzymując się na kabinie prysznicowej, zbliżyła swą twarz do mojej. Wpychając język w moje usta i chwyciwszy moje dłonie, wsunęła je sobie za obcisłe spodenki. Czułem delikatność skóry jej pośladków, a wkładając je głębiej, wyczuć można było ciepło jej szparki. Wtedy wsunęła swą dłoń w moje spodnie i ścisnęła za jaja.
- Od dłuższego czasu mam na Ciebie ochotę. Będę delikatna. - Szeptała cichutko do ucha, przygryzając wargę. Brakowało mi słów i odwagi, by odpowiedzieć, w tym samym czasie spodnie i bokserki opadły na podłogę. Klękając, objęła w dłoń w pełni okazałego członka. Muskała go delikatnie języczkiem, a następnie wzięła całego do ust jak profesjonalna aktorka porno. Pierwszy raz w życiu czułem taką rozkosz. Dziewczyna przerwała swoje pieszczoty, by dokonać pomiaru wraz ze zdjęciem. Po zaliczeniu zadania tablet losował kolejną osobę.
- Zbieraj się, ale jeszcze się zabawimy. - Wstając, pocałował kutasa w czubek i ruszyła w stronę drzwi.
Wciągając szybko na siebie ubrania, ruszyłem za nią. Po chwili byliśmy na kanapie.
- I jak? - Zapytał Rafał.
- Tak jak mówił szesnaście centymetrów. - Uśmiechnęła się, puszczając do mnie oczko.
- Dobra kolejna osoba. - Nabrałem trochę pewności siebie.

"WYLOSOWANA OSOBA: RAFAŁ, PRAWDA CZY WYZWANIE?”

- Wyzwaniem, niech będzie ciekawie.

"ZADANIE NR. 3 KAŻDY Z UCZESTNIKÓW UDA SIĘ DO KUCHNI, BY PRZYGOTOWAĆ BEZALKOHOLOWY KOKTAJL Z NIESPODZIANKĄ. OCZYWIŚCIE NIE MOŻESZ WIDZIEĆ DODAWANYCH SKŁADNIKÓW. KOKTAJL MUSISZ ZOSTAĆ WYPITY NA RAZ”

- No ekipo, zaskocz mnie. - Rafał zacierał ręce.

W kuchni każdy dodawał po jednym składniku: Kinga banana, Gosia kostki ludu, ja brzoskwinie, Michał jabłko. Zostało miejsce na ostatni dodatek.
- Hahah pozwólcie, że ja to zrobię. - Mówił Michał, sięgając do szafki i wyciągając tabletkę viagry. - Miksujemy, ale się będzie chłopak dziwił.
- Proszę Rafciu. - Sok podawała Gosia.
- Dobra nagrywam, do dna! - Krzyczał uradowany Michu.
Chłopak wziął w dłoń szklankę i zawahał się.
- Ale nie dodaliście nic od siebie.
- Oczywiście, że nie. - Spożywany alkohol dodawał mi odwagi i pewności siebie. - Pij!
- Dobra pije, już pije. - Wypił wszytko. - Macie więcej ?
Dziewczyny zaczęły się śmiać, najwidoczniej koktajl był smaczny, ale biedak nie wiedział, co go czeka.
- O zadanie zaliczone i mamy kolejną informację przed losowaniem.

"TABLET MA DOSTĘP DO WASZEJ POZYCJI DZIĘKI WBUDOWANEMU GPS, ZATEM ZADANIA MOGĄ ODBYWAĆ SIĘ W TERENIE. DODATKOWO MOGĄ ZOSTAĆ WYLOSOWANE DWIE OSOBY DO JEDNEGO ZADANIA LUB ZESTAWU ZADAŃ. NIEKTÓRE ZADANIA BĘDĄ WYMAGAŁY GOTÓWKI LUB INNYCH PRZEDMIOTÓW, KTÓRE BĘDĘ UKRYTE W WASZEJ OKOLICY. O ICH LOKALIZACJI ZOSTANIECIE POINFORMOWANI”
"WYLOSOWANA OSOBA: RAFAŁ I ADAM, PRAWDA CZY WYZWANIE?”

- Co wybierzesz mordo?  
- A dawaj wyzwanie, prawdę już miałem.

"ZADANIE NR. 4 ZABRAĆ WSZYSTKICH SAMOCHODEM DO WYTYCZONEJ LOKALIZACJI I ODNALEŹĆ CZARNĄ WALIZKĘ. DALSZE INFORMACJE PO JEJ OTWARCIU”

- No to lecimy. - Zaśmiałem się.

Parę minut później byliśmy na miejscu, pozostało znaleźć walizkę. Trochę nam to zajęło, ale w końcu Kinga znalazła ją pozostawioną w koszu.
- Michał, zanim to otworzymy. Odpowiedz mi, ale szczerze. Co do chuja było w tym koktajlu?! Bo rozpierdala mi kutasa.
- Oo kurwa, ale Ci starczy hihi. - Śmiała się Gosia.
- Szczerze? Dodałem Ci viagry.
- Ty pojebie... Jeszcze się połączymy, a teraz otwieraj to gówno.
Wewnątrz znajdowała się gotówka, okulary, kajdanki i broń. To ostatnie odebrało mowę wszystkim.
- Nabity? - Wziąłem do ręki, najwidoczniej miałem największe jaja albo byłem najbardziej najebany. - Michu, o co tu chodzi? Skąd masz ten tablet i tę grę?
- Od jakiegoś nerda. Mówił, że to nowość wśród studentów, że to odmieni nasze życie.
- Michał tu jest broń do kurwy w dodatku z pełnym magazynkiem, to raczej idzie za daleko. Rezygnujemy!
- Nic z tego. Nie możemy!
- Dlaczego niby nie?
- Bo rezygnując, skazujecie mnie na śmierć.
- Co ty pierdolisz?
- Posłuchaj, nie chciałem, żeby tak wyszło. Myślałem, że to tylko gra. A nagroda... zaślepiła mnie. Chciałem, tylko byśmy dobrze się bawili. Gdy wróciłem do domu z tą grą, przeczytałem umowę, którą podpisałem. Biorąc grę, podjąłem dla nas kilka tajnych zleceń przeplatanych rozrywką. Śmierć to kara, jaką poniosę, jeśli zadania nie zostaną ukończone. Grę sponsorują wpływowi biznesmeni, można powiedzieć, że my teraz dla nich pracujemy.

- My? Ty kurwa pojebie! - Przeładowałem broń i wycelowałem w stronę Michała.
- Adam! - Za moją drugą dłoń chwyciła Kinga. - Przestań. Fakt wpakował nas w tarapaty, ale to nasz przyjaciel trzeba mu pomóc.
- Przyjaciel? Przyjaciel mówi prawdę i nie myśli tylko o swojej dupie.
- A więc ty bądź przyjacielem, zrób to dla niego. Zrób to dla mnie, bo ja dla Ciebie zrobię wszystko.
Wtedy coś we mnie pękło, pierwszy raz poczułem się ważny. Spojrzałem w jej błękitne oczy, dodawały nadziei i siły. Opuściłem broń.
- Podziękuj Kindze, bo dzięki niej nadal żyjesz. - Odwróciłem się w stronę Rafała. - Działamy dalej?
- Na to wygląda, dostaliśmy kolejne zadanie.

"ZADANIE NR. 5 NA KOLEJNEJ ULICY ZNAJDUJE SIĘ AGENCJA TOWARZYSKA, UDACIE SIĘ TAM WE DWÓCH. POPROSICIE O PANIĄ WIOLETTĘ. JEDEN Z WAS MOŻE SIĘ Z NIĄ ZABAWIĆ, NATOMIAST DRUGI PO WSZYSTKIM MUSI JĄ UPROWADZIĆ. GADŻETY? (GOTÓWKA NA IGRASZKI W BURDELU, OKULARY MAJĄ WBUDOWANĄ KAMERĘ DLA ZAREJESTROWANIA PRZEBIEGU ZADANIA, KAJDANKI DO SKUCIA PORWANEJ TUZ PO AKCJI, BROŃ NA OCHRONĘ) POWODZENIA”

- Wracajcie do samochodu, a my Rafał idziemy.
- Adam. - Rzuciła się na mnie Kinga. - Przeżyj i wróć cały.
- Postaram się. - Ucałowałem ją ostatni raz, by zapamiętać smak jej słodki ust. Po jej policzkach spływały łzy. Obtarłem je i ruszyłem z Rafałem na kolejną ulicę.
- Rafał zrobimy tak. Ty się zabawisz, potrzebujesz tego, a raczej twój kutas. Weźmiesz gotówkę i kajdanki. Jak skończysz, wyjdziesz i pójdziesz do samochodu. Ja biorę okulary oraz broń. Jak nie wrócę z królewną, obiecaj mi, że zabierzesz Kingę i Gosie i uciekniecie najdalej, najlepiej jak się da. Nawet z naszego kraju. Obiecaj!
- Obiecuję.
- Dzięki, a teraz czas na show zaczynamy. - Chowając broń, aktywowałem kamerkę w okularach i weszliśmy do burdelu.
Na wejściu czekał ochroniarz. O dziwo nie sprawdził nas. Spokojnym krokiem minęliśmy korytarz. Weszliśmy do ogromnej sali, z której docierała muzyka. Była to sala striptiz połączona z barem. Na scenie tańczyły nagie i pół nagie kobiety. Moje podniecenie wzrastało, widząc tyle atrakcyjnych ciał. Szkoda było mi tylko Rafała, dla niego musiała być to straszna męka. Nie tracąc czasu, podeszliśmy do baru złożyć zamówienie.
- Witam, chciałbym umówić się z Panią Wiolettą. - W głosie Rafała wyczuwalny był strach.
- Dzień dobry. Chwileczkę sprawdzę, czy jest teraz dostępna. - Przywitała nas młoda kobieta ubrana w obcisły lateksowy strój uwidaczniający jej kształtny dekolt i sterczące sutki.
- Dobrze.
- Ok. Może być do Pana dyspozycji za 5 minut.
- Porządku poproszę.
- To będzie, dwa tysiące pięćset osiemdziesiąt złotych.
Rafałowi opadła szczęka. Podczas wydawania gotówki, strasznie trzęsły się mu ręce.
- Pokój numer dziesięć korytarzem z prawej strony. Udanych igraszek.
- Dziękuję.
- A dla Pana?
- Ja tu jestem tylko dla towarzystwa, ale poproszę jakiegoś mocnego drinka.
- Już się robi.
- Śmigaj. Pokaż, jaki z Ciebie zwierzak.
Rafał pokiwał głową i zniknął w korytarzu.

Wypijając drinka, zapłaciłem i postanowiłem zajrzeć co dzieje się w dziesiątce. Wchodząc na korytarz, usłyszeć można było głośne pojękiwania i odgłos uderzających o sobie ciał. Pokoje nie miały drzwi, a czerwone zasłony. Odsuwając je delikatnie, dostrzegłem Rafała pieprzącego na pieska atrakcyjną może dwudziestojednoletnią blondyneczkę. Na jej krągłych pośladkach widoczne były ślady dłoni po solidnych klapsach. Opadający z sił Rafał został powalony na plecy. Teraz to ona miała nad nim władze. Uderzając go w twarz, nadziała się na jego fiuta.
Ujeżdżając Rafała, jej młode jędrne piersi delikatnie falowały. Ich rozmiar wskazywał na miseczki D. Pech chciał, że ten piękny widok nie trwał zbyt długo. Dochodzący Rafał zrzucił z siebie dziewczynę i stanął obok łóżka. Ta skradając się, objęła jego kutasa dłonią. Chwilę potem jej twarz zalana była spermą. Wsadziła go jeszcze całego do ust, następnie zlizała resztki i podziękowała. Udała się w głąb drugiego pomieszczenia. Rafał natomiast ubrał szybko swe rzeczy i ruszył ku wyjściu. Ja w tym czasie wycofałem się i czekałem na korytarzu.
- Stary, obłęd co ta laska ma za ciało. - Ekscytował się Rafał.
- Stary wiem, widziałem.
- Podglądałeś nas? Ty chory pojebie. - zaśmiał się.
- Nie inaczej, zasuwaj do auta. Jeszcze o tym pogadamy. Ja załatwię resztę zadania.
Wchodząc do pokoju, wyciągnąłem broń. Drugim pomieszczeniem była łazienka, w której była kobieta. Brała właśnie gorący prysznic. Strumień wody spływał po jej pełnym wdzięku ciele. Nie zauważony nasycałem się widokiem. Zakręcając wodę, dostrzegła mnie i broń w mojej prawej dłoni. Spoglądała na mnie z przerażeniem.
- Ubieraj się, pójdziesz ze mną. Tylko spokojnie.
- Dobrze. - Wytarła swoje ciało, po czym ubierała na siebie czerwona koronkową bieliznę, a następnie resztę ubrań. - Gotowa, co dalej?
- Dalej pójdziemy razem, zameldujesz, że kończysz pracę i wyjdziemy. Tylko bez kombinacji. - Chwyciłam ja za rękę i ruszyliśmy do baru. Broń schowałem pod jej koszulkę, tak by czuła, że do niej celuje, a nikt tego nie zauważył.
- Wioletto co jest? - Zapytała barmanka.
- Kończę pracę, jestem umówiona na randkę z tym Panem.
- Przystojniak. A więc miłego wieczoru. Pa.
- Racja i dziękuję. Pa.- Ucałowały się w usta na pożegnanie.
Ruszyliśmy ku wyjściu. Mijając ochroniarza, ten wyszedł za nami.
- Wioleto ty już do domu?
- Tak wyszło, no wiesz... - mrugnęła na mnie.
W tym momencie ochroniarz sięgnął po broń. Mrugnięcie było sygnałem. Nie puszczając jej, wyciągnąłem broń i oddałem strzał. Oberwał w brzuchu, niestety ja też, lecz w lewy bark.
Wyrwała się mi. Ochroniarz padł pod drzwiami. Ruszyłem za nią. Z agencji wybiegł kolejny ochroniarz. Pochylił się nad rannym, a następnie ruszyły do środka po resztę ochrony. Dogoniłem ją.
- Nie uciekniesz mi kurwo! - Przyłożyłem dłoń do głowy. - Idziemy!
W tym czasie z agencji wbiegło trzech ochroniarzy. Na szczęście podjechał do nas Rafał autem. Wpychając ją do środka, ruszyliśmy.
- Daj kajdanki, bo mi znów spierdoli.
Po ich założeniu zauważyłem, że w samochodzie nie ma dziewczyn, a na samym tyle leży nieprzytomny Michał.
- Rafał co z nim? Gdzie dziewczyny? - Krzyczałem, tamując krew z rany.
- Nie mam pojęcia! Jak wróciłem, zastałem tylko jego w dodatku nieprzytomnego. Potem usłyszałem strzały. Więc ruszyłem po Ciebie.
- Kurwa.!!! - Krzyczałem. Oczy zaszły mi łzami.
W tym momencie dźwięk wydał tablet.
- Kolejne zadanie. - Wydukał przerażony Rafał

"ZADANIE NR. 6 DOSTARCZCIE WIOLETTĘ W WYZNACZONE MIEJSCE. KIERUJCIE SIĘ WYTYCZONĄ TRASĄ NA EKRANIE”
....

-----------------------------------------------  
Zapraszam do czytania pozostałych opowiadań. Zostaw komentarz lub napisz na Priva. Pozdrawiam :) /by EruQ  
GG.: 50923419

EruQ

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 3360 słów i 18370 znaków, zaktualizował 2 kwi 2018. Tagi: #erotyka #prawda #czy #wyzwanie #18

6 komentarzy

 
  • AnonimS

    Przeczytałem od drugiej części. Dobre.

  • Mmakao

    Bardzo ciekawe

  • Samotnaja

    Mega czekam na kolejną część

  • SzerelemPL

    Będzie kolejna część?

  • EruQ

    @SzerelemPL takie są plany  ;)

  • SL4SH3R

    Czekam na kolejną część

  • Roderik

    Ciekawe opowiadanie. rozumiem że to coś w stylu Jumanji. Sceny erotyczne przydaly by się bardziej rozbudowane jak da mnie. Chetnie przeczytam następną część