Perwersyjne historyjki (2): Perfekcyjna Pani domu

- Jeszcze tylko telefon do mamy… - powiedziała półgłosem, wkładając starannie resztki wyselekcjonowanych wcześniej kopii faktur biurowych do niebieskiego segregatora.

Była godzina za piętnaście piąta po południu i mimo że Klaudia zazwyczaj w domu z pracy zjawiała się około dwadzieścia po piętnastej, to blisko godzinę zajmowało jej jeszcze przygotowanie planu działań na kolejny dzień. Zawsze chciała aby wszystko było perfekcyjnie dopięte na ostatni guzik. Miała 26 lat, świetną pracę Głównej Księgowej w potężnej firmie na obrzeżach Warszawy, gdzie zresztą uchodziła w oczach dyrekcji za ideał pracownika. Sumienna, zdyscyplinowana, zawsze perfekcjonistka w tym co robi. Nawet najmniejsze niejasności musiała zbadać o jeden raz więcej aniżeli sprawa tego wymagała. Choć pracowała w konsorcjum zaledwie trzy lata, szybko pięła się po szczeblach kariery. Szefowie uwielbiali jej innowacyjność, jasne spojrzenie na problemy firmy i rzadko spotykaną zaciekłość w dążeniu do ideału. Zresztą całe jej życie budowane było niemalże z cyfrową dokładnością i starannością.

Klaudia wyszła za mąż w wieku 22 lat. Jej wybrankiem został o sześć lat od niej starszy, już wtedy ceniony prawnik z Mokotowa. Szybko kupili piękny dom, luksusowy samochód dla niego i dla niej. Wkrótce pojawił się synek o imieniu Krzyś. Jej życie tworzyło coraz to bardziej niewzruszony monolit. Praca od poniedziałku do piątku, sobotnie wycieczki i inne atrakcje głównie poświęcone maluchowi. Niedziela – czas zadumy i zacieśniania więzów rodzinnych. Obowiązkowe pokazanie się na mszy świętej w pobliskim kościele, zawsze o godzinie dziewiątej. Później wyjazd do rodziców na świąteczny obiad, na przemian jedna niedziela u rodziców Tomka, kolejna w domu rodzinnym Klaudii. Kariera, rodzina, uśmiech na twarzy dziecka i jego rodziców – wszystko niczym z okładki pisma dla „perfekcyjnych pań domu”. Zaiste, Klaudia idealnie pasowała do tego opisu. Doskonale budowana kariera zawodowa, wzorowo prowadzone życie rodzinne. Brakowało tylko fotografa, który by prowadził w tym momencie album fotograficzny dla kolejnych pokoleń, prezentujący podręcznikowy przykład rodziny sukcesu.

- Jeszcze tylko telefon… - powtórzyła chwytając za komórkę leżącą tuż obok segregatora.

Codziennie dzwoniła do teściowej i było to częścią swego rodzaju rytuału. Choć o różnych porach, to musiała to zrobić każdego dnia, w pewnym sensie już z przyzwyczajenia. Tym razem sygnał w słuchawce dłużył się niemiłosiernie, aż do dźwięku automatycznie uruchomionej poczty głosowej.

- Mamo? To ja, oddzwoń jak znajdziesz chwilkę. Całuję… - rzekła spokojnie. Czasem zdarzało się że matka Tomka nie odbierała telefonu, sama mając różne sprawy na głowie, ale zawsze prędzej czy później w końcu oddzwaniała.

Trzymając telefon w dłoni, kobieta podeszła do dużego okna w przestrzennej kuchni. Zadumała się chwilkę mrużąc lekko oczy, głaszcząc bezwiednie palcem końcówkę swojego nosa.

- No nic… - znów wyszeptała półgłosem, myśląc o tym że teściowa pewnie znowu przerabia wydłużoną dniówkę, czego często doświadczała jako Prokurator Rejonowy.

Z czubka nosa palec przemieściła na krawędzie własnych uszu. Odgarnęła delikatnie swoje długie szatynowe włosy, skupiając nieświadome pieszczoty na delikatnych fałdkach lewego ucha.
Była urodziwą kobietą. Może nie ideałem „z plakatu”, jednak miała „to coś” w sobie. Nie miała idealnej figury. Trzy lub cztery nadprogramowe kilogramy dodawały jej jednak swoistej kobiecości. Buzia delikatnie zaokrąglona traciła blask w obliczu cudownego spojrzenia błękitnej pary oczu. Stylowe „profesorskie” okulary dodawały jej obliczu nie tyle mądrości, co swoistego seksapilu. Klaudia była niezwykle seksowną kobietą. Potrafiła rozgrzać do czerwoności nawet jej zazwyczaj ponurego, nieco oziębłego i wiecznie zmęczonego po pracy męża, przez co czasem było jej nawet przyjemnie, gdy raz czy dwa razy na miesiąc spełniali swój małżeński obowiązek.

Patrzyła przez okno, a jej oczy robiły się z każdą upływającą sekundą jakby bardziej mętne, popadające w jakiś tajemniczy stan zapomnienia, niczym hipnozy. Przycisnęła mocniej telefon do swych wydatnych piersi. Popadała nieświadomie w zadumę, a rzeczywistość z wolna umykała gdzieś daleko w kąt.
Norbert wyciągał właśnie ostatnią torbę zakupów z bagażnika swego Nissana. Dwie małe dziewczynki z radosnym krzykiem biegły w stronę swojej mamusi która stała już przy samych drzwiach ich domu. Elegancka blondynka o nienagannej figurze ciała, rzuciła zalotne spojrzenie w kierunku swojego męża, dodając coś niesłyszalnego dla Klaudii zza jej kuchennego okna.

Norbert był niezwykle przystojnym, wysokim i potężnie zbudowanym brunetem. Miał wedle niej jakieś 35 lat i bardzo męskie rysy twarzy. Kilkudniowy zarost i nieodłączny szarmancki uśmiech, tworzył w jej oczach obraz niegrzecznego faceta z peryferii, który za nic ma wszystko i wszystkich. Nijak to nie pasowało do tego co widziała teraz na własne oczy, obrazu kochającego, oddanego i szczęśliwego męża pięknej żony i dwójki żywiołowych dzieci, jednak wyobraźnia podsuwała jej zupełnie inną wizję tego co widziała. Podobał się jej. Bardzo się jej podobał, choć nigdy nie śmiała o tym nawet nieco głośniej pomyśleć. Tylko gdzieś głęboko w umyśle, za każdym razem gdy widziała swojego sąsiada, cichy głos uzmysławiał jej, że ten facet jest dla niej ideałem wymarzonego kochanka.
Przysunęła głowę do szyby wspierając się o nią swoim czołem. Przymknęła oczy, wzdychając przy tym namiętnie cicho…

                                                                     ***

- Czekałam na ciebie tak długo… - szepnęła mu do ucha, mocno i czule przy tym obejmując jego silne barki.

Norbert stał w długim korytarzu jej sterylnie schludnego domu. Patrzył na nią swoim przenikliwym wzrokiem i z szelmowskim uśmiechem. Patrzył z obliczem zdobywcy, zwycięzcy, kogoś kto przychodzi i zawsze zgarnia główną nagrodę. Był wyższy od niej o jakieś trzydzieści centymetrów, musiała stać więc na końcówkach palców u swych zgrabnych stóp, aby zdołać wyszeptać mu do ucha to czego teraz pragnęła.

- Zrób to… - szepnęła raz jeszcze. - Daj mi to czego pragnę…

Kobieta oparła głowę na jego mocno umięśnionym ramieniu. Spojrzała raz jeszcze w górę wprost w jego brązowe oczy i wzrokiem niemalże wyjętym z niedzielnej mszy świętej, której nie opuściła od przynajmniej piętnastu lat, zaczęła składać modlitwę przed jego obliczem.

- Błagam, zerżnij mnie… - westchnęła. - Zerżnij mnie, tu i teraz!

Mężczyzna chwycił ją mocno za podbródek przekręcając jej twarz raz w lewo, raz w prawo. Robił to nieco brutalnie, acz majestatycznie, jakby doświadczony łowca chciał przyjrzeć się bliżej swojej ofierze. Przytrzymał dłuższą chwilę jej lico, wpatrzony prosto w jej oczy, po czym pewnie zbliżył swe usta do jej warg. Poczuła jak jego oddech stworzył delikatny podmuch wiatru na jej ustach. Trwało to chwilę nim zaczęła tracić zmysły targana pożądaniem. Całował ją namiętnie, korzystając w pełni z ofiarowanej mu chwili. Jego język wirował, skrupulatnie badając i analizując dokładnie głębię jej gardła. Kładąc palec na jej wargach odsunął ją od siebie stanowczym ruchem dłoni. Patrzył przez moment w jej rozpromienioną twarz, w jej cudowne błękitne oczy. Klaudia stała przed nim jedynie w samonośnych pończochach, a jej odsłonięte ogromne piersi prosiły się o jakąkolwiek pieszczotę. Silna dłoń mężczyzny pochwyciła bujne, rozpuszczone włosy kobiety.
Klaudia w prawie niezauważalnej dla siebie chwili znalazła się w pozycji klęczącej przed obiektem swoich wielomiesięcznych westchnień. Jej usta znajdowały się teraz zaledwie kilka centymetrów od krocza wytartych dżinsów Norberta. Kształt pod jego spodniami, który coraz to bardziej uwydatniał się z każdą chwilą, sprawiał że chciała czym prędzej „zbadać nieznane”. Spojrzała w górę na jego twarz, a jego brutalne spojrzenie wydawało się krzyczeć - „Obciągnij mi! Tego właśnie pragniesz!”

Całowała jego krocze przez spodnie, szukała ustami kształtu jego penisa którego tak pożądała. Dłonie odruchowo skierowała w stronę metalowej sprzączki paska od spodni, z którą poradziła sobie jak wytrawna prostytutka, która od wielu lat kilkukrotnie każdego dnia forsuje ten ostatni bastion męskiego oporu. Nie kończąc rozpinania rozporka jego dżinsów, usta dziewczyny natychmiast znalazły się na jego bokserkach. Zdejmując je w dół zębami, przypominała pustynne zwierzę które dopada swą ofiarę po kilku dniach posuchy i głodu. Jej oczom ukazało się gigantyczne przyrodzenie Norberta, które przerosło nawet jej najśmielsze oczekiwania. Westchnęła głęboko, jak poszukiwacz skarbów który odnajduje właśnie swoje Eldorado. Otworzyła szeroko usta, bez oporów pozwalając aby monstrum wypełniło jej gardło.

Mężczyzna wciąż mocno trzymał ją za włosy, a ona posuwistymi ruchami ochoczo zaczęła pracować nad jego kutasem. Pragnęła mieć go w sobie coraz głębiej i coraz bardziej czuć w sobie jego wielkość. Pragnęła dusić się nim i dławić. Obciągała jego lśniącego z wilgoci penisa, a płynąca ślina z kącików ust, z każdym kolejnym ruchem intensywniej zaczynała szukać drogi ucieczki. Wyszarpał swoje narzędzie z jej drapieżnego uchwytu, zmuszając by szerokie i pełne usta Klaudii natychmiast znalazły się na jego nabrzmiałych jądrach. Lizała je namiętnie, raz po raz przeciągając językiem od spodu całą długość potężnej maczugi. Nie minęła dłuższa chwila – a dla niej cała wieczność - gdy ogromny kutas ponownie wypełnił całe gardło, a ona sama zwiększyła intensywność swoich zabiegów, tak by jej kochanek był w pełni z niej zadowolony. Polerowała fiuta po całej długości, nie chcąc w żaden sposób zaniedbać choćby najmniejszej części jego powierzchni. Norbert ponownie odchylił jej głowę, a ona głęboko oddychając wyraźnie zmęczona wydyszała z siebie raz jeszcze:

- Błagam, zerżnij mnie! Zerżnij mnie jak swoją dziwkę! - odwróciła się o 180 stopni od niego, podążając wciąż starannie zanim wzrokiem, tak by miał świadomość że tu i teraz jest on jest dla niej wszystkim. Na czworaka przyjęła znamienną pozycję i wciąż patrząc spragnionym wzrokiem na swego wymarzonego sąsiada, dodała. - Zrób to, proszę… Pierdol mnie jak swoją kurwę! Właśnie tego pragnę! Pierdol mnie całym sobą!

Jej szeroki tyłek wspiął się ku górze, uwydatniając wszystkie swe wdzięki i zalety. Miała jędrną i dosyć sporą pupę, przez co często zaraz po ogromnych piersiach, to ona na co dzień przykuwała na sobie największą uwagę zdecydowanej większości samców. Teraz Klaudia miała posłusznie wypiętą swoją seksowną dupę, okazując tym samym że jest w pełni gotowa i spragniona by go przyjąć do siebie. Powyżej między udami połyskiwała mokra i kusząco pachnąca cipka, która zdawała się lekko wibrować co kilka chwil w przypływie podniecenia. Norbert przyklęknął, mocno chwytając ją za biodra. Poczuła jak końcówka jego potężnego penisa delikatnie dotyka jej pośladków, dając oznakę że wkrótce zatknie ją całą na siebie.

- Jestem cała twoja – wyjęczała czekając na nadchodzącą w pełni ekstazę. - Weź mnie! Mój tyłek należy do ciebie!

Gigantyczny kutas majestatycznie wślizgnął się w jej wilgotną pochwę. Poczuła się niczym starożytna ofiara nabita na pal, która w żaden już sposób nie jest w stanie kontrolować swego ciała. Zaczęły na nią spadać kolejne mocne uderzenia jego ud o pośladki, kiedy systematycznie wbijał się w nią chcąc dotrzeć jeszcze głębiej niż było to możliwe. Nabrzmiały penis pracował energicznie w jej ciasnej cipce, pracował jak idealnie dopasowany tłoczek w jakiejś misternie skonstruowanej maszynie. Ona sama widziała w nim swoją maszynę do jebania, która teraz skrupulatnie obrabiała każdy milimetr jej ciała na gotowe dzieło.

- Taaaakk! - ryknęła pełna rozkoszy. - Nie przestawaj! Pierdol swoją dziwkę!

Ruszała energicznie swoim tyłkiem w rytm szybkich ruchów bioder Norberta. Ruszała się niczym narowista dzika klacz, która teraz ujeżdżana, wkrótce będzie służyć swemu Panu do całodziennych przejażdżek. Jęczała coraz głośniej, i tylko chłodna podłoga na której klęczała nieco studziła jej rozgrzane do czerwoności ciało. Ona, perfekcyjna Pani domu, czuła się teraz jak zwykła kurwa która musi spełnić potrzeby swego Pana. Kochała to uczucie, potrzebowała go.

- Jestem twoją kurwą! - krzyczała przeżywając swój pierwszy orgazm tego dnia. - Będziesz mnie jebał kiedy tylko zechcesz!

Po długiej chwili która wydawała się trwać w nieskończoność, z twarzą na podłodze, dostrzegła jak Norbert zmienił swoje położenie w momencie znajdując się tuż przed nią. Z podłogi podniosło ją mocne szarpnięcie za włosy, unoszące jej twarz na wysokość jego penisa. Wiedziała że mężczyzna wkrótce będzie chciał dojść i jego decyzją stanie się to w jej ustach.

- Chcę… - ledwie zdołała zdyszana wykrztusić z siebie początek zdania, kiedy w jej gardło ponownie wbił się twardy jak dąb, szpadel.

Zakrztusiła się wypluwając z siebie kolejne porcje śliny, po czym znów starannie zaczęła polerować jego kutasa. Czuła jak pęcznieje w jej ustach, a każda żyła na jego fiucie zaczyna mocno pulsować i  przyjmować ogromny napór krwi. Wiedziała że już wkrótce jej usta wypełni upragniony lepki nektar. Oblizała czule jego żołądź, a zaraz po tym energicznie raz jeszcze objęła mięsistą maczugę swoimi pełnym ustami, zanurzając ją niemalże w przełyku. Przytrzymała go w ten sposób, kilka, może kilkanaście sekund – nie wytrzymał – eksplozja białej cieczy wypełniła usta kobiety. Czuła siłę wystrzału na migdałach, podniebieniu i języku, a receptory smaku błądziły starając się uchwycić rozbryzgującą się po całym gardle spermę. Postanowiła osuszyć jego studnię do dna, nie pozwalając umknąć najmniejszej kropli. Kończąc z nim patrzyła wciąż swoimi słodkimi oczami na jego kamienną twarz i nie mówiąc nic dziękowała mu za te chwile samym spojrzeniem. Chciała usłyszeć czy było mu dobrze, czy poczuł się spełniony, ale on milczał. On za każdym razem milczał odkąd po raz pierwszy zawładnął jej marzeniami.
Wciąż grzecznie mu obciągając, patrzyła na niego w stanie pełnego rozmarzenia. Wiedziała że wkrótce znów się spotkają i że jak zawsze będzie gotowa go przyjąć… a jej oczy robiły się z każdą upływającą sekundą jakby bardziej mętne, popadające w jakiś tajemniczy stan zapomnienia, niczym hipnozy…

                                                                     ***

Głośny dźwięk telefonu komórkowego postawił Klaudię na nogi. Spojrzała na wyświetlacz ekranu. Słowo „mama” sprowadziło ją niemal natychmiast na ziemię. Odsunęła się od okna i spojrzała w stronę wnętrza swego domu, jakby starając się jak najszybciej wrócić do codzienności. Rzucając raz jeszcze nieświadomie zalotne spojrzenie w stronę pustego już podwórza, wcisnęła zieloną słuchawkę i przyłożyła telefon do ucha.

- Cześć mamo! Tak, dzwoniłam, miło cię słyszeć...

6 komentarzy

 
  • agnes1709

    Czy Pan porzucił czytelników?:sad2:

  • agnes1709

    Podobało się, a jakże, z tym, że na poczatku myślałam (a byłam wręcz PRZEKONANA), że Klaudia zrobi to (i robi to od dawna) z TEŚCIOWĄ, dlatego tak gęsto dzwoni:lol2: No co? W końcu to perwersyjne historyjki, nieprawdaż? Daję henda i czekam oczywiście na trójkę, mam nadzieję, że niedługo;)

  • Neptun

    No z teściową to też dobry pomysł ;) nie omieszkam wykorzystać w którejś z części :D

  • agnes1709

    @Neptun Świetnie!!! Po cichu na to właśnie liczyłam:D:D:D Lol znów rozrabia, nie przychodzą powiadomienia:nerw::spanki:

  • Robert72

    Mi się podobało , będzie dalszy ciąg ?

  • Neptun

    Oczywiście :) co jakiś czas z pewnością coś "spłodzę" ;) pozdrawiam

  • Ma

    A glowna ksiegowa w wieku 26 lat, to na porntube najwyzej:)

  • Neptun

    Wyobraź sobie że znam Główną Księgową która ma 25 lat, ale to szczegół ;) Nie rozdrabniałem się też w kwestii możliwości kwalifikacyjnych jakiegoś prawnika, bo i jakie to ma znaczenie w opowiadaniu z kategorii w której główne znaczenie ma fakt, aby tylko dobrze się pierdolili :D Jednak zapamiętam wskazówki ;) i w przyszłości dołożę większych starań do realności wydarzeń, choćby nawet w kolejnych "Perwersyjnych historyjkach" miejsce akcji rozgrywało się w... piekle :D Pozdrawiam serdecznie :)

  • Ma

    Fikcja fikcja, ale reaserch do opowiadania powinien byc. W wieku 28 lat mozna byc najwyzej aplikantem, a nie cenionym prawnikiem.

  • on

    Podoba mi się zarówno forma, jak i styl pisania. Czekam na cd