(Nie)udana domówka

Weekendowy wieczór zapowiadał się bardzo obiecująco, gdy zmierzałem na domówkę organizowaną przez znajomych. Impreza miała być kameralna, niewielka grupa zgranych znajomych.
Drzwi mieszkania znajdującego się na drugim piętrze jednej z Wrocławskich kamienic otworzyły się niemal natychmiast po tym, jak nacisnąłem przycisk dzwonka. Szymon - gospodarz, który stał po drugiej stronie widocznie oczekiwał mnie z niecierpliwością, choć po pierwszym spojrzeniu zauważyłem w wyrazie jego twarzy, że coś jest nie tak.
-Siemasz Jarek, wchodź – gestem ręki zaprosił mnie do środka – tylko jest problem. Kuba dzwonił dosłownie przed momentem i powiedział, że się rozbili. Nie przyjadą, zostaliśmy we trójkę.
-Chryste, rozbili?  
-Tak, ale nic poważnego, są cali. Gosia tylko trochę roztrzęsiona, ale szlag trafił zawieszenie. Stoją gdzieś w polu i czekają na lawetę.  
-A to pół biedy, najważniejsze, że nic im nie jest. A Justyna? Jej czemu nie będzie?
-Justyna niestety jechała z nimi, zgarnęli ją po drodze.
-Kurde, to faktycznie się nam plan posypał. Słuchaj, jeśli w takiej sytuacji wolicie posiedzieć sami to mów, możemy umówić się na następny weekend.
-Nie, nie ma problemu, wchodź, napijemy się browara, lecą chyba jakieś mecze to się coś włączy, a w następny weekend i tak się umówimy w komplecie.
Nieco zmartwiony informacją o nieszczęściu naszych znajomych ostatecznie przystałem na zaproponowany plan i wszedłem ściągnąwszy buty.  
Wizja spokojnego wieczoru przy piwie właściwie całkiem mi pasowała. Niedoszła domówka najpewniej skończyłaby się strasznym pijaństwem i niedzielą zmarnowaną na kaca. Lubiłem te nasze spotkania, ale zdecydowanie nie była to najzdrowsza forma spędzania czasu.  
Nasza paczka poznała się w pracy. Dwa lata temu trafiliśmy do nowo powstałego zespołu w lokalnym oddziale międzynarodowej korporacji. Szybko okazało się, że dzielimy dość specyficzny i mało przystający do standardów biurowych typ humoru, a kilka zakrapianych imprez integracyjnych, tych oficjalnych jak i organizowanych na własną rękę, przypieczętowało nasz status zgranej ekipy.  
Z czasem poznaliśmy także partnerów życiowych dwójki z nas, która takowych posiadała – Martę, narzeczoną Szymona oraz Kubę, męża Gosi. Ja i Justyna byliśmy singlami. Cała nasza szóstka nie wylewała za kołnierz, ale często spędzaliśmy ze sobą czas w sposób zdrowy i bardziej aktywny, na górskich szlakach czy rowerze. Spokojna posiadówa przy piwie też była ciekawą alternatywą.  
-Liverpool chyba gra z City – rzuciłem kierując się w stronę salonu – myślę, że warto zobaczyć.
-Może być, zaraz puszczę tylko piwo przyniosę – zgodził się podążając za mną. Ruchem ręki wskazał abym usiadł na kanapie a sam oddalił się w kierunku kuchni.
Wszedłem do pustego pomieszczenia, otaksowałem je wzrokiem po czym zająłem miejsce na miękkim meblu. Przede mną stał nieduży stół o szklanym, lekko dymionym blacie. Po powrocie Szymona pojawiły się na nim trzy butelki zimnego piwa, a sam gospodarz rozsiadł się na fotelu vis a vis i przy pomocy pilota zaczął szukać kanału na którym transmitowany był mecz.
-A Martę gdzie masz? – zapytałem nie ujrzawszy nigdzie jego drugiej połówki.
-Ona jak zwykle nie może się z niczym wyrobić. Jeszcze prysznic bierze, zaraz powinna przyjść – jak na zawołanie usłyszeliśmy dochodzący z łazienki dźwięk włączonej suszarki do włosów.  
-O, proszę bardzo, chyba powoli kończy – dodał znajdując w końcu właściwy program i chwytając piwo oraz zapalniczkę. Otworzył jedną butelkę i podał mi, po czym to sięgnął po drugą dla siebie.
-Chcesz jakieś szkło?
-Nie, spoko, może być z butli
Para dziennikarzy sportowych oraz znany piłkarz omawiali właśnie potencjalne składy oraz taktyki w studiu przedmeczowym. Chwilę słuchaliśmy po czym sami zaczęliśmy wymieniać się uwagami na temat niedawnych transferów i potencjalnego wyniku. Suszarka zamilkła po kilku minutach, ale minęło co najmniej kolejne dziesięć zanim usłyszeliśmy otwierające się drzwi łazienki. Ku mojemu lekkiemu zaskoczeniu Marta zupełnie bezszelestnie wparowała do salonu w pluszowych kapciach, będąc owinięta jedynie ręcznikiem. Jej rozpuszczone ,długie, kasztanowe i lekko pofalowane włosy były wciąż wilgotne. Jej wygląd na moment skupił całą moją uwagę. To z pewnością nie było coś w czym spodziewałbyś się, że pokaże ci się dość bliska znajoma, do tego na oczach swojego partnera. Ręcznik nie należał do największych, kończył się nie więcej niż szerokość dłoni poniżej pośladków. Materiał był dość elastyczny, opinając miękką, ale wysportowaną sylwetkę dziewczyny uwydatniał całkiem duży biust.
-O, siema Jarek, sorki, nie mogę się dziś z niczym wyrobić – rzuciła wchodząc dziarskim krokiem. Ręką przytrzymywała ręcznik na swoim biuście, a jej ton zdradzał, że tylko udawała zaskoczenie.
-Noo siema, siema, spoko, i tak nam się plan wykrzaczył – odpowiedziałem udając obojętność wobec całej sytuacji.
-Tak, słyszałam, Szymon mi mówił, paskudna sprawa – stanęła przed szafką i zaczęła czegoś  w niej szukać przerzucając przeróżne tubki i buteleczki – ale nic im nie jest, a auto się naprawi i to w sumie najważniejsze – dodała wyciągając w końcu białą tubkę i odwracając się w naszym kierunku. Wyprostowała jedną nogę i oparła o krawędź fotela na którym siedział jej partner po czym zaczęła wcierać w skórę dobyty z szafy specyfik – ale to nic, usiądziemy sobie, wy obejrzycie mecz, ja się trochę ponudzę udając, że mnie to interesuje, ale przynajmniej napijemy się piwa, a za tydzień i tak się spotkamy.
-Podoba mi się ten plan, właściwie to już wdrażamy – odparłem skupiając wzrok na ekranie na którym właśnie pojawił się przedmeczowy blok reklam. Marta kończyła smarować drugą nogę, gdy transmisja przeniosła się na stadion. Dziewczyna wyprostowała się i zerknęła na telewizor wycierając dłonie z kremu w ręcznik, który miała na sobie. Spodziewałem się, że teraz wyjdzie się przebrać, ale stała tak wpatrzona przez chwilę, po czym odwróciła się w moją stronę.
-Podasz mi piwo proszę? – Rzuciła ponieważ siedziałem najbliżej trzeciej butelki. Podałem ją Szymonowi jako, że nie miałem otwieracza, a on zgrabnie rozbroił ją przy pomocy zapalniczki i oddał swojej lubej. Ta pociągnęła łyk i znów skupiła się na telewizorze, gdzie właśnie wyświetlano składy.
-Kto gra z kim? – zapytała.
-No masz jak byk napisane przecież, że Liverpool z City – odparł Szymon.
-Grają tam jacyś przystojni goście? – odwróciła się i otaksowała nas zawadiackim spojrzeniem.
-Nie wiem, nie znam się na przystojnych gościach, ale jak będziesz truć o takie rzeczy w trakcie meczu to cię wystawię za drzwi skarbie.
-No weź, będę grzeczna, ciekawa jestem czy ja też będę miała na co popatrzeć – zaśmiała się i usiadła okrakiem na nodze swojego partnera. Ten nie protestował pomimo, że lekko zasłoniła mu widok. Właściwie obydwoje znajdowali się w dość kiepskiej pozycji siedząc bokiem do mnie i ekranu, ale tylko objął ją w talii i pociągnął łyk piwa.  
Przestałem na to zwracać uwagę, gdy zaczął się mecz. Siedzieliśmy zaabsorbowani całkiem niezłą grą, komentując pojedyncze akcje. Nawet Marta wydawała się zaskakująco zainteresowana.
Dopiero po kilkunastu minutach zauważyłem coś podejrzanego. Dziewczyna wciąż siedząc na kolanie swojego partnera, co musiało być dość niewygodną na dłuższą metę pozycją, zaczęła wiercić się niespokojnie. Dzielił nas stół, ale jego szklany blat nie zasłaniał za wiele i gdy podążyłem wzrokiem nieco niżej to zorientowałem się, że ręka Szymona, która jeszcze niedawno obejmowała talię, teraz gmera gdzieś w okolicach łona swojej partnerki. Dostrzegłem również spory rumieniec na jej twarzy. Jako, że byli zaabsorbowani grą, a przynajmniej takich udawali, to mogłem w miarę bezpiecznie śledzić rozwój sytuacji. Brunetka raz na jakiś czas, coraz bardziej nerwowo zerkała w moją stronę, ale ja dość sprawnie udawałem, że nie wiem co się dzieje. Sam również poczułem rosnące podniecenie, ale nie za bardzo wiedziałem jak zareagować. Po kolejnych kilku minutach Szymon jakby złagodził pieszczoty, ale nie wyciągając ręki z okolic intymnych odwrócił się w moim kierunku.
-W sumie rzadko oglądam Premier Ligue, ale powiem Ci, że dziś nam się niezłe widowisko trafiło – rzucił.
-Niby tak, ale goli jak na razie nie ma – odparłem patrząc mu prosto w oczy, choć kątem oka widziałem nieustający ruch jego ręki zza szklanego blatu.
-Ta, akurat. Rzadko ogląda, przecież tu non stop jakieś mecze idą kotku – włączyła się Marta również odwracając się w moją stronę. Jej głos lekko się łamał.
-Gdzie non-stop? Ligę mistrzów sobię lubię obejrzeć, czasem ekstraklasę dla beki.
-Oglądasz ekstraklasę? – zaśmiałem się z niedowierzeniem – widzę, że mamy prawdziwego konesera.
-To jest widowisko dla wymagających, nie zrozumiesz – równie żartobliwym tonem odparł gospodarz.
-Nie przejmuj się, ja też tego zupełnie nie rozumiem – dodała dziewczyna coraz gorzej radząc sobie z maskowaniem swojego stanu. Ja twardo unikałem zerkania poniżej twarzy, aby ich nie speszyć. Piekielnie ciekawiło mnie jak rozwinie się sytuacja, ale była ona dla mnie na tyle nowa, że nie wiedziałem jak się zachować.  
-Przepraszam bardzo, czy ja narzekam jak oglądasz jakieś swoje durne serialiki? – odparował w zawadiackim tonie i najwyraźniej mocniej potraktował łono swojej ukochanej wpatrując się w jej buzię. Ta lekko zadrżała i chciała coś odpowiedzieć, ale w tym momencie straciłem czujność i na sekundę utkwiłem wzrok w jej kroku, akurat w chwili gdy patrzyła wprost na mnie.  
Dziewczyna lekko się speszyła i jakby jeszcze mocniej zaczerwieniła.
-Miśkuuu, weź, co ty mi robisz? – pacnęła  rękę odwracając się w jego kierunku z oskarżycielskim tonem – gdzie mi tam grzebiesz przy gościach, zwariowałeś? – mówiąc to jednocześnie uśmiechała się i wyraźnie dawała do zrozumienia, że bynajmniej nie jest naprawdę zła. Nawet nie zmieniła pozycji.
-Nie moja wina kotku, przychodzisz tu w negliżu, siadasz mi gołym pierogiem na gołej nodze i wiercisz się tak, że mi prawie po łydce z ciebie ścieka – zaśmiał się odsuwając rękę i teatralnie wycierając ją w ręcznik swojej partnerki. Istotnie miał na sobie krótkie spodenki, a więc cała akcja odbywała się ciało przy ciele.  
-No wiesz co! – obruszyła się Marta i równie teatralnie zdzieliła go w ramię – gościa mamy, a Ty takie zberezeństwa opowiadasz. Coś okropnego!
-Nie słuchaj jej – zwrócił się do mnie – ona tak już ma, na naszych imprezach nie daje po sobie poznać, ale to urodzona ekshibicjonistka jest. Jak ma okazje to wszędzie świeci cyckami – zerknął na coraz bardziej czerwieniącą się na twarzy narzeczoną – ale są zajebiste, więc w sumie się nie dziwię.
-Kotku, weź przestań, zawstydzasz mnie – jej ton zrobił się nagle łagodniejszy.
-Aj, tam, ja już dobrze wiem, że chciałaś się pochwalić przed Jarkiem – tu znów zwrócił się do mnie chwytając skrawek materiału – mówię ci, ona uwielbia się nimi chwalić, zresztą sam zobacz czemu.
Przez ułamek sekundy w mojej głowie zagrała cała orkiestra różnych emocji. Mój ziomek z pracy właśnie ma zamiar pokazać mi cycki swojej narzeczonej, na które zresztą zdążyłem się już nieźle napalić, gdy ta bezwstydnie paradowała przede mną pół nago. Tego zupełnie się nie spodziewałem. Szok, zaskoczenie, podniecenie, podejrzliwość, czułem jak podnosi mi się ciśnienie.
-Oszalałeś miśku! – Zachichotała dziewczyna i chwyciła rękę swojego partnera uniemożliwiając mu zdjęcie ręcznika i odsuwając ją na bok.
No tak, o czym ja w ogóle myślałem. Pewnie toczą sobie tu gierkę moim kosztem, sami się nakręcając przed całą nocą w łóżku. Jeszcze brakuje podjęcia tematu mojego singlostwa i żartów z masturbacji. To byłoby całkiem w stylu naszej paczki, raczej nie szczędzimy sobie uszczypliwości.  
-Jaruś, ja cię za niego przepraszam, nie wiem co dziś w niego wstąpiło – odezwała się do mnie Marta odwracając się w połowie zdania do Szymona z udawanym oskarżycielski tonem maskującym uśmiech.
-Ty wstąpiłaś w samym ręczniku i zaczęłaś się wiercić na mnie jakbyś mi prywatny taniec w strip clubie robiła głuptasie – odparował patrząc jej prosto w oczy po czym cmoknął w nos i chwycił mocno za nagie udo, bardzo blisko stref intymnych. Dziewczyna nie odpowiedziała. Z pokorą przyjęła komentarz, spuściła głowę w geście fałszywego poczucia winy i spode łba patrzyła zawadiacko na narzeczonego.  
-Mówię ci – ciągnął dalej – jak czasem wpada ktoś kto jej wpadł w oko to uwielbia łazić prawie nago, już do tego przywykłem – zaśmiał się – jak dwa lata temu byliśmy na wakacjach w Grecji to opalała się tylko topless, ale widziałem po niej, że ją to zadawala tylko połowicznie, bo prawie wszystkie laski tak chodziły.
Marta wciąż nic nie mówiła, obserwowała tylko z przygryzioną wargą i wypiekami na policzkach, lekko bujając się na boki.
- Ona lubi być obserwowana. Często ciągnie mnie na saunę. Nie tylko, że siedzi zupełnie nagusieńka, ale nawet idąc pod prysznice rzadko się zasłania.
-No to fakt – wciąż udając zawstydzoną, popatrzyła teraz na mnie ze swoim zalotnym uśmiechem. Ton jasno wskazywał, że poddała się i jest gotowa na kolejną część gry w której przyznaje się do swoich niecnych czynów – trochę mnie to jara.  
Siedziałem wciąż nieco oniemiały z wrażenia i rosnącego podniecenia.  
-Ta, trochę! Skumaj akcje, rok temu wiadomo, Bałtyk. Pogoda się trafiła nawet, to dużo się opalaliśmy.
Nad Bałtykiem jak to nad Bałtykiem straszna konserwa i rodzice z dziećmi. Stary, wystarczył jeden dzień i wyczaiła miejscówkę na plaży, gdzie było trochę mniej ludzi, a dzieci praktycznie w ogóle. I co? I od razu wywaliła cycki na wierzch! Jedyna na całej plaży! Dziewczyny wokół chciały nas zabić wzrokiem. No i swoich facetów. Bo niektórzy sobie mało karków nie poskręcali, tak kombinowali jak ziornąć chociaż na sekundę bez przypału.  
Beka roku powiem ci, kiedyś się wybierzemy razem to sam zobaczysz. Dwa razu musiała się ubrać, bo jakieś kilkunastoletnie szczyle wyczaiły i zaczęły podejrzanie często się koło nas kręcić, baliśmy się, że rodzice wezwą straż miejską.  
-To prawda – podjęła temat Marta – było trochę śmiechu. Przyznaj, że chociażby dlatego było warto.
-No było, było, ale z początku to się bałem, że sobie narobisz jakiegoś przypału. A mi przy okazji.
No stary mówię ci, chłopy się skupić nie mogą. Laski wkurzone ich pilnują. To widać, że zazdrość była piekielna. Ale gościu no sam zrozum cycki nie tylko, że duże, ale jaki kształt. Piękne, gładziutkie, równe jak gruszeczki, cud miód, sama natura. No nie wstydź się już tak skarbie – ręce Szymona znów powędrowały w miejsce w którym ręcznik zawiązany był nad biustem. Tym razem nie było żadnej reakcji ze strony jego narzeczonej – wiem, że chcesz się pochwalić – chwycił za dwa krańce i rozsupłując je zaczął powoli, z namaszczeniem odchylać materiał wpatrując się w niego i to co wciąż jeszcze skrywał.  
A więc jednak. Niedowierzanie biło się o dominację z rosnącym podnieceniem. To z kolei dawało o sobie znać wypiekami i ciśnieniem, które coraz mocniej łupało w mojej głowie. Dosłownie słyszałem kolejne fale krwi pędzącej przez moje skronie po mocnych uderzeniach serca.  
Ale jak to? Pomyślałem – Tak sam z siebie chce pochwalić się innemu facetowi biustem swojej kobiety? Zupełnie to do mnie nie docierało, ale zdawałem sobie sprawę, że jest masa ludzi których to jara. Nie miałem zamiaru narzekać.
W końcu rozchylił ręcznik, który opadł na uda narzeczonej. Popatrzyli na mnie jednocześnie. Marta tajemniczym spojrzeniem spode łba zwieńczonym uśmiechem a’la Mona Lisa. Wyprostowała się do tego eksponując bardziej klatkę piersiową i kręcąc nią lekko w prawo i lewo. Szymon patrzył z dumą.
-No sam zobacz – powiedział jakby tylko chciał udowodnić prawdziwość swoich historii.
-Nooo… stary… powiem ci, że rzeczywiście – wykrztusiłem z siebie w końcu kilka słów. Nie miałem pojęcia co powiedzieć w takiej sytuacji, czułem się lekko speszony, ale i pobudzony.  
Widok istotnie był nieziemski. Piersi Marty były z tego rzadkiego rodzaju dużych, jędrnych i kulistych o niedużych, ale proporcjonalnych, okrągłych sutkach z niewielkimi, pięknie sterczącymi brodawkami.
Miała na oko rozmiar D, który wspaniale komponował się z dużym wcięciem w talii i miękkim brzuchem. Miała przy tym wąskie ramiona. Skóra była bardzo gładka, pokrywało ją jedynie kilka drobnych pieprzyków.  
-Rzeczywiście rzadki okaz, winszuję i zazdroszczę – kontynuowałem niezdarnie starając się ukryć swoje zakłopotanie.
-Podobają ci się? – ucieszyła się właścicielka i ujęła je w dłonie – no strasznie je lubię, tu mi matka natura dała niezły prezent – ciągnęła patrząc na nie i miętosząc.
-Bardzo, są fenomenalne, naprawdę rzadkość takie ujrzeć na żywo – potwierdziłem.
-Aj, co tam ujrzeć gościu – odezwał się Szymon – w dotyku to jest dopiero petrda! Skarbie… - tu zwrócił się do swojej kobiety – pokaż Jarkowi – po czym uniósł kolano zmuszając ją do wstania. Ręcznik opadł zupełnie na ziemię pozostawiając ją w samych kapciach. Dziewczyna stała teraz naga, bezwstydnie prezentując mi także swoje wygolone łono. Narzeczony dał jej lekkiego klapsa i sugestywnie skinął głową w moją stronę. To był kolejny mały szok dzisiejszego wieczora. Marta ruszyła do mnie patrząc prosto w oczy z tym samym tajemniczym uśmiechem co chwilę temu. Jej kroki były spokojne, wręcz powolne. Ręce luźno opuszczone wzdłuż tułowia nie zasłaniały ani skrawka ponętnego ciała. Szła kołysząc biodrami, piersi były tak jędrne, że przy tak miękkim chodzie ledwo drgały gdy stawiała kolejne kroki. Podeszła do skraja kanapy na której siedziałem i najpierw jednym, a potem drugim kolanem uklękła na piętach tuż na wprost zdezorientowanego i podnieconego mnie. Na moich bawełnianych szortach powoli zaczynał odznaczać się kształt pęczniejącego penisa. Oparła swoje dłonie na udach i po raz kolejny dziś mocno wypinając klatkę piersiową zerknęła wymownie najpierw na swój biust, a potem na mnie.
-Dotknij – powiedziała – zobaczysz, że w dotyku też są niezłe.
Choć ani przez moment w to nie wątpiłem, to nawet przez myśl mi nie przeszło, by odmówić jej propozycji.  
Zawsze wydawało mi się, że w podobnej sytuacji po prostu odwrócę się i nie dam się skusić. Że nigdy, przenigdy nie pozwolę, aby doszło do czegoś między mną a czyjąś kobietą! Na dodatek narzeczoną mojego znajomego. Ale ta sytuacja wydawała się przecież zgoła inna, prawda? To nie ja to wszystko zainicjowałem, ja tylko spokojnie siedziałem, oglądałem mecz… A może jednak nie powinienem zerkać w jej stronę, gdy siedziała na jego kolanach? Może powinienem udawać, że nie wiem co się dzieje? Może wtedy do niczego by nie doszło? Ale o czym ja mówię, pewnie i tak jakoś sprowokowaliby mnie. To ewidentnie był pomysł Szymona, zresztą on tu jest i wszystko widzi.
Milion myśli kotłowało się w mojej głowie gdy moja prawa ręka zaczęła bardzo, bardzo nieśmiało, wręcz drżąco unosić się i kierować otwartą dłonią w kierunku piersi Marty. Mój wzrok padał to na nie, to na jej twarz. Dziewczyna jakby widząc moje wahanie pochyliła się lekko w moją stronę i pomachała biustem w prawo i lewo wyszczerzając zęby w zadziornym uśmiechu. Moje palce w końcu dotarły do celu, najpierw opuszkami kolejno delikatnie okrążyłem obie dorodne kule, badając miękkość i gładkość jej skóry. Potem ująłem jedną i delikatnie ścisnąłem. Była przyjemnie  sprężysta jak młoda pierś nastoletniej dziewczyny. Miałem ochotę przyssać się do drugiej a potem zanurzyć w nich całą twarz, ale wydawało się to wtedy zupełnie absurdalne.  
-W dotyku też są cudowne – wydukałem, a kciukiem najechałem na jej brodawkę masując ją nienachlanie. Ta w kila sekund zesztywniała jeszcze bardziej i lekko powiększyła się. Na twarzy jej właścicielki pojawił się skromny rumieniec.
-A nie mówiłam? – odezwała się – weź się nie krępuj – dodała chwytając moją drugą rękę i z impetem przyciskając ją mocno do drugiej piersi. Kładąc swoje dłonie na moich ścisnęła mocno oba cycki i zaczęła intensywnie masować obserwując to z góry. Uśmiech na jej twarzy ustąpił skupieniu, a usta lekko się rozchyliły.  
-No, teraz lepiej. One lubią jak się je trochę pougniata – dodała puszczając w końcu moje ręce.
Trzymałem teraz w garści obie jej kule i miętosiłem kolistymi ruchami jednocześnie kciukami zabawiając się brodawkami. Obydwoje skupiliśmy spojrzenia na przedmiocie pieszczot i na chwilę zatopiliśmy się w doznaniach. Były one na tyle intensywne, że w moich spodniach wyraźnie widać było pełny i dość spory wzwód.
Trwaliśmy chwilę w tym letargu, gdy nagle dziewczyna podniosła wzrok i znów się uśmiechnęła
-Widzę, że ci się spodobały – zagaiła
-Szczerze to nie pamiętam, czy kiedykolwiek dotykałem, aż tak fajnych cycków – odparłem ze szczerością
-To miłe, cieszę się – wyszczerzyła zęby – ale wiesz co? Wszyscy tylko ślinią się na moje cycki, a moim zdaniem mam też całkiem fajny tyłek! Sporo nad nim pracuę. Chcesz rzucić okiem? – przygryzła wargę w charakterystyczny dla siebie sposób.
-P… pewnie – zająknąłem się na samą myśl – z chęcią ocenię wysiłki – zdobyłem się na odrobinę luźniejsze zdanie.
-Doskonale! – dziewczyna ucieszyła się i lekko podskoczyła przyklaskując przy tym.  
Uniosła pośladki z pięt i powoli obracając się kuprem w moją stronę rzuciła niegrzeczne spojrzenie w kierunku swojego narzeczonego. Dopiero teraz zorientowałem się, że w międzyczasie przesunął się wraz z fotelem bardziej w naszą stronę, aby mieć lepszy widok. Siedział w rozkroku trzymając jedną z dłoni na swoich klejnotach, które również zdążyły stworzyć namiot.  
Zdecydowanie nie to jednak przykuło teraz moją uwagę. Poza w jakiej zaprezentowała mi się Marta była tym co uważałem za szczyt wyuzdania. Poza, która działała na mnie najmocniej. Poza którą wszystkie moje dotychczasowe kobiety wyrażały tylko jedno: „wejdź we mnie natychmiast!”
Najpierw uklęknęła tyłem do mnie na tyle blisko, że jej stopy znalazły się na moich udach, by po chwili znaleźć się na czworaka wypinając bezwstydnie swój zupełnie nagi tyłek i wygoloną cipkę w moim kierunku. Wyciągnęła się jak kotka, piersi i policzek opierając na kanapie. Ręce wyciągnęła przed siebie i zakołysała zalotnie biodrami.
-I jak? Też jest niezła, co nie? – zapytała
-Niezła? Jest obłędna! – odpowiedziałem bez zastanowienia.
Była dość duża i krągła, kształtem przypominała dojrzałą brzoskwinię. Jej gładka skóra sprawiała wrażenie bardzo miękkiej. Pomiędzy pośladkami pięknie prezentowała się różowa i nabrzmiała już z podniecenia, jedwabista skóra jej łona. Wargi były pulchne i skrzętnie skrywały wilgotne wnętrze.
Wpatrywałem się chwilę jak zaczarowany, gdy ponownie zamachała mi nim przed nosem.
-Sprawdź jaka jest w dotyku! – dodała
-Jest równie nieziemska co cycki – odezwał się z boku Szymon – i lubi klapsy – dorzucił i puścił mi oczko
Zachęta podziałała natychmiastowo, położyłem dłonie na jej pośladkach i zacząłem na zmianę masować i ugniatać zataczając szerokie okręgi. Dałem też nieśmiałego klapsa, po którym dziewczyna zachęcająco zamruczała
-Mocniejszego tego klapsa jej daj – znów odezwał się jej narzeczony – ona to lubi.
Posłuchałem wskazówki i zdzieliłem drugi pośladek z większą mocą. Marta zareagowała cichym jęknięciem pełnym aprobaty i mocniej się wypięła. Na jej tyłku wylądował trzeci klaps, wywołując kolejną pozytywną reakcję. Teraz przez chwilę delektowałem się cudownym w dotyku ciałem wodząc po miękkim kuprze. Zjeżdżając nieco niżej w stronę ud, moje kciuki zatopiły się nieco głębiej, zbliżając się i właściwie lekko muskając jej gorące wargi. Poczułem lekki dreszcz i usłyszałem kolejny pomruk zadowolenia. Na jej szparce dostrzegłem pojawiającą się coraz intensywniej wilgoć.  
-I co, kusząca jest, prawda? – zapytał mocno pobudzony Szymon
-Tak… - zawahałem się – muszę przyznać, że wygląda bardzo… apetycznie – wypaliłem  
-Apetycznie mówisz? – zaśmiał się głośno – to w takim razie smacznego! – sugestywnie wskazał ręką na swoją kobietę
Patrzyłem chwilę na niego z zaskoczonym i pytającym spojrzeniem, ale nie napotkałem nic poza zapraszającym uśmiechem.
Skierowałem więc wzrok na Martę, ta początkowo patrzyła przed siebie wymachując czerwoną z podniecenia pupą, ale w końcu odwróciła się do mnie i zobaczyła na mojej twarzy wyraz niedowierzania.
-No śmiało, nie krępuj się – odezwała się – i tak już jestem taka mokra, że jak tego nie zrobisz to sama będę musiała sobie zrobić dobrze tu i teraz na tej kanapie.  
Zaproszenie było więc jednoznaczne. Plątanina myśli o tym, czy to co robię jest właściwe i czy w ogóle powinienem kontynuować znów się pojawiła, ale ten widok… Do tego same okoliczności podniecały mnie jeszcze bardziej. W końcu po chwili wahania ponownie położyłem dłonie na pośladkach tym razem delikatnie je rozchylając. Wraz z nimi, powolutku z góry na dół otwierała przede mną swe błyszczące wilgocią oblicze aksamitna bułeczka jej łona. Zbliżyłem do niej twarz by poczuć ciepło i cudowny, przesycony podnieceniem i feromonami zapach. Wciągnąłem powietrze niemalże trącając ją czubkiem nosa i rozkoszowałem się wonią, przez którą instynkt zupełnie przejął nade mną kontrolę. Zacisnąłem mocniej palce wpijając się w tyłek i najpierw dając całusa na powitanie, zatopiłem usta w jej skarbie. Dziewczyna zajęczała głośno i zaczęła miarowo mruczeć i falować biodrami. Z początku delikatnie lizałem wargi i całą długość jej muszelki, lekko wciskałem czubek języka do jej wnętrza, czułem coraz intensywniej wyciekającą wilgoć. Gdy dotarłem do jej łechtaczki i zintensyfikowałem starania to Marta głośno zareagowała. Przyssałem się do niej wciągając całą do ust i bawiąc się nią językiem oraz ssąc. Ręce na zmianę ugniatały i dawały soczyste klapsy na mocno już czerwone pośladki. Dziewczyna była w ekstazie a jej soki zaczęły spływać po mojej brodzie. Po chwili zdecydowałem się pobudzić ją także od wewnątrz i wsunąłem dwa palce, była ciasna, ale tak mokra, że weszły jak w masło. Natychmiast skierowałem je na ściankę na której znajdował się punkt G. Zlokalizowałem go i zacząłem masować kolistymi ruchami. W reakcji narzeczona mojego kolegi dysząc ciężko wpiła twarz w poduszkę i przycisnęła swój tyłek jeszcze mocniej do mojej głowy. Czułem, że jest w niesamowitej ekstazie, a orgazm to kwestia chwili. Tak mi się ta sytuacja podobała, że postanowiłem jednak trochę ją przeciągnąć. Kontrolowałem jej podniecenie na zmianę intensywniej zajmując się to guziczkiem, to punktem G. Bawiłem się tak rozkoszując się jej reakcjami i drżeniem całego ciała. Nadszedł jednak w końcu moment, gdy wiedziałem, że dłużej nie będę w stanie nad tym panować. Jednocześnie zaatakowałem intensywnie oba punkty. Dziewczyna krzyknęła, naprężyła się wpijając paznokcie w łóżko po czym zesztywniała wydając tylko cichy przeciągły jęk w trakcie którego czułem jak jej łono zaciska się rytmicznie w orgazmicznych skurczach.
Jej szczyt trwał dobre kilkanaście sekund nim w końcu głośno westchnęła i odskoczyła ode mnie. Odwróciła się na plecy z otwartymi ustami i nieprzytomnym spojrzeniem. Oszołomiona łapała powietrze a jej nogi trzęsły się jak galareta. Trwała w tym stanie dobre kilkanaście sekund wpatrując się w sufit.
-No widać, że znasz się na rzeczy – powiedziała w końcu zerkając w moją stronę i obejmując piersi dłońmi.
-Żadna nie narzekała – odpowiedziałem i tym razem to na mojej twarzy zagościł szelmowski uśmiech.
Dziewczyna zaśmiała się i leżała chwilę w ciszy masując swój biust. Namiot który utworzył się z dość cienkiego, bawełnianego materiału moich spodenek był już bardzo duży. To właśnie on przykuł jej uwagę po chwili błogiej ciszy jaka zapanowała.
-A co my tu mamy? – zapytała rozbrajającym tonem utkwiwszy wzrok w moim kroczu.
Nie zdążyłem nawet wydusić słowa, gdy Marta jednym szybkim susem podniosła się i doskoczyła do mnie niczym drapieżny kot.
-Pokaż go – zaordynowała głosem pełnym ciekawości i podniecenia, po czym nie czekając na moją zgodę chwyciła krawędź gaci i zaczęła je zsuwać.
Choć kolejne wydarzenia tego wieczora coraz mniej mnie zaskakiwały, to jeszcze raz odruchowo zerknąłem jakby pytająco na reakcję jej partnera. Co mnie jednak zdumiało, to fakt, że zupełnie przeoczyłem moment w którym zdążył pozbyć się dolnej części garderoby. Siedział teraz zabawiając się swoim w pełni wyeksponowanym i starczącym wackiem i nawet nie zwrócił uwagi na mój gest uważnie wpatrując się w swoją lubą walczącą z moim odzieniem.  Pomogłem jej nieco unosząc biodra, po chwili spod napiętych bokserek wyskoczył i mój dość pokaźny i mocno pobudzony kawał mięsa.
-Nooo – dziewczyna zatrzymała się na chwile zobaczywszy sprzęt – na to chyba też nie narzekają? – dodała i zaśmiała się nie spuszczając z niego oczu ani na ułamek sekundy.
Chciałem coś odpowiedzieć, ale nawet nie zdążyłem, bo brunetka chwyciła go mocno w garść i wykonawszy najpierw kilka ruchów w górę i w dół, splunęła na główkę i pochłonęła łapczywie.  
Ssała i masowała go z niewiarygodną werwą. Gdy uwolniła go z bielizny już stał niemal na baczność, ale po dosłownie kilku jej intensywnych ruchach był teraz twardy jak skała. Ledwo mieściła go w swoich ustach, ale nie przeszkadzało to jej zupełnie. Pracowała nieustannie ani na moment nie wypuszczając go w całości. Pomimo zamkniętych oczu na jej twarzy malowało się ogromne podniecenie. Widać było, że uwielbia to robić. Bardzo intensywnie doświadczałem z jaką pasją i zaangażowaniem oddaje się tej czynności. Powoli zacząłem nieco odpływać, oparłem się i przymrużywszy oczy delektowałem się rozkoszy jaka rozlewała się leniwie po każdym zakamarku mojego ciała. Niesamowita błogość trwała jeszcze chwilę, gdy w końcu pieszczota skończyła się z głośnym cmoknięciem ust odrywających się od penisa. Jej ręka wciąż spoczywała na nim i masowała, ale gdy otworzyłem oczy to ujrzałem jej wzrok wlepiony we mnie.  
-Mam nadzieję, że teraz też wiesz co należy zrobić – kąciki jej ust uniosły się w górę a w oczach coś błysnęło. Po tych słowach bez pośpiechu ponownie odwróciła się pupą w moją stronę i wypięła odwracając głowę i patrząc w moją stronę zachęcająco. Zamachała biodrami, aby wzmocnić przekaz.  
Bez chwili zastanowienia uklęknąłem za nią i najpierw mocno chwyciłem i ścisnąłem pośladki oraz dałem głośnego klapsa na który zareagowała jęknięciem. Po chwili chwyciłem swoją sztywną pałę i nakierowałem na wejście do jej wnętrza. Przez moment  mościłem się badając jej ciepłe wargi czubkiem swojego penisa, by w końcu wejść w nią, nie za szybko, ale intensywnie i do samego końca.
-Aaaa, tak! Pieprz mnie! – Wyjęczała poczuwszy jak rozpycham jej gorące, ciasne wnętrze.
Była tak mokra, że każde kolejne pchnięcie wchodziło jak w masło. Początkowo pracowałem biodrami z wyczuciem, delektując się doznaniami i miętosząc miękką pupę. Dziewczyna cicho pojękiwała i również kołysała biodrami do rytmu coraz mocniej i głębiej nadziewając się na mnie. Nasze tempo stopniowo przyspieszało, przyspieszały też oddechy. Marta oparła policzek na sofie i z zamkniętymi oczyma odlatywała w rozkoszy. W miarę jak pieprzyłem ją coraz mocniej do otaczających nas dźwięków dołączyło głośne klaskanie moich bioder o jej pośladki. Dałem jej kilka mocnych i równie głośnych klapsów po czym jedną dłoń mocno wpiłem w jej biodro, a drugą chwyciłem za włosy i ściągnąłem jej głowę do tyłu. Wygięła się jak struna i zawyła z rozkoszy kiedy jeszcze bardziej przyspieszyłem i zacząłem mocno wbijać się do samego końca.  Mój kutas już dawno nie był tak twardy jak wtedy, gdy rżnąłem narzeczoną swojego kumpla na jego oczach.
-O mój boże… Tak… Nie przestawaj… - jej urywane słowa dawały jasno do zrozumienia, że również to czuje. Jej głos robił się niemal nieobecny, wyrazy wylatywały nieskładnie na zmianę z jękami i westchnieniami. Moje tempo nie ustawało, a dziewczyna w drodze na szczyt osiągnęła poziom podniecenia który do cudownej akustyki dołożył jeszcze odgłos jej soków znajdujących się dosłownie wszędzie. Z każdym moim pchnięciem niemal wytryskiwały dodając mokry pogłos naszej przygodzie.  
Po kilku kolejnych chwilach niezwykle intensywnego seksu Marta pociągnęła gwałtowny haust powietrza i na chwilę zamilkła. Czułem jak jej ciało zesztywniało, a wnętrze zaczęło pulsować w orgazmicznych spazmach. Cała scena wydawała się wyjątkowo długa, a ja w tym czasie ani trochę nie zmniejszyłem tempa czy siły. Brunetka w końcu rozluźniła się i głową opadła na kanapę, gdy puściłem jej włosy. Ciężko dyszała. Zatrzymałem się na moment, aby dać jej chwile wytchnienia, ale nie wyszedłem choćby na sekundę. Czułem jak po moich udach ścieka jej wilgoć, byłem niesamowicie podniecony i po chwili, bardzo delikatnie zacząłem ponownie ją penetrować. Tylko na to czekała. Po kilku westchnieniach lekko uniosła się i znów zaczęła falować biodrami. Miała niebywały apetyt.
-Misiuuuu – tutaj odwróciła się do swojego partnera, który nagi obserwował nas zabawiając się ze sobą – misiu… daj drugiego do buzi, proszęęę – wyjęczała błagalnym głosem niewinnej dziewczynki podczas, gdy ja nieustannie w nią wchodziłem.  
Szymon bez słowa podniósł się i klęknął tuż przed jej twarzą. Cały czas patrzyła na jego sprzęt, a gdy znalazł się tuż przed jej oczami to otworzyła usta i wystawiła język. Chłopak położył dłoń na jej głowie i najpierw kilka razy pacnął go kilka razy penisem, by w końcu powoli wsunąć go do ust. Nie wszedł nawet do połowy, gdy zniecierpliwiona partnerka łapczywie pochłonęła go i zaczęła intensywnie ssać.  
Widać, że uwielbiała to robić, dało jej to dodatkowego kopa podniecenia. Zaczęła mocniej wierzgać jednocześnie nie wypuszczając kutasa swojego lubego z ust. Wpadła w ekstazę komunikowaną westchnięciami i gardłowymi jękami. Przez moment nie musieliśmy się nawet ruszać, bo w swoim zapomnieniu sama jednocześnie obsługiwała nas oboje ślizgając się na naszych chujach w przód i w tył. Robiła to coraz szybciej i mocniej, ale gdy poczułem, że zaczyna się męczyć to postanowiłem dać jej chwilę wytchnienia. Ponownie mocno wpiłem dłonie w jej biodra i ruszyłem z kolejną ofensywą. Zacząłem wbijać się coraz agresywniej, aż na moment wypuściła penisa Szymona z buzi, jęknęła i zastygła na sekundę z otwartymi ustami. Nieprzenikniona potrzeba ssania była jednak silna i po chwili wróciła do tego zajęcia. Niemal połykała go, gdy ja nie przestawałem głęboko pieprzyć jej niezaspokojonej cipki. Nie minęło dużo czasu, gdy ponownie jej ciało zamarło i poddało się dreszczowi orgazmu przeszywającego je po raz trzeci. Za każdym razem jej szczytowanie trwało coraz dłużej. Tym razem, podniosła się gdy tylko doszła do siebie i odwracając się do mnie pchnęła mnie do tyłu, bez słowa sugerując, że mam się położyć na plecach co też uczyniłem bez zwłoki. Dziewczyna natychmiast dosiadła mnie w rozkroku i naprowadziwszy penisa na ujście jej muszelki usiadła na nim powoli i stopniowo, aż poczułem, że wypełniam ją po sam koniec. Chwyciła jeszcze w dłoń kutasa swojego narzeczonego i rozpoczęła kolejną rundę przyjemności falując biodrami. Widok jej idealnych piersi był cudownym dodatkiem tej i tak już wspaniałej chwili. Jak za dotknięciem magicznej różdżki jej ruchy zrobiły się nieco szybsze od razu gdy wsadziła sobie do ust sprzęt ukochanego. Zsynchronizowała tempo ssania i ujeżdżania mnie i powoli oddawała się chwili coraz bardziej tracąc kontakt z rzeczywistością. W miarę jak przyspieszała, jej biodra z miarowego falowania przeszły w rytmiczne podskakiwanie na moim wacku. Robiła to szybciej i coraz wyżej dzięki czemu jej piersi zaczęły cudownie podskakiwać. Scena z mojej perspektywy nie mogła wyglądać lepiej. Marta do tego wszystkiego w pewnym momencie zaczęła wyjątkowo agresywnie obchodzić się ze swoim  partnerem. Ręką i ustami zaczęła pracować tak, jakby jej jedynym pragnieniem było zaserwowanie jak najszybszego i najbardziej intensywnego orgazmu. Rzucała Szymonowi tylko krótkie, półprzytomne, wręcz zwierzęce spojrzenia, on jednak ledwo widział na oczy. Może po dwóch minutach takiego traktowania przycisnął jej głowę do swojego krocza i zaczął dochodzić wprost do jej gardła, lekko się zakrztusiła, ale nie oponowała. Gdy tylko skończył oderwała się i wrzuciła najwyższy bieg. Najpierw lekko odchylona w tył podskakiwała ile sił w lędźwiach pięknie prezentując skaczące wraz z nią cycki by po chwili pochylić się i mocno wesprzeć na mojej klatce piersiowej. Robiła to na tyle mocno, że nieco odebrało mi dech, gdy przyspieszając po prostu uderzała z impetem i olbrzymim tempem  swoimi pośladkami o moje biodra. Jej soki ponownie były wszędzie więc mokre klaskanie dało się słyszeć pewnie w połowie bloku. Dziewczyna zatraciła się zupełnie i pochyliła jeszcze bardziej opierając się już na łokciach i przyciskając moją klatkę jeszcze mocniej. Głowę zwiesiła w dół, i pracowała swoim tyłkiem jak sprężyną. Wiedziałem, że długo tak nie pociągnę, ale po chwili zaczęła głośno dyszeć zwiastując kolejny orgazm. Wpiła pazkoncie w moją skórę, ale nie zwolniła ani odrobinę. Czułem jak jej wnetrze pulsuje, gdy ona wciąż galopowała jak szalona. Byłem zaskoczony tym jak długo to trwało. Jej całe ciało zrosiło się wilgocią gdy w końcu powoli zaczęła zwalniać. Gdy było po wszystkim opadła na mnie całym ciężarem i starała się unormować oddech. Gdy doszła do siebie spojrzała w górę prosto w moje oczy, podniosła się i z niesłabnącą dzikością w spojrzeniu powędrowała w dół i ponownie, bez zastanowienia pochłonęła mój sprzęt w całości. Nie trwało długo, gdy rozpędziwszy się zaczęła traktować go z równą intensywnością co jeszcze przed chwilą swojego partnera. Próbowałem ją jakoś ostrzec, ale zupełnie niepotrzebnie, bo gdy po równie niedługim czasie moje gorące nasienie z olbrzymią siłą zaczęło tryskać w jej usta to przyjęła to z niemałą radością spoglądając na mnie z zadowoleniem. Gdy było po wszystkim wypuściła go z ust i uśmiechnęła się.
-No to było całkiem niezłe – podsumowała.
-To prawda – rzuci Szymon obserwujący z fotela z głową podpartą pod bok – nie spodziewałem się, że aż tak się spiszesz. Chyba musimy cię częściej zapraszać.

6 komentarzy

 
  • nike22

    fantastic opowiadanko,zamysł autora świetny.No może to przeżył, ale nie sądzę.Wspaniała i kochająca się para, zdolna do takich świetnych akcji. Też tak bym chciał. apel do kobiet i ich partnerów-uczyńcie swoje życie radosnym i wolnym w seksie. Nauczcie się nim cieszyć. Urozmaicajcie je. Ja też chciałem zobaczyć moją żonę w objęciach innego mężczyzny. Ona się tego obawiała. A nasz kolega za nią szalał. Myślę jednak, że swoje erotyczne ciągoty do siebie zrealizowali, tyle tylko, że w tajemnicy przede mną. A szkoda.

  • On

    Mistrzowski opis. Z błędami, ale styl idealny, nie do podrobienia. Gratulacje! (dodaj do Ulubionych. Click!)

  • para1xl

    Całkiem fajne zakończenie, choć w realu to każdy ogier strzelił by ze dwa razy ;)
    :sex2:  :sex:

  • wram

    :yahoo: Świetne, wspaniały mecz,  :bravo:  :yahoo:

  • eksperymentujacy

    Super opowiadanie !
    Moje klimaty ;)

  • andkor

    No ciekawa impreza ciekawe jak będzie za tydzień. Mam nadzieję, że Marta przywita gości w jakimś seksi stroju.