
Tomasz obudził się spocony. Koszulka przyklejona do pleców, a w głowie chaos. Śniło mu się, że stoi przy tablicy, a obok niego – Zosia. Ta z trzeciej ławki, z warkoczem i uśmiechem, który sprawiał, że koledzy mówili o niej „lodowata księżniczka”.
We śnie odwróciła się do niego i pocałowała go w policzek. Potem w usta. Długo, wilgotno, z językiem.
Tomasz pomyślał: „Jezu, gdyby teraz dotknęła mojego ptaszka, to chyba bym się spuścił w spodnie”.
I wtedy – we śnie – Zosia uśmiechnęła się i położyła dłoń na jego kroczu.
Obudził się z krzykiem. I z mokrą plamą na piżamie.
Zerwał się z łóżka, zdjął spodnie, wrzucił do pralki. Na szczęście mama już wyszła do pracy.
– Co to było? – zapytał siebie w lustrze.
Myślał, że to tylko sen. Ale dziwne, że pamiętał każdy szczegół. Nawet zapach jej włosów.
W szkole unikał Zosi. Nie dlatego, że się bał. Po prostu nie wiedział, jak spojrzeć w jej oczy, nie myśląc o tym, co mu się śniło.
Na trzeciej lekcji Zosia sama podeszła do niego.
– Hej, Tomek. Możesz mi pożyczyć długopis?
– Jasne – wyjąkał.
Gdy podawał jej długopis, pomyślał: „A gdyby tak teraz mnie pocałowała?”.
Zosia wzięła długopis, popatrzyła na niego i nachyliła się. Pocałowała go w policzek.
– Dziękuję – powiedziała i odeszła.
Tomasz zamarł. Koledzy gwiżdżą. On słyszy tylko szum w uszach.
Część 2: Incydenty
Incydent 1: Dziewczyna w parku
Tomasz wracał ze szkoły. Przed nim szła dziewczyna – może siedemnaście lat, długie nogi, krótka spódnica. Odwróciła się, by poprawić słuchawkę w uchu.
„Ładna” – pomyślał. „Gdybym tak mógł wsadzić rękę w jej majtki…”
Dziewczyna zatrzymała się. Obróciła się w jego stronę. Tomasz stanął jak wryty.
– Przepraszam – powiedziała. – Nie wiem, dlaczego, ale… czy mógłbyś…
Sięgnęła w dół i wsunęła dłoń w majtki. Tomasz zobaczył, jak jej palce poruszają się pod materiałem. Stał i patrzył, nie mogąc wydobyć głosu.
Po chwili dziewczyna wyjęła rękę, spojrzała na niego z przerażeniem.
– Co ja robię? – wyszeptała i uciekła.
Tomasz został sam. Od tej pory wiedział, że myśli mają moc.
Incydent 2: Mama kolegi
Był u Kuby na urodzinach. Mama Kuby – może czterdziestka, ale zadbana, z uśmiechem, który zawsze go rozmarzał. Gdy weszła do pokoju z tacą ciastek, Tomek pomyślał, tak mimochodem:
„Gdyby tak chociaż raz pomasowała mojego ptaszka…”
Kobieta postawiła tacę, podeszła do niego i położyła dłoń na jego kroczu. Uścisnęła.
– Mmmm – mruknęła. – A to niespodzianka.
Tomasz zesztywniał. Kuba patrzył w ekran telewizora. Nikt nie widział.
– Proszę pani… – wyjąkał.
– Cicho – szepnęła. – Sam chciałeś.
Po chwili cofnęła rękę, jakby obudziła się z transu. Spojrzała na niego, potem na swoje dłonie, po czym wyszła z pokoju bez słowa.
Incydent 3: Prywatka u kolegi
Na imprezie u Mateusza była Kinga – dziewczyna, której nie cierpiał prawie nikt. Zadziorna, głośna, ale dla Tomka zupełnie obojętna. Za to Patryk – cichy, nieśmiały chłopak – wzdychał do niej od dwóch lat.
„Szkoda, że nie mogą być razem” – pomyślał Tomek. „Gdyby tak Kinga w końcu go zauważyła…”
Po godzinie Tomek wszedł do sypialni po kurtkę. Drzwi były uchylone.
Na stole – Kinga i Patryk. Ona na nim, całują się, jej spódnica podwinięta.
– Och, Patryk… – jęknęła. – Skąd to się wzięło?
Patryk nie odpowiedział. Tomek wycofał się po cichu, ale oni nie przestali. Przyglądał im się przez chwilę – i poczuł, że to jego sprawka.
Incydent 4: Piłkarz w szatni
Grał w klubie juniorskim. Na trening przyjechali piłkarze z ekstraklasy – pokaz, autografy, rozmowy. Tomasz patrzył na napastnika, swojego idola.
„Ciekawe, jak dużego ma ptaszka” – pomyślał bez złej intencji.
W tym momencie piłkarz przerwał autograf. Wstał, ściągnął szorty i stanął przed wszystkimi nago. W szatni zapadła cisza.
– Panie… co pan robi?! – krzyknął trener.
Piłkarz spojrzał na swoje genitalia, potem na Tomka.
– Nie wiem – powiedział. – Jakoś samo.
Tomasz schował twarz w dłoniach.
Część 3: Eksperymenty
W drodze powrotnej do domu postanowił sprawdzić. Skupił się na przypadkowej dziewczynie na przystanku.
„Chciałbym, żeby się do mnie uśmiechnęła” – pomyślał.
Dziewczyna odwróciła się i uśmiechnęła do niego. Uśmiechnęła się! Ona, której nigdy wcześniej nie widział.
Tomasz przyspieszył kroku.
„Żeby podeszła i dotknęła mojej ręki” – pomyślał.
Podeszła. Dotknęła.
– Masz ładne oczy – powiedziała i odeszła.
Tomasz stanął jak wryty. To działało. On miał moc.
Zamknął się w pokoju. Spojrzał w lustro. I pomyślał o Zosi. O jej ustach, o jej dłoni na swoim ptaszku.
– Spokojnie – powiedział do siebie. – To tylko myśli. Nie mogą wpływać na rzeczywistość. To był przypadek.
Ale wieczorem, gdy leżał w łóżku, nie mógł przestać myśleć. O Zosi. O nauczycielce od wf-u. O koleżance mamy, która wpadła wczoraj z wizytą.
I modlił się, żeby żadna z tych myśli nie spełniła się naprawdę.
Bo nie był pewien, czy to nadal zabawa.
Część 4: W szkolnej łazience
Tomasz nie mógł przestać myśleć o Ewie. I o Zosi. I o swojej mocy. Na lekcji siedział jak na szpilkach, nie słysząc nauczyciela. Patrzył na Zosię, która pisała coś w zeszycie, z idealnym spokojem.
„Jest taka piękna” – pomyślał. „Gdyby tylko chciała mnie dotknąć…”
Zosia odwróciła głowę i spojrzała na niego. Uśmiechnęła się lekko. Tomasz poczuł, że coś w nim pęka.
„Chcę jej” – pomyślał zbyt głośno, zbyt mocno. „Chcę jej całej. Teraz”.
Po lekcji Zosia podeszła do niego.
– Tomek, musimy porozmawiać – powiedziała cicho.
– O czym?
– O tobie. O twoich… myślach.
Tomasz zbladł.
– Skąd wiesz?
– Bo czuję, kiedy myślisz o mnie. I czasem… nie wiem, czy to ja chcę, czy ty chcesz, żebym ja chciała.
Złapał ją za rękę i pociągnął w stronę damskiej łazienki na końcu korytarza. Była pusta.
– Co robisz? – zapytała Zosia, nie wyrywając się.
– Muszę ci coś pokazać. Albo raczej… ty musisz mi coś pokazać.
Zamknął drzwi. Zosia stała oparta o umywalkę, patrząc na niego z mieszaniną strachu i ciekawości.
– Tomek, jeśli to jakiś żart…
– Nie – przerwał jej. – To nie żart.
I pomyślał, celowo, wyraźnie: „Zdejmij bluzkę”.
Zosia bez słowa zdjęła bluzkę. Stanęła w staniku, drżąc.
– Boże – wyszeptał. – To działa.
– Co działa? – zapytała. – Ja nie wiem, dlaczego to robię. Czuję, że muszę.
– Bo ja tak chcę – odparł Tomek.
Wiedział, że powinien przestać. Ale nie mógł. Pragnienie było silniejsze niż rozsądek.
„Spodnie” – pomyślał.
Zosia rozpięła spodnie i zsunęła je.
„Majtki”.
Zawahała się, ale po chwili zsunęła i je. Stała naga przed nim.
– Tomek, błagam – wyszeptała. – Co się dzieje?
Nie odpowiedział. Jego ptaszek był gotowy. On sam – nieobecny, jakby ktoś inny prowadził jego ciało.
„Odwróć się i oprzyj o umywalkę”.
Zosia odwróciła się, oparła, rozsunęła nogi.
Tomasz podszedł do niej, przyłożył ptaszka do jej cipeczki. Zosia jęknęła cicho – z bólu, z zaskoczenia, z podniecenia, którego nie chciała.
– Tomek, nie… – wyszeptała, ale nie odsunęła się.
Wszedł w nią. Raz, drugi, głębiej. Czuł, że zaraz eksploduje. Zosia zacisnęła palce na brzegu umywalki.
– Przestań – powiedziała słabo.
Ale on nie mógł. Jego myśli biegły same: „szybciej, mocniej, głębiej”. I Zosia posłusznie reagowała, choć w jej oczach widać było łzy.
Nagle – jakby ktoś odciął prąd. Tomasz oprzytomniał. Stał nad Zosią, w niej, spocony, przerażony.
Cofnął się gwałtownie.
– Co ja zrobiłem? – wyszeptał.
Zosia odwróciła się powoli. Jej twarz była czerwona, policzki mokre.
– Nie wiem – odparła. – Ale nie mogłam przestać. Czułam, że muszę.
– To przeze mnie. Moja… moja moc. Ona wymyka mi się spod kontroli.
Zosia ubrała się w milczeniu. Jej ręce drżały.
– Wychodzę – powiedziała. – I nie odzywaj się do mnie, dopóki nie wytłumaczysz, co się stało. Bo to, co zrobiłeś… to nie było normalne. I nie wiem, czy chciałam.
Część 5: Zemsta Zosi
Zosia nie wiedziała, kiedy to się stało. Może wtedy, gdy po raz ostatni spojrzała na Tomka w łazience. Może w nocy, gdy śniła o jego dłoniach. A może w szkole, gdy na niego patrzyła i pomyślała: „Chciałabym mieć taką moc jak on”.
I nagle – miała.
Poczuła to, gdy nauczycielka chemii, pani Krysia, podeszła do jej ławki. Zosia pomyślała: „Nienawidzę jej. Taka wredna, taka sztywna. Gdyby tak Tomek musiał się z nią kochać…”.
Spojrzała na Tomka. On spojrzał na nią. I w jego oczach zobaczyła przerażenie. Bo on już wiedział.
Pani Krysia
Pani Krysia weszła do klasy, niosąc stos kartkówek. Zosia skupiła się. Wyraźnie, złośliwie, pomyślała:
„Rozbierz się. I każ Tomkowi, żeby się z tobą kochał”.
Nauczycielka zamarła. Po chwili zdjęła żakiet, potem bluzkę. Klasa zamarła. Chłopcy gwizdali, dziewczyny krzyczały.
– Co pani robi?! – wrzasnął dyrektor, który akurat przechodził korytarzem.
Ale pani Krysia nie słuchała. Podeszła do Tomka, rozpięła mu spodnie, położyła go na ławce i wsiadła na niego. Tomek był przerażony, ale jego ptaszek – posłuszny nowej mocy – stał na baczność. Jęczał, gdy nauczycielka poruszała się na nim, a cała klasa patrzyła. Zosia uśmiechała się.
– To dopiero początek – szepnęła.
Piwnica szkolna
Po lekcjach Zosia zebrała swoje ofiary. Trzy dziewczyny, których nie cierpiała. Weronika, która podkradała jej długopisy. Ola, która śmiała się z jej włosów. I Klaudia, która rozpowiadała o niej plotki.
„Do piwnicy” – pomyślała Zosia. „Rozebrać się, położyć na ławce i czekać na Tomka”.
Dziewczyny, nieświadome, uśmiechając się, poszły do piwnicy. Rozebrały się, położyły na ławce, rozłożyły nogi. Były gotowe.
Tomek, wezwany myślą Zosi, zszedł po schodach. Widok trzech nagich dziewczyn, uśmiechniętych i gotowych, przeraził go.
– Zosia, co ty robisz? – wyszeptał.
– Spełniam swoje fantazje – odparła, pojawiając się w drzwiach. – A ty – będziesz moim narzędziem.
Tomek chciał uciekać, ale jego ciało nie było już jego. Ptaszek stanął na baczność. Podszedł do Weroniki i wszedł w nią. Potem do Oli. Potem do Klaudii. Przesuwał się od jednej do drugiej, posłuszny, przerażony, a one tylko uśmiechały się i jęczały z rozkoszy, nie wiedząc, dlaczego to robią. Zosia stała z boku, kręciła telefonem. Nagrywała.
Zmiana planów
Po godzinie Tomek był wykończony. Opadł na podłogę, dysząc.
– Już… więcej nie mogę – jęknął.
Zosia podeszła do niego. Usiadła na nim okrakiem, ale nie po to, by się kochać. Popatrzyła mu w oczy.
– Wiesz, co jest najgorsze? – powiedziała. – Że ja to lubię. Czuję tę moc. I nie chcę jej oddać.
– Zosia, to jest chore – wyszeptał Tomek. – One nie wiedzą, co robią. Ja nie chcę tego robić.
– Ale twoje ciało chce – odparła. – I to jest zabawne.
Wstała, poprawiła spódniczkę.
– Jutro zrobimy przegląd ptaszków w klasie. Każdy chłopak stanie nago w szeregu, a ja wybiorę sobie tego, który mi się najbardziej podoba. Może nauczyciela od polskiego? Albo tego przystojnego z biologii?
Tomek patrzył na nią z przerażeniem. Wiedział, że musi ją powstrzymać. Ale nie wiedział jak.
Część 6: Kontrola Tomka
Tomek zaczął śledzić Zosię. Nie dlatego, że chciał. Musiał. Musiał wiedzieć, co planuje, zbierać dowody. Ukrywał się za rogami, fotografował telefonem. Widział, jak Zosia każe nauczycielowi od polskiego zdjąć spodnie i tańczyć przed klasą. Jak zmusza kolegów do układania się w szeregu i porównywania ptaszków. Jak sama wybiera sobie ofiary i bawi się nimi po lekcjach w pustej sali.
Było mu wstyd, że to robi. Ale robił.
Pewnego dnia złapał ją na gorącym uczynku – gdy kazała się trzem chłopakom kochać jednocześnie z nią, na stole w pracowni fizycznej. Stał za drzwiami, pstrykał zdjęcia. Czuł mdłości, ale nie przestawał.
Konfrontacja
Następnego dnia Tomek poprosił Zosię na rozmowę. Na dachu szkoły, gdzie nikt nie zaglądał.
– Zobacz – powiedział, pokazując jej telefon.
Na ekranie: Zosia uśmiechnięta, gdy nauczyciel od polskiego zdejmuje spodnie. Zosia klaszcząca, gdy chłopcy ustawiają się w szeregu nago. Zosia leżąca na stole, z trzema chłopcami wokół.
– Skąd to masz? – zapytała blada.
– Podglądałem cię. I mam tego więcej. O wiele więcej.
Zosia chciała mu wyrwać telefon, ale Tomek cofnął rękę.
– Jeśli nie przestaniesz – powiedział – pokażę to dyrektorowi. I twojej mamie. I wszystkim w szkole.
– Nikt mi nie uwierzy – odparła, ale w jej głosie słychać było niepewność.
– Uwierzą, jak zobaczą filmy.
Zosia opadła na ławkę.
– Czego chcesz? – zapytała cicho.
– Żebyś oddała mi moją moc. I żebyś nikogo więcej nie zmuszała do… tego.
– Nie wiem, jak oddać – przyznała. – I nie wiem, czy chcę.
Tomek usiadł obok niej.
– To wymyślimy coś razem. Ale musisz mi zaufać.
Zosia popatrzyła na niego. W jej oczach po raz pierwszy zobaczył strach.
– Dobrze – szepnęła. – Ale nie mogę obiecać, że nie będę próbowała zatrzymać jej dla siebie.
– Wiem – odparł Tomek. – I dlatego będę cię pilnował.
Część 7: Pragmatyczny finał
Zosia i Tomek nie zostali parą. Nie w tradycyjnym sensie. Nie chodzili razem na lody, nie trzymali się za ręce na korytarzu, nie wysyłali sobie słodkich SMS-ów.
Za to regularnie spotykali się po lekcjach. W piwnicy, na dachu, w pustej sali gimnastycznej. Ona przychodziła z uśmiechem, on z gotowością. Bez wstydu, bez gry wstępnej. Po prostu – realizowali potrzeby, których nikt inny nie mógł zaspokoić.
Bo jak wyjaśnić chłopakowi, że potrzebujesz pięciu godzin seksu bez przerwy? Jak powiedzieć dziewczynie, że twój ptaszek staje na baczność za każdym razem, gdy tylko o tym pomyślisz, i nie chce opaść przez cały wieczór?
Nikt by nie zrozumiał. Nikt by nie wytrzymał.
Oni – tak.
– To nie jest miłość – powiedziała kiedyś Zosia, siedząc nago na stosie starych mat.
– Wiem – odparł Tomek, leżąc obok, wyczerpany, ale już z nową iskrą w lędźwiach.
– Ale to jest lepsze niż miłość.
– Dlaczego?
– Bo nie trzeba udawać.
I to była ich prawda. Łączyła ich moc. I pragnienie. I świadomość, że są sobie nawzajem potrzebni – nie do szczęścia, ale do przetrwania.
Bo gdy dwoje ludzi może szczytować bez końca, a z nikim innym nie jest to możliwe – to nie wybór. To konieczność.
I w tej konieczności znaleźli coś, co przypominało spokój.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
2 komentarze
Sapphire77
Tekst lepszy od poprzednich. Widzę, że znasz zasady pisowni. Już nie jest komediowo, to również dobrze. Sądzę, że jesteś młodą osobą, co oczywiście mi nie przeszkadza. Tylko do k... nędzy zrób coś z tym PTASZKIEM!!!
Dobrze, Solaris?
Tak ładnie Cię proszę. Mam drogą komórkę i nie chcę jej roztrzaskać o ścianę. Długo, wilgotno, z językiem. Dało by się poprawić, może...? Tak poza tym to całkiem dobrze. Ps. Jeśli nie lubisz moich komentarzy, to daj znać.
Telemach77
Ciekawy koncept.
Wykonanie trochę chaotyczne, czy mogę zasugerować jakieś odstępy między akapitami? Byłoby łatwiej czytać.
Solaris
@Telemach77 dziękuję za sugestie, jestem nowy na tym polu