Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Marta na wernisażu 3

Marta na wernisażu 3Darek otworzył drzwi swojego mieszkania na poddaszu i gestem zaprosił Martę do środka.

  

- Bardzo się cieszę, że jednak dałaś się namówić na wizytę w mojej samotni.

  

- Złamałam wszystkie swoje zasady… nigdy w życiu bym nie poszła do domu nowopoznanego mężczyzny! Sama się sobie dziwię… że tak się zachowuję…

  

A zresztą… niech ją podrywa… to będzie takie ekscytujące… może najpierw mu porobi jakieś nadzieje… a potem pokaże mu że nie jest łatwa.

  

- Zasady są właśnie po to, aby je łamać. Bardzo się cieszę, że je złamałaś.. Przyznaję, że dawno nie spotkałem tak interesującej kobiety, jak ty.

  

Darek podszedł do okna i zasunął zasłony. Odwrócił się w stronę Marty i kontynuował:

  

- Zrobiłaś na mnie piorunujące wrażenie.

  

- Ojej… miło mi to słyszeć… ty również wydałeś mi się interesującym mężczyzną…

  

Znowu kokieteryjnie kręciła loczki nad uchem, zdając się mówić: – mogę być twoją…

  

“Chyba chłoptasiu widzisz, jak mową ciała komunikuję – jestem łatwa do zdobycia...” – pomyślała patrząc na niego uważnie.

  

Darek zrobił kilka kroków i stanął tuż przed Martą. Wyciągnął ręce, objął Martę w biodrach i przyciągnął do siebie.

  

- Bardzo piorunujące wrażenie – powtórzył.

  

Ich twarze były bardzo blisko. Od ust Marty dzieliło go dosłownie trzy centymetry. “Teraz, albo nigdy” – przeleciało mu przez głowę. Odrzucił racjonalne myślenie. Impuls który się pojawił był bardzo silny. Zbliżył usta do ust Marty. Ona nie wyrywała mu się, ale też nie zbliżała ust.

  

Nadal uśmiechała się, nieco kusząco.

  

“Niech czuje, jaka jestem wąska w pasie, a szeroka w biodrach… chyba wy mężczyźni lubicie takie nasze kształty… oj chyba lubicie… Czy wy nawet nie macie takiego mało przyzwoitego określenia – wąska w pasie… dobrze pcha się...” – myślała.

  

- Nawet nie wiesz, jak bardzo mnie podniecasz i jak wielką mam na ciebie ochotę – powiedział Darek.- nie wiesz jak bardzo chciałbym cię mieć.

  

Trzymał mocno Martę w biodrach i nie pozwalał jej odsunąć się zbyt daleko.

  

“Nie wypuszczę cię tak łatwo ze swoich rąk. Wiem, że też masz na mnie ochotę, ale bronisz się, abym nie pomyślał, że jesteś łatwa” – myśli, jak tabun koni galopowały przez jego głowę.

  

- Darku… na prawdę miło mi to słyszeć… ale na prawdę… nie myśl sobie, że jestem łatwa… że wystarczy mnie do siebie zaprosić, żebym poszła z facetem do łóżka…

  

Jakie to jednak było przyjemne, gdy tak ją trzymał. Chyba w głębi duszy chciałaby, żeby ją tu wręcz zgwałcił.

  

- Marta! – odezwał się Darek – nie oszukujmy się. Oboje tego chcemy. Oboje jesteśmy napaleni na siebie, jak jasna cholera. Czuję to i widzę w twoich oczach. Owszem możemy zagrać w grę, że jesteś niedostępna. To bardzo rajcuje. Chciałbym jednak, żebyś wiedziała, że nie zrobię nic na co nie miałabyś ochoty. Jeżeli powiesz zdecydowane nie! To przestanę. Jednak jeśli tego nie usłyszę, to dalej będę się do ciebie dobierał, aż wreszcie zdobędę, co chcę. OK? Możemy się tak umówić?

  

Mówiąc kto położył rękę na zgrabnym pośladku Marty. Teraz wszystko zależało od niej. Piłka była po jej stronie.

  

- Och… och… nie mogę powiedzieć zdecydowanego nie… ponieważ nie jesteś mi obojętny… ale też nie powiem – tak…

  

Ręka Darka nadal znajdowała się na jej pośladku. Zbliżył twarz do ucha Marty i szepnął:

  

- Chcesz tego. W głębi duszy pragniesz, abym cię przeleciał. Inaczej byś tutaj nie przyszła.

  

Masował jej zgrabny pośladek marząc o tym aby jego ręka znalazła się pod sukienką Marty i miała bliższy kontakt z jej alabastrowa skórą. Czuł, jak bardzo Marta jest gorąca. Z całej siły zapragnął ją zdobyć.

  

To pragnienie było jeszcze silniejsze niż na początku. Marta głęboko wzdychała, nic nie mówiąc. Jeszcze nigdy tak bardzo nie chciała się oddać żadnemu mężczyźnie… ależ podniecały ją te słowa: “chcesz, żebym cię przeleciał...”

  

Darek zaczął całować jej szyję.

  

Pożądanie powoli dochodziło do zenitu. Dawno nikogo nie pragnął w tak jak Marty. Miała w sobie coś, czego szukał w kobietach.

  

Marta tylko wzdychała. Z jednej strony nie chciała wyjść na łatwą, z drugiej zaś nie chciała żeby przestawał. Znajdowała półśrodki.

  

- Darku… jesteś zbyt odważny…

  

Zamknął jej usta namiętnym pocałunkiem.

  

Wciąż wahała się. Ulec mu…? Pozwolić mu wejść w siebie?

  

On ujął twarz Marty w swe dłonie. Spoglądał głęboko w oczy starając się odgadnąć jej myśli.

  

O czym ona może myśleć właśnie w tej chwili? Wyczuwał, że wewnątrz przechodziła wyjątkowe rozterki. Nie mógł więc działać zbyt szybko, ani być zbyt bezczelnym, jak to bywało z innymi modelkami, z którymi sypiał. Czuł, że Marta potrzebowała niestandardowego uwodzenia. Musiał się więc wspiąć na wyżyny tej sztuki.

  

Ona nie jest łatwa… nie jest łatwa… – powtarzał sobie w myślach, jak mantrę.

  

Zaczął powoli odsłaniać jej prawe ramię. Przeniósł na nie swe pocałunki. Przyciągnął ją mocniej do siebie.

  

- Ach… silny z ciebie mężczyzna… w takich ramionach kobieta może się poczuć bezpiecznie… - wyszeptała, a w głowie rozbrzmiał a dalsza część jej myśli:

  

“Boże, ale ze mnie głupia cipa! Nie mogę się powstrzymać, żeby go nie kusić… jak ćma lecąca do świecy”.

  

- Chcę, abyś czuła się bezpiecznie – odparł – i aby ci było bardzo dobrze. Zasługujesz na to.

  

Mówiąc te słowa Dariusz podciągnął sukienkę Marty do góry odsłaniając stopniowo jej nogi aż do miejsce gdzie kończyły się pończoszki. Przesuwał ręką po udzie Marty

  

- Ach… Naprawdę jesteś zbyt śmiały… a… czy podobają ci się moje nogi? – spytała nieśmiało.

  

Znowu go prowokowała… znowu… ale to było takie przyjemne uczucie wiedzieć, że Darek ma na nią chrapkę.

  

- Są bardzo zgrabne. Chciałbym przyjrzeć się im bliżej.

  

Uklęknął przed Martą i dotknął jej kolan. Powoli zsunął dłońmi w górę aż do bioder. Po chwili jego dłonie powędrowały w dół.

  

- W tych pończochach wyglądasz bosko – dodał

  

- Ach.. – westchnęła. – Dziękuję za komplementy… A więc podobają ci się i moje nogi… i pończochy…?

  

- Są niezwykle podniecające.

  

Darek raptownie wstał. Złapał spód sukienki i zaczął podnosić ją do góry. Postanowił gwałtownie przyspieszyć swoje starania. Coś mówiło mu, że Marta tego pragnie. Nie był tego jednak absolutnie pewny, więc czekał na jej reakcję.

  

- Jesteś stanowczo zbyt odważny… – szeptała. Jednak nie opierała się ani trochę.

  

Uniosła ręce do góry pozwalając Darkowi zdjąć jej sukienkę. Stała teraz przed nim w białym, koronkowym i niezwykle fikuśnym biustonoszu, czarnych stringach, pończochach i kozaczkach. Była istnym wcieleniem pożądania, więc nic dziwnego, że Darek jej pożądał. Z każdą sekundą coraz bardziej. Był już silnie podniecony. Najchętniej złapał by Martę za włosy, spowodował by uklęknęła przed nim, rozpiął spodnie i gwałtownie wepchnął swojego sterczącego penisa do jej ust. Powstrzymał się jednak. Zamiast tego znów przyciągnął Martę do siebie, objął ją czule i zbliżył swoje usta do jej ust.

  

Marta uciekała z ustami.

  

- Podniecasz mnie szalenie. Wprost zwariowałem na twoim punkcie... nie wiem, jak to możliwe, ale tak właśnie jest. Chciałbym cię teraz i tutaj

  

- Boże, na co ja ci pozwalam… - usłyszał w odpowiedzi.

  

“Przecież ja jestem gotowa pozwolić ci na wszystko… dosłownie na wszystko… dlaczego ja jestem taka bezwolna… czuję, że gdyby chciał wejść we mnie bez zabezpieczenia… byłabym tylko bardziej podniecona...” – głos w głowie Marty nadawał bez przerwy, czasem tylko zagłuszany pełnymi pasji słowami Darka,

  

- Darku… - upomniała go Marta, ale zrobiła to bardzo spokojnym tonem – chyba nie chcesz mnie posiąść… jestem taka bezbronną kobietką..

  

To wydało się być najlepszą taktyką. Marta doszła do wniosku, że nie będzie mu mówiła ani tak, ani nie. Pozwoli ponieść się tej rozkosznej fali.

  

“Ach, jakie to wspaniałe uczucie być zdobywaną...” – zachwycała się .

  

- Chcę, bardzo chcę - mówiąc to Darek sięgnął ręką do koronkowych majteczek Marty i złapał palcami za cieniutką gumkę.

  

- Ojej… uważaj… porwiesz mi majtki… one są takie delikatne… - zaprotestowała, aby tylko zaprotestować.

  

Pal licho te majtki. Mogą nawet paść łupem mężczyzny, który mnie zdobywa… Czyż to nie jest cudowny?

  

Na szczęście Darek jej nie słuchał. Gwałtownie ściągał jej majteczki ze zgrabnej pupy.

  

- Ależ ty mnie podniecasz – wyszeptał. - Zrobiłbym dla ciebie wszystko dosłownie wszystko.

  

- O Boże… obnażyłeś mnie… nigdy dotąd nowopoznanemu mężczyźnie nie pozwoliłam ściągnąć z siebie majtek… – znowu musiała zaprotestować proforma.

  

Była pełna sprzeczności. Z jednej strony cała ta sytuacja wydawała się być niewiarygodna. Znali się przecież zaledwie od kilku godzin, a już była przy nim z gołą szparką. Nie mogła w to uwierzyć, że stoi przed nim z gołą cipką. Ale to było takie podniecające…

  

- W takim razie cieszę się, że jestem pierwszy, że pierwszemu mi się to udało. Czuję się więc zaszczycony i obiecuję, że na tym nie poprzestanę – głos Darka wdarł się w jej myśli zupełnie tak samo jak jego ręka za jej majteczki

  

Darek zobaczył starannie wydepilowaną szparkę Marty. Była gładziutka, bez wystających warg sromowych. Nad nią znajdował się paseczek, jakby kierunkowskaz wskazujący drogę do raju.

  

“Cudo nie cipka” – przemknęło przez głowę Darka przyklęknął przed Martą i zbliżył wargi do jej wzgórka łonowego. Najpierw, jak to miał w zwyczaju całował delikatnie wzgórek i mistyczny wąwóz, który dzielił go na dwie równe połowy.

  

- Ach… achhh – wzdychała kobieta.

  

Było jej przyjemnie, bardzo przyjemnie.

  

“Za daleko to zaszło… za daleko… A może to i dobrze… trudno… ulegnę mu. A niech zdobędzie cnotliwą panią pedagog… trudno… niech ucierpi moja reputacja… Puszczę się… Niech mnie posiądzie...” Najbardziej bała się tego, aby nie powiedzieć na głos tego, co myśli

  

Jej pierwsze miłosne westchnienia wywołały w nim kolejną falę pożądania. To ona popchnęła go do tego aby rozszerzył nogi stojącej przed nim Marty i wpił się ustami w szparkę biegnącą między nimi. Palcami rozsunął wargi sromowe i przesuwał językiem po tym wąwozie. Nad wejściem do pochwy błyszczał diamencik łechtaczki Marty. Dotknął go językiem.

  

- Achh… ach… co ty mi robisz… przestań… dalibóg… przestań…

  

Darek nie zwracał zbytniej uwagi na jej rozterki. Nie były one zresztą zdecydowane. Nie przerywał pieszczot myszki Marty. Jego język zmienił się w delikatne motyle skrzydło, które ocierał o się niezwykle subtelnie o jej srom.

  

Pieszczoty językiem były naprawdę bardzo subtelne. Delikatność bowiem przynosi najlepsze efekty. Rozwierał palcami jej myszkę i wsuwał język najgłębiej jak tylko mógł.

  

Marta nigdy nie przepadała za oralem i zawsze powstrzymywała się od niego.

  

Darek zaś znajdował się po drugiej stronie barykady. On uwielbiał wszelkie pieszczoty oralne i uważał je za wybitnie wyrafinowane i kunsztowne, bardzo subtelne i intymne. Zawsze starał się osiągnąć w nich prawdziwe mistrzostwo. Teraz też dawał z siebie wszystko i przynosiło to chyba efekt.

  

Tym razem pieszczoty oralne wydały się jej jakieś inne. Nie wiedziała sama, czy jej się to podoba czy nie… bardzo ją intrygowały. Jej piczka nie miałaa już przed nim żadnych tajemnic. Najpierw obejrzał ją dokładnie, posmakował, rozpoznał dotykiem… Ależ to ekscytujące… Znajdowała się w dziwnym stanie.

  

Wciąż powtarzała szeptem:

  

- Nie… nie…

  

Coraz bardziej czuła ochotę, żeby ją po prostu zerżnął… ostro zerżnął. Na razie jednak poddawała się temu, co z nią wyczyniał swoim językiem. Podobało jej się to. Z ust Marty wydobywały się cichutkie jęki.

  

- Aaaa… aaaa…

  

Doskonale bowiem zdawała sobie sprawę, jak muszą one podniecać jakiegokolwiek mężczyznę. Wciąż jednak myślała o tym, jaka stała się łatwa. Z jednej strony wzdrygała ją ta myśl, a z drugiej podniecała, cholernie podniecała.

  

Myślała: Staję się zatem jego łupem… jego zdobyczą, którą będzie mógł się pochwalić kolegom… Ciekawe, jak to zrobi? Powie – zaliczyłem tę niedostępną damulkę – historyczkę już na pierwszym spotkaniu? Czy też – dała mi i to dość szybko… jej opory przełamałem niczym dowodzący blietzkrigiem. Ale to było nieważne.

  

Ciekawe jakiego ma penisa? Może dużego? Co wtedy? Jestem przecież dość ciasna…

  

Darek tymczasem dotknął czubkiem języka jej łechtaczki i przez pewien czas skupił się tylko na niej. To przynosiło nie byle jakie efekty. Czuł, że Marta coraz bardziej odpływa w rozkosz. Zbliżała się do granicy, której przekroczenie było już bezpowrotnym zanurzeniem się w oceanie dzikiego, szalonego, namiętnego i nieokiełznanego seksu.

  

Darek wstał i wziął Martę na ręce przenosząc do swojego stylowego łóżka. Położył ją delikatnie na świeżej i białej pościeli, a następnie zaczął rozpinać guziki swojej koszuli. Po chwili rozpiął guzik swoich jeansów i zgrabnie zdjął je wraz ze skarpetkami ze złych nóg. Marta spoglądała na to leżąc bez ruchu w pachnącej pościeli.

  

A on zastanawiał się: czy samemu ściągnąć swoje spodenki czy też zaczekać aż zrobi to Marta. Miała chyba na to wielką ochotę, bo ogniki w jej oczach mówiły same za siebie.

  

Niech więc to wreszcie zrobi. Niech weźmie do buzi mojego żołnierzyka. Ta jedna myśl opanowała go całkowicie. Wreszcie zdecydował. Sam zdjął swoje slipy i odrzucił je daleko. Jego penis wystrzelił, jak z katapulty uwolniony z niewoli bawełnianego materiału. Teraz Darek wyczekiwał w napięciu

  

Marta wiedziała, czego on chce. Pewnie marzy, żebym mu wzięła do buzi… żebym possała jego przyjaciela… robiła mu dobrze ustami… Ale… nie musi dostawać wszystkiego, czego zapragnie… nie ma mieć za łatwo…

  

Kobieta uśmiechała się nieśmialo do niego.

  

Darek gładził jedną ręką jej włosy. Druga zaś wędrowała po udzie, biodrze i po płaskim brzuchu. Marta wyglądała niesamowicie kusząco w tym, co miała na sobie.

  

Pomyślała – ależ on jest czuły… ciekawe czy jest też równie ostry?

  

On zaś podjął kolejną decyzję. Ujął mocniej swojego penisa i przysunął go jeszcze bliżej twarzy Marty

  

- Weź go, proszę – wyszeptał

  

Tak bardzo chciał, by to zrobiła.

  

Marta widziała jego pożądanie. Bez słów ujęła w dłoń jego członka, po czym powoli, ale to bardzo powoli zbliżała do swych ust, jednocześnie wpatrując się badawczo w jego oczy i uśmiechając się przymilnie.

  

- Jesteś wspaniała – wyszeptał.

  

- Chcesz? Bardzo chcesz, żebym wzięła go do buzi?

  

- Tak. Bardzo tego chcę – odpowiedział

  

Wreszcie objęła ustami ten napięty narząd, Polizała czub zwierza, po czym zaczęła ssać. Darek jęknął z rozkoszy.

  

- Aaa…

  

To było takie wspaniałe. Jego twardy, sterczący penis znalazł się wreszcie w jej ustach. Zmieściła go całego. Nie sprawiło jej to żadnego problemu. Darek z wielką przyjemnością patrzył na to, co robi. Zawsze sprawiało mu to ogromną przyjemność.

  

Marta połykała go, czuła w gardle.

  

Delektowała się nim. Był dokładnie taki, jak lubiła – nie za duży i nie za mały. Drżała, gdy wyczuwała jego twardość.

  

Dariusz drżał również. To, jak robiła to Marta było wspaniałe. Była niesamowita. Jej usta otulały go całego dając niesamowitą rozkosz... Świetnie to robiła.

  

- Wspaniale to robisz – wyszeptał. Tylko tyle był w stanie z siebie wydusić.

  

Zasysała go i lizała. Połykała. Wszystko na przemian. Suwała swe zgrabne usta po twardym maszcie.

  

Wplótł palce we włosy Marty, ale nie miał zamiaru regulować częstotliwości jej ruchów. Kobiety zwykle tego nie lubią. Dał więc Marcie pełną swobodę w tej materii. Z pewnością nie była nowicjuszkąi dobrze wiedziała w którym momencie zwolnić, a w którym przyspieszyć.

  

- Czy właściwie oddaję hołd twojemu berłu? – uśmiechając się, ukazała rząd śnieżnobiałych zębów.

  

- Wspaniale – odrzekł.

  

Lewą ręką sięgnął pomiędzy nogi Marty i zaczął pocierać palcami o jej szparkę. Po krótkiej chwili jego palec środkowy, jak wąż wpełzł do środka. Marta była bardzo wilgotna. Czuł, jak jej intymne soczki oblepiają palec z każdej strony. Zaczął przesuwać nim w przód i w tył.

  

Marta wręcz nie mogła się doczekać, kiedy owo berło zagości w jej komnacie.

  

- Ach… ach… odkryłeś, że jestem już na ciebie gotowa… jestem… jeszcze nigdy tak szybko nie powiedziałam tego mężczyźnie… nigdy. Ale… teraz jestem gotowa ci się oddać…

  

Słysząc te słowa w Darka wstąpiła jakby nowa energia. On także czekał w napięciu i z wielką niecierpliwością, aż będzie mógł połączyć się z Martą. Szybko więc znalazł się pomiędzy jej nogami rozszerzył je i ugiął w kolanach. Następnie chwycił swojego członka i przytknął go do mokrej szparki Marty. Kilka razy przesuwał wzdłuż niej, by wreszcie wsunąć się do środka.

  

- Ach… achhhh… jestem twoja… ach…

  

To były najpiękniejsze słowa, jakie mógł w tej chwili usłyszeć.

  

Tak. To prawda. Była jego. Zdobył ją i posiadł.

  

Marta była szczęścliwa. Oto wreszcie ją bierze. Niczego bardziej nie pragnęła, niż czuć jego męskość.

  

On także był szczęśliwy. Właściwie marzył o tej chwili odkąd ją zobaczył i zaczęli rozmowę na wernisażu w galerii. Wreszcie to się stało.

  

Pełnia szczęścia pomnożona razy dwa.

  

Czy mógł pragnąć czegoś więcej? Niesiony rozkoszą falą wykonywał delikatne, ale stanowcze ruchy raz za razem pogrążając swego drąga w jej ciasnej szparce.

  

Kobieta czuła się spełniona, mogąc się mu oddawać.

  

Wciąż wzdychała. Pojękiwała.

  

- Ach… ach…

  

Ależ on ją wypełnia! Ależ panoszył się w jej norce…

  

Delektowała się jego obecnością, a Darek nie ustawał w swych poczynaniach. Rytmicznie wsuwał w nią swego drąga. Objął rękami jej twarz i złożył na nich misterny pocałunek. Ich języki splotły się w miłosnym tańcu.

  

Marta szeroko rozkładała uda, by tylko dac jak najlepszy dostęp do swojej norki.

  

Jednocześnie, coraz głosniej pojękuje.

  

- Aaaaa… aaaa…

  

On skwapliwie z tego korzystał.Jego ruchy przybrały na sile. Wpychał się w Martę coraz gwałtowniej.

  

Drżała.

  

- Ależ mocno cię czuję…

  

- Chcę abyś mnie czuła.

  

Ależ bosko rozpycha mi cipkę… – zachwycała się w myślach.

  

- Tak bardzo jesteś we mnie.

  

- Dobrze ci jest? – spytał.

  

- Jeszcze nigdy tak mi nie było…

  

- Mnie też. Dawno nie czułem się tak wspaniale, i jak z tobą.

  

W duchu pomyślała: – Nawet ten policjant, który tak ostro mnie przeleciał, nie rżnął mnie, aż tak wspaniale…

  

- Jesteś taka ognista, że ja także zapłonąłem, jak pochodnia. To takie wspaniałe. Chcę tak płonąć…

  

- Przez ciebie płonie moja pisia…

  

- Chcę aby tak było.

  

Marta nie przestawła drżeć.

  

- Twoja cipka i jest tak cudownie wilgotna i gorąca.

  

- Ależ cudownie jest się tak tobie oddawać…

  

- Cudownie jest cię mieć

  

- Wszystko to przez twojego żołnierzyka… tak zapalczywego w walce…

  

- Wszystko dla ciebie. Aby twoja cipka i ty czuły się jak w niebie.

  

- Och… ująłeś to w punkt… moja cipka czuje się jak w niebie

  

A pomyślala – jak w niebie… to mało powiedziane… czuje się nadziana, penetrowana… ach… a ja się czuję jak na sztywnym palu Azji…

  

- Aaaaa… aaaaa! – jęczała teraz bardzo głośno. Zastanawiała się nawet, czy nie słychać ją za ścianą.

  

Nadziewał więc ją dalej na swój pal.

  

- Jest mi cudownie z tobą – odezwał się – jesteś wspaniałą kochanką. Długo takiej szukałem.

  

- Jesteś wspaniały… twój mieczyk jest wspaniały… to istny wariat…

  

Jakie to przyjemne uczucie komplementować… go… a już zwłaszcza – jego kutasa… – myślała w duchu.

  

- Wszystko dla ciebie.

  

Darek czuł że zbliżał się do końca. Wszystkie symptomy wskazywały na to, że wkrótce osiągnie orgazm i wytryśnie.

  

Chciał to zrobić w jej środku.

  

Kobieta czuła w sobie jakieś atawistyczne pragnienia… dziką potrzebę, żeby wytrysnął w jej pochwie.

  

Gdy przyspieszył, nie tylko jęczała, ale wręcz stękała.

  

W ducho powtarzała sobie – O tak… wyruchaj mnie jak dziwkę…

  

- Zaraz dojdę – wychrypiał Darek.

  

Marta była jak otumaniona. Chciała poczuć się zalana do tego stopnia, że z trudem przebijało się jej logiczne myślenie – Głupia cipo! Przecież jesteś niezabezpieczona! Możesz mieć z tego spotkania niezłą pamiątkę.

  

Inna część jej świadomości podpowiadała jej podstępnie – a może takiego mężczyznę warto złapać na dziecko?

  

Spełnienie wkrótce się stało. Gorąca sperma wytrysnęła z jego drąga i wypełniła cipkę Marty.

  

Ojej… ach ja głupia… nie powiedziałam ci, że jestem niezabezpieczona…

  

W głębi duszy, czuła przedziwne uczucie – strach przed zajściem w ciążę podniecał ją, jak cholera.

  

- Jesteś wspaniała– wyszeptał Darek wprost do jej ucha.

  

- To ty wprost po mistrzowsku mnie przeleciałeś…

  

Wciąż sprawiała jej przyjemność świadomość, że ma w pochwie jego nasienie.

  

- Zawsze daję z siebie wszystko. Z tobą szczególnie…

  

- Na prawdę… jeszcze nikt mnie tak nie zerżnął…

  

- Jeżeli tylko zechcesz, to następnym razem może być jeszcze lepiej.

  

Marta czuła się jak oszołomiona. – Mogę ci dawać wręcz codziennie. – Myślała w duchu.

  

A powiedziała: – No cóż… skoro tak mówisz, to znaczy, że chyba jeszcze nie raz zostanę zaciągnięta do łóżka

  

- Jeśli tylko zechcesz – zastrzegł się. - Jeśli tylko zechcesz, to pokażę ci to, czego być może jeszcze nie doświadczyłeś. Jeśli tylko zechcesz to wezmę cię do prawdziwego nieba.

  

- Już mnie mnie wziąłeś… – delektowała się dwuznacznością tego sformułowania.

  

- To jest dopiero pierwszy schodek nieba.

  

No ciekawe, na czym mu zależało… a może tylko chodziło mu o to, żeby mnie zaliczyć? Żeby kolejny skalp przytroczyć do swego pasa… pochwalić się kolegom… że historyczka Marta już też rozłożyła przed nim nogi… że jej cipa już została gruntownie zwiedzona przez jego drąga… zwiedzona? Nie tylko… także opatrzona jego znakiem… jego obfitym nasieniem… zaznaczona jak jego terytorium… – zastanawiała się w myślach.

  

- Zależy mi na tobie – Darek jakby czytał w jej myślach – bardzo mi na tobie zależy. Nie tylko na twoim ciele ale także i duszy. Kiedy tup rzyszliśmy myślałem, że będziesz przelotnym przygodą. Ale teraz już tak nie myślę. Chcę cię mieć absolutnie całą. Nie tylko na dziś, nie tylko na chwilę, ale na dłużej. Na dużo dłużej.

  

Jego słowa zawisły w powietrzu, i jak miecz Damoklesa.

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 4128 słów i 23321 znaków.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • darjim

    Super. Cieszę się, że dołożyłem małą cegiełkę do "Marty na wernisażu".

  • Historyczka

    @darjim "Cegiełka", to przecie mało powiedziane.... :)